Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

– Nie widziałem jeszcze piłkarza, który zerwałby więzadła i nie płakał. Nawet nie z bólu, ale z bezsilności, bo każdy wie, z czym się wiąże taka kontuzja – mniej więcej w ten sposób powitał mnie doktor na wizycie związanej z zerwanymi więzadłami krzyżowymi przednimi. Od początku wszedł raczej w rolę bezdusznego niszczyciela marzeń, niż troskliwego psychologa, ale ani trochę mu się nie dziwię. 

– Skoro grał pan w piłkę, to na pewno był pan ubezpieczony. A skoro był pan ubezpieczony, to przecież wydatek związany z operacją nie będzie przeszkodą – wykładał logicznie swoje racje, a ja nawet nie za bardzo mogłem zaprotestować. Odkąd mamy KTS Weszło problemy z więzadłami ma przynajmniej trzech zawodników, prawdopodobnie każdy z nich prędzej czy później wyląduje na stole operacyjnym, a potem spędzi kilka miesięcy w gabinetach rehabilitacyjnych. Zresztą, codziennie ktoś się gdzieś rwie – jak nie Alan Czerwiński, to Corentin Tolisso, jak nie Tolisso, to Szwoch, a to przykłady z ubiegłych dwóch tygodni. Na własne oczy widziałem z sześć, albo i siedem takich urazów, mój tata przechodził przez rekonstrukcję dwa razy. Zawsze wydawało mi się – no pech, co zrobić. Ale lekarz nie dawał za wygraną.

– A jeśli nie był pan ubezpieczony, to znaczy, że piłka nie jest dla pana tak istotnym zajęciem, by nie móc przeczekać tych kilkunastu miesięcy – pyk, znów szpada pod bok. Taka gorzka prawda. Jeszcze leżąc na murawie przeliczałem sobie w myślach – w Ekstraklasie pauzują po pół roku, to ja pewnie jakieś osiem miesięcy i jestem jak nowy. Sęk w tym, że rzeczywistość jest nieco bardziej brutalna. – Operacja kosztuje 10 tysięcy złotych. Niech pan wyraźnie napisze w swoim tekście, że tego typu wydatek może pokryć ubezpieczyciel przy dość standardowym ubezpieczeniu sportowym, które wynosi około 60 złotych miesięcznie.

Czemu ja się nie ubezpieczyłem?

– Zapewne pyta pan siebie, czemu się nie ubezpieczył. I tu mam trochę żal do całego środowiska. Przecież wszyscy wiedzą, z jakimi kosztami i jaką drogą leczenia wiąże się zerwanie ACL, jednocześnie wszyscy wiedzą, jak niewiele potrzeba, by złapać tego typu kontuzję – zaznaczył. Ja mogę dodać od siebie – jakieś 200 złotych rezonans, 200 każda wizyta u ortopedy, cztery koła artroskopia, dziesięć koła więzadła, oczywiście licząc, że wszystko przebiega bez większych dramatów w postaci pochopnego włożenia nogi w gips na SORze czy jakichś starych historii z potrzaskanymi łękotkami. Co tu dużo pisać – od II ligi w dół to wydatek spory, od IV w dół – bardzo duży. W najniższych ligach równowartość półrocznego budżetu. Jak widać – nie jest to najbardziej opłacalna historia. W dodatku złapać to gówno nie jest trudno, w moim przypadku – kolega poślizgnął się na piłce i upadł na moje kolano. Spośród jakichś dwudziestu osób z podobnym urazem, z którymi miałem okazję rozmawiać w ostatnich kilkunastu dniach – każdy kręcił głową z niedowierzaniem na swój głupi pech. „Przy główce”. „Przy przebitce”. „Trącił mnie w biegu, źle stanąłem”. Każdy z nich potem za te parę sekund niefarta płacił wieloma miesiącami rehabilitacji.

Oczywiście, jest druga droga, NFZ. Poszukiwanie wolnych miejsc w najbardziej egzotycznych lokalizacjach w Polsce, bądź ustawienie się w kilometrowej kolejce na zabieg w większym mieście. Pół roku to niezły wynik. Gdy przeliczałem sobie w głowie po ilu miesiącach wracają na boisko profesjonalni piłkarze, nie brałem pod uwagę, że ja dopiero wtedy położę się na stół.

