Miesiąc bez zwycięstwa i „mecz o wszystko” z ŁKS-em. Studium kryzysu Lecha Poznań
Weszło

Miesiąc bez zwycięstwa i „mecz o wszystko” z ŁKS-em. Studium kryzysu Lecha Poznań

– Nigdy nie sądziłem, że drużyna prowadzona przeze mnie może tak zagrać przeciwko Legii… – powiedział z ponurym niedowierzaniem Ivan Djurdjević po zawstydzającej porażce w najbardziej prestiżowym meczu rundy. Po czym dostał w cymbał od Arki Gdynia. Z pewną przykrością śledzimy wypowiedzi trenera Lecha Poznań. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że widzimy jak bardzo mu zależy na poprawie wyników zespołu. Po drugie dlatego, że widzimy jak bardzo nie ma pomysłu na wyciągnięcie Lecha z kryzysu. Kryzysu, który ciągnie się już od miesiąca i końca wciąż nie widać.

Pytanie tylko, czy tutaj nie wypada przypomnieć spiżowej sentencji Kisiela. Że to nie jest kryzys, tylko rezultat. Postanowiliśmy rozstrzygnąć tę kwestię z pomocą ekspertów w dziedzinie poznańskiego futbolu, którzy stadion przy ulicy Bułgarskiej znają jak własną kieszeń: Bartosza Bosackiego i Piotra Reissa.

*

Jak na razie Djurdjević się miota. Po meczu z Arką opowiadał w mediach głodne kawałki o tym, że w grze Lecha widać poprawę, chwalił piłkarzy za właściwą reakcję na poprzednie porażki. Szczerze mówiąc – brzmiało to wszystko nie do końca poważnie, raczej jak zaklinanie rzeczywistości. Jaką poprawę dostrzegł szkoleniowiec Kolejorza w postawie swoich obrońców, których pucołowaty Luka Zarandia bez litości wkręcał w murawę kolejnymi dryblingami? Jakie pozytywy dostrzegł Serb w postawie swoich środkowych pomocników czy skrzydłowych, którzy na przestrzeni całego spotkania wykreowali najwyżej ze trzy groźne sytuacje podbramkowe? To już nawet ten dziadowski Jesus Jimenez z Górnika Zabrze śmielej sobie na tle gdynian poczynał.

Lech przeciwko Arce zaprezentował się tak samo marnie jak we wcześniejszych występach. Po prostu żółto-niebiescy to wyjątkowo przeciętna ekipa, więc na ich tle udało się raz czy drugi zagrać jakąś fajniejszą kombinację. Nie ma jednak przypadku w tym, że podopieczni Zbigniewa Smółki przełamania w meczu przed własną publicznością doczekali się akurat przeciwko drużynie z Poznania, którą dzisiaj walnąć może każdy ligowy rywal.

– Po ostatnim meczu trudno szukać jakichkolwiek pozytywów – przyznaje Bartosz Bosacki. – Trudno to wszystko komentować. Sytuacja nie jest taka, na jaką wszyscy liczyli. Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie łatwo dźwignąć chłopaków mentalnie. Wszyscy wiedzą, jaka jest w Poznaniu presja. Trzeba umieć z nią żyć, ale być może dla niektórych zawodników to wciąż jest jakiś problem, o czym zresztą wspominał trener Djurdjević. Są jednak w drużynie doświadczeni ludzie, którzy powinni znaleźć sposób, żeby sobie z tą sytuacją poradzić.

Jeżeli rzucić okiem na kontekst historyczny, jesień to nigdy nie był złoty czas dla szkoleniowców Lecha. Raczej moment dorocznych zapaści i niemal już kultowych nawoływań o kadrową rewolucję. Bardziej utytułowani szkoleniowcy od Djurdjevicia tracili robotę właśnie wskutek fatalnego wejścia w sezon. Rumak i Urban lecieli ze stołka jeszcze w sierpniu, Skorża w październiku, Zieliński w listopadzie. Choć oczywiście trudno ich zestawiać z obecnym trenerem Kolejorza, który dopiero niedawno zaczął swoją przygodę na stanowisku. W przypadku wymienionych powyżej, zwolnienie było zwykle konsekwencją grzechów i grzeszków, które gromadziły się miesiącami. Aż wreszcie przelewały czarę gorzkiego niedosytu i rozczarowania.

Od wielu lat mają w stolicy Wielkopolski problem, żeby tę czarę choć do połowy opróżnić. I chyba jest coraz gorzej. Jose Mari Bakero, którego tuż po przerwie zimowej niemalże na kopach wyniesiono z Poznania po dwóch porażkach z rzędu, w rundzie jesiennej sezonu 2011/12 przegrał tylko pięć spotkań z siedemnastu. Mamy za sobą ledwie dziewięć kolejek bieżącego sezonu, a lechitów znoszono z boiska na tarczy już czterokrotnie.

WARSZAWA 16.09.2018 MECZ 8. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 1:0 PEDRO TIBA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jako się rzekło – Djurdjević na pewno jest w tej chwili tą postacią w poznańskiej szatni, której zdecydowanie najbardziej zależy na zażegnaniu kryzysu. Co chyba nie jest układem do końca zdrowym, bo akurat trener powinien – mimo wszystko – koncentrować się na stricte merytorycznych aspektach związanych z zarządzaniem drużyną, a nie tylko imponować zaangażowaniem. W tym przypadku jest odwrotnie – defensywa zdezorganizowana, taktycznie zespół leży i kwiczy, ale Serb wciąż ma na ustach hasła o odwadze, walce, przywództwie. Na pewno bliżej mu do Williama Wallace’a niż Rafy Beniteza.

Widać, że Ivan, gdyby tylko mógł, najchętniej sam znów wskoczyłby na boisko i wybiegał za swoich podopiecznych te wszystkie brakujące kilometry, nadrobił własnym wysiłkiem człapanie Jevticia i jemu podobnych. Ale tego zrobić rzecz jasna nie może. Zatem jego poza, choć budzi jakąś tam sympatię, Lechowi raczej nie pomaga. Na krótszą metę może i była inspirująca, ale na przestrzeni całego sezonu liczy się jednak przede wszystkim trenerski warsztat i konsekwentna praca, nie tylko pompowanie swoich podopiecznych. Warsztat na ten moment budzi pewne wątpliwości, a i wokół odporności trenera na naciski ze strony zawodników narastają kontrowersje.

Już podczas lipcowej rozmowy z Weszło, Djurdjević zdawał się mieć świadomość, jak ciężka czeka go przeprawa. Aczkolwiek wtedy jeszcze mógł tryskać beztroskim optymizmem, a nie smęcić spostrzeżeniami na temat konieczności szybkiego wyjścia z kryzysu. – Jest coś jeszcze, co zdecydowanie najbardziej lubię w kibicach Lecha. Zawsze są niezadowoleni. Jak wygramy 2:0, to pytają „dlaczego nie 4:0?”. Jeśli wygramy 4:0, to „pamiętaj, bądź skoncentrowany, bo za tydzień kolejny mecz”. Przy Bułgarskiej zawsze masz kilkanaście tysięcy nieoficjalnych trenerów. I super, bo to oznacza, że ludzie chcą zwycięstw Kolejorza. W Lechu zawsze musi być wojna o zwycięstwo. I ja na tę wojnę idę – powiedział w rozmowie z Damianem Smykiem.

