Gramy dalej! Polacy lepsi od Serbów
Inne sporty

Gramy dalej! Polacy lepsi od Serbów

Dobra, przyznamy się – nie wierzyliśmy w Polaków po dwóch ostatnich spotkaniach. Dziś jednak udowodnili nam, że nigdy nie można ich skreślać i zawsze gotowi są podnieść się, nawet w najgorszej sytuacji… Nie no, dobra na poważnie: zagraliśmy dobrze, ale mamy wrażenie, że gdyby po drugiej stronie siatki postawić ekipę gimnazjalistów, to wyszłoby dokładnie na to samo. 

Takiego wyniku naprawdę nie mogli sobie wymarzyć nawet najwięksi optymiści. Wierzyliśmy osobiście, że Polacy powalczą, ale spodziewaliśmy się raczej jakiegoś 1:3 czy 2:3, po którym będzie nam przykro, ale którego moglibyśmy się spodziewać po poprzednich dwóch spotkaniach. Tymczasem tuż po zakończeniu spotkania pytaliśmy sami siebie: co tu się właściwie odwaliło?

Jakub Bednaruk, trener Łuczniczki Bydgoszcz:

– Myślę, że jeśli ktoś będzie chciał to wyjaśniać, to lepiej będzie, gdy odpuści. Wygraliśmy i zapomnijmy o tym. Rozkładanie tego meczu na czynniki pierwsze nie ma sensu. Myślę, że Francuzi przy pierwszej przerwie technicznej w pierwszym secie już wiedzieli, że mogą się pakować, nie musieli czekać dłużej. Widać było, że Serbowie nie grają na maksa, ale to nie nasz problem. Dowód? Mamy dziesięć asów i pewnie ze cztery błędy na zagrywce. Jeżeli w męskiej siatkówce masz dziesięć błędów i cztery asy, to już jesteś szczęśliwy. A odwrotnie? To się nie zdarza. Nie ma co patrzeć na statystyki, naprawdę. Mecz się odbył, wygraliśmy, Francuzi odpadli – wszyscy zadowoleni. 

Jesteśmy naprawdę zaskoczeni. Jasne, podłożenie się Serbów było jedną z opcji, o których wszyscy głośno mówili. Byli już pewni awansu, mogli wyrzucić z turnieju Francję, co dla nich było układem więcej niż znakomitym. Ale nie wierzyliśmy, że zrobią to w tak oczywisty sposób. Serio, momentami zastanawialiśmy się, czy to aby jednak nie nasza dobra gra jest za to wszystko odpowiedzialna. Takiego zdania jest Piotr Bąk, autor biografii Arkadiusza Gołasia i redaktor naczelny portalu siatkowka24.com:

– Czy Serbia odpuściła mecz z nami? Nie! Dzisiaj zagraliśmy naprawdę kaptialnie, Serbowie nie mieli absolutnie nic do powiedzenia w przyjęciu, a bez tego nie ma co myśleć o pozytywnym rezultacie. Inna sprawa, że ich nastawienie mentalne, nie było dzisiaj takie, jak gdyby grali – podobnie jak my – mecz o życie.

Musimy tu oddać sprawiedliwość trenerowi: jeśli to był jego „chytry plan”, to wypalił w stu procentach. Dał odpocząć czołowym zawodnikom, wiedział, że Serbowie mają pewny awans, wykorzystał  margines błędu, jaki mieliśmy i dał nam upragniony awans. Choć Ryszard Bosek, mistrz świata z roku 1974 zapatruje się na to wszystko nieco inaczej:

–  Nie bardzo wierzę w jakieś wyliczanki trenera, że Serbowie są słabsi od Francuzów. Nie kupuję tej teorii. Na pewno Serbowie już zakwalifikowani nie są Francuzami, którzy chcieliby to zrobić. Nie zakładam jednak, żeby trener sobie wyliczył, by odpuścić Francję – dla mnie takie twierdzenie nie ma racji bytu, bo nie niesie za sobą żadnych pozytywów – gdybyśmy postawili im opór, to taki by był.

Nie da się nie zauważyć, że Heynen na pewno miał jednego asa w rękawie – w dzisiejszym meczu już dużo lepiej wyglądał Michał Kubiak. Pod każdym względem. Wystarczyło, że odpuściła mu choroba, a on… nie odpuścił kolegom. Skoro był na parkiecie, to i oni musieli zagrać na maksa. Naprawdę, jego wpływ na resztę zespołu jest w tym momencie nie do przecenienia, wierzcie nam. Choć wszystkie siły zużył chyba na grę, bo w pomeczowym wywiadzie wyglądał już nieco gorzej.

