post Avatar

Opublikowane 19.09.2018 11:51 przez

redakcja

Na pozór to kolejna książka o totalnie pokręconych losach utalentowanego piłkarza, który u swoich stóp miał właściwie cały świat i czerpał z tego garściami, zagarniając wszystko to, co w linii prostej prowadzi do upadku. Ot, historia naiwnego hedonisty, który z uśmiechem szedł na stracenie, bo tak naprawdę nie miał pojęcia dokąd zmierza. Ale z drugiej, to także przykra historia skromnego i wrażliwego chłopaka o bardzo delikatnej konstrukcji, który w najpodlejsze życiowe rewiry zabrnął wbrew swoim intencjom i zaszczepionym w domu rodzinnym wartościom. Dlaczego? Bo Dawid Janczyk pił, więc nic dziwnego, że jego książka też ocieka alkoholem.

Gdyby po przeczytaniu tej biografii ktoś zapytał mnie, dlaczego wychowanek Sandecji skończył tak, jak skończył, odpowiedziałbym, że to efekt połączenia dwóch czynników: jego introwertycznej natury i nieodpowiedniego otoczenia nastawionego na wyzysk. Działając w pojedynkę, żaden z nich nie ściągnąłby Janczyka na samo dno, ale w duecie ich siła była wręcz zabójcza. Były reprezentant Polski sam się zresztą o tym przekonał, bo ze stryczka urwał się ledwo, ledwo. Działo się to, gdy już jako alkoholik i człowiek, który sięgnął dna, osiadał na nim nie zważając na okoliczności.

Rano otwieram oczy, rozglądam się, a w drzwiach stoją mama i siostra. Popłakałem się. Nie byłem już zapięty, ale i tak nie miałem sił, żeby wstać. Jednak uparłem się, że muszę do nich dojść. Podniosłem się z niewyobrażalnym trudem. Drżały mi nogi i musiałem chwycić się łóżka. Ostrożnie zrobiłem pierwszy krok. Znowu się zachwiałem, ale postanowiłem zacisnąć zęby. Kurwa, musisz być twardy – pomyślałem. – Jak teraz do nich nie dojdziesz, to będziesz się już czołgał przez całe życie. I pomalutku, noga za nogą, ruszyłem w kierunku drzwi.

Gdy wreszcie dowlokłem się do mamy i Anety, nie potrafiłem wykrztusić choćby słowa. Mama tylko spojrzała z troską i mocno mnie przytuliła, a potem weszła do gabinetu lekarza. Mnie odprowadzono do łóżka. Byłem bardzo osłabiony, mimo to, nie wiedząc nawet, co robię, zjadłem zupę mleczną.

Pielęgniarki patrzyły na mnie jak na ducha. Były chyba w jeszcze większym szoku niż ja na widok mamy i siostry. Potem przyszedł do mnie lekarz.
– Panie Dawidzie, poprzedniej nocy kilka razy ratowaliśmy panu życie – zaczął. – Pięciokrotnie znalazł się pan w stanie agonalnym. Jest pan bardzo silnym, wysportowanym, młodym człowiekiem. I głównie to zadecydowało, że możemy tu dziś rozmawiać.

***

Pięciokrotne otarcie się o śmierć nie było punktem zwrotnym w życiu Janczyka. Alkohol towarzyszył mu jeszcze długo i szczerze mówiąc, nie mam pewności, czy nie towarzyszy mu do tej pory. I wcale nie chodzi o to, że jako czytelnik nie ufam Dawidowi i z góry odrzucam jego zapewnienia o chęci wytrwania w czystości. Po prostu alkoholika z gruntu należy traktować jako kłamcę. Bo uzależnienie zawsze będzie dawać o sobie znać, zawsze będzie kusić i przekabacać. Nałóg zawsze będzie wiercił dziurę w głowie, domagając się ujścia. I mam wrażenie, że Janczyk… między innymi właśnie to stara się przekazać.

Czytając jego biografię, próbowałem dotrzeć do kwestii moim zdaniem najważniejszej – kiedy to wszystko się zaczęło? Kiedy ten nad wyraz utalentowany chłopak, piłkarz, który miał (ma?) talent, charakter i zacięcie do pracy, a więc wszystko, co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu, rozpoczął sprint w stronę upodlenia? Do sedna, jak sądzę, dotarłem mniej więcej w połowie. Janczyk problem miał w zasadzie od początku poważnej kariery. Zaczęło się niewinnie, bo od imprezek, na których tylko patrzył na drinkujących i drobnego popijania. Te w gruncie rzeczy błahe epizody wykształciły w nim przekonanie, że kilka łyków alkoholu tak naprawdę o niczym nie przeszkadza. Z czasem kilka łyków, przeszło jednak w kilka szklanek, a kilka szklanek – w kilka butelek. Tylko co z tego, skoro Dawid wciąż czuł się dobrze? I wciąż – jak każdy alkoholik – potrafił usprawiedliwić swoje zachowanie.