Pewnie dlatego szkoleniowiec Kolejorza rozpoczął rozpaczliwe poszukiwania w szatni człowieka, który tę całą wojenną retorykę od niego przejmie i zaszczepi w kolegach. Również tych kolegach, którzy dziś przy Bułgarskiej są, a jutro ich nie będzie i cała ta bojowa otoczka obchodzi ich generalnie mniej od zeszłorocznego śniegu. Przyjechali do Poznania grać w piłkę za pieniądze, w czym nie ma nic ani bulwersującego, ani tym bardziej zdrożnego. Ale trudno w takich facetach rozniecić ogień, jaki od lat płonie w sercu Djurdjevicia. Serb jest pod tym względem postacią wyjątkową. Stąd żonglerka kapitańską opaską i dopominanie się o kogoś, na kogo można będzie nałożyć odpowiedzialność za zespół, a on nie tylko chętnie tę odpowiedzialność przyjmie, ale jeszcze zdoła ją udźwignąć i ponieść na swoich barkach cały team.

– Przez dwa miesiące szukałem lidera. Po tych ostatnich trzech sezonach doszedłem do wniosku, że Lech Poznań nie ma prawdziwego przywódcy. Chciałem, by wyłonił się on na boisku. Dlatego wszyscy dostali szansę. Kapitan to duża odpowiedzialność. Chciałem ich sprowokować, by brali tą odpowiedzialność w szatni i na boisku. Po tym czasie wybrałem najbardziej odpowiednich ludzi. Trałka i Burić są w Lechu najdłużej. Przegrali dużo, ale też dużo wygrali. Rogne też ma dobre podejście, Tiba ma jakość w grze – powiedział szkoleniowiec Kolejorza.

Zaraz, zaraz… Djurdjević przez trzy sezony obserwował brak prawdziwego przywódcy w drużynie, więc rozpoczął poszukiwania kogoś z duszą lidera. I po dwóch miesiącach gorliwych analiz psychologicznych wskazał na… Łukasza Trałkę? Przecież defensywny pomocnik Kolejorza przez całe lata hasał przy Bułgarskiej z opaską na ramieniu, co to za nowina? To wręcz kapitulacja. Jeżeli ktoś jest w ostatnim czasie symbolem poznańskiego średniactwa i niespełnionych aspiracji – jest to właśnie Trałka.

CASARES 09.02.2013 LECH POZNAN - ZGRUPOWANIE HISZPANIA - TRENING --- LECH POZNAN TRAINING CAMP IN SPAIN IVAN DJURDJEVIC FOT. PIOTR KUCZA

Hasło „mamy kurwa dosyć” pozostaje w Poznaniu boleśnie aktualne, ale czy działacze Lecha powinni mieć już dosyć Djurdjevicia? Mimo wielu zastrzeżeń i fatalnej passy – o wiele na to za wcześnie. Choć wypowiedź samego zainteresowanego zdaje się sugerować zupełnie coś innego. – Mecz Pucharu Polski w Łodzi będzie niewątpliwie dla nas meczem o wszystko – stwierdził trener w rozmowie z Gazetą Wyborczą. – Jesteśmy pod ścianą, to prawda. Może jednak ta ściana jest nam potrzebna. Teraz, gdy już za plecami nie mamy niczego, możemy tylko pójść do przodu.

Mecz o wszystko. 1/32 finału Pucharu Polski. Z pierwszoligowym ŁKS-em. We wrześniu.

To brzmi tak niewiarygodnie, że – biorąc poprawkę na fakt, iż poruszamy się w realiach polskiego futbolu – aż w to wierzymy. Trudno powiedzieć, czy trenerowi chodziło o to, że krajowy puchar to dla Kolejorza jedyna droga do europejskich pucharów, czy może jednak szkoleniowiec już poczuł, że jego stołek nabrał temperatury? A może ma poczucie, że jeżeli lada dzień nie podźwignie swojej drużyny, to jego misja po prostu zakończy się niepowodzeniem? Oczywiście istnieje również możliwość, że papla byle co w emocjach.

Skoro jednak Ivan Djurdjević swoją drużynę i samego siebie stawia pod ścianą, to zastanówmy się, co mogło go do tak niewygodnej pozycji doprowadzić. Przecież po czterech ligowych kolejkach Kolejorz był liderem ekstraklasy, a później prowadził 2:0 z Wisłą Kraków i zanosiło się na kolejne, gładkie zwycięstwo. Wtedy, zgodnie z kultową tyradą, coś się popsuło.

Wraz z byłymi piłkarzami Lecha rozważyliśmy kilka najpopularniejszych tez, które mają tłumaczyć beznadziejną postawę poznańskiej drużyny w ostatnich tygodniach.

Czy zawodzi przygotowanie fizyczne?

Ten wątek został podniesiony przede wszystkim po wspomnianym już feralnym meczu z Legią. Lechici wypadli w statystykach biegowych po prostu dramatycznie słabo na tle rywali, o których zresztą również się powtarzało do znudzenia, że są fatalnie przygotowani do sezonu pod kątem motoryki i wytrzymałości. Trener Sa Pinto postawił jednak w trakcie przerwy reprezentacyjnej na ciężkie treningi i można zaryzykować stwierdzenie, że już widać pewne tego efekty.

Djurdjević – niejako w swoim stylu – sprowadził cały problem do kwestii zaangażowania, czy raczej jego braku. – Znam statystyki. Wiem, kto ile przebiegł, ale żeby o tym rozmawiać, trzeba na mecz wyjść przede wszystkim odważnym i przekonanym. I tu rozmowa się kończy. Wszyscy z wyjątkiem Kamila Jóźwiaka i Tomka Cywki zagrali słaby mecz. Powiedziałem, że właśnie w takich spotkaniach liczy się przede wszystkim odwaga i przekonanie, a brak tego było czymś, co mnie, jako szkoleniowca najbardziej rozczarowało – oświadczył szkoleniowiec.

Tymczasem zawodnicy Kolejorza często po prostu człapią, zwłaszcza w fazie ataku pozycyjnego. Jedni żwawiej, inni bardziej ospale, lecz generalnie wszyscy grają w jednostajnym tempie, koncentrując się w ofensywie na pojedynczych szarpnięciach. Nie są w stanie założyć skutecznego pressingu, przycisnąć rywala w oddali od własnej bramki. Zdominować go. Dlatego w ich polu karnym notorycznie kipi od zagrożeń. A obdarzeni zwrotnością tankowca obrońcy co i rusz dają się ośmieszyć dynamicznym rywalom.

To rzeczywiście może być kwestia źle dobranych obciążeń. Sam trener groził, że po jego treningach zawodnicy potraktują mecz jak odpoczynek. Jednak Bosacki i Reiss bagatelizują tę teorię.

