post Avatar

Opublikowane 14.09.2018 10:52 przez

Rafal Bienkowski

Kiedy skończył się mecz i odtańczono na boisku taniec radości, w pewnym momencie usiadałem na ławce. Pomyślałem sobie: „To już? To koniec?”. Niedowierzanie. Jest takie znane powiedzenie o gonieniu króliczka, a my go właśnie wtedy złapaliśmy – mówi Marcin Możdżonek wspominając zwycięski finał z Brazylią podczas mundialu w 2014 roku. Kilka dni po starcie mistrzostw świata we Włoszech i Bułgarii zajrzeliśmy za kulisy kultowego już meczu z Canarinhos.          

*

Bronisław Komorowski apelujący do Polsatu o odkodowanie finału, wyraźnie przegrany pierwszy set, reaktywacja biało-czerwonych, szalejący na lewym skrzydle Mateusz Mika, Wlazły kończący ostatnią piłkę, 3:1 na tablicy wyników, erupcja katowickiego Spodka – to wszystko pamiętamy.

A jak ten jeden z najważniejszych meczów w historii polskiej siatkówki wyglądał z perspektywy szatni i samych zawodników? Jak podopieczni Stephana Antigi radzili sobie z ciśnieniem, które po wygranym półfinale wykraczało wręcz poza skalę? Które momenty finału były kluczowe? Co działo się po meczu?

2014.09.21 KATOWICE SPODEK SIATKOWKA MEZCZYZN MISTRZOSTWA SWIATA POLSKA 2014 FINAL MECZ BRAZYLIA - POLSKA VOLLEYBALL MENS CHAMPIONSHIP POLAND 2014 FINAL BRAZIL - POLAND N/Z RADOSC POLSKI POLSKA MISTRZEM SWIATA ZLOTY MEDAL PODIUM PIERWSZE MIEJSCE RADOSC PUCHAR MARIUSZ WLAZLY FOTO NORBERT BARCZYK / PRESSFOCUS / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

*

Kiedy awansowaliśmy do najlepszej czwórki globu, była wielka radość, ekscytacja, ale też chłodna głowa. Wszystko w jednym. Do półfinałowego meczu z Niemcami podeszliśmy w ten sposób, że go wygramy, bo jesteśmy lepsi. Trzeba było po prostu grać ostrożnie, poprawnie, bez prostych błędów. I to się udało, chociaż Niemcy byli trochę jakby u siebie, bo wszystkie wcześniejsze mecze grali w Katowicach, mieli turniej życia – mówi Weszło Marcin Możdżonek.

To był zdecydowanie jeden z najbardziej nerwowych momentów Polaków na tamtych mistrzostwach. Prowadzeni przez Vitala Heynena Niemcy, chociaż byli dużą niespodzianką mundialu, mieli zostać odprawieni przez naszych dość łatwo. Skończyło się jednak wygraną 3:1, a pierwsze dwa sety toczyły się na przewagi. – Zadanie zostało jednak wykonane, weszliśmy do finału i pomyśleliśmy, że teraz niech się dzieje wola nieba – opowiada nasz środkowy.

Mecz półfinałowy zakończył się grubo po 22, czyli do spotkania o złoto pozostała mniej niż doba. W sobotni wieczór był więc czas co najwyżej na kolację, wymasowanie obolałych mięśni, drobne zabiegi i powrót do pokoju. Chociaż jak mówią sami gracze, „panowało duże podniecenie i ogólna ekscytacja”.

Wiadomo, że jak już osiągnęliśmy ten finał, to wszyscy rozegrali sobie ten mecz w myślach ze cztery razy. Przyjmowaliśmy różne scenariusze, ale w dniu meczu postępowaliśmy według schematów – mówi Krzysztof Ignaczak, który był zmiennikiem Pawła Zatorskiego.

PZPS potrafił zadbać, aby w najważniejszych momentach nieco przewietrzyć głowy siatkarzy. Przed arcyważnym meczem z Iranem w planie dnia znalazł się chociażby zamknięty występ kabaretu Neo-Nówka. Ostatni dzień mistrzostw to był już jednak typowo siatkarski dryl. Niedziela zaczęła się od analizy wideo, potem Stephane Antiga i Philippe Blain przeprowadzili trening, ale na nieco wyższych obrotach ćwiczyli na nim tylko rezerwowi z meczu z Niemcami, czyli Dawid Konarski, Andrzej Wrona, Paweł Zagumny i wspomniany Możdżonek. Reszta rozciągała się, raczej oszczędzała siły. Odprawa przed finałem z Brazylią nie była długa, bo rywal był już rozpisany przed pierwszą potyczką w trzeciej fazie turnieju (Polacy wygrali po tie-breaku).

