post Avatar

Opublikowane 17.09.2018 10:24 przez

Michał Kołkowski

Powiedzieć, że Krzysztof Piątek dobrze sobie radzi w Serie A to tak, jak gdyby stwierdzić, że Wojciech Kowalczyk z niewielkim entuzjazmem wypowiada się o poziomie Ekstraklasy. Napastnik Genoi po prostu się nie zatrzymuje i swoją strzelecką passą zachwyca cały świat calcio. Wczoraj znowu odpalił, tym razem zdobywając zwycięskiego gola w starciu z Bologną. Kapitalny strzał z osiemnastu metrów, po którym Łukasz Skorupski nie miał innego wyjścia, jak tylko wyciągnąć piłkę z siatki. Na powstrzymanie polskiego napastnika w tej chwili po prostu nie ma sposobu.

Wielu Polaków zakotwiczyło ostatnimi czasy we włoskiej przystani. Niektórzy podpłynęli tam efektownymi jachtami, inni dobili do brzegu na dziurawych tratwach. Gdy były napastnik Cracovii opuszczał Ekstraklasę, jego łódź nie imponowała rozmachem. Dzisiaj można już śmiało powiedzieć, że chyba tylko chłopaki z Napoli i Wojciech Szczęsny pływają bardziej efektownymi łajbami.

Jasne, Bereszyński, Linetty czy Skorupski cieszą się we Włoszech zasłużoną renomą. Jednak Piątek robi tam po prostu szaloną, zupełnie niespodziewaną furorę.

Cztery ligowe trafienia w przeciągu trzech pierwszych kolejek sezonu – to aktualny dorobek Polaka, a przecież nie należy zapominać o jego występie w Pucharze Włoch, gdy poczęstował rywali z Lecce czwóreczką. Ostatnim zawodnikiem Rossoblu, który zanotował tak dobre wejście w ligowe rozgrywki był Juan Carlos Verdeal. W 1949 roku. Mało ktoś już pamięta historię tego argentyńskiego zawodnika, a był to jeden z tych piłkarzy, którzy już wówczas, zaraz po II Wojnie Światowej, doskonale łączyli boiskowe funkcje z życiem ubóstwianego celebryty. Postawny, przystojny, zabójczo pewny siebie. Gdy ściągnięto go z ligi wenezuelskiej na testy, od razu wszystkich zachwycił. Zaproszono go na murawę, w bramce stanął Giovanni De Pra, wychowanek Genoi i wielokrotny reprezentant Italii. Argentyńczyk umieścił w siatce niemal każdy strzał, wszystko pod czujnym okiem trenera.

Negocjacje warunków finansowych trwały krótko.

– Kto tu u was, we Włoszech, najwięcej zarabia? – zapytał z ciekawością Verdeal, w wieku 28 lat stając przed szansą na podpisanie kontraktu życia.

Najlepiej opłacanym zawodnikiem włoskiej ekstraklasy był wtedy Valentino Mazzola, który już wówczas, w 1946 roku, miał na koncie dwa tytuły mistrza kraju z ekipą Torino. Nie przez przypadek dorobiła się ona przydomka „Grande”. To była jedna z najmocniejszych drużyn w Europie, a sam Mazzola cieszył się zasłużoną reputacją piłkarza wybitnego i zjawiskowego. Trzy lata później miał ponieść tragiczną śmierć w katastrofie samolotu, razem z resztą pamiętnej ekipy.

– Mazzola. Zarabia dwa miliony lirów rocznie – nieśmiało odparli działacze Genoi, przeczuwając, co za chwilę nastąpi.

– Doskonale! Chcę dwa i pół miliona – ucieszył się Verdeal, potwierdzając ponure podejrzenia swoich rozmówców. Którzy nie mieli innego wyjścia, jak tylko poskromić węża w kieszeni i wyłożyć szmal na stół.