Bartosz Bosacki: Oczywiście trudno coś na ten temat powiedzieć nie uczestnicząc w przygotowaniach. Lech bardzo dobrze wszedł w sezon, dopiero teraz sytuacja wygląda dużo gorzej. Ale akurat w przygotowaniu fizycznym bym nie upatrywał kłopotów Kolejorza. Pamiętajmy, że jesteśmy dopiero w pierwszej części sezonu, dopiero co dobiegła końca przerwa na reprezentację. Nawet jeżeli coś negatywnego by się stało, to w tej przerwie była okazja, żeby to dopracować. Wierzę, że zespół jest monitorowany – gdyby czegoś brakowało, były dwa tygodnie na korekty. Kłopotów Lecha upatrywałbym bardziej w zawirowaniach związanych z systemem gry. 

Piotr Reiss: Oczywiście inaczej oglądać mecz z boku, a inaczej być przy drużynie. Rzeczywiście – coś w tym jest, że Legia przebiegła znacznie więcej kilometrów od Lecha. Jednak w dzisiejszych czasach samo przygotowanie fizyczne zawodnika nie jest tak ważne. Piłkarze chcący grać na poziomie Ekstraklasy przygotowani muszą być zawsze. Gdybyśmy mówili o pierwszym, drugim meczu w rozgrywkach – wtedy jeszcze mogą dochodzić kwestie przemęczenia okresem przygotowawczym, brakiem świeżości. Ale we wrześniu? 

Powtarzam – zawodnik musi być zawsze przygotowany do gry pod względem umiejętności technicznych, wydolnościowych, motorycznych i siłowych. To, że Lech biega mniej, leży raczej w kwestii psychiki czy zaangażowania. W Polsce przerwa na letnie urlopy trwa tydzień, dziesięć dni. Latem nie ma mowy o żadnych wielkich okresach przygotowawczych. Co innego w przerwie zimowej

Czy zawodzi przygotowanie fizyczne?

Werdykt: NIE

Czy Djurdjević nie daje rady w kwestiach taktycznych?

Nie da się ukryć, że eksperyment z trzema środkowymi obrońcami i wahadłami po bokach był w Poznaniu dość niespodziewany. I ostatecznie jego żywot dobiegł końca bardzo szybko, co zresztą do złudzenia przypomina taktyczne kombinacje Deana Klafuricia w Legii. Djurdjević ochoczo trzymał się swojego planu, dopóki przynosił on kolejne zwycięstwa, choć już wtedy postawa obrońców budziła wiele wątpliwości. I lechici często mieli w defensywie więcej korzyści wynikających z czystego farta niż dobrej organizacji. O ile na wahadłach rzeczywiście jest komu grać, przynajmniej zakładając brak kontuzji, o tyle stoperzy z Poznania naprawdę kiepsko się do funkcjonowania w trójce nadają.

Ostatecznie Serb się poddał, przynajmniej na razie. Powrócił do gry czwórką z tyłu, gdy linia obrony Kolejorza zaczęła już naprawdę przypominać durszlak.

WARSZAWA 16.09.2018 MECZ 8. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 1:0 IVAN DJURDJEVIC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Coś w przemyśleniach trenera Lecha na pewno pękło po zdumiewającej klęsce z Wisłą Kraków. Wówczas gospodarze oberwali przy Bułgarskiej aż pięciokrotnie i chyba właśnie wtedy Djurdjević zaczął się rakiem wycofywać z koncepcji gry trójką środkowy obrońców, choć ubierał to raczej w kostium „taktycznej elastyczności”. Plotkowało się również, że sami zawodnicy go do tego nakłaniali. Mniejsza z tym – grunt, że te zabiegi wcale nie poprawiły kondycji Kolejorza w defensywie. Bo wciąż szwankuje asekuracja, boczni obrońcy często są pozostawieni sami sobie i narażeni na pojedynki ze skrzydłowymi rywali. Jóźwiak czy choćby Amaral raczej pozorują grę w destrukcji, zamiast się w nią naprawdę zaangażować.

Można mieć o to uzasadnione pretensje do tej dwójki, lecz z drugiej strony trudno się im dziwić, skoro właściwie tylko od nich zależy, czy Lech w ogóle zaistnieje pod bramką przeciwnika. Jeżeli Jóźwiak czy Amaral czegoś nie wyszarpią, sami nie wykreują – Kolejorz nie istnieje. Atak pozycyjny Lecha działa skuteczniej niż niejedna kołysanka, ale – niestety – nie usypia rywali, tylko samych poznaniaków. Element przyspieszenia czy zaskoczenia niemal nigdy nie wynika z błyskotliwej kombinacji podań, tylko indywidualnego popisu jednego z wyżej wymienionych zawodników.

Trochę czasu już upłynęło od kiedy po raz pierwszy kopnięto świńskim pęcherzem w kierunku prostokąta, ale jeszcze nikt nie wymyślił w futbolu skuteczniejszego sposobu do zdobywania terenu niż szybka klepka. W Lechu Djurdjevicia takiej błyskotliwej, dynamicznej wymiany podań jest naprawdę jak na lekarstwo. Króluje Łukasz Trałka i jego firmowe rozegrania do tyłu.

Wydaje się, że taktyczne niedociągnięcia to może być jedna z ważniejszych przyczyn, dla których Lech osuwa się w stronę dna tabeli, zamiast zakotwiczyć w czołówce.

Bartosz Bosacki: Od samego początku sezonu forsowany był system z trójką obrońców. I na pewno tutaj tkwił problem, choć nie możemy powiedzieć, że jedyny – tych kwestii jest więcej. Zdaję sobie sprawę, że trener Djurdjević chciał wprowadzić coś nowego. Coś, co w przyszłości mogło zaprocentować. Ale nie jestem przekonany, czy Lech ma w tej chwili w swojej kadrze piłkarzy zdolnych, by w ogóle w systemie z wahadłami funkcjonować. I wbrew pozorom nie mówię tutaj tylko o obrońcach, ale i zawodnikach drugiej linii, a nawet napastnikach. Oni też się muszą w taki system wkomponować. Tutaj dopatrywałbym się błędów i mimo że nastąpiła teraz zmiana tego systemu, to mamy efekty w postaci chaosu.

Jednak powtarzam – jest mnóstwo małych błędów, które negatywnie wpływają na całość funkcjonowania drużyny. Mam wrażenie, że to są te same problemy, które już w tym zespole były obecne od lat i nad którymi sztab i działacze mieli pracować. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że na to może nie wystarczyć nawet i pół roku pracy.

Piotr Reiss: Powiedzmy sobie szczerze – bez względu, czy zespół gra 4-4-2, 4-2-3-1, 4-1-4-1 czy 2-6-5-3-1-2, wszystko musi być dostosowane pod kątem dostępnej kadry i bardzo płynne. Trener stosując daną taktykę musi najpierw przeanalizować swoich zawodników i ich umiejętności pod dany styl gry. Włosi wprowadzili grę z trójką obrońców, ale mieli do tego odpowiednio przygotowanych zawodników. U nas nawet trenerowi Nawałce w reprezentacji to nie wyszło. Trzeba dobierać taktykę stricte pod kątem umiejętności piłkarzy, jakich się ma do dyspozycji. W Lechu tego zabrakło.