Na odprawie nie było większej napinki. Wiedzieliśmy, że Brazylia to klasowy zespół, który od ponad dekady w zasadzie nie schodził z poziomu medalowego. Wiedzieliśmy, że to będzie ciężka batalia, bo grali już wielokrotne w finałach. Mieli przewagę doświadczenia, natomiast mieli też w swoim szeregu kilku graczy, którzy nie posmakowali takich meczów. Jednym z takich słabych ogniw, które później nie wytrzymało, był chociażby Lucarelli – mówi „Igła” przypominając, jak zawodnicy spędzali ostatnie godziny przed meczem: – Większość z nas ma swój rytm dnia. Jeden wziął kąpiel przed wyjazdem, drugi czekał z tym przed samym wyjściem na boisko, ktoś pięć razy sprawdzał, czy na pewno zabrał ze sobą wszystko, ktoś wypił tradycyjnie kawę, ktoś grał na komputerze lub czytał książkę. Każdy miał swój rytuał, który się sprawdzał. Być może nie wszyscy sportowcy się do tego przyznają, ale większość nie próbuje nic zaburzać, jak idzie. Mogę opowiedzieć nawet anegdotkę, że miałem w juniorach kolegę, który ręki nie mył, bo dobrze atakował. I przez całe mistrzostwa, kiedy szedł kąpać się pod prysznic, to trzymał dłoń w worku. Nawet takie rzeczy się zdarzają.

Ekscentryczny libero podczas mundialu „wyprodukował” kilkanaście odcinków vloga „Igłą szyte”. Jak przyznaje, w decydujących momentach kamera jednak często zostawała w torbie. – Konsultowałem z chłopakami, kiedy pozwalają mi wejść z kamerą. Mając takie doświadczenie jakie mam, wiedziałem, kiedy trzeba było sprzęt wyłączyć. Powiem tak: kilka pamiątek zostało i na pewno nigdy ich nie opublikujemy. Ale między sobą będziemy się z nich śmiali bardzo głośnio i szeroko.

Po południu, po przerwie obiadowej, drużyna zaczęła pakować się do wyjazdu z hotelu.

Przejazd autokarem to była cisza przed burzą. Ekscytacja, owszem, była, ale większa panowała chyba jednak przed pierwszym meczem turnieju, kiedy „gonił” nas nawet helikopter telewizyjny. Przed meczem z Brazylią było już stuprocentowe skupienie, jedni siedzieli ze słuchawkami na uszach, drudzy spoglądali jeszcze w kartki z taktyką – przypomina Możdżonek. – Był stres, ale on jest zawsze. Presja była, jest i będzie. Pytanie, kto lepiej sobie z nią poradzi. Drużyny często są na podobnym poziomie przygotowania fizycznego, taktycznego, technicznego i wtedy właśnie wychodzą te smaczki, kto lepiej radzi sobie z adrenaliną.

*

Brazylijczycy, którzy już czekali w finale, przez cały turniej strasznie stękali.

Najbardziej na poziom sędziowania oraz samą organizację imprezy. Trener Bernardo Rezende wietrzył spisek, ponieważ najpierw po wygraniu grupy przenieśli mu drużynę z Katowic do Łodzi, a w trzeciej fazie turnieju jego kadra w odróżnieniu od naszej nie miała wolnego dnia między meczami. Do tego doszło zamieszanie po przegranym 2:3 meczu z Polską, bo Canarinhos twierdzili początkowo, że zostali skręceni przez sędziów. Niezadowolony Bernardinho schodząc z boiska pokazał „fucka” stojącemu obok dziennikarzowi, a potem nie poszedł na obowiązkową konferencję prasową. Część zawodników nie przeszło też przez tzw. strefę mieszaną. Poziomem do swojego trenera dostosował się również Murilo Endres, który tak bardzo nie mógł pogodzić się z przegraną, że… rzucił ręcznikiem w obserwatora FIVB. Wrzało.

