post Avatar

Opublikowane 23.09.2018 15:31 przez

Jan Ciosek

Co się wydarzy, kiedy w jednym miejscu spotkają się kibice i piłkarze dwóch znienawidzonych klubów z jednego miasta? Kiedy na niewielkiej, zamkniętej przestrzeni, z jednej strony staną ludzie Widzewa, a z drugiej – ludzie ŁKS-u? My to już wiemy – zaczną się bić, przebijać, atakować, zabierać sobie pieniądze i za wszelką cenę starać się wyeliminować. A na koniec… przybiją piątki i rozejdą się z uśmiechem. Oczywiście, pod warunkiem, że spotkają się na turnieju pokerowym.

Łódź to jedyne miejsce w swoim rodzaju. Przed wojną była drugim co do wielkości miastem w Polsce, którego ponad 30 procent ludności stanowili Żydzi. Kiedyś była słynna z powodu przemysłu, potem z powodu znanej na cały świat szkoły filmowej. A w międzyczasie – także z powodu dwóch drużyn piłkarskich. I były lata, w których obie były naprawdę mocne. Dość powiedzieć, że nie tak dawno, raptem dwie dekady temu, zdarzyły się trzy sezony z rzędu, w których tytuł mistrza Polski nie opuszczał Łodzi, choć zmieniał posiadacza. Inna sprawa, że już wcześniej i ŁKS, i Widzew, miały na koncie mistrzowskie tytuły. Do dziś tylko pięć miast w kraju może się pochwalić co najmniej dwoma klubami, które wygrały ligę (oprócz Łodzi także Kraków, Warszawa, Poznań i Bytom).

Od mistrza do czwartej ligi

O ile jednak Kraków wciąż ma dwa kluby w Ekstraklasie (jeszcze, bo Cracovia w tym sezonie robi wszystko, żeby w hukiem wypaść z elity), a Warszawa wciąż ma mistrza (jeszcze, bo Legia w tym sezonie robi wszystko, żeby tytułu nie utrzymać), o tyle w Łodzi sytuacja mocno się skomplikowała. Widzew po złotych latach 1995-97, kiedy dwa razy zdobył mistrzostwo kraju, a potem nawet grał w Lidze Mistrzów, wpadł w marazm, a w 2004 roku spadł z Ekstraklasy. Nastąpiła dekada bujania się między najwyższą klasą rozgrywkową, a jej zapleczem. RTS, niczym wańka-wstańka, raz spadał, raz awansował. Wreszcie, w 2014 roku spadł po raz kolejny, a sezon później w koszmarnym stylu pożegnał się także z I ligą (4 wygrane, 10 remisów i 20 porażek). W 2015 roku zadłużony po uszy RTS Widzew ogłosił upadłość. W jego miejsce powstał nowy Widzew, który przystąpił do rozgrywek IV ligi. W pierwszym sezonie udało się wywalczyć awans, w kolejnym było blisko. Wiosną 2018 roku „nowy” Widzew, ku radości kibiców, awansował do II ligi. A propos kibiców – to fenomen na skalę światową, bo na nowym stadionie kibice wykupili wszystkie karnety: kilkanaście tysięcy na mecze czwartego poziomu rozgrywkowego! Czapki z głów!

6 kilometrów dalej, u lokalnego sąsiada, było niestety równie boleśnie. Dwa lata po mistrzostwie z 1998 roku, nastąpił upokarzający spadek. Po kilku sezonach udało się wywalczyć ponowny awans do Ekstraklasy, ale tylko na krótko, bo potem klub nie uzyskał licencji na grę w elicie. I znów było podobnie jak w Widzewie – walka o powrót do najwyższej ligi, raz nieudana, raz udana. W 2012 roku ŁKS ponownie spadł z ligi i był to początek spektakularnego upadku. Rok później drużyna nie zdołała nawet dokończyć rozgrywek w I lidze i kolejny sezon zaczęła w łódzkiej grupie IV ligi. W rok udało się zrobić awans do III ligi, w czwartym sezonie do II, a w piątym – do I.

Walka na murach i przy stołach

Dziś ŁKS walczy na zapleczu Ekstraklasy, a Widzew – ligę niżej. Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem stwierdzenie, że Łódź na derby czeka, jak żadne inne miasto w kraju. O tym głodzie rywalizacji może świadczyć choćby jedyna w swoim stylu wojenka na łódzkich murach. Na pewno o niej słyszeliście – zamiast obraźliwych haseł, bluzgów i wulgaryzmów, zabawne teksty w stylu: „ŁKS robi herbatę w wodzie po pierogach”, „Widzew jeździ Tico”, „RTS kuca przy sikaniu”, czy „ŁKS śpi w skarpetkach” (większość z tych haseł to wprawdzie robota jednego ulicznego artysty z łódzkiej ASP, ale część kibiców chętnie weszła w zaproponowaną przez niego konwencję).