Facet cenił się wysoko, ale swoją klasę potwierdzał na boisku. Trudno powiedzieć, czy w Genui głośniej dudniło od pogłosek na temat jego kolejnych romansów i rozstań, czy jednak od opowieści o jego fenomenalnych występach. Te historie rozchodziły się pocztą pantoflową na tyle skutecznie, że do dziś żyją własnym życiem wśród sympatyków Rossoblu. Narosła wokół nich otoczka miejskiego mitu. Caracas, bo tak  nazywano Verdeala z uwagi na wenezuelską przeszłość, prezentował się najkorzystniej operując futbolówką trochę głębiej, za plecami Riccardo Dalla Torre. Niekoniecznie na szpicy. Dopóki nie pochłonęły go do reszty pozaboiskowe ekscesy i nie zdewastowały kontuzje – grał fenomenalnie. Do legendy przeszedł jego występ przeciwko Fiorentinie na Stadio Luigi Ferraris. Goście zdecydowali się zaklajstrować niesfornego Argentyńczyka kryciem indywidualnym. Do tego niewdzięcznego zadania został wyznaczony Alberto Eliani, późniejszy reprezentant Italii.

Gryfoni zwyciężyli 5:0. Verdeal zakończył tamten mecz z czterema bramkami na koncie.

11214326_10153154863749072_695296877062650135_n

Różni Piątka i jego legendarnego poprzednika boiskowa pozycja, różni ich również styl życia. Po Polaku raczej się nie spodziewamy obyczajowych ekscesów i głośnych rozwodów. To profesjonalista i chłopak skoncentrowany wyłącznie na futbolu. Nie trzeba wielkiej analizy psychologicznej, żeby dojść do wniosku, iż to jeden z powodów jego spektakularnego sukcesu, do którego wcale nie potrzebował wielomiesięcznej „aklimatyzacji”. Niemniej – kilka analogii da się na pewno tutaj wychwycić. Podstawową jest oczywiście fakt, że od czasu wyczynu Verdeala sprzed siedemdziesięciu lat, żaden zawodnik Genoi nie wszedł w sezon równie skutecznie co Krzysztof.

Siedemdziesiąt lat to jest naprawdę szmat czasu. Przez Genoę przewinęli się po drodze znakomici napastnicy. Jednak to eksplozja formy polskiego super-strzelca już znalazła swoje miejsce na kartach historii klubu. To wszystko dzieje się tak szybko, że aż trudno sobie wyobrazić, by miało nie trwać w nieskończoność.

– Postawa „Rewolwerowca” z Genui po trzech kolejkach nie może już wywoływać zaskoczenia. Sposób poruszania się, warunki fizyczne, instynkt strzelecki, świetne wykończenie – to wszystko sprawia, że 23-latek z Polski jest jednym z najpiękniejszych objawień pierwszej części sezonu – piszą włoskie media.

W całym świecie calcio pozostały już chyba tylko dwie osoby, które nie oszalały z entuzjazmu na punkcie Piątka. Znajdującego się obecnie na czele klasyfikacji strzelców włoskiej ekstraklasy. To sam zawodnik, któremu daleko do samozachwytu. I jego klubowy trener, Davide Ballardini, który oczywiście nie poddaje napastnika jakiejś wielkiej krytyce, wręcz przeciwnie. Chwali jego dokonania. Jednak zdecydowanie stara się tonować nastroje. – Chłopak jest bardzo interesujący, ale wciąż jest dopiero na początku swojej drogi. We Włoszech łatwo wynosi się piłkarza pod niebiosa, by potem go z nich zestrzelić. Piątek musi się starać, by dzień po dniu robić postępy. Myślę, że w przyszłości może stać się wartościowym zawodnikiem dla gry całego zespołu.

Brzmi trochę jak kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy wszystkich, którzy zaczynali się już pomału doszukiwać prawdy w wyssanej z brudnego palca pogłosce o tym, że na polskiego napastnika może się lada chwila skusić Barcelona. Bo szkoleniowiec Genoi co prawda skomplementował Piątka, ale wrzucił mu też ewidentnie kamyczek do ogródka. Sugerując ni mniej, ni więcej, że jego najsłynniejszy w ostatnim czasie podopieczny, owszem, strzela kolejne bramki, ale jeszcze nie stanowi odpowiednio dużego wsparcia dla drużyny w pozostałych aspektach gry. – Ma niezwykłe cechy, lecz potrzebuje zespołu, który go wspiera. Jeśli Genoa dobrze funkcjonuje na boisku, Piątek poda jej rękę. Jeśli nie, sam też napotka trudności.