– Oczywiście, w latach siedemdziesiątych piłkarze nawet grywali z takimi urazami. Ale jeśli zapyta mnie pan, czy w okresie od teraz, aż do operacji może pan grać w piłkę odpowiem: nie. Zresztą, po co panu właściwie ta piłka? – unikalna kombinacja ciosów po bebechach w wykonaniu doktora mocno mi zaimponowała. Przegrać i upaść na te rozpieprzone kolana przed takim rywalem to żadna hańba. No bo właściwie po co mi ta piłka? Tak, można uciec w odpowiedzi, że to całe życie, że od 17 lat gram raczej regularnie, że po miesiącu bez wyjścia na boisko staję się nieznośny dla otoczenia. Ale tu pojawiają się doświadczenia ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, który – mimo że niespecjalnie przydaje się przy składaniu rozklekotanego kolana – przydaje się w zupełnie innym celu. Tak, warto pojechać z więzadłami na SOR, chociaż zasadniczo poza ortezą lekarze niewiele mogą tam zrobić.

W międzyczasie jednak mija cię tysiąc ludzkich historii. Ktoś oddycha przez słomkę, ktoś inny jedzie bez stopy, jeszcze kolejny wyje z bólu na korytarzu. Zaczynasz się przekonywać, że choć „wszystko bez piłki nożnej to chuj”, to jednak „piłka nożna to nie wszystko”. W taksówce dostałem jeszcze na otrzeźwienie historię chorób żony kierowcy i właściwie byłem gotów przepuścić w kolejce do rekonstrukcji wszystkich chętnych tego świata.

Co więc wyniosłem z dwóch tygodni oswajania się z zerwaniem więzadeł kolanowych? Przede wszystkim – panowie, ubezpieczajcie się. Kluby – tak samo. Rodzice, wożący pociechy na treningi, trenerzy demonstrujący ćwiczenia. Tysiąc razy wkładałem nogi w młyn, za tysiąc pierwszym nawet nie zdążyłem wysunąć nogi do przodu. To może trafić każdego, więc każdy powinien być na to gotowy. Natomiast gdy już dojdzie do zerwania – śmiało podbijajcie do szpitala, nie po to, żeby poukładać kolano, ale po to, by poukładać sobie, jak wiele szczęścia mamy posiadając obie stopy, obie dłonie i oba, nawet najbardziej zdezelowane kolana.

Panie doktorze, dziękuję za pouczenie w temacie ubezpieczeń, zgodnie z obietnicą puszczam temat dalej. I wracam do szukania miejsca, gdzie są najkrótsze terminy.

KOMENTARZE (42)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
R4 K.O. 87
Manchester United

To ile Wy w tym weszlo zarabiavie, ze Was nie stac 20 kola zaplacic za operacje, leczenie, etc.?… Stano na zleceniu Was trzyma? Jak te 2-3 mce trzeba czekac na NFZ to jeszcze tragedii nie ma, ale jak rok to lepiej zaplacic i miec profesjonalna obsluge…

Michal Sz

Stano mógłby sobie na coś takiego pozwolić, bo jemu 20 tysięcy pewnie wypada z kieszeni, ale reszta Weszło to przecież młode chłopaki na dorobku. Nawet jakby mieli te 5-6 tysięcy na miesiąc, a raczej tyle nie mają, to i tak jednorazowo wybulić 20 koła może zaboleć. Życie, co ty myślisz, że ktoś je tylko dżem, siedzi przy świeczce, a potrzeby załatwia w sławojce z powieszoną na haku Trybuną Ludu?

R4 K.O. 87
Manchester United

Haha tak, tak mysle. 20 tys to nie sa jakies wielkie pieniadze pracujac w Warszawie, wiec nie pierdol, ze zarabiajac 5-6 kola nie jestes w stanie odlozyc 20, juz nawet nie w rok, chociaz to nic trudnego swoja droga nawet zyjac normalnie.

