Powtórka z rozrywki. Znów wygrywamy z Belgią 3:1
Inne sporty

Powtórka z rozrywki. Znów wygrywamy z Belgią 3:1

Jeśli dzisiejszy mecz z Belgami uznać za ostatni sprawdzian przed mistrzostwami świata, to wypadałoby wystawić Polakom czwórkę. Zagrali poprawnie, momentami przewyższali rywali o dobre dwie klasy, ale stracili seta i sprawili sobie nieco problemów. Egzamin dojrzałości jednak dopiero przed nimi: 12 września, meczem z Kubą, rozpoczną walkę o medale.

Po dzisiejszym spotkaniu z pewnością możemy napisać jedno: Artur Szalpuk jest fenomenalny. Bierzemy pełną odpowiedzialność za te słowa, ale nie zdziwimy się, jeśli będzie on jedną z największych gwiazd nadchodzących mistrzostw. Dziś ogarniał, co tylko się dało: ataki z każdej pozycji, kiwki, blok… A do tego przyjęcie, bo przecież za to też odpowiada. Momentami można było odnieść wrażenie, że Szalpuków jest dwóch. Zresztą ten stan trwa już od dobrych kilku meczów reprezentacji, bo przecież to właśnie nowy  zawodnik Skry został MVP Memoriału Huberta Wagnera. Z takimi siatkarzami możemy atakować poważne pozycje. Tym bardziej, że Polacy powinni w Bułgarii wyglądać jeszcze lepiej. Tak przynajmniej mówił sam Artur Polsatowi Sport, już po meczu z Belgami:

– W tych sparingach robiliśmy krok po kroku. Teraz dwa dni wolnego, potem zaczynają się mistrzostwa. Widać, że praca na treningach przyniosła efekt, poprawiła się zagrywka, potrafimy odrzucić rywala od siatki. Myślę, że gdy odpoczniemy, będziemy jeszcze świeżsi, bo w Spale znów przytrenowaliśmy. Miejmy nadzieję, że nie pokazaliśmy wszystkiego, co mamy i jesteśmy w stanie grac jeszcze lepiej oraz skuteczniej.

Dziś tak naprawdę Belgowie podskoczyli nam dwa razy. Na samym początku spotkania, ale nie dali rady utrzymać dobrej dyspozycji na dystansie całego seta, a potem pod koniec drugiej partii, gdy sami skomplikowaliśmy sobie życie i ostatecznie seta przegraliśmy. Pojawiły się wtedy błędy indywidualne, pojawiły nieskończone ataki. Jasne, kolejne dwa sety Polacy gładko wygrali, ale powiedzmy sobie szczerze: Belgowie to nie siatkarscy królowie świata. Wygrana była tu wręcz obowiązkiem, który należało spełnić. I wczoraj, i dziś. Udało się, choć mogło być lepiej.

Gdybyśmy mieli na coś narzekać, to wciąż martwi nas forma Bartosza Kurka. Zresztą komentujący spotkanie Łukasz Kadziewicz również wielokrotnie wyliczał statystykę skutecznych ataków Bartosza, która w pewnym momencie kręciła się w okolicy 20%. Dla siatkarza tej klasy usprawiedliwieniem takiego wyniku może być jedynie złamana ręka. Jesteśmy dziwnie pewni, że dziś Bartek nie miał z nią problemów. Liczymy na to, że Kurek stanie się w trakcie mistrzostw jednym z liderów tej kadry, ale na razie wygląda to tak, jakby ktoś go zakręcił, a Vital Heynen nie potrafił poradzić sobie z rolą hydraulika.

Dużo lepiej spisywali się za to inni weterani: Michał Kubiak to klasa i lider z prawdziwego zdarzenia, Piotra Nowakowskiego bez formy chyba nie widzieliśmy ani razu w swoim życiu (ten gość jeszcze kilka miesięcy temu leczył poważną kontuzję!), a Paweł Zatorski na pozycji libero jest po prostu geniuszem. Czasem mamy wątpliwości, czy jest piłka, której nie byłby w stanie przyjąć. Nieźle też radził sobie Fabian Drzyzga na rozegraniu, a to element, z którym – choćby w trakcie Memoriału Wagnera – miewaliśmy problemy.

Widzicie co się dzieje? Trudno wskazać nasze słabe punkty, co przed najważniejszym turniejem w roku jest informacją po prostu doskonałą. Tym bardziej, że mamy kilkunastu gości, którzy mogą wnieść coś do gry. Spójrzcie choćby na pozycję środkowego: trzech zawodników, a każdy może grać w pierwszej szóstce. To kadra w budowie, ale dzięki temu każdy z zawodników powołanych przez Heynena jest dla niej istotny. Jasne, trener ma ból głowy, ale życzymy mu tylko takiego. Bo brak podstawowej szóstki i równy poziom całego zespołu oznacza, że rywalom trudniej jest nas rozpracować. Dodatkowo możliwość rotowania przyda się na tak wymagajacej imprezie. O jej trudach wspominał Polsatowi Sport Paweł Zatorski:

– Myślę, że jesteśmy gotowi na mistrzostwa świata. Wiemy, że to będzie trudny i długi turniej, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wyglądać, jak najlepiej. Jesteśmy drużyną w budowie i ten cykl powinien być długi – chodzi nie tylko przygotowanie przed mistrzostwami. Wszyscy mamy duże rezerwy, trener mówił nam to, jak tylko przyjechał po raz pierwszy i potwierdził po Lidze Narodów. Dzięki tej współpracy z nim możemy się jeszcze poprawić. 

Ostatnie wyniki biało-czerwonych pozwalają spojrzeć na nadchodzące mistrzostwa z optymizmem. Nie chcemy jednak pisać popadać w skrajny optymizm, bo – podkreślmy jeszcze raz – to wciąż zespół, który się dociera. Możliwe, że wszystkie elementy wskoczą na swoje miejsce już w Bułgarii, ale możliwe też, że trochę na to poczekamy. Do naszych reprezentantów mamy więc jedną prośbę – wydaje nam się, że adekwatną do oczekiwań: panowie, walczcie o każdy punkt. Mamy przeczucie, że zostanie spełniona.

Fot. Newspix

KOMENTARZE (0)

Dodaj komentarz

Powiadom o
wpDiscuz