Słabo na boisku, słabo na trybunach, słabo we Wrocławiu
Weszło

Słabo na boisku, słabo na trybunach, słabo we Wrocławiu

Wrocław był pusty. Na ulicach niby pełno ludzi, w kolejce do KFC w Arkadach Wrocławskich należało odstać swoje, ale tego, że za chwilę zagra tu kadra Polski nie było widać. Ot, miejska codzienność, pośpiech i właśnie – trochę wbrew logice – reprezentacyjna pustka. O Lewandowskim, Szczęsnym i Krychowiaku nie myślał chyba nikt. Wrocław po prostu nie żył meczem Polski z Irlandią. On to wydarzenie po prostu przegapił. W powietrzu nie było czuć atmosfery spotkania. Jego klimat nie walił po nozdrzach ani nie bił w oczy. Wrocław był taki sam, jak każdego dnia. 

Dlaczego nie widać, że dziś gra tutaj reprezentacja? – zagaduję na mieście starszego faceta, który chwilę wcześniej przedstawił się jako rodowity wrocławianin.
Diabli wiedzą – słyszę w odpowiedzi. – Podobno sprzedali tylko dwadzieścia pięć tysięcy biletów, a na stadion wchodzi ponad czterdzieści. Trochę mało.

Jakiś student spotkany na mieście, słysząc identyczne pytanie, tylko wzrusza ramionami i komentuje, że w taką pogodę w sumie lepiej napić się piwa. Wielu pewnie chętnie się z nim zgodzi, ale z drugiej strony… to w końcu drużyna narodowa. Zespół, który we Wrocławiu nie gra codziennie.

– Idziecie dziś na mecz? – trzecie podejście, tym razem padło na dwóch chłopaczków w wieku mniej więcej licealnym, dla których oglądanie na żywo najlepszych polskich piłkarzy w teorii powinno być niezłą gratką.

Nieee, my prosto z siłki! A jaki mecz w ogóle? Ten Śląska z Piastem?

– Reprezentacji. Grają z Irlandią.

– Tutaj?! A na którym stadionie?

Specjalnie nie ma się jednak czemu dziwić, skoro miasto, zamiast na mecz, zaprasza ludzi na treningi sportów walki…

IMG_2304

… albo na koncert zespołów, które szczyt popularności mają już dawno za sobą.

IMG_2305

Więcej tłumaczyć chyba nie trzeba.

*

Problemy z frekwencją przypominały te, z którymi Wrocław zmagał się w 2012 roku, gdy na stadionie Śląska Polska mierzyła się z Mołdawią. Punkt wspólny? Oba spotkania, i z Irlandią, i Mołdawią, odbywały się w niezbyt dobrym dla kadry okresie. Sześć lat temu drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika miała za sobą fatalne mistrzostwa Europy, a eliminacje do mundialu w Brazylii zaczęła od wyjazdowego remisu z Czarnogórą, który niespecjalnie poprawił nastroje kibiców. Teraz „biało-czerwoni” też niosą na barkach turniejową klęskę i choć nowe rozdanie, za które odpowiada Jerzy Brzęczek, zaczęli od obiecującego remisu z Włochami, to sytuacja jest, jaka jest. Czy zatem przyczyny słabej frekwencji podczas spotkania z Irlandią na pewno tkwią w lokalizacji?

Odpowiadając od razu na pytanie – zdecydowanie nie. Ale to nie zmienia faktu, że Wrocław na przyjęcie kadry nie przygotował się odpowiednio. Być może ktoś liczył na to, że swoje zrobi magia reprezentacji, ale ta po mundialu mocno przygasła. Nie magnetyzuje już tak jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy mecz Polska-Nigeria we Wrocławiu oglądał praktycznie komplet publiczności. Jeden obiecujący remis z Włochami nie mógł tego zmienić.

Oczywiście różne braki i niedociągnięcia zawsze można nadrobić promocją, ale w tym wypadku to się nie udało.