A usprawiedliwiać było co, bo Janczyk tankował wszędzie. Raz więcej, raz mniej, najpierw tylko do 19:00, bo taką miał zasadę, później dopóki totalnie pijany nie zasnął na stole albo pod komodą. Najpierw w tajemnicy przed żoną czy mamą, później już otwarcie, ponieważ nie miał ani siły, ani ochoty, żeby się maskować. Albo żeby udawać kogoś kim nie jest.

***

Janczyk to niemal podręcznikowy przykład alkoholika, a jego książka strona po stronie maluje do tego przykładu wyjątkowo smutną ilustrację. Jest w niej element tłumaczenia słabości, jest element zwalania winy (w wielu momentach słusznego) na otoczenie, jest też element samokrytyki i ciągnięcia bata przez własne plecy. Właśnie dlatego ta książka to nie tylko historia szybkiego wzlotu i równie szybkiego upadku, ale też studium alkoholizmu. Wykładnia rozwoju tej okropnej choroby, począwszy do bagatelizowania problemu aż do stanu, w którym butelka wódki jest niezbędna do przeżycia.

Dawid o tym wszystkim mówi otwarcie i szczerze. Nie unika trudnych tematów, nie chowa się za względami rodzinnymi, nie ucieka w niedopowiedzenia. Jeśli kiedyś najebał się do tego stopnia, że po melanżu skończył bez spodni i bez butów, to pisze, że przez Warszawę wracał boso, czerwieniąc się przy tym nie tylko z przepicia, ale też ze wstydu. Jeśli siedząc na murku tracił przytomność i z ziemi zbierać musieli go obcy ludzie, pisze o łzach matki, która w takim stanie odbierała go z rąk nieznajomych. Jeśli żona po odkryciu w domu kolejnej skrytki groziła mu rozwodem i wyprowadzała się z dziećmi do rodziców, pisze o niepohamowanej chęci odzyskania rodziny poprzedzonej wielkim haustem na odwagę. W tej książce po prostu nie ma ściemy i czarowania. Jest sama prawda wyrażona w wyjątkowo dosadny sposób.

Były piłkarz Legii w swojej książce w pierwszej kolejności rozlicza się z samym sobą, ale przy okazji nie oszczędza też ludzi, którzy – co stwierdzam ze stuprocentowym przekonaniem – przyczynili się do jego upadku. Jerzy Kopiec, który przez długi czas prowadził karierę Dawida, to przykład menadżera, którego piłkarze powinni omijać szerokim łukiem. Niby przy jego udziale Janczyk zarobił trochę grosza, dzięki czemu miał za co balować na parkietach w Warszawie, Moskwie czy Londynie, ale w gruncie rzeczy nieustannie namawiający go na zakrapianie imprezy Kopiec, bardziej mu przeszkadzał w zrobieniu kariery niż pomagał. Z kolegi kolega Janusz, nagrany zresztą przez Kopca, dla którego sposobem na życie długo było korzystanie z bankomatu zwanego „Dawid Janczyk”, pozornie był źródłem wsparcia, ale tak naprawdę zależało mu wyłącznie na wystawnym życiu za nieswoje pieniądze. Dawid obu jednak ufał, do obu zwracał się w trudnych chwilach i choć czuł, że to wyjątkowo toksyczne znajomości, to jednak nie potrafił zerwać kontaktu. A nie potrafił dlatego, bo i Kopiec, i Janusz zwyczajnie byli mu potrzebni.

Tu właśnie dochodzimy do drugiego aspektu, który ściągnął Janczyka na dno. Do jego introwertycznej natury, która również przebija się z tej książki. Dawid to typ samotnika. Typ człowieka, który potrafi przebywać w grupie, ale na dobrą sprawę funkcjonuje trochę obok niej. W takiej pozycji zawsze czuł się pewniej i bezpieczniej, taka pozycja zawsze bardziej mu odpowiadała, ale to również ta pozycja w połączeniu z problemami zawodowymi i podszeptami zakłamanych doradców wpędziła go prosto w objęcia alkoholu. Bo samotność dla kogoś wychowanego w domu pełnym miłości i wsparcia, a Dawid taki dom bez wątpienia miał, to obcy ekosystem, więc organizm pozbawiony niezbędnych składników, z automatu szuka w nim substytutów. Dla Janczyka takim zamiennikiem stał się właśnie alkohol.