Mieliśmy z nimi różne zwady, często potrafili obrócić kota ogonem. My mieliśmy jednak świadomość, że potrafiliśmy z nimi wygrywać i za Anastasiego, i za Antigi. Nie tak jak kiedyś, że byli hegemonem i nie można było ich dotknąć. To był już zespół ugryziony, napoczęty – podkreśla Krzysztof Ignaczak. – Myślę, że w ich głowach musiała kiełkować myśl o poprzednim meczu z nami. Bo skoro raz przegrali z Polakami, to porażka w finale wcale nie była taka niemożliwa. Okazaliśmy się bardziej dojrzałym zespołem pod względem emocjonalnym. Mariusz z „Winiarem” doskonale pamiętali przegrany finał z 2006 r., wielu czuło, że jest to dla nich ostatni gwizdek na tak duży sukces. Każdy chciał, żeby to pokolenie odeszło jako zwycięskie.

W meczu u złoto w nabitym po brzegi Spodku (były podejrzenia, czy nawet nie przekroczono norm bezpieczeństwa), to jednak trzykrotni mistrzowie świata napoczęli Polaków. Pierwszy set był nerwowy z naszej strony, co skończyło się przegraną do 18. – Dochodziło do różnych sytuacji, nawet do sprzeczek rezerwowych ze sztabem szkoleniowym, bo każdy chciał coś dodać od siebie. Ale jak stawka jest wysoka, to i nerwy są wielkie. Sam jednak wewnętrznie czułem, że mimo przegranego pierwszego seta i tak mecz wygramy. Czułem, że to było wszystko, na co stać tego dnia Brazylię – wspomina dziś Marcin Możdżonek, który akurat cały tamten mecz spędził wśród rezerwowych.  

W drugiej partii Polacy prowadzili już nawet sześcioma punktami (17:11), wyglądało na to, że stan meczu zostanie wyrównany, ale przytrafiła się fatalna seria błędów i trzeba było bić się od stanu 18:18. Siadło przyjęcie, Wlazły grał na niskim procencie w ataku, do tego błędy na rozegraniu zaczął popełnić Fabian Drzyzga. Jak skwitował to komentujący mecz dla telewizji Tomasz Swędrowski, znaleźliśmy się wtedy w czarnej d….ziurze.

Receptą na uciekający mecz było m.in. wprowadzenie Pawła Zagumnego, który jeszcze stojąc w kwadracie dla rezerwowych miał plan – odciążyć Wlazłego i uruchomić skrzydłowych Mateusza Mikę i Michała Winiarskiego. Wypaliło, pierwszy miał dzień konia i zdobył w całym meczu aż 22 punkty, drugi 13. Do tego w najważniejszym momencie odkręcił się Wlazły (13). Gra Brazylijczyków zaczęła się rozłazić, psuli ważne piłki w końcówkach i przegrali wszystkie pozostałe partie. 3:1.

Tak Paweł Zagumny wspominał decydującą akcję meczu w autobiografii „Życie to mecz”: – Swoje ostatnie zagranie w tym meczu zapamiętam do końca życia. Odebraliśmy zagrywkę, a ja musiałem w ułamkach sekund zadecydować, który wariant ataku wybrać. W pierwszej chwili przez głowę przeszło mi jakieś kombinacyjne zagranie. Zganiłem siebie w myślach: Raz w życiu nie kombinuj, tylko wystaw tę cholerną piłkę Mariuszowi. On na pewno będzie wiedział, co z nią zrobić! Czułem, że Brazylijczycy spodziewają się ataku Mateusza Miki. Zagrałem więc piłkę do Wlazłego. On skończył ten mecz.

To było oficjalne przyklepanie drugiego tytułu mistrza świata dla reprezentacji Polski. 40 lat po zdobyciu złotego medalu w Meksyku przez drużynę Huberta Wagnera.

*

Później w Spodku zaczęła się wielka, biało-czerwona feta, którą najlepiej opisał na załączonym filmiku Michał Kubiak: „Masakra, kurwa, masakra„.

Wszyscy na trybunach oszaleli, część ludzi płakała, bo przecież niecodziennie Polacy zostają mistrzami świata w jakiejkolwiek dyscyplinie. – Kiedy skończył się mecz i odtańczono na boisku taniec radości , w pewnym momencie usiadałem na ławce. Pomyślałem sobie: „To już? To koniec?”. Niedowierzanie. Jest takie znane powiedzenie o gonieniu króliczka, a my go właśnie wtedy złapaliśmy – opowiada Możdżonek.