Michal Sz

Przy 5-6 tysiącach w Warszawie około 1/3 czy połowa na życie spokojnie pójdzie. Niech ci zostanie te 3 tysiące – to jakiś szal? Do tego zdarzeń typu zerwane więzadło się nie planuje, więc nie trudno sobie wyobrazić, że ktoś w jednej chwili nie ma pod ręką 20 tysięcy.

R4 K.O. 87
Manchester United

Jezeli ktos mowi jak kocha granie w pilke i ze po miesiacu nie grania staje sie nieprzyjemny dla otoczenia i nie zaoszczedzil tego hajsu to niech pozyczy od przyjaciela, ktory te srodki ma, nie wiem, ostatecznie glupi kredyt wezmie i zanim sie wykuruje go w rok splaci, bedzie mial mobilizacje zeby te 1700 pln miesiecznie odlozyc, ludzie na wesela biora kredyty, wiec na cos co sie najbardziej kocha na swiecie, tez mozna, juz nie polemizujmy. Ja wolalbym zaplacic, niz czekac i robic to przez NFZ i tyle. Poza tym jak nie planujesz tego typu zdarzen to sie ubezpieczaj 60 pln miesiecznie, to chyba nie duzo i o tym traktuje ten tekst.

pawel.majewski

Jak dla mnie tak samo jak nie masz zaoszczedzonej kasy to albo pozycz skoro cos tak bardzo kochasz albo czekaj na NFZ i sie wkurwiaj, albo mysl i sie ubezpiecz, malo razy sie slyszy, ze cos kumplowi sie stalo i ma problem??

Redmond
Legia Warszawa

Śmieszne są te wasze kalkulacje, chyba Warszawę to widzieliście na pocztówkach.
1/3 z 5-6 tys. na życie?
B*tch please….

Michal Sz

Ale co, to według ciebie za mało czy za dużo?

mr.OTHER
Kartofliska.pl

Zależy czy na 1 czy na 2 osoby, zależy czy się żyje oszczędnie czy rozrzutnie, jedni wszędzie jeżdżą taksówkami i co chwile jedzą w knajpach, drudzy wsiadają w tramwaj i dzielnie gotują ziemniaki w domu…
A Olkiewicza jak nie stać, to ma problem z zarządzaniem finansami 😉

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Zapomniałeś o jednej istotnej kwestii – Olkiewicz jest prezesem KTS i naczelnym Weszło.com. Może za pierwszą nic nie ma ale za drugą raczej zarabia więcej niż te 5-6 tysi.

Michal Sz

Niech ma nawet więcej, przecież mu nie żałuję. Ale ma też żonę, dziecko, swoje własne codzienne potrzeby, przecież to wszystko kosztuje. Niektórym chyba się wydaje, że jak ktoś dobrze zarabia to większość tej kasy ładuje na lokatę i żyje jak mnich.

pepe72

Przecież na bazie swojej własnej kontuzji napisał niezły felieton, który powinien przeczytać każdy piłkarz. A to czy go stać czy nie to już drugorzędna sprawa.

Joshua

200zl kosztuje usg a nie rezonans.

Macmon

np. rezonans 350 w Konstancinie.

Macmon

A nawet 410, jak sprawdziłem teraz w CKR.
Operacja rekonstrukcji więzadła 13.500.

MonsterBlock
FC Sukces

Przechodziłem to niedawno, choć z większą ilością urazów pobocznych. Wszystko zajęło mi prawie 2 lata – rehabilitacja, operacja, rehabilitacja.


Pytanie, które należy sobie zadać, czy warto iść do najtańszego albo najszybszego lekarza? Ja wybrałem po prostu najlepszego – co było i droższe, ale też chodzi o moje ciało. Poza tym jest kilka sposobów przeprowadzenia tej operacji (pobierania nowego więzadła). Nie warto się spieszyć po to, żeby za pół roku wrócić na salę operacyjną.


No i (niestety) kolano to jedno, ale cały uraz mocno wpływa na całe ciało – trzeba uczyć się od nowa chodzić poprawnie, spędzać dużo czasu na fizjoterapii – to nie tak, że pan doktor da plasterek i wszystko jest tak jak było. Nie twierdzę, że z NFZ nie ma dobrych lekarzy, ale
tempo wykonania zabiegu nie powinno być głównym kryterium.