Czy Djurdjević nie daje rady w kwestiach taktycznych?

Werdykt: TAK

Czy Lechowi rzeczywiście brak wyraźnego lidera?

O tym zagadnieniu już szeroko pisaliśmy wyżej. Posłuchajmy więc po prostu ekspertów.

Bartosz Bosacki: Powiem szczerze, że nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego Ivan od początku nie wyznaczył jednego kapitana w zespole. Nie wiem, jaki to miało cel, żeby żonglować opaską wśród zawodników. Zastanawiałem się nad tym kilka razy oglądając mecze Lecha i przysłuchując się wyjaśnieniom komentatorów. Ja nie znajduję żadnego logicznego wyjaśnienia. Jak spotkam się z Ivanem to na pewno go o to zapytam. Dlaczego tak to wyglądało i dlaczego akurat w tym momencie rolę kapitana przyznano Łukaszowi Trałce.

Nie mówię oczywiście, że on nie powinien być kapitanem. Jest doświadczonym zawodnikiem, być może pełni rolę lidera w szatni. Ale dlaczego ta rada drużyny została wybrana tak późno, a nie przed sezonem – to mnie zastanawia. To może być jeden z tych elementów, dla których drużyna wciąż potrzebuje czasu na poukładanie tych wewnętrznych klocków.

Piotr Reiss: Dla mnie to wszystko jest bardzo niezrozumiałe. Ivan był chyba zupełnie innym piłkarzem niż jest trenerem. Opaska kapitańska w klubie z tradycjami to nie jest coś, czym można żonglować w lewo i w prawo. Aż żal mi patrzeć na to, kto w tym sezonie kapitanował Lechowi Poznań. Patrząc na historię klubu – niektórzy zawodnicy na pewno na zaszczyt noszenia tej opaski nie zasługiwali. Nie wiem, czy to były suwerenne decyzje Ivana. Jeżeli tak, to bardzo krytycznie na to patrzę.

Czy Lechowi rzeczywiście wyraźnego lidera?

Werdykt: TAK

Czy nie przeceniamy siły kadrowej Lecha?

No właśnie – może efektowny początek sezonu i cztery zwycięstwa z rzędu w lidze to był raczej wynik ponad stan i trzeba lechitom pogratulować, że udało im się aż tak znakomite rezultaty wykręcić? Tymczasem ostatnie porażki to po prostu naturalna przeciwwaga i trudno mieć do kogoś o to pretensje?

Na dwoje babka wróżyła. Joao Amaral i Pedro Tiba przez moment wyglądali na graczy – zresztą, kupiono ich przecież za naprawdę słuszne pieniądze w skali Ekstraklasy – którzy wparują do polskiej ligi razem z futryną i porozstawiają naszych poczciwych ligowców po kątach. Portugalczycy wciąż jeszcze sprawiają wrażenie zawodników, których rzeczywiście stać na to, żeby wynurzyć się ponad bagno ligowej przeciętności, ale… Cóż, nie są to piłkarze zdolni odmienić oblicze całej drużyny w pojedynkę, ani nawet w duecie. Mogą stanowić mocny punkt fajnie skonstruowanej ekipy. Jeżeli zespół jako całość jest natomiast cienki, to oni są po prostu troszkę mniej ciency od całej reszty cieniasów. Tyle jakości piłkarskiej można w 2018 roku kupić za 2,5 miliona euro. Tylko tyle i aż tyle, bo jednak nie ma wątpliwości, że kiedy Lech się rozbuja – a prędzej czy później to nastąpi – to i Tiba, i Amaral szybko zaczną błyszczeć.

Choć niepokojące jest tempo, w jakim przesiąkają ekstraklasowością. – Jeżeli gra się z taką intensywnością, jak to miało miejsce w przypadku naszej drużyny, to normalne jest, że przychodzi słabszy moment. Nie można wszystkich spotkań wygrywać – bredził niedawno Tiba przed wrześniowym meczem z Piastem. Doprawdy, jak polski ligowiec z dziada pradziada, w którym ducha sportowej rywalizacji zaszczepił Piotr Ćwielong.

Ale tak poza tym, to kto w Lechu gra? Dwóch bramkarzy, z których obaj zapomnieli jak się porządnie wykonuje swoją robotę. Co jest zresztą materiałem na osobną, pogłębioną analizę, bo Putnocky i Burić to naprawdę nie są byle ogórasy z pierwszej-lepszej łapanki. Janicki, Trałka, Cywka czy Gajos – ligowy dżem, nawet jeżeli zwiastowali kiedyś nadzieje na coś więcej. Orłowski? Nie ten poziom. Vujadinović?! Jak to jest możliwe, że w klubie chełpiącym się rozwojem swojej akademii i odważnym stawianiem na jej wychowanków zagnieździł się 32-letni Czarnogórzec, który, co gorsza, nie potrafi grać w piłkę? Jasne, że paru chłopaków można by było równolegle wyróżnić w pozytywnym kontekście, ale wciąż nie jest to ekipa, która samą siłą swoich indywidualności jest w stanie regularnie punktować. Tym bardziej, gdy na dno stacza się Jevtić, faktycznie zdolny zrobić różnicę w pojedynkę, a sytuacji zdrowotnej nie może od dłuższego czasu ustabilizować Makuszewski, stanowiący istotną broń na skrzydle.

Generalnie – fajna, solidna paka. Z bardzo mocnymi punktami w skali całej ligi, ale i ze znacznie słabszymi elementami. Murowany kandydat do tytułu? Nie.

Bartosz Bosacki: Zdaję sobie sprawę, że ciężko zarządowi czy trenerowi powiedzieć w Poznaniu: „budujemy zespół, potrzebujemy czasu”. Bo wiadomo, że na te procesy potrzeba w piłce nożnej przede wszystkim cierpliwości. Może właśnie trzeba w końcu oświadczyć, że na przebudowę zespołu trener i działacze potrzebują dwóch, trzech lat? Żeby dać realną szansę chłopakom z akademii i zrobić jednocześnie przemyślane, perspektywiczne transfery, a nie ściągać zawodników na ostatnią chwilę. Tak jak to było teraz. Może potrzeba tej odwagi, by powiedzieć kibicom: „porozmawiajmy za trzy lata, bo mamy taki i taki plan”? 

Wiem, że w Poznaniu bardzo trudno zmierzyć się z tym problemem. Presja ze strony trybun będzie zawsze. Ale dopiero gdy nie będzie wygórowanych oczekiwań w stosunku do trenera, to on będzie mógł komfortowo popracować z młodymi wychowankami akademii Lecha. Jeżeli teraz trener Djurdjević ma jasny cel – zdobycie mistrzostwa Polski, to trudno jest mu zaufać takim zawodnikom jak Tymoteusz Klupś, a tkwi w tych chłopakach duży potencjał. Młodość jednak wiąże się z tym, że forma nie jest stabilna. Takie jest prawo młodego wieku. I dopiero gdy znikną wielkie oczekiwania, trener będzie mógł sobie pozwolić, żeby taki wychowanek z przez te góry i doliny swojej formy spokojnie przeszedł i się rozwijał.