Może to lekka nadinterpretacja, ale to ostatnie zdanie zabrzmiało jak lekki prztyczek w nos. I nie chodzi tutaj o nochal Piątka, tylko wszystkich tych, którzy już uczynili z Polaka napastnika klasy światowej, którym on jeszcze nie jest. Jeszcze, bo być może kiedyś nim zostanie. Wyczynia ostatnio takie rzeczy, że aż trudno oszacować, jak wysoko wisi sufit jego potencjału. Ale do tego droga wciąż daleka i wyboista. Ostatecznie łatwiej jest strzelić cztery gole w trzech meczach, niż czternaście w trzydziestu. Zwłaszcza w barwach Genoi. Na razie wiemy, że polski napastnik nauczył się po włosku liczyć do trzech.

Żeby udowodnić prawdziwą klasę, czeka go odliczanie aż do trzydziestu ośmiu.

fot. Newspix.pl

Opublikowane 17.09.2018 10:24 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 21
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
afrousa
afrousa

Dość powiedzieć, że wypowiadający się z małym entuzjazmem o polskiej ekstraklasie Wojciech Kowalczyk, w zasadzie tylko w tejże lidze poważnie zaistniał, bo każdy inny poważny klub w Europie go przeżuł i wypluł.

ed
ed

Taa A w Sewilli strzelała jego matka . Poza tym kiedys zeby trafic do lig typu hiszpanska trzeba było cos sobą prezentowac .Nie tak jak dzisiaj

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Boski Diego
Boski Diego

no ale po pijaku tyle strzelic to jednak wyczyn 🙂
a tak troche poza tematem to chcialbym zeby weszlo TV czy jak to sie tam nazywa do studia zaprosilo Kowalczyka, Iwana, Sypniewskiego i Janczyka, i zaby dawali rady mlodym pilkarzom z pozycji autorytetu, bylby niezly absurd

afrousa
afrousa

Weszło tworzy trochę alternatywną rzeczywistość. Kowalczyk jest ekspertem, bo to kumpel Stanowskiego. Mateusz Lewandowski razem z Łukasikiem chodzili najebani w 3 dupy po mieście, skończyli w Izbie Wytrzeźwień, temat poruszony we wszystkich mediach sportowych, na weszło cisza, bo kolegą jest manager zawodnika 😀

FX
FX
afrousa
afrousa

O kurde, przeoczyłem. Cofam wszystko co złe o weszło.

przemo194
przemo194

Najważniejsze żeby Piątkowi sodówka nie strzeliła do łba, bo jeśli nadal będzie tak pracował to Genua stanię się przystankiem na drodze a nie szczytem na którym z trudnościami się będzie utrzymywał

SmyQ
SmyQ

Żeby tylko się nie zteodorczykował. Na boisku i poza nim.

Mecenas_Misiura
Mecenas_Misiura

Gorzej jak się zradomatusiakuje, albo zkapuści.

Gooner250
Gooner250

Moim zdaniem trochę nietrafione przykłady, ponieważ Matusiak nawet przez chwilę nie był tak poważany w Palermo jak Piątek jest w Genui i nawet nie zbliżył się do jego osiągnięć. Kapustka zresztą podobnie, po odejściu z polskiej ligi całkowicie przepadł w Leicester już na samym początku, nie zaistniał praktycznie wcale. Piątek wszedł w Serie A z niesamowitym pierdolnięciem. Do tego poziomu Matusiak czy Kapustka nigdy się nie nawet nie zbliżyli. Oczywiście wejść na szczyt, a potem się tam utrzymać to sztuka i tego życzę Piątkowi, bo rzecz jasna z tego szczytu można się spierdolić jeszcze efektowniej, niż się weszło.

