Nietypowa droga Florka: 9 miesięcy bezrobocia, 3. liga hiszpańska i nowy kawałek
Weszło

Nietypowa droga Florka: 9 miesięcy bezrobocia, 3. liga hiszpańska i nowy kawałek

– Momenty zwątpienia? Człowieku, świat mi się totalnie zawalił! Schudłem chyba pięć kilogramów, a wylanych łez i spierdolonych dni, w trakcie których nie wiedziałem co dalej z moim życiem, nie zliczę. Ale mimo tego gówna, postanowiłem powalczyć o marzenia i dziś jestem bardzo szczęśliwy – mówi Paweł Florek, były bramkarz GKS-u Tychy, znany również jako raper „Floro”, za którym bardzo trudny rok, o czym możecie przeczytać poniżej. 

Polskie kluby przeczesują hiszpańską trzecią ligę w poszukiwaniu kolejnych Carlitosów, a ty udałeś się w przeciwnym kierunku. Skąd w ogóle ten pomysł na CD Badajoz? 

To nie był pomysł. To była ostatnia szansa na uratowanie mojego sportowego życia.

Grałeś wszystko od deski do deski w silnym klubie pierwszej ligi, w dodatku w swoim rodzinnym mieście. Później odrzuciłeś propozycję nowego kontraktu z nadzieją, że trafi ci się coś lepszego. Po prostu się przeliczyłeś. 

Moim zdaniem bardziej przeliczył się mój były menedżer. Zaznaczam, że „były”, bo niestety nieźle mnie skręcił. Mówił o zagranicznych i ekstraklasowych klubach, a jednocześnie palił mi mosty w moim rodzinnym GKS-ie, gdzie zagrałem dwa pełne sezony. Może i nie były one świetne, ale wiesz jak to jest, gdy młody chłopak słyszy, że otwierają się przed nim drzwi do czegoś większego. Kto nie chciałby grać za granicą? Ja się trochę podpaliłem i dlatego chciałem poczekać z przedłużeniem kontraktu. Szkoda tylko, że władze klubu uznały, że nie chcę czekać, tylko odrzucam ich ofertę. 

Próbowałeś wrócić? 

Popełniłem błąd i próbowałem go naprawić. Uważam, że powinienem dostać szansę powrotu. Tym bardziej, że jako wychowanek coś dla GKS-u zrobiłem. Ze mną w bramce wywalczyliśmy awans do I ligi, a potem tę pierwszą ligę utrzymaliśmy. Jednak kiedy próbowałem wytłumaczyć w klubie, że zostałem – delikatnie mówiąc – ogłupiony, usłyszałem tylko, że „nie mamy o czym rozmawiać”. 

Później przez dziewięć miesięcy nie miałeś klubu, a w międzyczasie starałeś się zaczepić w Widzewie i ROW-ie Rybnik. 

Próbowałem się zahaczyć gdziekolwiek, byle tylko móc grać w piłkę i żyć z niej. Nie udawało się przez różne kwestie, między innymi ekwiwalent. Uważam jednak, że 21-latka nie powinna spotykać taka kara przez jebane pieniądze i jeden błąd w rozmowach. 

Masz żal do ludzi, ale sam sobie pewnie też mocno plułeś w brodę. 

Nie wiem, co mam powiedzieć. Tak jak wspomniałem – popełniłem błąd, ale każdy zasłużył na szansę, żeby się zrehabilitować. 

Estadio Nuevo Vivero w Badajoz

Estadio Nuevo Vivero w Badajoz

Miałeś już momenty zwątpienia, czy jeszcze uda ci się wrócić do piłki? 

Momenty zwątpienia? Człowieku, świat mi się totalnie zawalił! Schudłem chyba pięć kilogramów, a wylanych łez i spierdolonych dni, w trakcie których nie wiedziałem co dalej z moim życiem, nie zliczę. Ale mimo tego gówna, postanowiłem powalczyć o marzenia i dziś jestem bardzo szczęśliwy.

W Hiszpanii szybko wskoczyłeś do składu, ale w końcówce sezonu straciłeś miejsce. 

Tak, kiedy tylko załatwiliśmy wszystkie papiery finalizujące transfer, wskoczyłem do bramki. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie straciłbym miejsca do końca sezonu, ale przytrafiła mi się kontuzja. Miałem problemy z przywodzicielem. 

Na razie jednak miejsca w bramce nie odzyskałeś. 