Puchar za mistrzostwo jako pierwszy wzniósł kapitan Michał Winiarski, czyli ten, który jeszcze kilka dni wcześniej nie mógł prawie chodzić przez fatalną kontuzję pleców, która przypomniała o sobie w meczu z Iranem. Przyjmujący podczas ostatnich dwóch meczów mistrzostw prawie świecił się jak żarówka od ciężkiej blokady, którą kazał sobie zaaplikować.

Ale musiałem to zrobić, bo grałem całe mistrzostwa i miałem nie zagrać w półfinale i finale? Wiedziałem, że muszę wziąć blokadę i po prostu spełnić swoje marzenie. To naturalne. Oczywiście ryzyko było, bo wcale nie musieliśmy zostać mistrzami świata, ale później okazało się, że wszystko to było opłacalne. Jasne, przypłaciłem to zdrowiem, ale tamtej decyzji nie żałuję. Wcześniej pewnie były chwile, kiedy mogłem dużo bardziej o siebie zadbać i nie musiałem tak balansować na krawędzi, ale na pewno takim momentem nie były mistrzostwa świata w Polsce. Musiałem grać do końca – mówił „Winiar” w wywiadzie dla Weszło.

Spodek świętował długo, ale niektórzy siatkarze po wszystkim mieli pewien wyrzut sumienia – że nie wyszli do wielotysięcznego tłumu, który dopingował ich pod halą. W całym zamieszaniu nikt nie wpadł po prostu na pomysł, żeby wyprowadzić tam drużynę chociaż na kilka minut.

Impreza przeniosła się naturalnie do szatni. Siatkarze mają najwyraźniej podobny gust muzyczny co piłkarze, bo podrygiwali w rytm swojskiej „Szalonej rudej” wysoko cenionego w niektórych kręgach duetu DJ Disco & MC Polo. Później drużyna pojechała do hotelu, gdzie – jak zdradzał w swojej książce Paweł Zagumny – bankiet trwał do samego rana. Chociaż tutaj zeznania zawodników nie są do końca spójne.

Krzysztof Ignaczak rzuca pół żartem (?), pół serio: – Może kiedyś opiszę to w swojej biografii, bo to co Paweł napisał, to była jego perspektywa, może czegoś nie pamiętał. Bo z tego co ja pamiętam, to bankiet trwał dwa dni.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. newspix.pl

Opublikowane 14.09.2018 10:52 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jakub_jakub
Jakub_jakub

Te mistrzostwa były świetne.

Anglia
04.06.2020

Anglicy korzystają z otwartej furtki – pięć zmian w Premier League

Jak od pewnego czasu wiadomo, 17 czerwca powrócą na boisko piłkarze prawdopodobnie najlepszej, a już na pewno najbogatszej ligi Europy – angielskiej Premier League. Aston Villa podejmie Sheffield United, a Manchester City zmierzy się z Arsenalem. Naturalnie wznowienie rozgrywek będzie się wiązało z całą masą organizacyjnych zmian. Obostrzeń, regulacji, zakazów i nakazów. Protokół bezpieczeństwa musi […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Miliarder przejmuje Motor Lublin. Plany? Nowa akademia i pierwsza liga w rok

Ile razy zastanawialiśmy się, dlaczego najbogatsi Polacy nie inwestują w kluby piłkarskie? Jak często kibice marzyli o tym, żeby lokalny biznesmen, który dotarł na szczyt, wprowadził na niego również ich klub? Takie pytania na pewno stawiali sobie także fani z Lublina, bo polska wschodnia od lat pozostawała futbolową pustynią. Jedno z największych miast Lubelszczyzny piłkę […]
04.06.2020
Blogi i felietony
04.06.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jest wiedzą powszechną i oczywistą, że Jerzy Pilch kochał Cracovię i futbol. Niedoceniane pozostaje jednak, jak mocno Jerzy Pilch futbolem każdego dnia oddychał, jak był nim przeżarty. To nie był pan pisarz, który czasem, pomiędzy lekturą Płatonowa i Schulza, pomiędzy trzaśnięciem zjadliwego felietonu, a machnięciem powieści bestsellerowej, dla fanaberii schodził na ziemski padół obejrzeć spotkanie […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Kosecki: „Kwintesencją polskiej głupoty były lata korupcyjne”