Na mieście nie widać, że zbliża się mecz. Nikt o tym nie mówił. Teraz nic już nie załatwią. Takich rzeczy nie robi się na ostatnią chwilę – mówi Michał, taksówkarz, z którym jechałem pod stadion, obserwując jednocześnie brodatego Irlandczyka, których co chwila wyskakuje z jadącego za nami meleksa (!) i podbiega do każdej dziewczyny.

– Chyba szuka ognia – stwierdza.

– Albo chce się oświadczyć. Jeden gość mi mówił, że po to tu przyjechał.

– Hej, stary, potrzebujesz ognia?

– Taaak, dzięki! – odpalił szluga i z powrotem wskoczył do meleksa.

*

We wtorek wieczorem Irlandczyków na mieście było więcej. Goście przejęli bary i bawili się w charakterystyczny dla siebie sposób, który znamy chociażby z Euro 2012. Nie było ich może bardzo wielu, lecz i tak rzucali się w oczy bardziej niż nasi. No a już na pewno byli głośniejsi i jakby w trochę lepszym humorze.

Czołem, mogę wam zrobić zdjęcie? – zagaduję małą grupkę Irlandczyków w ogródku piwnym.

Jasne, ale czekaj, muszę włożyć kapelusz! – rzuca jeden

– Nie, nie, patrz tam! Jej zrób! – dodaje drugi i na idącą ulicę atrakcyjną dziewczyną z konkretnym bufetem.

Ostatecznie wybrałem Irlandczyków.

IMG_2311

A później kolejnych…

IMG_2312

I kolejnych.

IMG_2315

Polacy? Gdzieś tam byli, ale w pubach i ogródkach dominowała jednak zielona armia.

IMG_2310

*

Proporcje zmieniają się dopiero pod stadionem. Wreszcie widać biało-czerwone tłumy, słychać kibicowskie przyśpiewki, a z każdej strony nadjeżdżają tramwaje wyładowane fanami reprezentacji Polski. Ludzi jest tyle, że może się wydawać, iż pogłoski o dwudziestu pięciu tysiącach sprzedanych biletów to tylko fałszywy alarm.

IMG_2319

Złudzenie prysnęło jednak zaraz po wejściu na stadion. Wystarczył szybki rzut oka trybuny, by zorientować się, że szału faktycznie nie ma.

IMG_2323

IMG_2326

IMG_2324

Najwięcej kibiców zgromadziło się za bramką, na którą w pierwszej połowie atakowała Irlandia. Powód był zapewne porosty – właśnie tam wejściówki były najtańsze, po siedem dych. Ceny biletów podawano zresztą jako jeden z powodów niskiej frekwencji.

*

Na boisku – wiadomo – wiało nudą. Zero składnych akcji, zero emocji, kompletny brak czegokolwiek, co można było uznać za interesujące. No może poza akcją sanitariuszy, którzy w w drugiej połowie musieli pomóc jednemu z kibiców i przedmeczową ceremonią uhonorowania Jakuba Błaszczykowskiego za sto występów w barwach reprezentacji. Kuba, choć kolejny raz zagrał słabo, był chyba najgłośniej oklaskiwanym zawodnikiem naszej drużyny. Szacunek pozostał, aczkolwiek w trakcie meczu przez moją trybunę – z prawej i lewej strony, z góry i z dołu – przechodziły wyraźne pomruki niezadowolenia dotyczące obecności piłkarza Wolfsburga w wyjściowym składzie. „Nie gra w klubie, jest w kadrze, bo ma wujka selekcjonera, powinien zrezygnować i dać szansę młodszym” – tego typu opinie dało się usłyszeć od kibiców.

IMG_2327

Inna sprawa, że ci modsi, którym Kuba rzekomo powinien ustąpić pola, robili wszystko, aby zaprzeczyć słuszności takiego poglądu. Kądzior, Kurzawa czy Frankowski, niczym szczególnym się nie wyróżnili, więc na dobrą sprawę między nimi a weteranem reprezentacji można postawić znak równości. Ogólnie naszą siłę rażenia Polaków na skrzydłach można porównać do atmosfery na trybunach – było po prostu słabo. Na boisku – pojedyncze zrywy Kądziora. Na trybunach – meksykańska fala, która w pierwszej połowie zrobiła cztery okrążenia. I tyle.