Już przykład Teodorczyka jest bardziej trafiony, bo też robił szał w Belgii na początku, ale jednak liga belgijska, a włoska… No szanujmy się 😉

Bartek99
Bartek99

Przypomniało mi się takie zdarzenie z XI 2017:
Przed meczem z Lechią Gdańsk trener Cracovii, Michał Probierz, publicznie skrytykował Krzysztofa Piątka, którego wcześniej jedynie chwalił. – Skoro rozmowy indywidualne nie pomagają, to może pomoże wypowiedź publiczna. Wiele razy rozmawiałem z nim na temat jego zachowania, a to ciągle się nie zmienia. Nie wypada, by kapitan zespołu i zawodnik, który chce coś osiągnąć, co chwilę machał rękoma i miał o wszystko pretensje. Jeśli chce wskoczyć na wyższy poziom to musi się zmienić – stwierdził szkoleniowiec.
22-latek zareagował na tę wypowiedź Probierza w najlepszy możliwy sposób, bo poprowadził Cracovię do zwycięstwa z Lechią Gdańsk. W 71. minucie w dobrym stylu sfinalizował akcję, którą sam zainicjował, a w doliczonym czasie gry pewnie wykorzystał rzut karny.

Jak Piątek odebrał to, że trener Cracovii ujawnił wewnętrzną sprawę szatni? 22-latek posypał głowę popiołem: – W każdym meczu chcę dawać z siebie sto procent i strzelać gole. Czasem sytuacji jest mniej, czasem ich nie wykorzystam. Trener ma całkowitą rację – moja gestykulacja jest niepotrzebna. Nie mogę takich rzeczy robić, jestem kapitanem zespołu. Jeśli kogoś uraziłem swoim zachowaniem, to przepraszam.

Trzymam kciuki za tego chłopaka. Powodzenia Panie Krzysztofie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JuvePerSempre
JuvePerSempre

Naprawde ciezko to wam ogarnac ze Barcelona moze byc nim faktycznie zainteresowana? Jest niesamowity halas wokol niego, co mecz to bramka, mlody i ogarniety. Skauci Barcy na pewno juz go obejrzeli dokladnie, nie byliby powaznym klubem jesli by go pomineli biorac ostatnie tygodnie. Sami pokazaliscie ostatnio raport jakiegos Rosjanina, ktory go przejrzal dokladnie a myslicie, ze Barca nie dostala zadnego sygnalu o mlodym, bramkostrzelnym napastniku do wziecia za grosze? Bitch, please!

kalmuk
kalmuk

„We Włoszech łatwo wynosi się piłkarza pod niebiosa, by potem go z nich zestrzelić. ” A tyle się naczytałem i nasłuchałem, że tylko w Polsce wystarczy raz kopnąć prosto piłkę, aby zostać gwiazdą. A tu proszę jaka niespodzianka, nie jesteśmy wcale tacy wyjątkowi.

MaciekGKS
MaciekGKS

Do autora: tratwy z definicji sa dziurawe. Ich dzialanie opiera sie na wypornosci elementow konstrukcji, dla ktorych przeswity nie maja wiekszego znaczenia.

amay46
amay46

2,5 miliona włoskich lir w 1946 roku stanowiło ekwiwalent ok. 4300 ówczesnych dolarów amerykańskich, które są z kolei odpowiednikiem ok. 58 tys. USD w 2018. Niezła sumka, jak na ówczesne czasy.

B123
B123

Piątkomanie czas zacząć po 4 meczach w lidze piszecie już chyba 4 tekst o nim to jest masakra jak polscy dziennikarze są leniwi żeby wyszukać jakiś temat więc wałkują o tym samym. Na przykłąd dziś 4 artykuł o Piątku i 134 o Mierzejewskim

JuvePerSempre
JuvePerSempre

zdajesz sobie sprawe, ze pisze sie o tym co jest na czasie, co w danym momencie gwarantuje wieksza liczbe wejsc co rowna sie wiekszymi pieniedzmi dla portalu?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

czoper
czoper

Czy jest duże „Ą”?

Weszło
05.06.2020

Stokowiec Time. Na meczach Lechii nie sposób się nudzić

82. minuta derbów Trójmiasta – Arka po karnym Vejinovicia wychodzi na 3:2. A jednak kończy się na 4:3 dla Lechii. 79. minuta meczu z Górnikiem – zabrzanie prowadzą 2:0. A jednak kończy się na 2:2. Można mówić wiele o defensywie gdańszczan. W trzech ostatnich meczach Lechia straciła dziewięć bramek i to mimo Kuciaka w bramce. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Hejt Park z Panasem!