Galgan
Espanyol, Tottenham, Lazio, Polonia W.

200 zł rezonans? Panie redaktorze, poproszę namiar, bo mam cały kręgosłup i głowę do przebadania.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

SzpilaCz

Można 190 w Łodzi najtańszy, robiłem go już jakieś 3 lata temu, ale myślę, że ceny jakoś mocno się nie zmieniły

Kamil Anchor
Przegrywająca

NFZ nie wszędzie działa opieszale. Podam mój przykład: zerwanie w ubieglym roku we wrześniu. Wiedziałem ze to coś poważnego więc na drugi dzień poszedłem na rezonans prywatnnie za 400zl. Diagnoza jasna – zerwane więzadlo przednie. Z tym wynikiem po 2 dniach do ortopedy u mnie w Łańcucie na NFZ (zawsze ma 2-3 wolne miejsca w trakcie dyżurów na niespodziewane przypadki). Podczas wizyty Pan doktor kazał zadzwonić po kogoś kto przywiezie mi ubrania itp do szpitala bo zostawia mnie na oddziale. Na drugi dzień mialem zrobioną artroskopie. Po tym zabiegu zostalem zapisany na rekonstrukcje za okolo 3tygodnie ale tylko dlatego tak długo żeby zniknął obrzęk kolana. W moim przypadku w ciagu miesiąca od zerwania bylem po rekonstrukcji, bez wydawania kasy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

StaszekPrawy

Jolkiewicz nie ma ubezpieczenia, aby zakolasty miał za co balować w Katalunii.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Po pierwsze: szybkiego powrotu do zdrowia i pełnej sprawności.
Po drugie: ubezpieczenia. Temat często powtarzany. Czasem może aż do znudzenia, ale jednak warto o ględzić. Sam się o tym przekonałem. Gdybym nie był ubezpieczony, to chyba teraz mieszkałbym na ulicy. Inna sprawa to fakt, że ubezpieczyciele robią co mogą, by ubezpieczonych skręcić na wysokości odszkodowania jak tylko się da. Przykład osobisty: pożar piętro wyżej, akcja strażaków, moje mieszkanie całkowicie zalane, na podłodze stała woda. Mieszkanie oczywiście ubezpieczone. Ubezpieczyciel robi oględziny, a następnie wycenie szkody. Wysokość odszkodowania? Nieco ponad 6 tysięcy złotych. Całe mieszkanie do remontu, calusieńkie. Za 6 tysięcy? Żart. Niestety bazują na tym, że wielu poszkodowanych zgadza się na ich propozycje i nie myśli nawet o tym, by domagać się więcej. O tym, że z ubezpieczycielami należy bez wahania i twardo walczyć też warto często i szeroko pisać.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Ubezpieczenia to biznes, wiec jasne ze grane jest o kase.
Jaki wplyw ma nieuchronnosc realnych wyplat pokazuje dobrze OC. Poszybowalo w gore jak tylko ubezpieczyciele zaczeli tracic mozliwosci wykrecania sie. Tylko teraz nie placisz 500 pln za a 900 pln za rok.

WhiteStarPower

Jak sie chce wszystko za darmo podpisujac polisę to nie dziw. Ja tez chce Merola z salonu, ale dam 10k max. Jak to nie macie?.. Złodzieje!! Dobra wezmę tego Forda z podwórka u siasiada, ponoć Niemiec płakał jak sprzedawał. Jak to zaraz sie zepsuł?? Złodzieje!!! I tak to w tym kraju wyglada. Oczywiscie ze ubezpiczenia to biznes i oczywiscie ze ubezpieczyciel najpierw wypłaca tzw kwotę bezsporna w szybkimtrybie a jesli uważamy ze to malo i mamy podstawy ku temu to pisze sie odwołanie (jesli podejrzewany towarzystwo o zle zamiary warto dodać w korespondencji RZU) i hajs sie zgadza o ile polis pokrywała realnie te ryzyka, bo u nas Staszek da 100zl za polisę i mysli ze mu kurwa milion spadnie jak go sąsiad zaleje. Aha i polecam omijać wynalazki i bieda-ubezpieczycieli, nie warto tych kilku pln rocznie oszczędzać