*
Jak okazało się pod koniec meczu, jeszcze zanim Mateusz Klich zdołał doprowadzić do remisu, popisy zawodników Jerzego Brzęczka na żywo oglądało niecałe dwadzieścia pięć i pół tysiąca kibiców. Doping ograniczał się głównie do pojedynczych okrzyków i gwizdów, gdy Grzegorz Krychowiak lub Karol Linetty po raz enty z braku laku podawali piłkę do tyłu. Nic więc dziwnego, że nieco bardziej wymagający kibice stadion zaczęli opuszczać już w okolicach 80. minuty.

Najbardziej wytrwali na osłodę dostali gola na 1:1. Wtedy przez stadion autentycznie przelał się szał radości, choć takie zadośćuczynienie dla niektórych i tak nie było satysfakcjonujące. Schodzący ze stadionu kibice narzekali na Arkadiusza Milka, który znowu nie wykorzystał sety. Na Krychowiaka, który przyjmował piłkę wysokość biodra. Na Kędziorę, który po boisku biegał w sposób pozbawiony sensu. W końcu na to, że nie wszedł Lewandowski…

Najczęściej słychać było jednak, że „powinni nam, kurwa, oddać za bilety”.

W drodze ze stadionu znów mijałem tłumy ludzi ubranych na biało-czerwono. Tym razem mocno przygaszonych, rozczarowanych albo po prostu złych. O ile przed meczem nie brakowało im animuszu, to po jego zakończeniu – czemu trudno się zresztą dziwić – nastroje były po prostu denne. Czyli dokładnie takie, jak starcie Polski z Irlandią.

Wrocław rozczarował się reprezentacją, a reprezentacja Wrocławiem.

Karol Bochenek

Fot. główna – FotoPyK

KOMENTARZE (52)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kolejosz

Na co dzień mogą zobaczyć taką ekipę jak Śląsk Wrocław, więc w dupach im się poprzewracało! Ale nie ma tego złego. Po takim spektaklu pewnie całe miasto pluje sobie teraz w brodę, zachodząc w głowę, jak mogli to przegapić.
Mimo wszystko uważam, że nie byłoby złym pomysłem przeniesienie meczów kadry do mniejszych miejscowości. Bo powiedzmy sobie szczerze; jeżeli ktoś co dwa tygodnie ma możliwość przyjścia na mecz naszej Ekstraklasy, to jaką zachętą jest dla niego reprezentacja Polski?
Nadeszły już czasy, w których liga grzeje przeciętnego kibica bardziej niż kadra. I nie ma co się dziwić. Ludzie szukają naprawdę dobrej piłki.

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Cena nie jest bez znaczenia. Za jeden bilet na tą kopanine, mam karnet na cala runde Śląska.

Kolejosz

I przychodząc na mecz ligowy możesz zobaczyć, jak pracują najlepsi dziennikarze w kraju, a jak ci się poszczęści to nawet samą Darię Kabałę-Malarz, żonę sławnego bramkarza. Nie, żeby ten fakt miał jakieś znaczenie, bo przecież wiadomo, że liczą się tylko i wyłącznie kompetencje.
Zobaczysz też zza kulis, jak wygląda najlepsze opakowanie ligi na świecie.
A na kadrze? Tomasza Pauletto jak biegnie do kibla? No bądźmy poważni.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Ci, którzy rozważali pójście na mecz, ale ostatecznie się nie zdecydowali, mogą czuć satysfakcję. Trudno było oczekiwać wspaniałego widowiska, ale takiego paździerzu chyba jednak nie.
Słaba frekwencja to oczywiście efekt kaca po mundialu i nie trzeba było być Wróżbitą Maciejem, by się tego spodziewać, ale szkoda, że reprezentacja nie zrobiła nic, by tą sytuację poprawić. Co więcej jeszcze ten stan pogłębili i remis z Włochami nie ma tu znaczenia.
Ja oglądałem mecz w telewizji i zdarzyło mi się coś, co nie stało się od dawna. Usnąłem na meczu. Nawet nie wiem kiedy wziął mnie w objęcia Morfeusz, a gdy podniosłem powiekę, to było 1-1. Nawet szczególnie nie żałowałem.