– W Hiszpanii nikogo nie obchodziło to, czy wbijesz lampkę, czy dwie lampki, czy butelkę. Twoja sprawa. Możesz wyjść i grać. Romario, który grał w Barcelonie, mieszkał w hotelu, w którym na ostatnim piętrze była dyskoteka. Dzień przed meczem niejednokrotnie bawił się i tańczył. Brazylijska mentalność. Mówi się o tym, że były balangi i picia […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Nagroda za awans? Zwolnienie! Tak się to robi w Ostródzie

Jeszcze nie opadł kurz po decyzji Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, na podstawie której Sokół Ostróda awansował do drugiej ligi. Jeszcze Legia Warszawa stara się wojować w sprawie swoich rezerw w Komisji ds. Nagłych PZPN-u. Tymczasem pierwszy z wymienionych klubów… zwolnił trenera. Tak, tego, który przed chwilą wywalczył promocję ligę wyżej.  Myśleliśmy, że w temacie zwalniania […]
04.06.2020
Bukmacherka
04.06.2020

Zagłębie zdobędzie Tychy? Obstaw hit pierwszej ligi w Totolotku!

Sąsiedzkie starcia zawsze budzą wiele emocji. Zwłaszcza, gdy naprzeciw siebie stają dwie drużyny, które ostatnio przeszły spore zmiany. GKS Tychy i Zagłębie Sosnowiec to nie tylko mecz dwóch zespołów aspirujących do gry o awans. To także starcie dwóch trenerów, którzy stanęli przed wyzwaniem „posprzątania” po swoich poprzednikach. Dzisiejszy hit pierwszej ligi typujemy w Totolotku! GKS […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Śmiały ruch Lecha Poznań – w przyszłym sezonie spróbuje grać z bramkarzem

Musimy przyznać, że początkowo imponowała nam ta odważna strategia Lecha Poznań. Jako pierwszy klub w Polsce, być może pierwszy na świecie, Kolejorz zdecydował się, by zamiast bramkarza wstawić między słupki jedenastego piłkarza z pola. I tak znalazł się w tym miejscu Mickey van der Hart, Holender, znany przede wszystkim ze swojej kapitalnej gry nogami. Niestety, […]
04.06.2020
Niemcy
04.06.2020

Afera fryzjerska w Dortmundzie. Piłkarze Borussii na cenzurowanym po złamaniu zaleceń

Jak nauczył nas przykład Heiko Herrlicha, szkoleniowca Augsburga, powody do złamania obostrzeń towarzyszących wznowionym rozgrywkom ligowym mogą być naprawdę idiotyczne. Herrlich postanowił złamać zasady i opuścić hotel, żeby zaopatrzyć się w pastę do zębów i słynny już krem nawilżający. Teraz nawywijali natomiast piłkarze Borussii Dortmund. Jak donosi BILD, kilku zawodników BVB ma obecnie spore kłopoty […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Nawotka: „Nawet w juniorach w meczach Legii z Lechem chcieliśmy się pozabijać”

Tomasz Nawotka od lat jest piłkarzem Legii Warszawa na… wypożyczeniu do Zagłębia Sosnowiec. Z warszawską drużyną grał w młodzieżowej Lidze Mistrzów i ośmieszył Lucę Zidane’a. Z sosnowiczanami najpierw awansował do Ekstraklasy, a potem z niej spadł. Nam opowiada o swoim debiucie w seniorskiej piłce w wieku 16 lat, czy o pobycie w Warszawie. Jak do […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Quiz piłkarski: wyjadacze z pierwszej ligi

Przedwczoraj do gry wróciło zaplecze Ekstraklasy, dziś czeka nas dokończenie 23. kolejki tych wspaniałych rozgrywek. Jeśli od czasu do czasu lubicie rzucić na nie okiem, to pewnie poradzicie sobie z naszym kolejnym piłkarskim quizem, w którym waszym zadaniem jest wymienienie najbardziej doświadczonych pierwszoligowców. Konkretnie tych, którzy nastukali największą liczbę występów w Ekstraklasie.  W ramach podpowiedzi macie […]
04.06.2020
Bukmacherka
04.06.2020

Matchday Boost na Radomiaka w BETFAN – kurs 2.50!