Teraz zmienił się cały sztab i cała drużyna. Z poprzedniego sezonu zostało nas chyba tylko trzech. Nowy trener ściągnął swojego bramkarza. Na pewno w okresie przygotowawczym dałem mu do myślenia, ale na razie muszę uznać wyższość konkurenta. Wierzę jednak w swoje umiejętności i w to, że lada moment dostanę szansę gry. Wygrzebałem się z tak dużego gówna, że dziś pozostało mi tylko walczyć na każdym treningu tyle, ile we mnie sił. 

Jak wygląda codzienność w twoim klubie i generalnie w Segunda Division B? Na samo życie pewnie nie narzekasz, ale otoczka też trochę inna niż w Polsce. 

Codziennie zbieramy się w klubie pół godziny przed treningiem. Dwa razy w tygodniu pracujemy w Portugalii na stadionie Vitorii Setubal na fajnej płycie, a przez resztę dni na naszym obiekcie. Stadiony i frekwencja są lepsze w Polsce, ale organizacyjnie i piłkarsko to naprawdę dobry poziom. Spokojnie nasza pierwsza liga, a często ekstraklasa. Na boisku chłopaki mają taki luz, że czasem aż trudno uwierzyć. A życie rzeczywiście mam teraz całkiem zajebiste. Walczyłem o marzenia i wylądowałem w chacie z basenem. 

Masz w drużynie gościa, którego warto polecić naszym klubom, jakiegoś wspomnianego „Carlitosa”? 

Myślę, że połowa drużyny spokojnie by sobie u nas poradziła, ale nie chcę nikogo wymieniać i bawić się w menedżera. 

Wróciłeś do rapowania, wydałeś nowy singiel wraz z teledyskiem nagranym w Hiszpanii – trochę kazałeś na siebie czekać, choć ostatnio mówiłeś nam, że zamierzasz ostro działać i w piłce, i w rapie. 

Rap – pisanie tekstów czy tworzenie podkładów – utrzymywał mnie mentalnie na powierzchni w tym najgorszym okresie. Moja kobieta zajmuje się fotografią i miała też styczność z kręceniem filmów – stwierdziliśmy więc, że trzeba tu nagrać teledysk. Uważam, że ten kawałek i teledysk nagrany w tak pięknym miejscu jak Hiszpania jest idealnym dowodem, że nigdy nie można się poddawać. Miała być płyta, legal i tak dalej, ale nie ma, wyszło inaczej. Życie. 

Chyba sporo w tym kawałku pretensji. 

Można powiedzieć, że to rozliczenie ostatnich miesięcy. Bardzo się cieszę, że mógł ujrzeć światło dzienne i to wraz z klipem. Wygląda na to, że wszystko dzieje się po coś. Może musiałem swoje wycierpieć, żeby teraz rozwijać się w słonecznej Hiszpanii i tutaj powoli wspinać się po kolejnych szczeblach. Chciałbym podziękować Irkowi Hurwiczowi za to, że podał mi pomocną dłoń. Ściągnął na cztery miesiące do Lublina, dał mieszkanie, trzech trenerów i zajął się transferem do Hiszpanii. Jestem bardzo wdzięczny. Oczywiście dziękuję też akademii piłki nożnej GKS Tychy za to, że również zaopiekowali sie mną sportowo, mentalnie i pomagali, jak tylko mogli w tym okresie.

Rozmawiał MR

Foto główne: 400mm.pl

KOMENTARZE (13)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Siwy z Łęcznej
Górnik Łeczna

Co to za ogórek? Dlaczego nie piszecie nic o Grosickim, nie tak się umawialiśmy!!!

Mucha
tyski GKS

Chajto jak to nie znasz gościa jak go w Tychach trenowałeś.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Misquamacus

„aha spoko, typowy katolik – odjebalem i skrzywdziłem kogoś, ale się wyspowiadam i po sprawie.”

Typowy Janusz, nadinterpretuje po swojemu, żeby tylko się przyjebać. Debil, po prostu debil.

Ómrzyj.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Pytanie natury technicznej.
Gość jest lepszym bramkarzem, czy raperem?