Paweł Golański powiedział, że gdybyś w czasach Korony zwrócił się do niego z jakimkolwiek problemem, toby ci pomógł. Ty jednak byłeś zamknięty w sobie, nikogo do siebie nie dopuszczałeś.
To prawda, i dziś wiem, że to był błąd. Bo choć z każdym w drużynie miałem dobry kontakt, to nie umiałem się otworzyć. Tak było w każdym klubie. W Belgii Serbowie czy Chorwaci wielokrotnie zapraszali mnie na kawę, do swoich domów, jednak zawsze odmawiałem. Nie czułem potrzeby bycia z kimś. Wystarczało mi towarzystwo żony albo samotność. Football Manager, drink i ja – pełnia szczęścia. To też świadczy o jakimś moim rozchwianiu, bo z jednej strony w walce z alkoholizmem potrzebuję wsparcia

Z czego to się brało? Z przeświadczenia, że jesteś tak dorosły i twardy, że ze wszystkim poradzisz sobie sam?
Zawsze tak uważałem, zresztą myślę tak do tej pory. Choćby w kwestii walki z alkoholem. Jestem przekonany, że z nim wygram, bo to jestem ja, Dawid, i nie ma możliwości, żebym się poddał, żeby mnie coś pokonało! Wiadomo, że nie da się żyć, cały czas tkwiąc w kokonie, ale z drugiej strony wiem, że jeśli sam nie ogarnę i nie pokonam nałogu, to niczego nie zdziała i cała armia ludzi.

Pamiętasz kiedy ostatni raz płakałeś?
Przed chwilą… Tam w środku. Bo to, o czym rozmawiamy, jest dla mnie bardzo bolesne.

***

Bólu w opowieści Janczyka jest oczywiście bardzo dużo To ból żony i matki jego dzieci, która musi toczyć codzienną walkę z kłamcą i alkoholikiem. To ból rodziców, którzy wielokrotnie ratowali syna przed upadkiem zarówno w kwestiach mentalnych, jak i finansowych. To wreszcie ból męża, ojca, mężczyzny i sportowca w jednym, który siebie i bliskich zawodzi niemal na każdym kroku. Chociaż wie, że bez wsparcia rodziny sobie nie poradzi, to i tak co rusz łamie dane słowo i składane obietnice. Chociaż każdego dnia widzi ich cierpnie, to nie jest w stanie powstrzymać się od wycieczki do monopolowego. To właśnie boli go najbardziej i rozpala parzącego od środka poczucie wstydu, które coraz mocniej pcha go w alkoholową matnię.

Janczyk wstydzi się wielu rzeczy. Tego, że lekką ręką przepuścił kilka milionów złotych, tego, że notorycznie oszukiwał ważne dla niego osoby, tego, że w poszukiwaniu pieniędzy na flaszkę zastawił w lombardzie łańcuszek córki i oczywiście tego, że pije. Waśnie dlatego w książce dokonuje szczegółowego rachunku sumienia, a nawet potrafi przeprosić. Być może nic więcej po prostu mu nie zostało, być może to resztka przyzwoitości, na którą ktoś z podobnym bagażem doświadczeń zwyczajnie musi się zdobyć. Ale z drugiej strony – może te proste, wypowiedziane publicznie słowa są też grubą kreską, która odcina mglistą przeszłość od teraźniejszości i przede wszystkim przyszłości?

Przez alkohol zawiodłem wielu ludzi – rodzinę, siebie, trenerów, kolegów z drużyny, którzy tyle razy wy- ciągali do mnie rękę i dawali szansę. Teraz chciałbym ich za to przeprosić. Co tu ukrywać – zawiodłem też siebie, zaprzepaściłem marzenia. Zawsze chciałem zagrać na Na- rodowym, nie było mi to dane… Ale nie chcę wszystkiego zrzucać na alkohol. To był taki miks rozmaitych czynników: nałogu, złych decyzji osobistych i zawodowych. Nie miałem też szczęścia do ludzi, którzy bardzo często mnie wykorzystywali, traktowali jak bankomat. Tak naprawdę tylko mama i żona wiedzą, jak do mnie trafić, jak ze mną postępować, żeby wydobyć ze mnie to, co najlepsze. Potrzebuję spokoju, ciszy i zaufania. Jeśli to dostaję, to w zamian daję z siebie dwieście procent.