Jakub_jakub

Takie mecze o nic, w rezerwowym składzie powinni rozgrywać w mniejszych ośrodkach, gdzie nie było kadry, np. Kielce, Białystok czy Bydgoszcz. We wro są znudzeni kadrą, i ten okropny stadion, bardzo ponury i smutny generalnie

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

O tym zapomniałem napisać. Masz rację. Gdyby mecz grano w mniejszej miejscowości, na co dzień pozbawionej takich wydarzeń, frekwencja byłaby znacznie lepsza (a w zasadzie zapełnienie stadionu).

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣?1️⃣9️⃣?the best fans in the world❗️

Ja myśle że mundial zrobił swoje, rozmawiałem z wieloma kibicami o kadrze, i spora grupa potrzebuje odpoczynku od reprezentacji, zawiedli sie bardzo, kolejny już raz i potrzebna przerwa na reset. U wielu kibiców jeszcze buzuje wkurwienie.
Ale czas zaleczy rany, przyjdą mecze u siebie w LN kolejne o punkty w eliminacjach na euro i stadiony beda pełne.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dejwid Ildefons dzbankowiak
prezes bałwanów i pierwsza beksalala na Weszło

Co za bzdura. Kiedy wyznaczano Wrocław na organizatora spotkania to kto wiedział że zagrają rezerwowy skład? Jakby Brzęczek w debiucie dostał od Włochów oklep ze 3:0 to na pewno wczoraj zagralibyśmy w najmocniejszym by poprawić nastrój wokół reprezentacji. I ten „rezerwowy” skład? Kogo zabrakło? Lewandowskiego i Zielińskiego bo Bereszyńskiego trudno przed Włochami było nazwać za pewniaka do wyjściowego składu. Fabiańskiego? Szczęsnego trudno nazwać rezerwowym jeśli broni w Juventusie. Rezerwowy skład że ho ho.

kamilp88

Wrocław od paru lat dostaje mecze towarzyskie, kto chciał taki mecz zobaczyć to już zobaczył (Słowacja, Szwajcaria, Czechy). Brak stawki, mecz nie o punkty – to ma duże znaczenie, bo jest ryzyko własnie takiej postawy jak wczoraj, czyli mniejszego zaangażowania niż przy meczu eliminacji czy teraz LN.

Arthur Antunes Coimbra
RADOMIAK

Dokładnie jak ja :-) Usnąłem około 60 minuty, przebudziłem się około 75 i znowu kima. Następne przebudzenie w 89 przy wyniku 1:1, hehe

Jilt

Ostatnie 2 mecze repry we wro grali rezerwowym składem. Dziś też.

Habanero
Las Palmas

Bilety powinny byc dostepne w kasach

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Ale czy bez kenkarty od PZPN można by było kupić bilet w kasie?