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Masz rację w 100%. Wielu ludzi nie wie, co podpisuje i na jaką wartość, no i oczywiście jakie ryzyka polisa obejmuje. Możesz mi wierzyć, że ja akurat wiedziałem i wiedziałem ile pi razy oko powinni mi wypłacić. Mimo tego szarpałem się z ubezpieczycielem długo. Co do bieda ubezpieczycieli, to widziałem jak to działa na przykładzie sąsiadów, u których pożar wybuchł. O ile wiem, to do tej pory złamanego gorsza nie dostali, bo towarzystwo zasłania się jakimś kruczkiem prawnym. Długo by pisać. Zobacz jednak: miałem polisę na 200 tysięcy, w mieszkaniu szkody takie, że całość do remontu, a oni dają 6 tysięcy. To ma być kwota bezsporna? Rzeczoznawca, którego poprosiłem o obejrzenie mojego mieszkania, by skonfrontować jego opinię z propozycją ubezpieczyciela, wyśmiał ich wycenę. Niemal każdy punkt z zaniżonymi kosztami. Przy takim remoncie sama robocizna przekroczyła ofertę ubezpieczyciela, a gdzie materiały?

WhiteStarPower

Jak tak to masz racje

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Irasiad72

Wreszcie ciekawy artykuł, szkoda że spowodowany ciężką kontuzją…. ZDROWIA ŻYCZĘ KUBA!

Hadziuk
Wisła Krakow

Powrotu do zdrowia i jak najszybszego powrotu na boisko Redaktorze

3ci

ACLa zerwałem 2 września 2017 r. głupia sprawa, wyskoczyłem wyblokować piłkę, lądowałem na jednej nodze, na skręconym kolanie. 16 listopada 2017 r. rekonstrukcja, wszystko poszło gładko, przed końcem miesiąca chodziłem już bez kul.
Dziś mamy 19 września 2018 r., mimo pół roku rehabilitacji wciąż nie wróciłem na boisko, czuję dyskomfort podczas biegania, boję się robić gwałtownych zwrotów i sprintów.
Dziś dowiedziałem się, że spotkało mnie powikłanie, które dotyczy mniej niż 4% przypadków, zwapnienie przy mocowaniu przeszczepu, które uniemożliwia pełny wyprost kolana. Konieczna jest artroskopia i kolejne 2-3 miesiące rekonwalescencji.
Przynajmniej byłem ubezpieczony.

Trzymaj się Pan, Panie Olkiewicz, dużo samozaparcia życzę!

Abominator

Już tego nie odnajdę w czeluściach Internetu, ale kiedyś w jednym z felietonów pana O. był tekst w stylu „zakładamy klub, przygotowania do sezonu idą pełną parą: piwko, pizzuszka i kebsik”
Teraz płacz i zgrzytanie zębów. Znam sportowców-amatorów z wielu dyscyplin i poświęcają oni mnóstwo czasu na zapobieganie kontuzjom – ciężkie siady, rozciąganie harmstringów (siedzenie = choroba cywilizacyjna!), osiąganie mobilności w stawie biodrowym itp. A wszystko to o tak nie daje gwarancji, bo nie każdej kontuzji można zapobiec.
Tylko w piłeczce kopanej jakaś debilna fascynacja tym, że jakiś skacowany grubas biega po boisku z fajką w ryju w B klasie i jest to takie fajne. A później NFZcie ratuj mi dupę…