***

Czy są w tej książce wesołe momenty? Są, aczkolwiek absurdy piłkarskiej szatni, śmieszne zachowania i komiczne wypowiedzi giną w natłoku wyznań Janczyka. Trudno zresztą dłużej zatrzymywać się nad jakimś tekstem czy wybrykiem, mając świadomość, że za chwilę znów przeczyta się o Janczyku popijającym w garażu, nawalonym do tego stopnia, że matka musi podawać mu glukozę albo przepijającym kolejne wszywki. Jego biografia może być – jak zresztą chciałby sam Dawid – przestrogą dla innych ujętą w książkowej formie. Przykładem na to, dokąd prowadzą złe wybory, jak kończy się zadawanie z nieodpowiednimi ludźmi albo do czego może zaprowadzić człowieka tak straszna choroba, jak alkoholizm. Choroba, która w naszym społeczeństwie – co straszne – jest najlepszą motywacją do wzgardzenia człowiekiem i Dawid, chociażby po podpisaniu kontraktu z KTS-em Weszło, też to odczuł.

O ile jednak KTS może być dla Janczyka świetnym uzupełnieniem terapii i odskocznią, dzięki której odbije się od dna, to nikt nie powinien mieć wątpliwości, że nie tak powinna potoczyć się ta kariera. Janczyk mógł zajść wysoko, mógł zaistnieć na europejskich boiskach, mógł stać się piłkarzem rozpoznawalnym nie tylko w Polsce i nie przez swój nałóg. Ktoś powie, że to przesada, bo przecież nie przebił się w CSKA Moskwa, ale akurat w mojej ocenie niepowodzenie w Rosji kompletnie o niczym nie świadczy. Mniej więcej w tym samym czasie w Moskwie, tylko że w Dynamie i Spartaku, przepadli Thiago Silva i Marcos Rojo, a więc piłkarze, którzy także trafili do Rosji w młodym wieku, wpadli tam w tarapaty, ale po zmianie otoczenia zdołali się podnieść i dziś dużo w piłce znaczą. Myślę, że na podstawie tego, co działo się w karierze Dawida na wypożyczeniu w Lokeren można zakładać, że gdyby nie zmarnował tamtej szansy, to jego losy potoczyłyby się podobnie. No ale zmarnował, jak wiele innych zresztą, i dlatego dziś z latynoskim duetem łączy go wyłącznie wywieziona z Rosji wspólnota przykrych wspomnień.

Budujące jest jednak to, że Dawid, mimo tylu ciężkich chwil i upokorzeń, wciąż trzyma się na powierzchni. Że ma dla kogo żyć, bo najbliżsi, choć w wielu przypadkach mieli go po prostu dość, wciąż są przy nim i próbują wyprowadzić go na prostą. Że on sam nie chce być dłużej ochlaptusem i wykolejeńcem, tylko tym samym Dawidem, który kilkanaście lat temu wyjechał z Nowego Sącza w prostym celu – chciał po prostu grać w piłkę.

Mam wielką nadzieję, że już wkrótce zagra. I że ludzie po przeczytaniu jego książki, do czego mocno zachęcam, zrozumieją skalę dramatu tego chłopaka. Trzymaj się, Dawid. Powodzenia!

Opublikowane 19.09.2018 11:51 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 30
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kb24
Kb24

A miałem nadzieję na tytuł książki w stylu „przechlany” lub „zamelanżowany” 😐

SmyQ
SmyQ

Zarzygany.

Larry Gopnik
Larry Gopnik

A podobno nadal pije – https://twitter.com/GPopielar/status/1042287787947503616
Szkoda chłopaka.

dejwid Ildefons dzbankowiak
dejwid Ildefons dzbankowiak

Jego szkoda? Bądź poważny – nie będę wymądrzał się jakie piekło robi od lat swoim najbliższym bo każdy jest w stanie to sobie wyobrazić. Ale jak okrada własne małe dzieci to jemu należy się jakiekolwiek współczucie? Nie wiem kiedy Białek z nim wrzuci wywiad ale po jego fragmencie to Janczyk wcale z tego nałogu nie chce wyjść – https://twitter.com/jakubbialek/status/1042158694178410496

dejwid Ildefons dzbankowiak
dejwid Ildefons dzbankowiak

Prezio tam nie pitolił się w tańcu. 🙂

Zrzut ekranu (645).png
Zadi
Zadi

https://sport.se.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/mama-dawida-janczyka-czasami-mysle-ze-syn-chce-sie-zapic-ze-chce-umrzec-wywiad-i-zdjecia-aa-mFoV-2Q5M-RZrL.html

Tu dzisiejszy wywiad z matką. Pierwsze słowa na pytanie, co słychać u syna?
„Nie ma lekko. Pije…”

