Mistrz z awansem. Jednak bez. A jednak z. O kurczę, liga już się zaczęła?
Weszło

Mistrz z awansem. Jednak bez. A jednak z. O kurczę, liga już się zaczęła?

Wyobraźcie sobie sytuację, w której każdy kolejny organ decyzyjny podejmuje inną decyzję odnośnie uprawnienia (lub jego braku) pojedynczego zawodnika do gry niż ten poprzedni. Sytuację, w której trwa to tak długo, że rozpoczyna się nowy sezon i trwa już ładnych parę kolejek. W której jedni mówili, że zawodnik zagrać nie mógł, przez co jego klub pozbawiono potrzebnych do awansu punktów. A drudzy – ci najważniejsi – nieco później stwierdzili, że mógł. Tylko że nowy sezon zdążył się już zacząć.

Albo w sumie… Nie musicie sobie tego wyobrażać. To stało się naprawdę w bielskiej A-klasie.

Polećmy chronologicznie. Ostatnia kolejka A-klasy 2017/18, grupy Bielsko-Biała. Na czele tabeli rezerwy Rekordu Bielsko-Biała mają tyle samo punktów, co KS Bestwinka. Zwycięstwo obu ekip oznaczałoby baraż o awans (takie zasady, że nie liczy się stosunek bramek), ale okazało się, że ten nie będzie potrzebny. Bestwinka potknęła się w Hecznarowicach, Rekord II zgodnie z przewidywaniami ograł ostatni w lidze LKS Mazańcowice 23:0 i wywalczył promocję.

Wtedy zaczęły się jaja.

Klub z Bestwinki miał bowiem w rękawie jeszcze jedną kartę do zagrania. Pomocnika rywali – Seweryna Caputę. Bielski OZPN odrzucił protest Bestwinki, ale w myśl interpretacji przepisów przez Związkową Komisję Odwoławczą Śląskiego ZPN i Wydział Gier i Dyscypliny Śląskiego ZPN, zawodnik Rekordu II zagrał w zbyt dużej liczbie meczów w III lidze, w barwach BKS-u Stal Bielsko-Biała, by móc wiosną grać w A-klasie. Śląski ZPN zweryfikował więc wynik bezpośredniego meczu jako walkower i tym samym dał awans Bestwince.

„Rekordziści” pospieszyli z odwołaniem do PZPN-u. Tyle że zanim to zostało rozpatrzone przez Najwyższą Komisję Odwoławczą, liga okręgowa – oczywiście z udziałem Bestwinki – zdążyła wystartować i rozegrać sześć serii gier. A-klasa również zaczęła – Rekord zgromadził 10 punktów po 4 kolejkach. Opcje – wobec przyznania przez najwyższą instancję racji rezerwom Rekordu – były dwie:

– dopuścić Rekord II do okręgówki i wbić sześć „zaległych” meczów w kalendarz, powiększając ligę z 17 do 18 zespołów;

– wrzucić Rekord II w miejsce Bestwinki, unieważniając wszystkie mecze tych ekip i zmuszając je do grania sezonu od początku, upychając „zaległe” starcia, gdzie tylko się da.

Opcja pierwsza była znacznie wygodniejsza i to na nią ostatecznie postawiono. Choć budziła kontrowersje, bo inne A-klasy mogły do okręgówki posłać tylko mistrza, bielska zaś dostała miejsce i dla mistrzów, i dla wicemistrzów. Dla Rekordu II to też nie najlepsza sytuacja, bo mając w nogach cztery unieważnione mecze, teraz będzie musiał z terminarzem gonić.

Najgorsze w tym wszystkim jest tak naprawdę to, że wobec rozciągniętego do granic możliwości procesu rozpatrzeń i odwołań, trudno o którymkolwiek rozwiązaniu – w tym o wybranym – powiedzieć, że sprawiedliwości ostatecznie stało się zadość.

