Błachowicz znów wygrywa. Polak bliski walki o pas
Inne sporty

Błachowicz znów wygrywa. Polak bliski walki o pas

Bez żadnych wątpliwości. Tak wygrywa Jan Błachowicz. Dziś zrobił to po raz czwarty z rzędu, rujnując powrót Nikity Kryłowa do UFC. A my? Dostaliśmy dokładnie to, czego chcieliśmy – Polaka spokojnego, pewnego i zmierzającego po swoje. Czyli po walkę o pas mistrzowski kategorii półciężkiej. 

Dobór przeciwnika wielu mógł zdziwić – stając do walki z Kryłowem, Błachowicz trochę ryzykował. Ukrainiec przystępował do niej bowiem bez rankingu. Do UFC wrócił po dwóch latach, w trakcie których walczył w federacji Fight Night Globals. Tam sięgnął nawet po pas mistrzowski. Sęk w tym, ze takie osiągnięcia gówno znaczą, gdy trafia się do największej organizacji na świecie, trzeba swoją klasę udowodnić w niej. Dla Kryłowa Polak był więc idealnym rywalem: zwycięstwo dawałoby mu z miejsca naprawdę wiele (Błachowicz był przecież notowany na czwartym miejscu w rankingu swojej wagi), a porażka w żaden sposób nie zamykała drogi do kolejnych walk. Ze strony Polaka plus mógł być tylko jeden – opcjonalne zwycięstwo byłoby czwartym z rzędu, a taką serią zawodnik nie tyle prosi, co żąda walki o pas.

O tym zresztą mówił Robert Jocz, trener polskiego fightera, zagadnięty przez dziennikarzy Polsatu Sport:

– To niezwykle istotne zestawienie, może okazać się przepustką do walki o pas. Nie chcemy wywierać dodatkowej presji, jednak najważniejsza jest wygrana. Później będziemy myśleć o tym, co czeka nas dalej i przeanalizujemy efekty, które da zwycięstwo. Jesteśmy skupieni i gotowi. Kryłow? Walczy efektownie i tak wygrywa, ale potrafi łatwo przegrać. Wypatrzyliśmy jego błędy i luki, postaramy się je wykorzystać. Nie zdradzę planu na walkę, ale mogę powiedzieć, że jeśli pojedynek w stójce nie bedzie się dla niego dobrze układać, to zejdzie do parteru.

Pozostaje nam tylko pogratulować Janowi Błachowiczowi trenera. Bo sprawdziło się to wszystko niemal co do słowa. Niemal, bo Ukrainiec z miejsca ściągnął Polaka do parteru i tam próbował prowadzić walkę. Udało mu się przez pół rundy, później inicjatywę przejął zawodnik z Cieszyna. I to na tyle skutecznie, że większość ekspertów punktami wskazywała na jego wygraną. Swoją drogą po sygnale kończącym pierwsze starcie już mogliśmy napisać, że to była najdłuższa walka Kryłowa w karierze! Ten gość nigdy dotąd nie poszedł w dystans, najdłużej powalczył ze Stanisławem Niedkowem – 4:57, ponad 3,5 roku temu.

Błachowicz widocznie wiedział, że jego rywal nie lubi się mordować w długich pojedynkach, bo sprawę zakończył już w drugiej rundzie. W parterze zaczął podduszać rywala zza pleców, a ten po chwili odklepał. Zrobił to wszystko na takim spokoju i luzie, jakby codziennie od pięciu lat trenował tylko ten element. Serio, ten gość jest niesamowity. Jeśli kiedykolwiek zobaczycie u niego zdenerwowanie, dajcie nam znać. Ale szczerze w to wątpimy, skoro po czterech porażkach z rzędu był w stanie odbudować się tak, że dziś jest kandydatem do pasa. Po prostu nie wierzymy, że cokolwiek jest w stanie wyprowadzić go z równowagi. To ten typ człowieka, który podczas pożaru robi wszystko zgodnie z procedurami bezpieczeństwa i na luzie wychodzi z budynku, gdy reszta krzyczy i z niego wybiega.

Chcecie dowodu? Proszę bardzo. Twitter mówi nam, że nawet astrologia stawiała na Ukraińca. Serio, nie zmyślamy tego. Istnieje konto, które to wszystko pięknie przeanalizowało.

Najważniejsze dziś wydarzyło się jednak… po walce. Błachowicz najpierw wymownym gestem pokazał, że chce na swoim brzuchu ujrzeć mistrzowski pas, a potem wyzwał do pojedynku Daniela Cormiera. Widać szybko „przeanalizował efekty, które dało zwycięstwo”. Sęk w tym, że Cormier jest też mistrzem wagi ciężkiej i musiałby zrzucić zbędne kilogramy. A znając jego podejście do figury to… może tego prędko nie zrobić. Szczególnie, że już teraz ma ustawioną walkę z Brockiej Lesnarem w najwyższej kategorii.

Co by się jednak nie działo, pewni jesteśmy jednego: Jan Błachowicz jest czołowym fighterem UFC i znajduje się bliżej mistrzostwa niż jakikolwiek facet z Polski. Nie wątpimy też, że zrobi wszystko, by ten pas zdobyć.

Fot. Newspix

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wodzian

Obawiam się, że Janek już osiagnal swoj sufit, chociaz chcialbym sie mylic. Wg mnie absolutnie poza zasiegiem Cormier z Jonsem (chyba nie wymaga uzasadnienia), dalej dluuugo nic, nastepnie Gustafsson przed Błachowiczem, bo z nim zwyciezyl i pozostali w rankingu przynajmniej ligę niżej. Jesli dostanie „title shot’a” to chociaż dobrze zarobi, ale nie oszukujmy sie co do poziomu sportowego. Jedynie szczesliwy strzal, moglby dac mu mistrzostwo,

adamtoto

https://notowaniatyperskie.wordpress.com/ – Trafili wczorajszy typ i dali juz skana na bloga! a na dziś mają kolejny typ dostępny na blogu z kursem ok 5. Do tej pory ani razu sie nie pomylili, a wszystkie skany mają na blogu

wpDiscuz