B123
B123

Kup książkę bo nie ma za co

Voitcus
Voitcus

Jeśli ta książka ma służyć temu, żeby jej bohater dostał kolejne pieniądze na alkohol, to jest to żenujące. Jeśli spłaci tym jakieś swoje długi, to ok. Tyle o p. Janczyku.
Pytanie, czy w tej książce jest jakiś morał. Czy czytelnik będzie w stanie wyobrazić sam siebie w takiej sytuacji, czy jest tam jakaś przestroga, że to nie jest tak, że każdy mówi, że jego to nie dotyczy, że jest odporny, a czy książka uczy czytelnika pokory czymś w rodzaju „nim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz”? Jeśli tego nie ma, jeśli to się czyta z obrzydzeniem i odrazą do bohatera, to skutek będzie tylko gorszy i pytanie czy jest w tym jakikolwiek sens. Zacytowany w artykule fragment (o wstawaniu z łóżka do matki i siostry) trudno uznać za pokonywanie własnych ograniczeń czy słabości, a w jakiś sposób jest niestety obrzydliwy. Doceniłbym to, gdyby p. Janczyk został sparaliżowany i własną wolą zmusił mięśnie do pracy.
Myślę, że taka opowieść ma sens, jeśli czytelnik dowie się, że warto było z tym zerwać, że ktoś wygrał, pokonał swoje nałogi i sam siebie. Czy tam jest opis walki? Z fragmentów, które znajduję w internecie, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest tylko sam upadek, a wstawania nie ma, a to właśnie w podnoszeniu się z upadku jest sens. A tak to czytelnik uzna „no tak, koleś się zapił, ale mnie to nie dotyczy, ja mogę przestać, kiedy chcę”.
Na pewno takiego odbioru nie ułatwia fakt, że p. Janczyk był mimo wszystko znaną postacią, a celebrytów nikt nie lubi i każdy się cieszy, gdy im się nie uda. Czy ta książka wspomina o tych dodatkowych trudnościach celebryty i tym bardziej pokazuje, że walka z nałogiem dla zwykłego człowieka jest możliwa?
Jeśli nie ma, to nie promujcie tej pozycji, bo sami też czynicie zło.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Voitcus
Voitcus

Ok, rozumiem, nie wiem, jaka jest ta książka, mam nadzieję, że jest w niej jakiś morał.
Nie chciałbym jednak, żebym czytając, jak p. Janczyk sprzedał wisiorek córki w lombardzie, nie usprawiedliwiał takiego samego swojego zachowania, bo „pan z telewizji też tak robi”.
Bardziej chodzi mi o to, czy całe to promowanie książki m.in. przez portal weszedło nie jest podyktowane chęcią zysku i zarobienia, pod szczytnymi słowami, że zapobiegamy alkoholizmowi (bo i słowo „spowiedź” ma przecież pozytywny kontekst w naszej kulturze, to takie „oczyszczenie”, „rozpoczęcie nowego życia”, nawet ateiści czują, o co chodzi), a tak naprawdę tego biednego p. Janczyka wykorzystano, spisano jego żale i smutki (bo przecież nie on pisał), chociaż on nic (być może) nie ma do powiedzenia poza „byłem głupi” i tych frazesów usłyszanych kiedyś od jakiegoś terapeuty
Tego się po prostu obawiam, że ktoś sprzedaje czyjeś przyznanie do błędu jako nie wiadomo jaką historię umoralniającą, a skrytykować nie można, bo „przecież szkoda człowieka, taki młody i zdolny był, reprezentant Polski”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Insaciavel
Insaciavel

Wygląda na to, że on wciąż pije i sam się do tego przyznaje:


Co ma w takim razie dać mu kasa z książki i kontrakt z KTS Weszło? Kasę na alkohol?
Mam nadzieję, że nie chodziło tylko o naciągnięcie gościa na zwierzenia, sprzedanie książki, zarobienie na problemach alkoholika, a dalej kij z nim, niech się zachla. W razie czego powiemy, że chcieliśmy go wyciągnąć, o proszę, nawet kontrakt z nim podpisaliśmy, trenować miał … tego ten. Ktoś tu chyba nie rozumie skali problemu.

Ludzie kurwa, niech ktoś przekona matkę do ubezwłasnowolnienia Dawida (z historią choroby nie powinno być problemu) i pomoże w prawnej realizacji tego pomysłu, a następnie wyśle do zamkniętego ośrodka na terapię. Wszystko do odwołania. Po 2 latach w ośrodku, bez grama alkoholu wypuścić i zwrócić prawa. Pieniądze z książki na prawnika dla matki, ośrodek i leczenie. Inaczej maksymalnie za 2 lata spotkamy się na jego pogrzebie.

MarekKoniarek
MarekKoniarek

Weszlo umoczylo kasę w wydanie tej książki czy co, że ją tak usilnie promują?