KOMENTARZE (9)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Staszek Anioł

Farsa. I tą farsą nie jest nawet sama decyzja BOZPN, NKO czy organów Śląskiego ZPN. Farsą jest to, że sprawa ciągnie się tak długo. Feralny mecz odbył się 26 maja. KS Bestwinka złożył skargę tuż po zakończeniu sezonu, czyli 16 czerwca. Co prawda Wydział Gier i Dyscypliny Śląskiego ZPN podjął decyzję już 22 czerwca, ale Rekord złożył odwołanie wobec niekorzystnego orzeczenia z Katowic. To również było nieskuteczne – Związkowa Komisja Odwoławcza Śląskiego ZPN odrzuciła je 10 lipca.

Ale 10 lipca to nadal dawno temu i na długo przed rozpoczęciem nowego sezonu bielskiej okręgówki (4 sierpnia). Co robiła Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN, że sprawa Bestwinka – Rekord utknęła w niej na dwa miesiące, aż do 7 września? Cyrk jak w ruskim czołgu. Oba kluby wykorzystały po prostu swoją ścieżkę prawną. Nie przeciągały sprawy, działały najszybciej, jak się dało. To PZPN powinien się wstydzić…

PS. Swoją drogą brakuje w tym artykule choćby jednej daty. Cieszę się, że mogłem to uzupełnić. Szkoda tylko, że wyręczam kogoś, komu za to płacą (oczywiście nie wiadomo kogo).

AstanaSheriffSpartakDudelange
Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko.

Tak to jest jak jakąkolwiek władzę otrzymują ludzie o inteligencji karalucha lub użytkownika Zdjęcie profilowe 14mistrz14 !.

Bartek99

A nie wyglada to Wam na przemyślane/uzgodnione dzialanie wszystkich trzech stron? Jak zauważyliście, z tej grupy wyszły ostatecznie 2 zespoły.
Na zdrówko.

Staszek Anioł

Nie bardzo. Wzajemna niechęć zwiazków bielskiego i śląskiego nie jest tajemnicą, kluby nawrzucały sobie nawzajem, Rekord musi odrabiać 1/3 rundy, rozwalili terminarze dwóch lig, jeden z dzialaczy Beskidzkiego OZPN polecial ze stanowiska, a lokalny światek pilkarski kręci bekę. Do tego groził przez jakiś wariant, że zamiast „normalnych” 16 drużyn w okręgówce bielskiej zagra… 19 (!). Jakby było mało, ŚlZPN na przekór BOZPN w przyszłym roku likwiduje tę grupę okręgówki… w ogóle, po 43 bitych sezonach istnienia.

Trochę za dużo tego na ustawkę. To po prostu nieudolność w tworzeniu i egzekwowaniu przepisów na różnych szczeblach naszej kopanej.

Bartek99

Pozwolę sobie wykorzystać fakt, że masz ponad ogólną wiedzę w tej sprawie i zapytam. Ten zawodnik przez którego został orzeczony ów walkower faktycznie nie mógł wystąpić w tym meczu, czy Związkowa Komisja Odwoławcza Śląskiego ZPN i Wydział Gier i Dyscypliny Śląskiego ZPN podjely zbyt pochopna decyzję?
Rekord miał podstawy, żeby się odwołać, czy zrobił to tylko by zyskać na czasie i wprowadzić zamieszanie?

unoy

Edit

unoy

Wlasnie zalozylem konto aby zadac to samo pytanie.

Staszek Anioł

Powody najwyraźniej miał, skoro sprawę wygrał. 😉
A przechodząc do konkretów – wszystko rozbija się o niejednoznaczność przepisów na poziomie Śląskiego ZPN (zresztą nie tylko tam, bo analogiczne zapisy są w wielu innych), w tym przypadku konkretnie § 26 Regulaminu ramowego rozgrywek w piłkę nożną:
„1. Klub posiadający drużyny w kilku klasach rozgrywkowych może wystawić swoich zawodników do gry o mistrzostwo poszczególnych klas zgodnie z następującymi zasadami:
[…]
d) zawodnik traci prawo do gry w drużynach niższych klas po rozegraniu 2/3 oficjalnych spotkań mistrzowskich w danym sezonie w drużynie wyższej klasy (przepis ten nie dotyczy zawodników uczestniczących w rozgrywkach młodzieżowych)”.

