Jedyna nadzieja w ofensywie, jedyna nadzieja w Vamarze Sanogo?
Weszło

Jedyna nadzieja w ofensywie, jedyna nadzieja w Vamarze Sanogo?

Zagłębie Sosnowiec – obok Wisły Płock i Miedzi Legnica – ma najmniej szczelną defensywę w Ekstraklasie. Wielkim zaskoczeniem to nie jest, przede wszystkim biorąc pod uwagę fakt, że dowodzi nią Piotr Polczak. A przynajmniej stara się to robić, bo w praniu bywa różnie (najczęściej źle lub jeszcze gorzej). Dlatego nie ma co ukrywać – jeżeli beniaminek myśli o utrzymaniu, modły musi składać przede wszystkim w kierunku ofensywnych zawodników. Na przykład Vamary Sanogo, znajdującego się ostatnio w bardzo dobrej formie, co z miejsca stawia go w roli gościa, w którego osobie sosnowiczanie mogą upatrywać jedną z największych nadziei na wygraną w Kielcach.

Ale nie tylko w nim. Generalnie trudno przyczepić się do tego, jak Zagłębie na początku sezonu radzi sobie w ofensywie. Dwanaście strzelonych goli to z jednej strony nie są Himalaje skuteczności, ale z drugiej nikt nie wiadomo jak wysokiego poziomu z przodu od tej drużyny nie wymagał. Tymczasem – z wyjątkiem meczu w Poznaniu (gdzie i tak stworzono dużo sytuacji) – zawsze coś wpada, co stanowi wartość dodaną. Sprowadzonemu tuż przed zamknięciem okienka transferowego Szymonowi Pawłowskiemu zdarza się przypominać widzom, dlaczego swego czasu uznawano go za jednego z najlepszych skrzydłowych ligi. Przykładem mecz z Arką, jak i średnia not, którą zgromadził u nas w ciągu czterech spotkań – 5,75. Z kolei przestawienie na skrzydło Udovicicia okazało się bardzo dobrym ruchem. Może nie strzałem w dziesiątkę – pamiętamy mu bardzo przeciętny początek sezonu, z wyjątkiem meczu z Pogonią – ale decyzją, na której ofensywa Zagłębia skorzystała. W trzech ostatnich spotkaniach grał już bez zarzutu, walnie przyczyniając się do zdobyczy punktowych. Tak samo jak Konrad Wrzesiński, jedno z odkryć tego sezonu. Zawodnik bardzo regularny, nieschodzący poniżej solidnego poziomu (średnia 5,50) i gwarantujący liczby, konkretnie trzy gole i dwie asysty.

Na samej górze tej układanki znajduje się wspomniany na początku Vamara Sanogo. Napastnik, który zdobył pierwszą bramkę dla Zagłębia po powrocie do Ekstraklasy, ale też napastnik, któremu na początku sezonu zdarzało się nawalać. No bo w porządku, z Piastem i Pogonią zaprezentował się jako tako. Ale już z Zagłębiem Lubin zawiódł, ale już z Lechem zaliczył iście żenujący występ.

Zagłębie wygra drugi mecz w sezonie? Kurs w LV BET to 3,85!

Przesadzamy? Rzut oka na statystyki wyjaśni sprawę.

– oddał cztery strzały, ale ani jednego celnego (a niektóre sytuacje były naprawdę dobre),

– nie wygrał żadnego z dziewięciu pojedynków na ziemi,

– wygrał jeden z czterech pojedynków w powietrzu,

– nie udał mu się żaden z czterech dryblingów,

– dwa razy był łapany na spalonym,

– nie zaliczył żadnego odbioru,

– zaliczył za to trzynaście strat.

Po „popisie” w Poznaniu nie zagrał w Warszawie (zapisy kontraktowe, Francuz jest wypożyczony z Legii), ale później wrócił w wielkim stylu.

– dwa gole ze Śląskiem.