Chociaż być może dla tych, którzy rządzą teraz Lechem obecny model budowy zespołu się sprawdza? I wszystko wygląda dokładnie tak, jak ma wyglądać, w ramach jakiegoś bardzo długofalowego procesu, który w którymś momencie ma eksplodować. Trzeba się z tym tematem po prostu zmierzyć.

Piotr Reiss: Z jednej strony tak, trochę tę kadrę przeceniamy. Ale z drugiej strony – właściciele i zarząd Lecha cały czas mówią przecież o swoich wielkich ambicjach. Pieniądze i budżet, które posiada Lech, poziom rozwoju klubu – to musi rodzić wymagania. Zawodnicy mają do dyspozycji wszystko co tylko możliwe, więc trudno nie oczekiwać od nich sukcesów. Zwłaszcza w Ekstraklasie, z sezonu na sezon coraz słabszej.

Czy nie przeceniamy siły kadrowej Lecha?

Werdykt: I TAK, I NIE

Czy Ivan Djurdjević wciąż cieszy się zaufaniem w klubie?

To pytanie jednak musi paść, niejako puentując całą debatę. Choć Serb przepracował z Lechem w roli pierwszego szkoleniowca zaledwie kilka miesięcy i tak naprawdę wciąż jeszcze nie możemy z całą stanowczością powiedzieć, że to jest „jego” Lech. Na pewno nie dostał tylu drugich i trzecich szans co jego poprzednicy. Ba, nie zdążył jeszcze zmarnować swojej pierwszej szansy. Jednak cytowana już wypowiedź i określenie starcia z Łódzkim KS-em jako „meczu o wszystko” była niczym wiadro benzyny dolane do ogniska spekulacji.

Zatem – pospekulujmy.

Bartosz Bosacki: Nie wydaje mi się, żeby w klubie były jakieś pomysły odnośnie zmiany trenera. Aczkolwiek trudno mi sobie wyobrazić sytuację, żeby Lech jutro odpadł z rozgrywek Pucharu Polski. Jeżeli tak by się stało – a to odkładam na bok, nawet nie chcę o tym myśleć – to sfera mentalna naprawdę będzie już dla trenera trudna do opanowania. W Poznaniu już się na dobre zapali. I ci najwięksi kibice Lecha, z którymi czasami rozmawiam, oni też nawet nie dopuszczają myśli o odpadnięciu.

Myślę, że trener jeszcze się nie poddaje jeżeli chodzi o walkę o europejskie puchary poprzez ligę. Trochę chyba to sformułowanie zbyt dramatycznie wybrzmiewa. Nikt w Lechu broni nie będzie składał. Jednak niewątpliwie odpadnięcie na tym etapie Pucharu Polski nie będzie proste do opanowania od strony szatni. Ciężko będzie po prostu podnieść głowę i wyjść na kolejny mecz. Pewności siebie może chłopakom na dobre zabraknąć, co będzie stanowiło tylko dodatkową przeszkodę, jeżeli chodzi o wydostanie się z kryzysu. Jednak jestem dobrej myśli. Wierzę, że ten jutrzejszy mecz to będzie początek dobrej serii i drużyna wreszcie zacznie pokazywać to, nad czym wraz ze sztabem od wielu miesięcy pracuje.

Piotr Reiss: Nie ma co ukrywać: Lech jest w bardzo trudnej sytuacji, zarówno zarząd jak i sztab szkoleniowy. To wszystko w tej chwili kwestia mentalu i osób, które pociągną klub do kolejnych zwycięstw. Ale presja na pewno jest już ogromna i myślę, że posada trenera może być już w tej chwili zagrożona. Ivan ma bardzo duże zaufanie u kibiców, bo inny trener pewnie już żegnałby się z posadą.

Najkrótsza droga do europejskich pucharów może prowadzić przez Puchar Polski i chyba dlatego Ivan powiedział, że mecz z ŁKS-em jest „meczem o wszystko”. Podejrzewam, że sam też już czuje ogromne ciśnienie i domyśla się, że w przypadku porażki będzie się musiał ze stanowiskiem pożegnać. Takie są realia sportu, zawsze musi się znaleźć winowajca. Przecież nie wyrzuci się z zespołu siedmiu zawodników, tylko poświeci głowę jednego trenera.

fot. FotoPyk

KOMENTARZE (51)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
M.

Jako, że artykuł nie jest o Legii, więc nikt nie komentuje, będę pierwszy na zachętę.
Życzę powrotu Lecha do formy. Mocny Lech -> mocniejsza Legia.
Hough!

WhiteStarPower

Wam brakuje mocnego rywala, ale w chuj. Dlatego min Legia sie cofa z kazdym rokiem (oprócz nieudolnego właściciela) , bo nawet jak ktos jej zagraża wiekszosc sezonu to w ostatniej chwili robi kupę pod siebie (rok temu Lech, wczesniej Jaga, Piasta nie liczę bo to byl za krótki klub na majstra). Wam sie przyda ktos kto realnie walczy do końca i nie pęka ze moze zostać mistrzem. Póki,co niestety brak kandydatów……. do tego momentu my w pucharach nic nie uruchamy

qdlaty81
WIDZEW

Zbliżamy się 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣?1️⃣9️⃣?the best fans in the world❗️

Kim jest Sławomir ? było odepchnięcie ? było.
A wiec faul.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Halinka

No coś Ty. To nie jest troglodyta tylko Tereska Polańska vel Janko Buszewska vel Pierdyliard innych ników byle przeciw Legii.
Tereska się miota, bo trudne jest życie gdy od miłości do własnego klubu ważniejsza jest nienawiśc do Legii.
Ciekawe jaki będzie następny nick Terci – obstawiam Ćwierć…. :-)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WieslawWojnar

Nerwy puszczają? Daj spokój, w czwórce Lech raczej i tak będzie. To źle?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
technojezus

Rutkowski na pamiętnej konferencji:
,,Myśmy to kompletnie zawalili.Ja chcę kibiców Lecha Poznań za to przeprosić.Myśmy popełnili błędy!
Ja siem nie poddam! Ja siem nie poddam!”
I dlatego Rutkowski zatrudnia typa z III ligi bez kompletnie żadnego poważniejszego doświadczenia i myśli że coś zawojuje…..To jest istne plucie kibicom w ryj.
Współczuję teraz sympatykom Lecha, bo niestety z tym trenerem nic nie osiągnięcie, a wyleci myślę że jeszcze
w tym roku .Takim klubom jak Legia czy Lech potrzeba prawdziwego trenera a nie jakiś parodystów co nic nie osiągnęli, co trenowali po I/III ligach polskich, albo w ogóle nie trenowali nigdy zespołu seniorskiego.
A potem szok że nie ma wyników.