kamilp88

Za kadencji Nawałki byłem na trzech meczach towarzyskich: ze Słowacją, Szwajcarią i Czechami. Widziałem beznadziejną porażkę, fajny remis, i pewne zwycięstwo. W tv oglądam każdy mecz kadry od kilkunastu już lat, ale szkoda mi 90 zł na kolejny mecz TOWARZYSKI, zwłaszcza, że jest grany we wtorek, czyli powrót po północy a na 7 do pracy. Więc mimo, że po piątkowym dobrym meczu z Włochami, chwilę się nad wizytą na stadionie zastanawiałem to na szczęście zrezygnowałem. Na szczęście bo to był antyfutbol wczoraj. Cena ma znaczenie. Gdyby mecze towarzyskie były po 30-40 zł to nawet przy gorszym okresie dla kadry, mniej atrakcyjnym rywalu, braku stawki meczu etc. to stadion byłby full.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Ale jeszcze przed mundialem była taka koniunktura, że cena biletów była uzasadniona.
Wtedy nawet i 150 za bilet i byłby komplety. Jak na coś jest duży popyt to nie może być za tanio, bo zaczną zarabiać nie Ci którzy powinni. Natomiast w obecnej sytuacji, te bilety na mecze spraingowe powinny spokojnie być dostępne od 50zł.
No i nie ma co liczyć na Wrocław. Na dziś liczy się tylko Narodowy i Śląski.
Pierwszy, bo w Wawie ludzie mają kasę i chcą się polansować, poza tym wiele jest połączeń z różnych zakątków Polski.
Drugi, bo ludzie na Śląsku są spragnieni piłki, na dodatek żyje tam masa ludzi, którzy do Stadionu mają nie więcej niż godzinę, półtorej drogi. Nawet z Krakowa tam mogą dojechać.

pepe72

Dokładnie. Do Wrocka 3 godziny autem z Kraka.

I don't get involved

We Wrocku nie ma aż tylu frajerów na mecze Bednarka, Recy i Kurzawy za stówkę, o nic, z rezerwami Irlandii we wtorek. Mogli niewykupione wejściówki rozdać dzieciakom.

pilkarzyk

Bilety powinny być zdecydowanie tańsze, w Bolonii były podobne ceny do naszych a Włosi jednak zarabiają więcej. W dodatku mecz towarzyski i wiadome było, że dużo zmienników zagra.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Na mecz Niemiec z Francja wejsciowki byly od 25 do 100 eur.

Bartek99
CHrześcijańska Unia Jedności

Wrocław żyje teraz Dniem Seniora i planowaną na tę okoliczność próbą bicia rekordu Guinessa Kapeluszy. Wystarczy zerknąć na reklamy przewijajace się w komunikacji miejskiej, a tam informują o sprawach przez magistrat traktowanych bardzo poważnie.
Poruszając się na codzień po mieście można było odnieść wrażenie, że ograniczona frekwencja na tym meczu jest organizatorom na rękę.

Nie chcę się czepiać, ale...

A dodać należy, że za kadencji Laty Boniek najgłośniej krzyczał, że karty kibica reprezentacji to absurd, a bilety powinny być tańsze. Obecnie to obecność kibiców na meczach mu najwyraźniej przeszkadza.

Darek900

Takie czasy

spinynorman
Śląsk Wrocław

„Wrocław na przyjęcie kadry nie przygotował się odpowiednio” – czy ja wiem, mimo tego „braku przygotowania” 25 tysięcy ludzi oglądało kaszankę z gównem. Inni wybrali mniej bolesny sposób spędzania czasu. Nie w lokalizacji leży problem, w Poznaniu, Gdańsku czy Warszawie frekwencja byłaby podobna, bo czego można się spodziewać po drużynie Brzęczka?

mr.OTHER
Kartofliska.pl

Ogólnie powiedziałbym, że frekwencja i atomsfera we Wrocławiu jest zawsze gorsza niż w Poznaniu czy Gdańsku (może się mylę, nie sprawdzałem statystyk). Może wynika to z tego, że w tym mieście nie ma mody na piłkę przez nieustannie zawodzący Śląsk? Jednak po chwili zastanowienia jest tyle powodów, dla których frekwencję powyżej 20 tysięcy można by wręcz uznać za sukces:

– późna godzina w środku tygodnia – efekt analogiczny do ekstraklasowych poniedziałków,
– słaby, bardzo toporny do oglądania rywal, stawiający autobus z tyłu, mający drwali z przodu – już lepiej zaprosić jakąś drużynę z Bałkan, która chociaż powalczy (np. Serbia), albo drużynę z choćby jedną rozpoznawalną gwiazdą (np. Walia),
– za drogie bilety,
– mecz towarzyski,
– duże prawdopodobieństwo, że Polska zagra rezerwowym składem,
– Irlandczycy już któryś raz do meczów towarzyskich z Polską podchodzą po macoszemu, wystawiając rezerwy,

Morał? Boniek powinien dać sobie spokój z tą Irlandią. Jej wybór (po raz kolejny) na sparing partnera to jeden z gorszych wyborów, jeśli chodzi o zainteresowanie kibiców. Trudno znaleźć mniej atrakcyjną drużynę (choć rozumiem, że wybór z powodu LN jest mocno ograniczony). Jeśli chcemy grać z broniącym się przeciętniakiem, to weźmy chociaż drużynę waleczną.

No chyba że Irlandia jest dobrym przeciwnikiem ze względów szkoleniowych – atak pozycyjny itd. W takim wypadku pozostaje konieczna obniżka cen biletów.

Arthur Antunes Coimbra
RADOMIAK

Boniek pewnie myślał, że do Wrocławia przyjedzie z 80 tysięcy Irlandczyków…

Baton

Cały PZPN… kadra jest podobno dobrem wszystkich, a najtańsze bilety na mecz towarzyski(!) z Irlandią(!) po 70zł. Ktoś tutaj jest zupełnie oderwany od rzeczywistości(zwłaszcza po takiej imprezie) i zamyka dostęp do piłki nożnej mniej lub normalnie majętnym(wyjście całej rodziny to jaki koszt?). 10-20zł i byłoby okej. Podziwiam ludzi, którzy za to zapłacili taką kasę, żeby pooglądać spacerujących po boisku kadrowiczów i przeciwników, którzy nie potrafią grać w piłkę.

Juri

Wrocław generalnie, jak go zapamiętałem zawsze tętnił życiem, takie fajne studenckie miasto, gdzie nie skręcisz tam możesz trafić na jakąś imprezę. dużo atrakcji

Nie chcę się czepiać, ale...

Chciałbym zwrócić uwagę, że stadionu Narodowego też nie wypełniają tylko Warszawiacy – cała Polska olała ten mecz, nie tylko Wrocław. I się nie dziwię: to spotkanie to ochłap z pańskiego stołu, a jeżeli najtańsze wejściówki na mecz rezerw reprezentacji o pietruszkę przeciwko drużynie, której daleko do topu kosztują siedem dyszek, to chyba dziwić może najwyżej, że ktokolwiek wybrał się na stadion.

Kolo
Górnik Zabrze

Masz rację. Cena 70 zł jeszcze by nie była zła dla singla z Wrocławia. Ale jak ktoś ma dojechać, chce zabrać żonę i powiedzmy 2 dzieci, coś trzeba zjeść, to już się wyda gdzieś z 500 zł. A tyle zapłacić by oglądać rezerwy w meczu towarzyskim, to już lekka przesada.

Hefajstos
Lokomotiv Lipsk

Polska piłka jeszcze nie zginęła. W niedzielę będzie meczyk.

chozjor_dadybicz

Twierdzenie, że wrocławianie nie chcieli oglądać reprezentacji to bardzo daleko idący wniosek. W knajpach, gdzie pokazywano mecz, może wielkich tłumów nie było, ale jednak ludzie się zbierali. Inna sprawa, że faktycznie na mieście mało było informacji o zbliżającym się meczu, lokalne media też nie odmieniały słowa ‚reprezentacja’ przez liczby i przypadki. Natomiast chciałbym zauważyć, że dotyczy to nie tylko piłki nożnej, ale chyba sportu generalnie. Ani kosz, ani siatkówka nie przyciągają lokalnych tłumów. Niby jest żużel, ale nie jestem pewny, czy udałoby się kibicami zapełnić większy stadion. W ogóle jakiś taki marazm w tym mieście pod względem wszelkich imprez (może poza festiwalem piwa).