– gol z Arką.

– gol z Górnikiem.

To głównie dzięki jego postawie sosnowiczanie trzykrotnie podzielili się punktami. Biorąc pod uwagę bryndzę, jaka panuje w ataku Zagłębia, jego forma spadła beniaminkowi z nieba. Alternatywą dla Francuza jest Junior Torunarigha, w przypadku którego nie ryzykowaliśmy, nawet gdyby ktoś chciał się z nami założyć, że miał on trójkę z gimnastyki. Bez szans. Podobnie jak z Alexandre Cristovao, który na najwyższym szczeblu nie pokazał jeszcze niczego ciekawego, a i tak częściej grał na boku.

Dlatego tak ważna jest forma strzelecka Sanogo (już pięć trafień). Bo pozostali ofensywni zawodnicy mogą grać dobrze, mogą od czasu do czasu strzelać, ale przede wszystkim muszą mieć komu dogrywać. Na początku sezonu – szczególnie uwzględniając trzy ostatnie spotkania – kimś takim jest właśnie Sanogo. Gość, którego pięć trafień stanowi 41% goli całej drużyny. Większy, widoczny gołym okiem, wpływ na zespół mają tylko Ricardinho, Igor Angulo (po 50%), Flavio Paixao i Petteri Forsell (po 46%).

Jak długo to potrwa, czy wypożyczony z Legii napastnik będzie w stanie podtrzymać formę przez dłuższy okres? Jak zawsze, takie przewidywania to wyższa gdybologia. Dalecy jesteśmy jednak od popadania w zachwyt, szczególnie spoglądając na jego statystyki indywidualne. To co w sieci się zgadza, ale w przypadku innych liczb jest już różnie.

Korona wygra u siebie, tak samo jak w dwóch poprzednich spotkaniach? Kurs w LV BET – 1,92

Przykładem ostatni mecz, z Górnikiem. Sanogo oddał tylko jeden strzał, powiedzmy że wykazał się zabójczą skutecznością. Ale wygrał tylko sześć z osiemnastu pojedynków w powietrzu i sześć z czternastu na ziemi. Zaliczył zaledwie jeden udany drybling, nie miał żadnego odbioru, zanotował za to aż dwanaście strat. Przed przerwą reprezentacyjną, z Arką, statystyki znów nie przemawiały na jego korzyść (po raz kolejny multum strat). Generalnie jednak – idąc za klasykiem – napastnika rozlicza się z bramek, więc być może przyczepiamy się trochę na siłę. Póki strzela, jest dobrze. Pytanie ile w tym samego instynktu i umiejętności, a ile przede wszystkim dobrej formy kolegów czy zdobywania bramek wbrew temu, jak prezentuje się on na boisku.

Nie ma jednak co ukrywać – jego skuteczność będzie potrzebna Zagłębiu. Zagłębiu, które kuleje przede wszystkim w defensywie. Ale też trudno nie kuleć, gdy twarzą twojego muru jest Piotr Polczak. Generalnie jednak to problem do rozważenia w innym opowiadaniu.

Czy Zagłębie przełamie się dziś w Kielcach? Korona u siebie w tym sezonie przegrała tylko z Legią, później odprawiła Śląsk i Arkę. W perspektywie ma trudne mecze z Wisłą Kraków, Jagiellonią i Lechem. Musi dzisiaj wygrać i wydaje się faworytem. No, chyba że Zagłębie znów zaskoczy postawą z przodu.

Fot. Jakub Gruca/400mm.pl

KOMENTARZE (16)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
renegat

to wstyd, ze w Legii nie dostal nawet szansy Sanogo, zwazywszy jakich maja napastnikow. moglby spokojnie rywalizowac o miejsce w pierwszym skladzie z Niezgoda. ale to tylko swiadczy zle o pracownikach Legii, ze nie maja pojecia jakim kapitalem dysponuja.