Miszcz Joda
Miszcz Joda

Czemu L-ke pokazuje? Prseciez ani go ten klub wychowal, ani mu pomogl, a gral w nim cale 2 sezony.
Kolejny, co „troszke zakochal sie w Warszawie”?

jeremy
jeremy

bo on loser jest

lupi45
lupi45

Mylisz się. Legia mu chciała pomóc. Między innymi Magiera. Ale Dawid pomoc odrzucił. To co, mieli bez jego zgody i wiedzy zamknąć w garażu i donosic tylko jedzenie?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

lupi45
lupi45

Jeśli Dawid zostanie w tym otoczeniu w którym jest obecnie, to nic się nie zmieni. Przecież na meczach weszło piwo leje się litrami. Więc to nic nie da. To tak samo jak zatrudnić alkoholika w monopolowym. Dla niego jedynym ratunkiem jest kuracja. My mieliśmy wśród przyjaciół alkoholika, on też sprzedawał rzeczy żony i dzieci żeby się napić. Chęć napicia się jest silniejsza od wszystkiego. Tylko że my kumpla wywiezlismy na odludzie gdzie do najbliższego sklepu było kilka km. Mimo to i tak zawsze ktoś z nim był, dzień i noc. Zmienislismy się na tak zwane dyżury. Trwało to prawie dwa lata. Kolega nadal jest alkoholikiem, ale nie pije. Wrócił do żywych. Dlatego jeśli Dawid nadal będzie w środowisku gdzie widzi alkohol, to nigdy się nie wyleczy. Ale chciałbym się mylić. Nie piszcie i nie krytykujcie go że sprzedał coś córki, bo łatwo jest pisać. Ale gdy taki nałóg / chorobę widzi się na co dzień, to wtedy inaczej się na to patrzy. Nie życzę nikomu żeby to przeżył. Wydaje mi się że weszło popełnia błąd pisząc o książce i dając kontrakt Dawidowi. On potrzebuje bliskich i rodziny, a nie rozgłosu. Czołem.

Joanna Zboczen
Joanna Zboczen

Masz absolutną rację. i mówi ci to DDA. Pozdro.

dejwid Ildefons dzbankowiak
dejwid Ildefons dzbankowiak

Chłopie bzdury piszesz. To co mamy go chwalić za wyniesienie z domu na alko prezentu który córka dostała na chrzcie? I kogo on potrzebuje – bliskich i rodziny? Chla już ładnych parę lat a córki ma w wieku 3 i 8 lat. Czy przyjście dzieci coś w nim zmieniło? Nie – chlał dalej i jeszcze więcej. A ty piszesz by go nie krytykować? Może zastanów się jakie dzieciństwo mają córki przy takim chlejusie. Janczyk ma innych „bliskich” na których mu najbardziej zależy. Zwą się piwo i wódka.

Habanero
Habanero

Rojo nie jest Brazylijczykiem, książki nie kupię

MiLow
MiLow

ja myślałem, że ta książka to spowiedź, chęć oczyszczenia i startu w nowe życie, a on dalej chleje! Są świadkowie… ehh… nie kupie książki, żeby nie miał na kolejną flachę. Zamknąć do zakładu i oduczyć go picia, nawet jeśli ma to trwać rok czy dwa

Babacosieniezna
Babacosieniezna

Ta książka może być dla niego swoistą terapią. W przypadku jakiegokolwiek uzależnienia nie ma jednego patentu, który zadziała na wszystkich. Oglądałam dziś w DDTVN reportaż o nim, wzruszyłam się.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

glitch3179
glitch3179

W Weszło dadzą dobry przykład i nie będą w ogóle pić alkoholu? a tych talentów to jak się okazuje mamy od groma- ale zawsze się udaje- a to alkoholizm, a to kontuzja, zły wybór klubu- talenty zawsze mają usprawiedliwienie.

Weszło
13.08.2020

Padłeś, powstań, RB Lipsk. To nie ta firma, ale rezultat się zgadza!

Pierwsza z ekip w pewnym momencie łapie zadyszkę, nie jest już tak groźna, jak wcześniej, brakuje kontr, raczej zaczyna to wyglądać jak czekanie na nieuniknione. Druga z kolei wypracowuje sobie przewagę, można nawet powiedzieć, że ciśnie przeciwnika i chce rozstrzygnąć spotkanie przed zbliżającą się dogrywką. Brzmi jak scenariusz, w którym Atletico odgrywa rolę tego umęczonego, […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Jeśli to miał być przedsmak ligi, to cieszyć się mogą tylko w Zabrzu