Choć pierwszą ligę będziemy oglądać w tym tygodniu ciągiem, dziś zakończy się pierwsza kolejka po restarcie rozgrywek. Jednymi z ostatnich, którzy powalczą w niej o punkty, są piłkarze Radomiaka. W Radomiu zmierzą się oni z walczącą o utrzymanie Odrą Opole. Będzie się działo? Z pewnością, dlatego typujemy ten mecz u legalnego bukmachera BETFAN! Radomiak Radom […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Brosz: „Robimy wszystko, żeby Górnik znów grał o najwyższe cele”

– Każdy dzień to jest dla nas szansa czegoś nowego i ciekawszego. Sport jest piękny. Rywalizacja jest piękna. Wstając rano ma się kolejne rzeczy do zrealizowania i pasja jest taka sama, jaka była na początku, a może i nawet większa. I to jest fajne. Ostatni czas pokazał nam, że musimy doceniać i szanować nasze dokonania. […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Bielik: „Przeżyłem trudny czas. Po kontuzji odłączyłem się od świata”

– Przeżyłem bardzo trudny czas. Kiedy doznałem kontuzji, dostałem mnóstwo wiadomości od ludzi, którzy pisali, że są ze mną, kibicują mi i wierzą, że wrócę silniejszy. Ale kiedy zawodnikowi puszczają więzadła krzyżowe, nawet takie sympatyczne słowa nie są w stanie podnieść na duchu. Nie odpisywałem na nie. Odłączyłem się od świata – opowiada na łamach […]
04.06.2020
Inne sporty
03.06.2020

Wraca NBA! Kluby dogadują ostatnie detale

Jeśli z niecierpliwością oczekiwaliście powrotu najlepszej ligi świata, to mamy dla was świetną oraz… gorszą, choć niezbyt zaskakującą wiadomość. Zacznijmy od najważniejszego: NBA jest na najlepszej drodze do wznowienia sezonu, zespoły będą grać w kompleksie Disneylandu. Ale niestety, jak donosi Adrian Wojnarowski z ESPN, planowy termin powrotu to dopiero 31 lipca. Do tego na trybunach […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Zmienia się stadion, zmienia się mecz. Tylko poziom sędziowania nieszczególnie

Dopiero pisaliśmy o marnym sędziowaniu w starciu GKS-u Jastrzębie z Wartą Poznań. Łudziliśmy się, że może w Grudziądzu będzie z tym lepiej. Że dwóm zespołom naprawdę potrafiącym pograć piłką arbiter nie przeszkodzi. Nasze niedoczekanie. Pan Wojciech Krztoń dał się nabrać w sytuacji absolutnie newralgicznej dla przebiegu spotkania i to boli jeszcze bardziej. Mecz wciąż był na styku, […]
03.06.2020

Hejt Park w dobrym składzie – Live 21:00 – Kosecki i Stanowski

Zapraszamy na Hejt Park w dobrym składzie – Roman Kosecki i Krzysztof Stanowski będą odpowiadali na telefonu od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM. Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. Będzie naprawdę ciekawie. Pewnie czeka nas trochę wspominek, trochę anegdot, trochę mocnych opinii. Nudy się nie spodziewamy. Telefon do studia to 22 219 50 31. […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Marna gra, jeszcze gorsze sędziowanie. Warta Poznań zwycięża w Jastrzębiu-Zdroju

Nie ma co ukrywać, GKS Jastrzębie i Warta Poznań nie zgotowały dzisiaj telewidzom niezapomnianego widowiska. Właściwie starcie dwóch czołowych ekip I ligi długimi fragmentami aspirowało do rangi paździerzu. Co gorsza – do poziomu gry obu ekip dostosowali się sędziowie, którzy uznali gola zdobytego ręką. Koniec końców Warta wywozi jednak do Poznania trzy punkty, bardzo ważne […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Liga kobiet zamknięta, AZS UJ poszkodowany. Trener: – To żenada

Jeśli myśleliście, że to koniec kontrowersji w związku z rozstrzygnięciami w ligach, w których zakończono sezon z powodu pandemii, jesteście w błędzie. Dziś Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił, że sezon Ekstraligi kobiet zostanie zakończony. O rozstrzygnięciach (mistrzostwo, spadki) decyduje tabela ustalona w momencie przerwania ligi. Największym poszkodowanym jest drużyna AZS UJ. Rozmawialiśmy przed chwilą z […]
03.06.2020