Voitcus

Był temat powrotu Sanogo za czasów Magiery, który go jeszcze znał z czasów trenowania Zagłębia. W jakimś wywiadzie mówił, że na razie jeszcze nie, nie pamiętam dlaczego. Wtedy rzeczywiście jedynym napastnikiem (oprócz Sudoku) był kontuzjowany Niezgoda. Teraz napastników w Legii jest wielu, chyba dla Sanogo lepiej już zostać w Sosnowcu, jeśli się tam dobrze czuje.

technojezus
technojezus

Sanogo sam chciał iść na wypożyczenie i dobrze zrobił.Teraz by nic nie pograł przy Carlitosie i Kante, Niezgody nie liczę bo kontuzjowany.Jak postrzela jeszcze trochę to na pewno dostanie szansę w Legii, ale czy ją wykorzysta tego nikt nie wie.

Spektakularny

Za slaby na 6 lige angielska byl. A wy dalej myslicie, ze nasze zespoly to poziom Championship

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

qdlaty81
WIDZEW

nie ma jak usprawiedliwiać ległę że oddała skutecznego napastnika i wzięła jakieś kante artykułem o zagłębiu S

technojezus
technojezus

Nie oddała tylko wypożyczyła bo sam zawodnik chciał iść tam gdzie by grał.W Legii przy Kante i Carlitosie praktycznie by nie grał.Kante też strzela więc nie wiem gdzie ty widzisz problem.Kogoś chyba dupsko piecze że Legia ma tylu napastników: Carlitos, Kante, Niezgoda, Kulenović, Sanogo.

IanCurtis

Kulenović, no to faktycznie jest kawał napastnika. Jak dotąd zero meczów, zero bramek, jest kogo zazdrościć.

Poza tym nastoletni Chorwat z Dinama Zagrzeb, który idzie do Legii to jak murzyn, który był najsłabszy z plemienia i dlatego dał się złapać w sieć, według teorii Pazury z „Chłopaki nie płaczą”.

technojezus
technojezus

Gość jest młody, ma jeszcze czas aby grać w pierwszej jedenastce.Jutro ma dostać szansę w meczu PP.

qdlaty81
WIDZEW

Myślałem ze go sprzedali. Kante faktycznie sie ogarnal. A i Kulenovic strzelil. Na razie kompleksow nie mamy co miec, bo jest lider jako beniaminek i sa nadzieje na awans z 2.ligi.
Tylko sie zastanawiam jak patrze na ten sezon, jak mozna bylo nie dac szansy Sanogo a dawac Eduardo i Radovicovi

Matinho88

kiedyś myślałem że to sosnowiecki Lukaku ale teraz bardziej myśle o nim jako sosnowieckim Balotellim

technojezus
technojezus

Wróci za rok do Legii i na 99% albo znów pójdzie na wypożyczenie albo odejdzie definitywnie.
Liczyłem na chłopa ale przy Carlitosie, Kante, Niezgodzie nie ma szans na grę.Jeszcze Kulenović jest.Chociaż chciałbym się mylić.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
technojezus

Chciałbym się mylić w kwestii że zostanie odpalony z Legii.Kto wie może będzie się prezentować lepiej niż Kante albo Niezgoda .

Redmond
Legia Warszawa

Może liczby nie wyglądają imponująco, ale najważniejsza statystyka się zgadza – czyli bramki. Napastnik siłą rzeczy ma trudniej niż obrońca natrzaskac sobie dobre liczby w podaniach, odbiorach etc.
Sanogo ma potencjał i jest młody, a jak okrzepnie to wróci na Ł3.

GrubyPerez
Zagłębie Sosnowiec

Sanogo to bardzo dobry napastnik, w krótkim czasie absolutna czołówka extraklasy. Szkoda tylko, że tak gwiazdorzy, ale może DD mu to wybije z głowy. Raczej Vams zostanie w Zagłębiu, odkupiony ponownie od Legii

wpDiscuz