bubson

Mieszkan we Wrocławiu i chwilę myślałem nad pójściem na ten mecz, co więcej, nawet moja dziewczyna zagadnęła czy idziemy! Potem przypomniałem sobie jednak paździerzowy mecz Polska-Nigeria na którym byliśmy we dwójkę i stwierdziłem, że ten zobaczymy w telewizji. Każda kolejna minuta spotkania utwierdzała mnie, że był to świetny wybór. Pomyślcie z resztą: 2 bilety po 110zł sztuka to 220zł, taxa na stadion i do domu: 50zł, coś tam jeszcze wypijesz i robią się minimum 3 stówy. Gdyby był to mecz o punkty, a na boisku działo by się coś ciekawego to spoko. Uwierzcie mi jednak: we Wrocławiu za 3 stówy można znacznie ciekawiej spędzić wieczór.

Yasiu

To następnym razem proponuję mecz zacząć nie o 21:45, a o 24. Na pewno przyjdzie więcej ludzi. Koniecznie w środku tygodnia!

Wacław Grzdyl

o 20:45

Król Roastów
FC Taciewo

@Wacław Grzdyl, on liczy w czasie podwójnie letnim.

laszlo71

Ja jestem z Wroclawia i powiem wam jedno. W moim miescie nikomu nie zalezy na klimacie na pilke nozna. To ze na Śląsk przychodzi po 8000 to i tak sukces. Ten klub nie ma wogole zadnych akcji reklamowych to czego mozna oczekiwac po promocji meczu reprezentacji. Stadion Śląska odkad zostal wybudowany nie ma sponsora a jedynymi punktami gastronomiczymi sa jakies gowniane budy ze scierwiastymi zapiekankami za 10 zl albo parowka w bulce ktora staje w gebie jak jej czyms nie popijesz. Kurwa mac!!! jak w ciagu 6 lat sie nie jest wstanie otworzyc jakiegos normalnego zarcia na stadionie (juz nie mowie o jakims pubie bo pewnie sie nie da sprzedawac normalnego alkoholu na stadionie w tym chorym kraju) albo znalezc sponsora to czego po wladzach miasta mozna oczekiwac. Wroclaw pod katem pilk noznej to totalna amatorka.

Pilkarski_kibic

Potwierdzam, we Wroclawiu pilka jest gdzies na 3 miejscu za zuzlem i koszykowka.

Korniszon

Też jestem z wro i w sumie sie zgodze ale za słabo ich pocisnąłeś hehe Śląsk pogodził się już chyba z losem 9-11 drużyny E-klapy i rok w rok tam kotwiczy na koniec sezonu, ludzie przerzucili się na Sparte bo są jakieś emocje a nie kaleczenie piłki nożnej. Poza tym ceny za bilety w meczu o psi ch*j (w którym na 99% zagrają zmiennicy) z kosmosu we wtorek wieczorem i takie efekty. Czemu tu sie redakcja dziwi? Że ludzie nie są frajerami którzy dali się ogolić na ~100zł ? no prosze…

Król Roastów
FC Taciewo

Nie ma się co dziwić, skoro właścicielem Śląska jest miasto. Urzędnicy wydają publiczne pieniądze, więc tak naprawdę niczyje. Podstawy ekonomii uczą, że jak wydajesz nieswoje pieniądze, to nie masz parcia, by wydawać je rozsądnie. Co innego, gdyby w klub inwestował prywatny inwestor.

mr.OTHER
Kartofliska.pl

Królu, spokojnie, i tak nie będzie 5% 😉

A ja dodam tylko jedną rzecz – przy stadionie DA SIĘ otworzyć normalny pub. Przykład: T29 w Gdańsku (nazwa pochodzi od starego stadionu przy Traugutta 29, ale Pub znajduje się na „nowym” Stadionie Energa). Ten pub to chyba nawet jest czynny w trakcie domowych meczów Lechii, ale głowy nie dam.