Jak wygląda przypadek samego Seweryna Caputy? Otóż Rekord miał w sezonie 2017/2018 dwie drużyny – jedną w III lidze, drugą w klasie A. Feralny zawodnik jesień 2017 rozegrał także w III lidze, ale w zespole rywala zza miedzy, BKS-u Stali, z 12 występami w jego barwach. Wiosną grał już w Rekordzie, ale nadal wyłącznie w III lidze, i przed meczem z nieszczęsną Bestwinką miał dalszych 12 meczów na liczniku. Spotkanie z Bestwinką było kluczowym meczem w walce o awans do okręgówki i Caputę wrzucono na ten jeden mecz do A-klasowych rezerw.

Gdy ostatecznie KS Bestwinka minimalnie przegrał walkę o mistrzostwo (dwa punkty straty), wyciągnęła kartę Caputy. Według nich nie mógł on grać w tym meczu, bo miał już w tym sezonie na koncie 24 mecze na 34 możliwe w III lidze, czyli ponad 2/3. Argument ten poparła Związkowa Komisja Odwoławcza w Katowicach.
ZKO stwierdziła: „Oczywistą intencją uchwałodawcy konstruującego przepis […] było zapobieżenie sytuacjom, w których zawodnicy grający na co dzień w wyższych klasach rozgrywkowych wspomagają drużyny swoich klubów występujące w niższych klasach rozgrywkowych. […] W analizowanym przypadku należy uznać, iż koniecznym jest analizowanie wszystkich meczy, jakie rozegrał zawodnik w wyższej klasie rozgrywkowej – niezależnie od zmieniającej się w ciągu sezonu przynależności klubowej zawodników. Inne podejście […] wypaczałoby sens regulacji”.

Tymczasem Rekord twierdził co innego, podpierając się oficjalnym okólnikiem… Wydziału Gier i Dyscypliny tego samego Śląskiego ZPN (!). Jak tłumaczył dyrektor sportowy bielszczan, według WGiD „zawodników, którzy zmienili zimą przynależność klubową limit ten nie dotyczy. Tzn. formalnie rzecz biorąc są nim oczywiście objęci, ale ponieważ liczą się tylko występy w pierwszej drużynie Rekordu, a nie te z poprzednich klubów, to nie są w stanie go przekroczyć”. I najwyraźniej tę linię przyjęła też Najwyższa Komisja Odwoławcza, choć samego uzasadnienia prawomocnej decyzji z Warszawy nie widziałem.

Sprawa rozbija się o dwie możliwe interpretacje sensu przepisu o „2/3 meczów”:
1) chodzi o to, żeby zawodnicy nie wędrowali między poziomami ligowymi w ramach jednego sezonu, nawet przy zmianie klubu w jego trakcie,
2) chodzi o to, żeby nie żonglować graczami wewnątrz tej samego i tylko tego samego klubu.
Nie wiem, jakie było orzecznictwo innych organów w innych podobnych przypadkach. Niestety konstrukcja przepisu jest niejednoznaczna. Patrząc na „suchy” regulamin rację miałby teoretycznie KS Bestwinka, bo ten zawodnik zagrał ponad 2/3 meczów sezonu III ligi. Problem tylko, co byłoby, gdyby jesienią grał w lidze 14-zespołowej, a wiosną w 18-zespołowej? Przecież wtedy jest różna podstawa do liczenia 2/3 spotkań! Z drugiej strony był znany wszystkim klubom dokument WGiD z jednoznaczną interpretacją tego przepisu, korzystną dla Rekordu.

Niestety działacze piłkarscy kompromitują się notorycznie. Im niższy szczebel, tym gorzej. Jak dla mnie nikt nie miał pełnej racji w tym sporze.

Joopiter

Zdjęcie profilowe Staszek Anioł dzieki za wyjaśnienie, teraz wszystko jasne.

wpDiscuz