Pamiętacie jeszcze kibica Liverpoolu śpiewającego o tercecie Mane, Salah, Firmino? Ta trójka sprawiała, że kibiców „The Reds” niezbyt ruszała strata Coutinho. Po dzisiejszym meczu kibice z Zabrza mogą zacząć układać przyśpiewkę w podobnym stylu, tyle że o Nowaku, Mannehu i Jimenezie, którzy pozwolą zapomnieć o Angulo. Dziś ten tercet, chociaż nie tylko on, bez problemu […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Samuel Mraz w Zagłębiu Lubin. Jest oferta za Bartosza Białka

Mraz w polskiej piłce to nie jest nazwisko anonimowe. Ale gdyby Zagłębie Lubin ściągnęło teraz Patrika, to bylibyśmy lekko skonfundowani. „Miedziowi” ściągają jednak Samuela Mraza – byłego króla strzelców ligi słowackiej, trzykrotnego reprezentanta Słowacji, ostatnio grającego w Broendby. Na papierze ten ruch wygląda obiecująco – mobilna „dziewiątka” do odbudowania, w umowie wypożyczenia go z Empoli […]
13.08.2020
Kanał Sportowy
13.08.2020

Robert Makłowicz w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 19:00

Wiemy, że wszyscy czekaliście na takiego gościa! Lepszej przystawki przed Ligą Mistrzów niż Robert Makłowicz w Hejt Parku nie można sobie wyobrazić. To musi być wyjątkowy odcinek! Zapraszamy od 19:00 widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM, prowadzi Michał Pol.  Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. 
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Özil najlepiej zarabiającym statystą na świecie?

Angielski Sky analizuje statystykę podań Mesuta Özila. Na bazie wyliczeń wysnuwa wniosek, że to najbardziej kreatywny gracz w historii Premier League. To okolice 2017 roku. Mniej więcej wtedy też Jose Mourinho komplementuje: „Özil nie ma swojej kopii, nawet tej nieudanej”. Wenger dodaje: „Jeśli nie kochasz Özila, nie kochasz piłki nożnej”. Mijają trzy lata. Dziś Özil… […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Lata lecą, niewiele się zmienia. Włoska piłka nadal nic nie znaczy w Europie

2020 – ćwierćfinał. 2019 – ćwierćfinał. 2018 – półfinał, ale dość bolesny. 2017 – finał, ale zakończony ostrym laniem. 2016 – 1/8 finału. Tak, Liga Mistrzów dla włoskich klubów to w ostatnich pięciu latach teren, na którym można się mocno sparzyć. Zresztą Liga Europy także, bo dopiero w tym sezonie udało się przełamać barierę ćwierćfinału. […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Fornalik znowu ma ręce pełne roboty

Już o ostatnim brązowym medalu mówiło się: wielka sztuka Fornalika. Zespół po tytule stracił ważne ogniwa, a jednak jechał dalej – może nie tak dobrze, ale wciąż świetnie. Tylko czy to się znowu może udać, skoro ponownie Piast się osłabił? Jeśli znowu gliwiczanie utrzymaliby się na topie, to należałoby Waldemara Fornalika nazywać nie trenerem, a […]
13.08.2020
Blogi i felietony
13.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Można nie lubić piłki nożnej, można nią nawet gardzić. Rzutami karnymi gardzić nie sposób. Znam zastraszająco dużą liczbę osób, których relacje z piłką nożną wahają się pomiędzy jej ignorowaniem a otwartą nienawiścią. Nawet ci jednak, przy których wspomnienie o piłce jest przyczynkiem do monologu, że futbol to zakała sportu, wydawane na piłkę nożną pieniądze są […]
13.08.2020
Hiszpania
13.08.2020

Od Lizbony do Lizbony – Atletico 872 miliony euro później

W Champions League jest mniej więcej tyle romantyzmu, co w zabraniu żony do Auchan, by w ramach rocznicy ślubu wybrała sobie nowy prodiż. Najlepiej ten tańszy. Szczególnie faza pucharowa wyzuta jest z tego „wyjątkowego pierwiastka”, którego wielu w futbolu na najwyższym poziomie wciąż poszukuje. Tacy ludzie muszą brać do ręki lupę, by znaleźć punkty zaczepienia. […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Mecz Sandecji z Rakowem odwołany. Przyzwyczajajmy się…

Mecz 1/32 finału Pucharu Polski pomiędzy Sandecją Nowy Sącz a Rakowem Częstochowa odbędzie się w innym terminie. Powód – koronawirus. A konkretnie – dwa przypadki w Sandecji. Dwa dni temu poinformowano o podejrzeniu zarażenia u jednego z piłkarzy. Jak widać wirus w nowosądeckiej ekipie nie tylko się potwierdził, ale i rozprzestrzenił. I to nawet mimo faktu, […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Alex Sobczyk: Erik Grendel powtarzał mi, że pasuję do Ekstraklasy