okrutnik

biorąc pod uwagę że mecz był we wtorek wieczorem i za bilet trzeba było dac ponad stówę , to i tak niezły wynik… , a wystarczyło przesunąć godzinę rozpoczęcia meczu na powiedzmy 19.00 , i cenę biletów obniżyć do 5 dych za dobre miejsce , ide o zakład że byłby komplet. ale niee , bo pezetpeen musi sie nachapać – mecz w najlepszym czasie antenowym = większa kasa z tv i od sponsorów , no i bilety absurdalnie drogie jak za sparing – no ale to przecież wszystko rzecz jasna dla dobra polskiej piłki nożnej… .

Amaretka

Tak sie zastanawiam ile dzieciaków by sie wybrało gdy ceny było odpowiednie.Gdyby pzpn zdecydował sie zaprosić szkoły w grupach zorganizowanych i tak jak napisałeś mecz o maks o 19.To w tej chwili nie jest produkt na godzine „prime” i za takie pieniądze.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

17-S-92

W 2013 roku byłem w Poznaniu na meczu z Irlandią. Taki sam paździerz z tym, że jeszcze lepszy wynik bo 0-0. 30 zł za bilet dałem a i tak uznałem, że to za wiele przy tej słabiźnie. Tak samo powinno być tutaj

Phelek

Mecz we wtorek wieczorem.
Bilety nieproporcjonalnie drogie.
Kac po mundialu.
Kolejny cudowny mecz towarzyski, w którym jasne jest, że Lewandowski, czy Zieliński nie zagrają.
I PZPN chce ubić z Wrocławiem interes?

Kajtek77

Dla osob spoza Wroclawia dojazd i wyjazd że stadionu to łącznie ok 4 godzin. Tam zawsze są korki i problemy z parkingiem. Na stadionie trzeba być godzinę wcześniej. Jak mam poświęcać ok 8 godzin i jeszcze za to płacić to chce obejrzeć fajny futbol reprrzentacji a nie zawodnikow Wisly Plock plus rezerwowych Wolfsburga kontra rezerwy Irlandii. To cała przyczyna niskiej frekwencji

Lou

Chytry dwa razy traci.

Ssa Pento

Ja chciałem zwrócić uwagę na to że jedyną „przyśpiewką” jaką znają kibice reprezentacji jest… Mazurek Dąbrowskiego. Z Włochami hymn poszedł już w 30. minucie, z Irlandią też oczywiście był śpiewany… Czy tylko mnie to trochę denerwuje? Hymn to nie przyśpiewka stadionowa, powinno się go śpiewać w wyjątkowych sytuacjach a nie przy okazji pierwszego celnego podania Recy…

Wojteksiurek

Naprawdę was dziwi, że miasto w którym tyle się dzieje, nie żyje jakims meczem o pietruszkę?

PhoenixLk
Legia Warszawa

„Wrocław po prostu nie żył meczem Polski z Irlandią.”

Nie to, co Warszawa…
Z obowiązkowym zamknięciem ruchu kołowego (oczywiście z wyłączeniem mieszkańców i komunikacji miejskiej) połowy Saskiej Kępy, oraz – również obowiązkowym – zamknięciem mostu po meczu… koncercie… oraz dowolnej imprezie na Stadionie Narodowym…

Taa – w Warszawie nie da się nie zauważyć, że coś się na stadionie dzieje…

wpDiscuz

INNE SPORTY

04.09.2019 LODZ ATLAS ARENA SIATKOWKA KOBIET CEV MISTRZOSTWA EUROPY 2019 KOBIET W SIATKOWCE  ( VOLLEYBALL WOMEN'S ,  EUROPEAN CHAMPIONSHIP CEV EUROVOLLEY 2019 WOMEN ) MECZ  WLOCHY - ROSJA (GAME ITALY - RUSSIA )
NZ   RADOSC ZWYCIESTWO EGONU PAOLA OGEC , ORRO ALESSIA 
FOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORTT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
17 listopada, 16:59