Zanim jednak rywalizacja z murów przeniesie się na boisko, piłkarze łódzkich klubów już dziś regularnie walczą przy pokerowych stołach. Tych, których ta wiadomość mogłaby zaniepokoić od razu jednak uspokajamy: chodzi o grę w turniejach Legalnego Pokera. Ani kariery, ani fortuny przegrać tam się nie da. Co można wygrać? Mnóstwo dobrej zabawy, nagrody rzeczowe, a nawet coś na kształt zgody między zwaśnionymi klubami.

Legalny Poker to inicjatywa, o której już pisaliśmy. W praktyce to jedyny zgodny z prawem sposób na grę w pokera w kraju. W największym skrócie – w wielu polskich miastach kilka razy w tygodniu organizowane są turnieje z symbolicznym wpisowym od dwudziestu do pięćdziesięciu złotych. Imprezy przyciągają tłumy ludzi, czasem gra nawet setka jednocześnie. Nie można wygrać pieniędzy, bo tego zakazuje absurdalna ustawa hazardowa, jedyna taka w całej Unii Europejskiej. Gra toczy się więc o nagrody rzeczowe do regulowanej przepisami łącznej kwoty nieco ponad dwóch tysięcy złotych. Początkowo nagrodami na przykład w Warszawie były konsole, smartfony, tablety i inna elektronika; z kolei w Łodzi gracze sami mogli zdecydować, na co chcą przeznaczyć wygraną. Ktoś kupił piekarnik, inny perfumy dla żony. A na przykład jeden z piłkarzy ŁKS-u zamówił katering dietetyczny na kilka tygodni. Teraz sprawa wygranych jest prostsza – gracze dostają po prostu bony do jednej z łódzkich galerii. Zwycięzca ma do wydania 1100 złotych, drugi 600 złotych i tak dalej.

Poker nad podziałami

Jedna z łódzkich piwiarni dwa razy w tygodniu zamienia się w klub pokerowy. Zamiast głośnej muzyki, hałasów ze stołu od piłkarzyków, czy gwaru z kuchni, słychać jeden, dominujący dźwięk: przerzucanych żetonów. To charakterystyczny odgłos z wszystkich sal, w których odbywają się turnieje pokerowe – słychać żetony, którymi gracze się bawią, rzucają na stół, a potem układają na stosach. W Łodzi słychać także raz po raz wybuchy śmiechu, atmosfera jest wyjątkowo luźna i przyjacielska, choć jak przy każdej grze – są i zwycięzcy, i pokonani. To, co słychać, to także poruszenie na sali, kiedy w lokalu pojawia się ktoś znany. Wiadomo, na turnieje przychodzą głównie młodzi ludzie, w dużej mierze kibice jednego, lub drugiego łódzkiego klubu. Ci sami, którzy w weekend zdzierają gardła, dopingując ŁKS (4,282 na ostatnim meczu), czy Widzew (16,658), we wtorek zasiadają do partyjki pokera. Mimo oczywistych i dobrze znanych animozji pomiędzy nimi, przy stołach nie da się tego odczuć. Ale kibice to jedno. Znacznie ciekawiej robi się, kiedy do gry dołącza podstawowy piłkarz jednej z drużyn. Na przykład Artur Bogusz (na zdjęciu poniżej po prawej), rodowity łodzianin, który po kilku latach gry w Wigrach Suwałki, od nowego sezonu wrócił do domu i reprezentuje barwy ŁKS-u. Przerwę na mecze reprezentacji Polski wykorzystał na to, by wpaść na turniej Legalnego Pokera.

bogusz poker
W pokera na razie ŁKS górą, bo ostatnio wygrałem turniej – śmieje się w rozmowie z Weszło. – A tak serio, turniej za 30 złotych to tylko i wyłącznie zabawa. Gramy w fajnym miejscu, jest bardzo dobre jedzenie, świetna atmosfera. No i oczywiście świetni ludzie, nie ma żadnych złych emocji, żadnej złej krwi. Wszyscy fantastycznie się bawią, śmieją się, kibicują sobie. Wspaniała sprawa. Poker jest moim hobby, ale nigdy nie mogłem się w niego na poważnie zaangażować, bo piłka zawsze jest na pierwszym miejscu. Czasem obejrzę transmisję z największych turniejów, popatrzę, jak grają najlepsi, kiedy indziej wyskoczę na Legalnego Pokera, pogram kilka godzin. Najważniejsza jest jednak praktyka, a na to, jako zawodowy piłkarz po prostu nie mam czasu.