Alex Sobczyk to kolejny Polak, który dorastał w Austrii ze względu na emigrację rodziców, a teraz próbuje swoich sił w Ekstraklasie. Niecałe dwa tygodnie temu pozyskał go Górnik Zabrze. Przy Roosevelta z dobrej strony dał się zapamiętać Daniel Sikorski, więc mają tam pozytywne punkty odniesienia. 23-letni napastnik na austriackiej ziemi nie zaistniał mocniej w seniorskiej […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

2. Bundesliga – przytułek dla odrzutów z Ekstraklasy

Przemyślane, logiczne ruchy transferowe. Poważny skauting. Skrupulatne obserwacje. Mocni dyrektorzy sportowi. Organizmy gotowe do wysokiej intensywności treningów. Z tym kojarzy nam się 2. Bundesliga. A tak jest naprawdę: Ognjen Gnjatic podpisuje 2-letni kontrakt z Erzgebirge Aue Rodrigo Zalazar trafia na wypożyczenie do St. Pauli. Thomas Dähne z 3-letnią umową w Holstein Kiel. David Kopacz na […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Kulesza: „Nie uważam, by Jagiellonia miała niską skuteczność transferową”

– Poziom całej drużyny był niezadowalający, spodziewaliśmy się więcej – zarówno po Polakach jak i obcokrajowcach. Natomiast inne drużyny mają więcej obcokrajowców w swoich składach. Ja chętnie bym zatrudniał Polaków, ale ciężko jest utrzymać takiego piłkarza w klubie. Gdy zawodnik zaczyna być kreatywny, szybko dostaje ofertę i wyjeżdża. Tymczasem nie zawsze uda się znaleźć odpowiedniego […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

PRASA. PZPN: „Jeśli piłkarze nie są pewni zdrowia, na wszelki wypadek odwołujemy mecz”

W dzisiejszej prasie sporo o odwołanych meczach i nic dziwnego. „Sport” informuje, że Polonia Bytom po czterech kolejka nie będzie miała żadnego rozegranego spotkania na koncie. W środę w trzeciej lidze Siarka miała zagrać z Podhalem, ale mecz odwołano przez niepewne wyniki badań. – Jeśli zdarzają się piłkarze, którzy nie są w stu procentach pewni swojego […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Niewiarygodne, ale prawdziwe. Choupo-Moting po prostu zamknął grę!

Już w przypadku Ajaksu Amsterdam, już przy pamiętnym zwycięstwie Ole Gunnara Solskjaera nad PSG, już przy słynnej remontadzie z udziałem Barcelony mieliśmy podejrzenia, że Liga Mistrzów to bardziej wrestling niż piłka nożna. Wiecie, gdzieś za kotarą siedzi sztab najlepszych światowych scenarzystów, którzy wymyślają wspólnie kolejne sezony tej baśniowej epopei. Dziś otrzymaliśmy namacalny dowód.  Wyczyn Erika […]
13.08.2020
Weszło
12.08.2020

Minuty od spełnienia marzeń. PSG odkuło się po latach frajerskich porażek

Czasami trochę wyolbrzymiamy mówiąc, że ktoś był o krok od sukcesu. Że niewiele brakowało, żeby spełnił marzenia. Ale w przypadku meczu Atalanty Bergamo z PSG nie ma mowy o przesadzie. Włosi byli o kilka chwil od historycznego wyczynu, półfinału Ligi Mistrzów. Od zostania jednym z czterech najlepszych zespołów w Europie, drużynę Gian Piero Gasperiniego dzieliło […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Rivaldinho w Cracovii. Za nazwisko roboty nie dostał, grać umie

Syn Maradony robił karierę w znanej i lubianej Puteolanie. Stephan Beckenbauer zaliczył w Bundeslidze tylko epizod. Jasne, jest Paolo Maldini, który osiągnął więcej od ojca. Ale jest i Christian Maldini, który odbił się od starego dobrego Hamrun Spartans. Jak to jest z tymi synami sławnych piłkarzy, przekonamy się też w najbliższym sezonie Ekstraklasy – do […]
12.08.2020
Blogi i felietony
12.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie doniesienia z początku okresu przygotowawczego, nie przypadek wykrycia zakażonego w Wiśle Płock czy Lechii Gdańsk, ale dopiero odwołany mecz superpucharowy sprawił, że polskie środowisko piłkarskie wreszcie obudziło się z letniego snu. Wydawało się, że koronawirus nas nie dotyczy, bo przecież zagraliśmy końcówkę ubiegłego sezonu, ba, nawet finał Pucharu Polski, wiele meczów z udziałem kilkutysięcznych […]
12.08.2020