Skandaloza

był trener z prawdziwego zdarzenia: Smuda, Skorża, Bielica
i zawsze szmaciarze-piłkarze w tajemniczych okolicznosciach przeważnie po roku, dwoch dobrego grania powodowali ich zwolnienie
ten klub jest po prostu chory od podstaw i tyle.
tu trener pomoze na chwile
potem znowu bedzie patologia
nie ma czym sie podniecac
w Poznaniu coraz wiecej ludzi to zrozumiało w koncu
i ma to głeboko w dupie smiejąc sie z tego :-)

Gruby3

Rutki przeciez rozwiazaly ich klub z ponad 80 letnia tradycja i zrobily w Poznaniu Amice – jakie moze byc wieksze upokorzenie dla kibica? Zniesli to to zniosa wszystko…

Murphy
KTS Weszło

Moim zdaniem nie ma żadnego kryzysu w Lechu. Lech zwyczajnie jest teraz słaby. O ile jeszcze trzy z czterech spotkań udało się na farcie i wielkim farcie prześlizgać (mecz ze Śląskiem) to przyszło grać z bardziej ogarniętymi drużynami. I dupa.
Przecież braki był widoczne już w pierwszym meczu pucharowym, a w drugim zostały dodatkowo niesamowicie uwydatnione. Druga runda też przecież jakoś super nie wyglądała, rewanż z Soligorskiem zamazał trochę obraz sytuacji.
Drużyna znajduje się od końca ubiegłego sezonu w generalnej przebudowie, niedawne wiadomości o kolejnych zawodnikach którzy mają się pożegnać z Lechem, są przecież tylko potwierdzeniem tego że w Lechu trwa wietrzenie szatni.
W takich warunkach nie ma co oczekiwać jakiejś super gry. Choć teoretycznie z tą kadrą Lech powinien się prezentować lepiej.
Ale tylko teoretycznie.
Praktycznie jest to co jest.

Skandaloza

racja
Lech ma skład złozony z samych przecietniakow taka prawda
janicki, cywka, trałka, gajos, buric, makuszewski,
kto ma sie ich w polskiej lidze bac?
badzmy powazni :-)
powinno sie prawie wszystkich wystawic na liste transferowa i zaczac wszystko od poczatku
a tak pudrowanie mega syfa bedzie trwac jeszcze latami….

ed

Ta I dlatego wlasnie Makuszewski gral w kadrze .Bo jest przecietniakiem

Skandaloza

grał? raczej znowu się rozleciał.
najpierw sprawdź, potem szczekaj.

ed

Zacznijmy od tego ,że sczeka twoja stara ,twój stary i stad trudno ,żeby potomek był jakimś orłem intelektu

Skandaloza

lepiej orłem niz osłem albo zwyklym internetowym matołem :-)

jeremy

Mówiąc o drużynach ogarniętych myślisz o Legii i Arce? Po prostu sprowadza się przeciętniaków, daj się im dużo za dużą kasę i kompletnie nic się od nich nie wymaga. To jest wroniecka choroba do wypalenia ogniem.

Skandaloza

po co pisac te długie elaboraty?
Djurdjević był dobrym obrońcą, ale na trenera się zwyczajnie nie nadaje.
Reszta to dorabianie ideologii

Gruby3

Pamietam te artykuly na weszlo pewnie pisane przez podjaranych stazystow z Poznania ze to idealny moment dla Djurdjevica, ze to absolutnie nie za wczesnie, ze to ten moment 😀 Gosc nigdy nie prowadzil druzyny seniorow ale co tam, argumentem bylo ze gral w Lechu! (raptem 100 meczow, to Kucharczyk przy nim to Murinho w tej skali xd) albo ze zna miasto Poznan (strzelam ze slabiej niz wiekszosc dzieci ze szkol urodzonych w tym miescie). Eh… przeciez to sie nie mialo prawa udac, i tak na farcie nazbierali punktow w pierwszych kolejkach bo zasluzyli gra na moze polowe tego co maja.

WhiteStarPower

Co za różnica. Bjelica tez nie dał rady, a teraz wygrywa prawie wszystko w Zagrzebiu. Musieli by zaorać klub (skład poza akademia plus Rutkow) i zasiać na nowo by wyplenić poznański gen porażki

Gruby3

2-3 miejsce jak na zespol ktorym dowodzi Tralka to dla mnie dobry wynik, nie rozumiem tego genu porazki, co oni mysla ze z Talka beda wygrywac seryjnie lige czy o co chodzi?

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

No wlasnie.Bylo zostawic Bjelice,a wyrzucic szrot.Tylko ze glownego szrotu nie da sie wyrzucic-Rutkow.Chociaz ja jestem zdania,ze bez Rutkow,byc moze bujali bysmy sie po jakis nizszych ligach dzisiaj.Kto to wie…..

buhabuha

„Jednak w dzisiejszych czasach samo przygotowanie fizyczne zawodnika nie jest tak ważne. ”

HA ha ha.

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Tak się zastanawiam, w którym momencie Piotr R. przeistoczył się w Piotra Reissa eksperta…?!

ed

Zaraz po Wdowczyku

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Jak najbardziej ! Tylko o Wdowczyku jakoś dawno nie czytałem…
Rozumiem że minusy klikali sympatycy korupcji…?!

polaris13

Z całym szacunkiem i sympatią do Djurdjevicia, ale nie wydaje się on być człowiekiem mającym predyspozycje trenerskie. Mam wrażenie, że to nierozsądny przypadek powierzania stanowiska szkoleniowca z respektu i sentymentu…

Redmond
Legia Warszawa

Szkoda mi tego trenera. Widać, że chciałby dla swojej drużyny jak najlepiej, ale sam wiele nie jest w stanie wiele wskórać. Obecnie piłkarz to nie pasja a sposób na robienie kasy między ważniejszymi zajęciami jak fryzjer, tatuaż, dupy, konsola, kasyno i fb/insta/tt. Dodatkowo to wieloletni pracownik klubu, bez większych sukcesów zawodniczych więc piłkarze mają nań wyebane. Nie potrafi też ugryźć się w język w TV i mówi otwarcie, że zawodnicy nie mają ambicji, więc szatnię już ma przeciwko sobie.
Djuka – rzuc to wszystko i pracuj z młodzieżą może uda się jakiegoś piłkarza wychować, albo wypierdol wszystkich w kolejnym okienku i zbuduj nową drużynę – jak Górnik Zabrze z młodych i ambitnych graczy. Jak ich Rutek nie wyprzeda za frytki, to może za kilka lat będzie znowu poważny rywal do fotela dla Legii.

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣?1️⃣9️⃣?the best fans in the world❗️

Zadzam sie, tylko Górnik to zły przykład, bo w tym sezonie chyba będzie bronił sie przed spadkiem.

Redmond
Legia Warszawa

Bo się wyprzedał?? Heloł?!

Marekkk
Kolejorz KKS

Poczekajmy sezon. Nawet jak Lech skończy na 7 miejscu to co? Kogoś to zdziwi? Po tym blamażu z końcówki sezonu?

Dajmy mu czas i rozliczmy w przyszłym sezonie.