GeraldRiv

Popieram Autora w kwestii ubezpieczeń. Powiem wiecej: przeraża mnie bezmyślność ludzi, którzy się nie ubezpieczaja, zwłaszcza jeżeli regularnie uprawiają sport. Zerwane więzadła u Piłkarza to nie pech. To ryzyko zawodowe, każdego w końcu spotyka jakiś uraz. Do apelu Autora dodam tylko, że warto ubezpieczyć również mieszkania. Pan Cimoszewicz miał w `97 racje 😉
W samym artykule nie zgadzam się jedynie z opisem systemu NFZ. Moja Żona doznała skręcenia kolana czyli zerwania calkowitego 3 więzadeł i lakatek w prawym kolanie na ściance wspinaczkowe. Została zooperowana w ciągu 5 dni od przyjęcia na SOR. Po tygodniu była w domu. Potem 1 miesiąc w szpitalu na oddziale rehabilitacyjnym na koszt NFZ, 3 miesiące codziennej rehabilitacji domowej na koszt NFZ i 2 x 2 tygodnie rehabilitacji dochodzonej na koszt NFZ. System działa jeżeli się to pilnuje 😉 Podstawową sprawa to zawsze zamawiać pogotowie. Nigdy taxi czy dojazd wlasny. Takim ruchem na starcie traci się wiele. Już w drodze do szpitala na SOR sprawdzałem przez znajomych sportowców jaki Lekarz jest polecany prywatnie i w szpitalu, do którego trafiła Żona. Potem na obchodzie rozmowa z orydnatorem i uzgodnienie kto operuje. Prosba zebg to byl ten polecany Lekarz. Równolegle umawianie wizyty kwalifikujacej na oddziale rehabilitacyjnym w Konstancinie. Nigdy nie dałem nikomu nawet 5 PLN łapówki :) Ludzie systemu NFZ chętnie pomogę, trzeba tylko się trochę nadreptac.
System NFZ nie jest perfekcyjny, mocno kuleje i nie mam zamiaru go bronić. Chciałem tylko rzetelnie pokazać, że prywatne zabiegi to nie jedyna droga :)
Z przedmowcami zgadzam się w tym, że zdrowie ma więc tylko jedno, a operacjach lepszy powód do kredytu niż wesele :)

efrenbatareyes

Ludziska, autorze! SOR jest oddziałem ratunkowym – jak w nazwie – tam się ratuje życie. Zawały, wylewy, wypadki i inne zagrażające życiu. Później słyszymy historie o długich oczekiwaniach na sorze, bo palec złamany, kolano, czy dziecko ma gorączkę. Nie zawracajcie im głowy, mają być na „stand by” w razie „w”. Pomoc uzyskacie w nocnej opiece lekarskiej.

Baton

Przede wszystkim to żeby grać w tego typu sporty(np. kopanko na poziomie a, b klasy) to wypadałoby najpierw schudnąć 10-15kg(bieganie, rower, pływanie). Potem zdziwienie, że kontuzje… Jak ciało ma wytrzymać te dodatkowo kg? Optymalna waga dla Olkiewicza(patrząc na jego „muskulaturę”) to pewnie z 65kg.

RobRob

Szybkiego powrotu do zdrowia!

Vooyek_Zbooyek

Szukać najszybszego terminu to głupota. Trzeba iść do sprawdzonego i polecanego chirurga ortopedy. Kilka lat temu zrobiłem ACL za 7 tys. u dr Pawłowskiego w szpitalu Matopat w Toruniu. Operacja pod koniec stycznia, pierwszy mecz na początku czerwca. Noga śmiga bez problemu.

yuitz

Szybkie powrotu do zdrowia i cierpliwości – a ja w sprawie ubezpieczeń, bo sam gram amatorsko i może faktycznie warto to zrobić. Tylko póki co nigdzie nie mogę znaleźć dobrej oferty – znalazłem, że składka 60-70 zł i zwracają 2400 kosztów leczenia, 1600 rehabilitacji – co to jest przy kontuzji kolana? Czy ktoś ma namiar na firmę z ofertą całkowitego zwrotu za leczenie lub znacznie większego? PZU NNW Sport to np. składka 110 zł rocznie (trzeci z trzech wariantów, czyli najdroższy) to przy ACL dostajesz 1000 zł :/ Jak ktoś ma coś sprawdzonego to prosiłbym o namiary.

PewniSportu

Ile takich historii do nas trafia? Przeważnie „po szkodzie”…Klienci dzielą się na tych którzy chcą mieć ochronę i na tych którzy chcą mieć papier. Odwieczna walka z wiatrakami i tłumaczenie, że rekonstrukcja to min. 10 000 zł, a to kosztuje. Ale na przestrzeni lat zauważamy pozytywną zmianę przekonań, pomimo tego.

wpDiscuz