Nie da się ukryć, że Bogusz, jako przedstawiciel I-ligowego klubu, jest na turniejach witany z honorami. Większość graczy z miejsca go poznaje, a nawet ci, którzy nie interesują się piłką i tak zaraz się dowiedzą od pozostałych, że do stołu dołączył piłkarz ŁKS-u. Obrońca często jest pytany przez graczy Legalnego Pokera o różne tematy, związane z piłką. Ktoś prosi o zdjęcie, ktoś chce wiedzieć, czy zespół ma szanse na awans, inny dopytuje o lokalnego rywala.

Dla mnie jako łodzianina, to co się teraz dzieje w naszym mieście, to jest świetna sprawa. Ta odbudowa dobrze zrobiła obu klubom, bo oba były zatrute, od samej góry, do samego dołu, wszystko było źle. Teraz jest zupełnie inaczej: i ŁKS, i Widzew idą w dobrą stronę, bardzo szybko się rozwijają, co chwila awansują. Oba zespoły wróciły na właściwe tory – podkreśla. – Naszym celem na ten sezon jest utrzymanie. Wiadomo, że kibice by chcieli Ekstraklasy, ale potrzebujemy cierpliwości. Stadion jest w trakcie budowy, zarząd powiedział nam wprost: w tym roku walczymy o pozostanie w I lidze. Gramy głównie tym składem, który awansował z II ligi, są nawet chłopaki, którzy awansowali z III ligi, klub zrobił kilka wzmocnień, ale awans to cel na kolejny sezon. Jeśli chodzi o Widzewa, oni mają jasno postawione zadanie: awans, jak zresztą co roku. To może oznaczać derby Łodzi już w przyszłym sezonie. Oby tak się stało, całe miasto będzie wtedy żyło piłką!

Zapomnijcie o Wielkim Szu

Rozmowy zahaczają o bardzo różne tematy. Mówi się oczywiście o piłce nożnej (zwłaszcza jeśli przy stole jest piłkarz), o sporcie, polityce, kinie, imprezach i tak dalej. Ale regularnie, niczym bumerang, powraca temat ustawy hazardowej i przepisów, które bardzo utrudniają życie pokerzystom. Artur Bogusz ma swoje zdanie także na ten temat.

Szkoda, że nie można promować pokera w Polsce, dobrze, że chociaż w taki sposób możemy legalnie pograć. Problem tej gry polega na tym, że jest źle postrzegana. Wiele osób, słysząc, że ktoś gra w pokera, myśli: hazardzista, zaraz przegra dom i samochód. Kojarzą pokera tylko z klimatem z „Wielkiego Szu”. A przecież to świetna gra, sposób na fajne spędzenie czasu ze znajomymi, rywalizacja – tłumaczy. – Kiedy grałem w Wigrach Suwałki, mieliśmy bardzo dalekie wyjazdy na mecze. Często w drodze powrotnej graliśmy w autokarze w pokera, dzięki temu czas mijał dużo szybciej. Teraz trener niestety nie pozwala na grę i źle patrzy na pokera.

ŁKS, za sprawą Bogusza, już ma na koncie wygraną w turnieju Legalnego Pokera. Widzew z kolei może się pochwalić zwycięstwem w tak zwanym „boczniaku”, czyli turnieju drugiej szansy dla tych, którzy odpadli z głównej rywalizacji. Co ciekawe, w tym samym czasie, kiedy podstawowy bramkarz Widzewa Patryk Wolański (na zdjęciu poniżej) wygrywał „boczniaka”, jego dziewczyna Patrycja, w turniejowym debiucie zajmowała drugie miejsce w turnieju głównym!

wolański poker

Debiut wyszedł nam jak marzenie! Cieszę się, bo dziewczyna zobaczyła, że to świetna zabawa, a przy okazji wygrała bon do galerii na kilkaset złotych. Przyjeżdżamy tu się pobawić, rozerwać, znam tu mnóstwo ludzi. Jasne, są kibice jednego i drugiego klubu, więc jak zawsze przy takich spotkaniach pojawiają się żarty, dogryzki, śmiechy. Ale z agresją ani tu, ani nigdzie indziej się nie spotkałem. Ja mam mnóstwo znajomych z ŁKS-u, potrafimy normalnie pogadać, czy na przykład pograć w karty – wyjaśnia Patryk Wolański w rozmowie z Weszło. O pokerze wiele nie mówi, bo dopiero zaczyna swoją przygodę z grą, uczy się i traktuje to jak dobrą zabawę. Chętniej mówi o futbolu i celach Widzewa na ten sezon. Celach, które są wyjątkowo jasno sprecyzowane.