AdamFaken

Mnie zastanawia jedna rzecz, te wszystkie hasła „mamy dosyć itd.” ?? ale czego wy macie dosyć że wasz klub jest w czołówce od paru lat ?? Lech nigdy nie był żadnym potentatem w Polsce, cieszcie się chwilą że kręcicie się w czołówce i tyle… nic mnie tak nie denerwuje jak robienie z Lecha jakiegoś giganta na naszym podwórku który daje dupy przed własnymi kibicami, wielkie derby Polski z Legią WTF ???!!! derby Polski to zawsze były mecze Legia- Wisła, dwie stolice Kraków – Warszawa 2 style życia itd. Lech to nie żaden gigant czasami zamieszali w pucharze Polski… Wy powinniście się cieszyć tym co jest teraz że kończycie sezon sezon w pierwszej trójce to jest sukces którym powinni się cieszyć kibice z Poznania :)

Lluc93

Masz absolutną rację. Cisną tych Rutków i cisną jakby oni sobie kupili klub, który non stop zdobywał mistrzostwa i był hegemonem. A prawda jest taka, że bez nich to był klub balansujący pomiędzy I ligą i Ekstraklasą. A teraz tak się w dupach poprzewracało, że mają kurwa dosyć 3 miejsc. Wolą chyba znowu w I lidze grać.

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣?1️⃣9️⃣?the best fans in the world❗️

Atmosfera wsród kibiców Lecha jest grobowa.
Od początku było wiadomo że Djuka będzie miał bardzo cieżko. Ale pierwsze 4 mecze dawały nadzieje że cos sie zmienia na lepsze. Lech nie grał lepiej w tych meczach, ale szczęście mu sprzyjało, tego szczęścia wielokrotnie zabrakło w poprzednich sezonach. Ale szczęściu też trzeba umieć pomagać, punkt zwrotny, zawalona setka przy stanie 2:0 z Wisła. Od tego momentu wszystko się posypało. Ivan się pogubił, dowodem na to jest to, że chwilowo odstawił od składu Trałkę i Burica, a teraz robi z nich kapitanów. Z piłkarzy z którymi nie dał sobie rady żaden trener, ale oni dali sobie rady z każdym z nich, te dwie łamagi, te dwie twarze to żywa reklama wiecznie przegranego Lecha, maja być jego kapitanami.
Z tego co czytam wielu kibiców Lecha nawołuje aby na meczu z Miedzią zrobić powtórkę z meczu z Legią.
Kibice są wkurwieni na maksa, portal KKSLech wszedł oficjalnie na otwartą wojnę z klubem i dzień po dniu publikuje mocno podburzającego kibiców artykuły, podobno nie ma już wybacz, wojna na wyniszczenie. Kibice albo Rutki.
„Rutkowskim wydawało się, że cały czas w klubie z ponad 100-milionowym budżetem wszyscy będą licznie pędzić na Bułgarską, wspierać zarząd, ich akademię, pomysły, wizje, zbierać regularne kopy od mniejszych klubów z dużo mniejszymi możliwościami, przeżywać upokorzenia, znosić wstyd, patrzeć jak 3 sezon z rzędu bije nas Jagiellonia podczas gdy oni tam w gabinetach będą sobie siedzieć, pobierać co miesiąc pieniądze i budować klub od podstaw mający być w 2020 roku rzekomo w pierwszej 50 najlepszych drużyn Europy (śmiech przez łzy).

Lech Poznań przez nieudolne działania czy brak ryzyka m.in. zimą na rynku transferowym (brak kupna 6 i 8), ściąganie uzupełnień zamiast wzmocnień jest tak naprawdę w kryzysie od 3 lat nie robiąc absolutnie nic, żeby było lepiej. Słupy na ważnych stanowiskach, którzy tylko zmienili dział + wystawienie Ivana Djurdjevicia na pierwszy plan to jedyne pomysły zarządu na polepszenie sytuacji po 20 maja. Za to co się teraz dzieje w Lechu nie może obrywać tylko Serb. Owszem, trener się pogubił, jest w coraz gorszym stanie, wpadł w kryzys, który się pogłębia i trudno będzie mu z niego wyjść nawet mimo wsparcia. Cóż. Wielu chciało Ivana na trenera w tym także my i może to był błąd… Może jednak za wcześnie na niego? Może coś nie poszło po jego myśli? Może nie umie poradzić sobie z szatnią? Gdzieś popełnił błąd? A może po prostu mając pecha zwyczajnie mu nie idzie? Nie wiadomo. Nawet jeśli „Djuka” zrezygnowałby z posady wtedy jak najbardziej będzie dało się zrozumieć taką decyzję. Może faktycznie lepiej byłoby, aby Ivan poprowadził najpierw jakiś klub z I-ligi przez rok lub dwa, a potem mając doświadczenie jako trener seniorskiej drużyny wrócił ze swoim sztabem na ławkę trenerską w Lechu? To tylko luźne rozważania oraz kolejny temat do dyskusji w komentarzach czy w „Śmietniku Kibica”. Mimo wszystko lepiej jest podjąć odważną, nieco zaskakującą decyzję niż brnąć do przodu w niewiadomym kierunku tak jak brnie zarząd, który już się nie wybroni i naprawdę nie ma sensu, aby dalej realizował swoją strategię w rozbitym, ośmieszanym od lat Lechu. Atmosfera wokół klubu może już tylko oczyścić się po gruntowanych zmianach, wpuszczeniu na Bułgarską ludzi z zewnątrz oraz z nowymi pomysłami, które chociaż dadzą nadzieję czy wiarę, której w tej chwili nie ma i nie będzie. Nic już się nie zmieni minimum do maja. Nie zmienią tego nawet 2 wygrane nad ŁKS-em czy Miedzią. Wielu pracowników w Lechu tylko na to czeka. Żeby Lech wygrał jakoś fartownie 2 kolejne mecze, może nawet 3 i w końcu będzie dobrze. Nie będzie dobrze, nie damy się już nabrać na coś takiego, sprawy zaszły za daleko, tacy rywale jak Legia z Jagiellonią również uciekają Lechowi coraz dalej (nie tylko w tabeli po 9 kolejkach), dlatego niczego już ten zarząd i inni ludzie pracujący w Lechu według określonych zasad nie wyprostują. Serio, zdajcie sobie sprawę, że to już koniec, Lech umiera rozkładając się z każdym kolejnym upływającym miesiącem w tym roku. I to przez Was jest w takim stanie, więc absolutnie niech nikt z Bułgarskiej nie ma znów czelności interweniować w sprawie kolejnego tekstu opisującego jak jest. Pochowajcie się wszyscy w biurach, obrażajcie się dalej na wszystkich i na wszystko, tak nikogo/niczego nie zrozumiecie, miejcie kibiców za frustratów, Lech to dla Was tylko praca/miejsce na staż i nic poza tym. Całe życie przy Lechu nie będziecie i niewiele po sobie zostawicie co wiadomo już teraz. To zdjęcie z Gdyni w której znów można było najeść się wstydu opisuje całego umierającego na wszystkich polach Lecha. Wiecznie zalanego wstydem, przegranego, bezsilnego oraz nieudolnego przez ludzi, którzy go tymczasowo tworzą”
Wiadomo że wszystko może sie zmienić, kilka wygranych z rzędu jednak może rozgonić ciemne chmury, łaska kibica jest bardzo giętka.

ed

Twoja matka tez chyba BALANSOWAŁA Nie powiem ci gdzie i z kim

ed

Cos uwiera cie w dynie jak widze. I własnie dlatego ze nie był potentatem cała Warsiólka przebierała nogami jak Lech przyjezdzał i walka była o bilety jak walka o ogien .