Kolejosz

W Tychach grał, bo był młodzieżowcem. W I lidze więcej zawalił niż pomógł. Powiedzmy eufemistycznie, że nie prowadził również wzorowego trybu życia sportowca.
Co nie znaczy, że to jakaś ostatnia oferma. Po prostu niczym szczególnym, poza młodym wiekiem, się nie wyróżniał i nie rozumiem, jak mógł uwierzyć, że będą zabijać się o niego kluby ekstraklasy.
Zresztą, Gino, sam pytasz o jego umiejętności. Na logikę; gdyby był dobry, to jako młody i regularnie grający w I lidze bramkarz, byłoby o nim więcej szumu, a widzę, że to dla większości tutaj anonim.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Na takiej muzyce, jak bohater teksu nagrywa, się nie raczej nie znam, a prezentowany utwór nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia. Ponieważ jednak to muzycznie nie moja bajka, wolę poznać opinie ludzi, którzy słuchają czegoś takiego na co dzień, zanim uznam, że koleś na żadnym ze swoich poletek szczególnie się nie wykazuje, bo akurat bramkarzem to on wybitnym nie jest.
Czytając za to rozmowę z nim odniosłem wrażenie, że mamy do czynienia z roszczeniowym szczeniakiem, który zupełnie nie rozumie, że za własne czyny trzeba ponieść odpowiedzialność. Niby mówi, że to kuma, ale chyba jednak nie bardzo.
Druga szanse? Ładne słowa, często się o tym czyta w książkach, mówią o tym w telewizji, ale w życiu tak pięknie nie ma. Otóż nie każdemu i nie za wszystko należy się druga szansa. Życie jest jak mecz, czasem jest żółta kartka, ale czasem bezpośrednia czerwona i tyle… Jak ktoś zasłuży, to nie ma litości. Pa, pa.

egzekutor_77
Pogoń Szczecin

No i kurwa mądrego, to aż miło poczytać … jak to Janis pisywał: pjona Gino ;)))

egzekutor_77
Pogoń Szczecin

Kuwa, generalnie spokojny ze mnie człowiek, ale co to za wybitnie nieprzyjemny, nieogarnięty i roszczeniowy typ? :/ Kurwa, stary, to normalne życie jest, a nie ciepły kurwidołek dla nażelowanych pizdeczek, którym każdy, wszystko pod nos podkłada.. manager cię wkręcił, fchuj głupot naopowiadał, spoko, może i nie 100% twoja wina, boś młody i durny, ale co to za pretensje potem do klubu, ze coś ci się należało?? Ostateczną decyzję podejmujesz TY, a w życiu to tak już kurwa jest, że trza wypić piwo, które samemu się nawarzyło.. obyś wyszedł mądrzejszy z tej całej sytuacji, a nie ze się hajtniesz kiedyś, żona cię złapie na dymaniu małolaty, a ty do niej z pretensjami wyskoczysz, że przecież „każdy zasługuje na drugą szansę” … w prawdziwym życiu rzadko się to zdarza synek …. :>

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Podstawowym błędem, było podpisanie umowy z Menago…!!!

Pozniej wymysle nick

Amen.

Amaretka

Badajoz piekne do zycia 😉 Blisko portugalia.Mieszkałam pół roku :)

jandar1990
GKS Tychy

Tak się składa, że widziałem większość meczy Florka. Więc tak jest to żywy dowód na to, że reforma z obowiązkowym młodzieżowcem jest bez sensu. Gość zaczął grać w drugiej lidze mając 19 lat i nie zrobił żadnego postępu w 2 lata. Dlaczego ? Moim zdaniem dlatego, że z przyczyn regulaminowych musiał grać. Kultowe były jego wybicia z piątki albo szły w aut albo świeca na 30 metr i sraka pod bramką zwykle. Nikt za nim w Tychach nie płacze. Po za tym niech se nagrywa rapsy jak ma taką zajawkę nic mi do tego ale jednak brakowało chyba skupienia się na sporcie i rozwoju czysto piłkarskim – to też nie jest przypadek, że w 3 lidze hiszpańskiej jest rezerwowym (czyli można przyjąć, że aktualnie jest conajmniej 122 lepszych bramkarzy w Hiszpanii), oraz że w Polsce nikt go nie chciał zatrudnić. Co do kontraktu to chłopak przeszarżował i tyle, z tego co wiem propozycje kontraktu dostał mógł podpisać i zostać i pewnie nadal byłby pierwszym bramkarzem (w sumie dobrze, że nie podpisał bo przyszedł Jałocha i jak na warunki pierwszej ligi to bardzo dobry bramkarz). Natomiast śmieszą mnie te pretensje o ekwiwalent i brak szansy.

wpDiscuz