Trwa Hejt Park z Januszem Panasewiczem – legendą polskiej muzyki i wielkim fanem piłki. Odpalajcie!
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Karol Fila na wakacjach 

Z wywiadów polskich ligowców w ostatnim czasie można było wyczytać stęsknienie za ligą. A skoro tęsknią – znaczy, że będą zasuwać jak nigdy. Karol Fila zmęczył się jednak już w drugim meczu po odmrożeniu. W spotkaniu Górnik – Lechia zaprezentował klasyczne trałkowanie. Zastanawialiście się, jakim cudem Erik Jirka miał przy pierwszej bramce tak dużo wolnej […]
05.06.2020
Inne sporty
05.06.2020

Półtorej dekady dominacji. 15 lat temu Nadal wygrał French Open po raz pierwszy

Kiedy po raz pierwszy zjawił się w Paryżu, by wystąpić w seniorskim turnieju na kortach imienia Rolanda Garrosa, był już jednym z faworytów do zwycięstwa. Wcześniej triumfował w Monte Carlo, Barcelonie i Rzymie, roznosząc na mączce kolejnych rywali, w tym światową czołówkę. Nic dziwnego, że i na paryskiej okazał się najlepszy. Od meczu, który decydował […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Trener Radomiaka wsypał Leandro z kartką, PZPN wszczyna postępowanie

Celowe wykartkowanie się jest w piłce zjawiskiem tyleż powszechnym, co niepotwierdzonym oficjalnie. W zasadzie nie zdarza się, żeby ktoś przyznał wprost, iż świadomie zapracował na żółtą kartkę, żeby odpocząć sobie w mniej ważnym meczu albo nieco wcześniej mieć wakacje. Nie przez przypadek najwięcej takich sytuacji mamy pod koniec danej rundy. Czasami inicjują to sami piłkarze, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Korona postraszyła Piasta, ale Żubrowski miał na ten wieczór inne plany

Dziś w Kielcach zapachniało europejskimi pucharami. Co prawda tylko przez chwilę, co prawda nie przez to, że Korona z Piastem zagrały na poziomie fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale zawsze. Konkretnie ze względu na to, że Frantiskowi Plachowi przypomniały się letnie miesiące, w trakcie których zawalał gole z BATE czy FC Riga. Różnica jest tylko taka, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Marnowanie okazji nie do zmarnowania

I rzekli ofensywni gracze Piasta Gliwice: nie ma sytuacji, których nie da się zmarnować. Niby powinniśmy się przyzwyczaić – zmarnowane stuprocentowe okazje oglądaliśmy nie raz, nie osiemnaście. Ale jak widzisz na przestrzeni kilku minut pudło z metra, a także kontrę dwóch na bramkarza, z której nie pada gol, to wiesz, że dzieją się rzeczy wielkie. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Wrąbel obudził w sobie Neuera. Stal remisuje z Puszczą

Cuda, cuda ogłaszają w Mielcu. Co się dzieje? Ano Jakub Wrąbel znów obudził w sobie duch polskiego Manuela Neuera. I choć ten sympatyczny przydomek z czasów jego początku w Śląsku Wrocław ostatnio tylko mu ciążył, stając się idealnym materiałem do uszczypliwości, kiedy tylko przydarzały mu się wpadki, to tym razem faktycznie zagrał wyśmienicie. Właściwie to […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

W której lidze zagra KTS Weszło?

Nasza drużyna wznowiła treningi. Frekwencja – wyśmienita! 24 chłopa na zajęciach. 10 czerwca zagramy pierwszy od listopada mecz. Sparing co prawda, ale za to z III-ligowcem! Na którym poziomie rozgrywek wylądujemy w przyszłym sezonie? Zapraszamy na materiał wideo.
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czołg, który wiecznie jest w naprawie. William Remy znowu się rozkraczył

Gdy William Remy przychodził do Legii Warszawa, nie musieliśmy specjalnie się wysilać, żeby znaleźć plusy tego transferu. Oto do Ekstraklasy wjeżdżał gość, który regularnie grał w Ligue 1, o którego zabiegały angielskie kluby. Oczywiście – wjeżdżał do niej dlatego, że w międzyczasie pokłócił się z szefostwem i trochę od piłki odpoczął. Ale jednak argumentów za […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Mickey van der Hart – osąd bohatera