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Dobrze napisales-derby Polski to zawsze były mecze Legia- Wisła, dwie stolice Kraków – Warszawa 2 style życia itd. Byly. A od ok.8 lat nie sa. Bo sa nimi mecze Legia-Lech.Pora to zauwazyc.Od kiedy Rutki przejeli Lecha,krecimy sie w pierwszej trojce,i w finale PP.Byly moze trzy sezony,gdy zajmowalismy 7i 4 miejsce,czy odpadlismy wczesniej z PP.Mozna to tlumaczyc slaboscia ligi.Ja natomiast zauwazam frustracje ciaglymi 2 czy 3 miejscami,czy przegranymi finalami PP.Nie jest bledem,czy grzechem,miec ambicje i checi,czy aspiracje na cos wiecej.Ile mozna sie cieszyc z 2 lub 3 miejsca? Ile lat?

Kismajers

Reksia pytacie, a Rysia Forbricha już nie?

ed

Wdowczyk niestety pije z Kowalczykiem wiec nikogo pod reką nie było

Kismajers

Kowlaczyk to pije ze Stanowskim, a to juz blisko Czesława 711.

Yarek

Wielokrotnie czytając artykuły zastanawiam się na temat poziomu tych wpisów, mam wrażenie, że zostały napisane przez osobę, która powinna popracować na formą wypowiedzi…

Co do sytuacji w Lechu to problem wydaje się być bardziej złożony. Oczekiwania kibiców są co roku takie, że ich ukochany klub będzie walczył o najwyższe cele. Niestety od kilku lat jest właśnie tak, że jesienią są różne dziwne sytuacje związane z seriami porażek, niewytłumaczalnym załamaniem formy lub spadkiem morale w zespole, itp. Jeśli taka sytuacja powtarza się rok do roku, to w mojej skromnej ocenie wina leży w dużej mierze po stronie włodarzy klubu. Ciężko jest cokolwiek zrobić, jeśli w zarządzie jest syn właściciela i jakich nie popełniłby błędów, to nic się z nim nie dzieje, trwa na stanowisku i pewnie trwał będzie. Brakuje jednak specjalistów od zarządzania klubem sportowym i wiedzą, jak budować długofalowo zespół, który rok do roku będzie walczył o mistrzostwo Polski ale z sukcesami. Zatrudnianie byłych piłkarzy, którzy znają klub, chcą poświęcić swoją pracę na rzecz budowania wielkości klubu jest dobrym ruchem, ale to nie wystarczy. Są tworzone plany, wizje i snute opowieści z których nic dobrego nie wynika. Był kilkuletni plan, który miał doprowadzić do sytuacji, iż w 2020 roku kadra Lecha miała w połowie składać się z wychowanków i na nich miał się w sporej części opierać pierwszy skład. Jeśli wierzyć w pogłoski o tym, że zimą lub najpóźniej po zakończeniu sezonu czeka Lecha prawdziwa rewolucja z uwagi na kończące się wielu piłkarzom kontrakty oraz chęć „przewietrzenia” szatni, to nijak się mają wcześniejsze założenia do tego, co miało się wydarzyć. Za 4 lata klub będzie świętował 100 lecie powstania i wiele osób życzyłoby sobie, żeby to było wielkie święto. Czy tak będzie? Czas pokaże, ale mam osobiste obawy, że z każdym miesiącem szanse na to niestety maleją…

Czy trener sobie poradzi? Znane są przypadki zawodników, którzy po zakończeniu kariery sportowej po jakimś czasie z sukcesami prowadzili pierwszy zespół, w którym grali dużą część swojej kariery (choćby Zidane czy Guardiola). Wypowiedzi trenera Ivana są momentami wręcz dziwne i od niego w dużej części zależy to, czy ten zespół podniesie się i zacznie grać w piłkę. Na tą chwilę brakuje zaangażowania, motywacji, walki na boisku, widać sporo niedociągnięć w grze, statystyki również nie przemawiają na korzyść zawodników… Można mieć gorszy czas w sezonie, można przegrać nawet kilka spotkań ale nie da się tego zrozumieć, kiedy nie widać po piłkarzach, aby zostawiali na boisku serce do walki. Jeśli przegrywa się mecz po zaciętej walce to kibice potrafią to zrozumieć. Nie da się jednak usprawiedliwiać obecnej sytuacji, kiedy gry Lecha nie da się oglądać, ponieważ wygląda ona mówiąc delikatnie słabo…

PhoenixLk
Legia Warszawa

Arka – Lech… końcówka meczu… kretyn z gwizdkiem podejmuje prawidłową decyzję (sytuacja z serii na dwoje babka wróżyła? Ja bym promował ofensywną grę…)… powyższy artykuł to byłoby rozważanie, czy to pierwszy krok w kierunku wyjściu z kryzysu, czy też za wcześnie, by o tym mówić…

Są rzeczy, na które najlepszy nawet trener nie ma wpływu…

lupi45

Jaka jest presja w Poznaniu? Taka że dla nich ważniejsze jest wygranie z Legia, a nie zdobycie MP. To media zrobiły z meczu Legia – Lech derby Polski. Lech był co prawda zawsze w czubie tabeli ostatnio, ale to wszystko. Wcale się nie zdziwię jak dziś Lech odpadnie z PP i skupi się tylko na lidze. Ten zespół z tym trenerem nie odpali, ale może się mylę. Fajnie gdyby to była mocna drużyna, ale jeśli to Trałka ma być tym który dowodzi jako drugi po trenerze, to słabo to widzę. Ważne że na wiosnę do Poznania pojedzie Legia. Jeśli wtedy Lech wygra, to kibice wszystko wybacza. Czołem.

19

Djurdzevic mówi wyłącznie o walce i ambicji, nie mówi nic o taktyce, czy o przygotowaniu technicznym swojej drużyny, widocznie nie ma o tym pojęcia. Kompletnie mnie nie dziwi postawa Lecha, mają trenera który nie ma wiedzy i piłkarzy którzy są bardzo przeciętnymi ligowcami.

hds

Zatrudnijcie trenera z trenerskim doswiadczeniem wyniesionym z powaznej ligi. Przyklad Legii pokazuje, ze byli zawodnicy i dyrektorzy sportowi predzej czy pozniej prowadza zespol do katastrofy. Natomiast zawodowi trenerzy, uprawiajacy ten zawod od xxx czasu, sa w stanie wyciagnac z prowadzonych zesplow maxa.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz