Jak co tydzień w LM: gdzie jest VAR?! Tym razem CR7 w centrum wydarzeń
Weszło

Jak co tydzień w LM: gdzie jest VAR?! Tym razem CR7 w centrum wydarzeń

Ludzie, to już naprawdę przestaje być śmieszne! Najlepszy futbol na świecie, najszybsze tempo gry, wielka kasa, a nie ma możliwości skorzystania z technologii, którą co tydzień mają do dyspozycji w naszej skopanej. Nie wiemy, kto ma interes w tym, żeby Liga Mistrzów ciągle była bez VAR-u, ale jak tak dalej pójdzie, rozgrywki te zaczną wyglądać niepoważnie. Już w tamtym sezonie mnóstwo razy przekonaliśmy się, jak wiele LM traci bez powtórek video, a nowy sezon zapowiada się jeszcze „lepiej”. Ofiarami są już nawet ci najwięksi z największych.

W środowy wieczór przekonaliśmy się o tym podczas meczu Valencia – Juventus. Cristiano Ronaldo wyleciał w okolicznościach przedziwnych i to delikatnie mówiąc. Niepozorne zdarzenie zostało uznane przez Felixa Brycha (po konsultacji z sędzią bramkowym) za poważne przewinienie, co skończyło się czerwoną kartką dla Portugalczyka w 29. minucie.

Co się stało? Najpierw CR7 przedzierał się w pole karne w pojedynku z Jeisonem Murillo. Trochę nadmiernej ekspresji z obu stron, machanie rękami  w powietrzu i delikatny kontakt nogi Ronaldo z nogą rywala. Murillo upadł i zaczął przekonywać, że ma „ała”. Gdy już siedział, Portugalczyk położył dłoń na jego włosach.

Jeśli założymy, że chodzi o trafienie nogą Murillo – zbytnio przekonani nie jesteśmy. Jeśli o położenie ręki na głowie – też nie do końca, choć niektórzy znający się lepiej niż my przekonują, że decyzja arbitrów była słuszna i chodziło właśnie o ten moment.

Najlepiej by było, gdyby sędziowie mogli wszystko spokojnie obejrzeć i wtedy podjąć decyzję, ale nie. Po co to komu? Wątpliwości pozostaną, zapewne powstaną dwa obozy wśród opiniujących to zdarzenie.

My jakoś nie potrafimy zapomnieć, że Brych miewał już w karierze różne wpadki, że wspomnimy tylko słynnego gola widmo Stefana Kiesslinga sprzed paru lat.

Jeśli kartka dla Cristiano zostanie podtrzymana, będzie on zawieszony na co najmniej dwa mecze, co oznacza, że w 3. kolejce ominie go powrót na Old Trafford i spotkanie z Manchesterem United.

Tyle dobrze, że mimo gry w osłabieniu Juventus zdobył potem dwie bramki i zasłużenie wygrał, a na koniec Wojciech Szczęsny obronił nawet rzut karny Daniego Parejo.

Fot. newspix.pl