Zrobimy awans – mówi wprost. – Krok po kroku robimy duże postępy. Klub chce iść coraz wyżej, jesteśmy na to gotowi. Tym bardziej, że II liga jest łatwiejsza niż III. Po pierwsze dlatego, że awansują trzy zespoły, a po drugie tu wszyscy chcą grać w piłkę, nie ma zespołów, które stawiają autokar w bramce. Na początku sezonu brakowało nam skuteczności, teraz już wróciła. W przyszłym roku szykują się derby, bo ŁKS raczej nie awansuje. Oby tylko zostali w pierwszej lidze. Jak najdłużej!

Wszystko wskazuje jednak na to, że zanim Wolański i Bogusz staną oko w oko w derbach Łodzi, zmierzą się przy pokerowym stole na turnieju Legalnego Pokera. I wtedy się okaże, kto robi herbatę w wodzie po pierogach!

JAN CIOSEK

foto: newspix,pl, legalny poker

Opublikowane 23.09.2018 15:31 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kolor100
kolor100

Można dodać do wstępu, że w Warszawie przed wojną, 30% mieszkańców stanowili Żydzi i Warszawa była największym żydowskim miastem na świecie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kolorowa_jak_Diabli
Kolorowa_jak_Diabli

Zdecydowanie brakuje derbów w mieście Włókniarzy.
Jeśli natomiast chodzi o animozje kibicowskie, to zawsze byłam od nich jak najdalej. Mam ja mnogo znajomych kibicujących ŁKS-owie czy Legii – no co ja poradzę, każdy w życiu popełnia błędy. I oni się ich nie ustrzegli…
Jednak w ludziach (tych niekibicujących) dalej tkwi „strach” przed kibolskimi burdami. Nie dalej jak w zeszłym tygodniu, dyrektor w szkole mojego syna poinformował na zebraniu rodziców, że organizowany będzie przez lokalny klub kibiców wyjazd na mecz Widzewa. I słyszę za plecami tekst mamy:
-Na mecz siatkówki to bym puściła, ale z tymi KIBOLAMI…
Na tym skończyła, bo odwróciłam się i z uśmiechem wyprowadziłam ją z błędu.

Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020
Blogi i felietony
02.08.2020

Patryk, pośmialiśmy się, fajnie było, ale pora pograć w piłkę

Już nie będzie Patryka Lipskiego w następnym sezonie w Lechii. Jest na testach medycznych w Piaście. Świetne liczby w lidze: zero goli, jedna asysta (w ostatniej kolejce), zero kluczowych podań. Fenomen sportowy. Powtarzalność sukcesów przez miesiące. Coś niewiarygodnego! Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać te popisy. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Przeżyjmy to jeszcze raz. Najlepsze momenty Artura Boruca

Artur Boruc jest legionistą. To na meczu Pogoń Siedlce – Legia w 1988 zaczął łapać legijnego bakcyla. To tutaj dostał szansę i ją wykorzystał. O Legii nigdy jednak nie zapomniał, odwiedzając jej trybuny, potrafiąc przyjechać do Płocka by poprowadzić doping z klatki gości. ALE choć z tymi legijnymi legendami bywa, że mają pod górkę wszędzie […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Glik, Piszczek, Teodorczyk. Na jakie wielkie powroty liczymy w przyszłości?

Artur Boruc w Legii. Waldemar Sobota w Śląsku. Wcześniej Błaszczykowski w Wiśle Kraków. Młodzi masowo wyjeżdżają, ale starsi wracają. Może to nie jest jeszcze trend, ale na pewno fajna sprawa, która ubarwia polskie rozgrywki. Z tej okazji postanowiliśmy się zabawić i wybraliśmy grupę polskich piłkarzy, którzy mogliby – w bliższym lub dalszym wymiarze czasowym – […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Kwarantanna nie przyniosła refleksji. IV-ligowi kibice obrzucili autokar butelkami

Kibice czwartoligowej Legii Chełmża czekali na mecz swojej drużyny aż osiem miesięcy. Z tego zniecierpliwienia tak ich roznosiło, że na inauguracji nowego sezonu IV ligi.. obrzucili butelkami autobus z piłkarzami Cuiavii Inowrocław. – 300 meczów obejrzałem z Cuiavią, zdarzały się wyzwiska czy wulgarne gesty, ale żeby autobus obrzucać butelkami? – mówi Kamil Walczak, sekretarz klubu. […]
02.08.2020
Włochy
02.08.2020

Długoletnie rządy króla. Zlatan bije strzelecki rekord Serie A

Można czasem tą aurą Zlatana odczuwać znudzenie, ba, niektórych ma ona prawo irytować. Jego – nazwijmy to – specyficzne podejście do siebie i otaczającego świata bywa nużące, ale nie zapominajmy: to wciąż świetny piłkarz. Gdyby podobne zdania na swój temat wypowiadał jakiś marniak, byłoby to jak żart z komedii klasy E. A Zlatan? Zlatan jest […]
02.08.2020