Pięć najważniejszych pytań przed 1. kolejką Ligi Europy
Weszło

Pięć najważniejszych pytań przed 1. kolejką Ligi Europy

Pora na pierwsze poważne granie w pucharze pocieszenia, który akurat dla naszych klubów jest raczej „pucharem szczęścia”, którego coraz rzadziej doświadczają. Nigdy nie będzie to ten poziom co Liga Mistrzów, ale trzeba przyznać, że szykuje się dość ciekawy czwartek. Od razu nasuwa się kilka kluczowych pytań.

1. Jak wypadną Polacy?

Mamy ich łącznie ośmiu. Pewniakami do występów wydają się Tomasz Kędziora, Igor Lewczuk i Damian Kądzior, choć w przypadku tego ostatniego najbardziej prawdopodobne jest wejście z ławki. No, chyba że kolejny dobry występ w chorwackiej ekstraklasie przekonał Nenada Bjelicę, by tym razem świeżo upieczony kadrowicz wystąpił od początku również w meczu pucharowym. Byłoby super, zwłaszcza że Dinamo gra u siebie z Fenerbahce, więc można błysnąć przeciwko mocnemu rywalowi. Kędziora ma pewne miejsce na prawej obronie Dynama Kijów, które na własnym stadionie będzie faworytem z Astaną. Lewczuk po przyjściu Sergiego Palencii cały czas ma miejsce w składzie, a „Żyrondyści” jadą na teren Slavii Praga, więc łatwo nie będzie.

W przypadku pozostałych trudno być optymistą. Jakub Świerczok i Jacek Góralski nie mają najwyższych notowań w Łudogorcu. Świerczok zaczął sezon od hat-tricka w siedem minut w eliminacjach Ligi Mistrzów z Crusaders, ale ostatnio jego notowania spadły. Góralski w pierwszym składzie pojawia się tylko na niektóre mecze ligowe, w pucharach zalicza epizody.

Jakub Rzeźniczak ostatnio gra po 90 minut w azerskiej ekstraklasie, za to w pucharach siedzi na ławce. Jeśli schemat zostanie podtrzymany, wyjazdowy mecz ze Sportingiem obejrzy z boku.

Patryk Małecki w debiucie w Spartaku Trnawa od razu strzelił gola. Pogromcy Legii podejmą u siebie Anderlecht, więc będzie okazja liznąć futbolu, o który w Wiśle Kraków nawet by się nie otarł, choćby i był pewniakiem w składzie.

Jakub Piotrowski nie zadebiutował jeszcze w belgijskiej ekstraklasie, wpuszczany na boisko był tylko w Lidze Europy. Łatwo jednak zauważyć, że wraz z kolejnymi rundami i coraz trudniejszymi przeciwnikami liczba otrzymanych minut malała. Realnie patrząc, trudno zakładać, by zagrał choć przez chwilę z Malmoe.

Polacy w fazie grupowej Ligi Europy:
Jacek Góralski (Łudogorec)
Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb)
Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów)
Igor Lewczuk (Bordeaux)
Patryk Małecki (Spartak Trnawa)
Jakub Piotrowski (Racing Genk)
Jakub Rzeźniczak (Karabach)
Jakub Świerczok (Łudogorec)

Zdaniem TOTOLOTKA Dinamo Zagrzeb Damiana Kądziora jest niewielkim faworytem w meczu z Fenerbahce. Kurs na zwycięstwo Chorwatów to 2,30

2. Gdzie będzie największy hit?

Kilka meczów zapowiada się smakowicie. Takie pary jak PAOK Saloniki – Chelsea, Olympique Marsylia – Eintracht Frankfurt, Villarreal – Rangers czy Olympiakos – Betis zwiastują naprawdę dobre granie. Różnicę może zrobić to, kto potraktuje Ligę Europy jako priorytet. Znacznie prędzej to PAOK wystawi dziś wszystkie najcięższe armaty, a nie Chelsea. Co nie zmienia faktu, że oczekujemy emocjonującego starcia. Aleksandar Prijović może przedziurawić kolejną renomowaną obronę.

PAOK będzie miał ciężko z Chelsea, ale jeśli coś ugra, można dobrze zarobić. W TOTOLOTKU kurs na wygraną gospodarzy to 5,25. Remis wyceniono na 3,85

3. Czy będą sensacje?

Skoro faworyci z najlepszych lig nie zawsze podchodzą do LE na sto procent – zwłaszcza na początku – może być łatwiej o niespodzianki czy nawet sensacje. Mimo wszystko jakoś trudno uwierzyć, żeby Worskła Połtawa mogła nie przegrać na Emirates z Arsenalem, Apollon Limassol ugrał coś na stadionie Lazio, Sarpsborg nie wrócił na tarczy ze Stambułu, a Dudelange postawiło się Milanowi. Chociaż… w tym ostatnim przypadku ręki nie dalibyśmy sobie uciąć. Nawet wśród kibiców „Rossonerich” nie ma przekonania, że ich drużynę czeka spacerek w Luksemburgu. Pogromcy Legii mogą zagrać na pełnym luzie, mają przygodę życia, a wtedy najłatwiej iść na całość. Będzie zdziwko?

Dudelange zawstydzi kolejnego faworyta? Kurs na zwycięstwo nad Milanem to aż 10,75. Remis – 6,25

4. Komu Red Bull bardziej doda skrzydeł?

Takie mamy czasy, że niektóre kluby są w rękach tych samych właścicieli. Kluby Red Bulla zmierzą się teraz ze sobą w grupie LE. Faworytem jest oczywiście Lipsk, który nieraz zabierał Salzburgowi najlepszych piłkarzy (rzecz jasna po solidnym przelewie), ale w razie powodzenia gości ciężko będzie mówić o wielkim zaskoczeniu. Austriacy tradycyjnie nie weszli do Ligi Mistrzów, za to w pucharze pocieszenia są już wyjadaczami pełną gębą.

Red Bull Lipsk wyraźnym faworytem starcia klubów jednego koncernu. Kurs na zwycięstwo Niemców to 1,95

5. Czy sędziowie wywiną jakieś numery?

Wciąż nie ma VAR-u w Lidze Mistrzów, więc nie ma go też w Lidze Europy. Pozostaje mieć nadzieję, że obejdzie się bez sędziowskich skandali, choć z roku na rok o to trudniej, bo futbol klubowy stoi na coraz wyższym poziomie i raz po raz widzimy, jak bardzo powtórek wideo w pucharach brakuje.

Oby ewentualne wpadki nie dotyczyły polskich sędziów. Paweł Gil będzie gwizdał Celtikowi i Rosenborgowi, a Daniel Stefański dostał mecz Olympiakosu z Betisem.

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

TrolloLollo

Jeszcze Bułka – jest w kadrze Chelsea, co prawda tylko jako 3 bramkarz ale jest.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MArekPolkowski

no może tak.. a może i nie.. zobaczymy

Turbokoń
Polonia Warszawa

Mnie ciekawi, czy się Łudogorec odbuduje i wyjdzie z grupy. Bayer będzie stanowił dobry test.

wpDiscuz