Ryszard Bosek:

– Widać, że jest mentalnym przywódcą tej drużyny. Dziś był skoncentrowany na graniu, mimo że pewnie jeszcze odczuwa nieco skutki choroby. Najważniejsze, że jest przywódcą grupy i widać, że ciągnie resztą. Na pewno dużo pomaga, ale tak naprawdę nie pomoże nikt, jeżeli nie ma pozytywnej odpowiedzi ze strony ekipy. A dziś wszyscy nastawieni byli na walkę i granie. Trzeba za to chwalić, ale i pamiętać, że przechodzimy do grupy, gdzie każdy gra dobrze.

Moglibyśmy teraz pisać, że w tym spotkaniu znakomicie zagrywaliśmy, świetnie funkcjonował blok, przyjęcie było bezbłędne, ale… sami nie wiemy, czy powinniśmy to robić. Bo fakt, wyglądaliśmy dobrze, ale momentami była to parodia poważnej siatkówki. Jeśli Francuzi będą o nas i Serbach źle pisać w swoich gazetach – nie obrażajcie się, mają do tego pełne prawo. Gdyby ktoś nam wywinął taki numer, pewnie rzucalibyśmy kurwami na lewo i prawo. Mecze, które możemy realnie oceniać, zagraliśmy wcześniej. I nie wyglądało to optymistycznie. Jakub Bednaruk mówi wręcz, że „przecisnęliśmy się do trzeciej rundy na czworakach, ale do niej weszliśmy”. A skoro już tam jesteśmy, to jacy rywale byliby dla nas najlepsi?

Piotr Bąk:

Chciałbym Brazylię i Serbię, choć w tej fazie naprawdę każdy może już wygrać z każdym. Jedynym faworytem do awansu, do półfinału są dla mnie są Stany Zjednoczone, ale akurat z nimi nie możemy się spotkać. 

Fot. Newspix

KOMENTARZE (11)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Grzegorz Brzeczyszczykiewicz

Można sobie gadać, że się Serbowie podłożyli, ale prawda jest taka, że zarówno Argentyna jak i Francja każdy serw kierowała na Śliwkę. Za każdym razem kończyło się to słabym przyjęciem i problemem w rozegraniu. A jak jest problem w rozegraniu, to nie da się atakować. Dziś Śliwki nie było, był Kubiak. Do tego dziś Kurek grał tak, jak potrafi. Niestety nie posiadamy zmienników i gdy Kubiak lub Kurek nie gra na najwyższym poziomie, to pokonać nas może każdy.

Misquamacus

Michał Kubiak…Zajebisty zawodnik, przykład dla innych. W przeciwieństwie do braciszka, Błażeja, który jest leniwą mendą, chociaż talent też ma. Tylko że mu się nie chciało. Dupeczki i imprezki fajniejsze. Cóż, jego wybór.

A co do samej siatkówki – żeby w, powiedzmy, ćwierćfinale było lekko ponad 1000 widzów…? Nieeee, siatkówka nie jest niszowym sportem, gdzież tam! Efektownym czasami, owszem, ale na pewno nie ma szans na takie pieniądze i publikę, jakie ma piłka nożna.

Aczkolwiek zrobiłbym pewien eksperyment. W jakimś ważnym meczu Polaków można by przygotować stadion w Warszawie. Jeśli by to wypaliło…Wyobraźcie sobie, 30000 ludzi śpiewających „W stepie szerokim”…

lion
Stomil Olsztyn

Przecież były już mecze na Narodowym i było nie 30 tysięcy tylko prawie 60.

Vinni

Dwukrotnie graliśmy na Narodowym. W 2014 roku mecz zgromadził 61500 widzów, rok temu na ME zgromadził 65407 widzów. Poza tym każdy mecz Polaków w imprezie mistrzowskiej w naszym kraju jest wyprzedany (nie mówię tutaj o Lidze Narodów czy meczach towarzyskich, choć i tak jest lepiej niż dobrze).
Co prawda zainteresowanie nieco spadło poprzez przesycenie ilością turniejów w Polsce, ale i tak jest lepiej niż dobrze 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MikeMuc89

Co to ma być?

zenek_ze_wsi

Jak cię się to udało napisać (wkleić), mając rękawy kaftana zawiązane na plecach?

Albin Wikulski

Boty A. Bielana dotarły już na Weszło? Ja bym zbanował tego oszołoma, jeśli nie ma opcji ukrywania komentarzy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kaszanka

Heyenen coś knuci, oglądając mecz, zupełnie inna drużyna, zobaczymy co pokażą dalej (mam ciche nadzieję na podium!).

Yarek

Najważniejsze jest zwycięstwo i możliwość dalszej gry w turnieju!

wpDiscuz