W Poznaniu najgorętszym tematem ostatnich dni jest obsada bramki. Najpierw Mickey van der Hart w meczu z Legią popełnił błąd, który kosztował Kolejorza stratę punktów i pogrzebanie marzeń o walce o mistrzostwo Polski. Kilka dni później lechici podpisali kontrakt z Filipem Bednarkiem. My w tym całym galimatiasie postanowiliśmy usiąść sobie przed komputerem na dłuższą chwilę […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Bednarek: „Chcę mieć carte blanche. Transfer do Lecha traktuję jako krok naprzód”

Dlaczego zdecydował się na transfer do Lecha Poznań? Czy nie było dla niego problemem porzucenie dotychczasowego życia w Holandii? Jak zapatruje się na czekającą go rywalizację z Mickeyem van der Hartem? Dlaczego śmieje się, że trener bramkarzy Lecha prędzej będzie musiał nauczyć się holenderskiego niż jego przyszły konkurentem miałby nauczyć się polskiego? Jak na ten […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Julian Weigl może się zacząć bać jazdy klubowymi autokarami

Zdarzały się przypadki piłkarzy, którzy bali się podróży samolotem. Wystarczy wspomnieć Dennisa Bergkampa czy naszego Tomasza Łapińskiego, który z powodu strachu przed lataniem nie zdecydował się na zagraniczny transfer, rezygnując z możliwości zrobienia międzynarodowej kariery. Do tej pory nie słyszeliśmy o zawodniku, który odczuwałby coś podobnego do jazdy autokarem. Nie zdziwimy się jednak, gdyby Julian […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czasy się zmieniają, a panowie zawsze są w Komisji Licencyjnej

Futbol się zmienia, czasy się zmieniają, a panowie dalej są w komisji. W Komisji Licencyjnej. Dwa słowa i już wiadomo, że nie ma za co chwalić, tylko jest do czego się przyczepić, bo nie pamiętam momentu, w których ten twór działałby poprawnie. W każdym razie na pewno nie jest to rok 2020. A będzie tylko […]
05.06.2020
Anglia
05.06.2020

Werner w Londynie. Rodzi się wielka Chelsea?

Po zakończeniu sezonu Timo Werner przeniesie swoje talenty na Stamford Bridge. To jeszcze nie jest pewne, ale angielskie i niemieckie media prześcigają się w potwierdzaniu tego transferu. Cena? Między 55 a 60 milionów euro. Tyle wynosi klauzula, którą trzeba wpłacić za wykup Niemca z Lipska. Co to oznacza? Ano to, że Red Bull dostaje dobrą […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Bitwa o utrzymanie w 1. lidze – czy Chrobry ucieknie GKS-owi?

Jeden punkt – tyle w pierwszej po restarcie kolejce rozgrywek wywalczyły łącznie Chrobry Głogów i GKS Bełchatów. Punkt, który premiuje Chrobrego, bo pozwolił głogowianom oddalić się od rywala w walce o utrzymanie. Jeśli gospodarze pokonają bełchatowian w bezpośrednim starciu, ucieczka może być jeszcze bardziej udana. Dlatego też z ciekawością przyglądamy się temu pojedynkowi i podpowiadamy, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stanowisko: czy licencje dla Rakowa i Lechii to skandal?

Raków nie ma własnego stadionu, Lechia notorycznie zalega z płatnościami. Na pierwszy rzut oka – to jakiś żart, że takie kluby otrzymały po raz kolejny licencję. A jak jest, gdy spojrzymy na sprawę szerzej? Krzysztof Stanowski w cotygodniowym felietonie dla Kanału Sportowego podejmuje temat Rakowa i Lechii. 
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Sebastian Przybyszewski: Łazarek pytał – „masz nogi z rabarbaru”?

Sebastian Przybyszewski to były zawodnik między innymi ŁKS Łódź, Pogoni Szczecin, Warty Poznań, Hetmana Zamość i Śląska Wrocław. Wielkiej kariery w Ekstraklasie nie zrobił, trochę zabrakło do granicy 50 meczów, ale polską piłkę pierwszej dekady XXI wieku poznał całkiem nieźle. W dużej mierze o tym jest rozmowa z byłym obrońcą. Jak to jest zamienić w […]
05.06.2020