Byłem rozczarowany. Drutex mógł ogłosić swoją decyzję w inny sposób
Weszło

Byłem rozczarowany. Drutex mógł ogłosić swoją decyzję w inny sposób

W drugiej połowie maja po 15 latach współpracy Drutex zdecydował, że nie będzie już sponsorował Bytovii. Los klubu z Bytowa wisiał na włosku bardzo długo, ale ostatecznie udało się zebrać odpowiednie fundusze i wystartować w rozgrywkach I ligi. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że drużyna z Pomorza zanotuje aż tak imponujący start. Obecnie znajduje się na 3. miejscu w tabeli, a ma jeden zaległy mecz do rozegrania. O nowych realiach w klubie porozmawialiśmy z Łukaszem Wróblem, który od tego sezonu pełni funkcję grającego asystenta trenera. 

Mogliście nie wystartować w lidze, a jesteście na trzecim miejscu w tabeli. Jesteś w szoku, że osiągacie tak dobre wyniki na początku sezonu?

Nie jestem zdziwiony, ponieważ widziałem już w grach sparingowych, że może być dobrze. Co prawda były wtedy jeszcze elementy do poprawy, ale mieliśmy świadomość, że wraz z biegiem sezonu będzie coraz lepiej. Oczywiście nasza sytuacja była taka, że niektórzy widzieli wszystko w czarnych barwach. Nie obawiałem się jednak specjalnie, bo nam naprawdę – mimo trudnych warunków – udało się zebrać fajną grupę piłkarzy, a co najważniejsze zbudować dobry zespół.

Przed startem rozgrywek założyliśmy sobie, że będziemy grać w swoim stylu, który wypracowaliśmy w trakcie przygotowań. Jak na razie wypełniamy plan i osiągamy dobre wyniki. Jeżeli okaże się jednak, że nagle coś się zablokuje, to zastosujemy inną strategię.

Jak szatnia zareagowała na odejście Drutexu?

Nie chciałbym wypowiadać się za kolegów, ale moim zdaniem Drutex zachował się słabo. I nie chodzi mi tutaj o to, że nie chcieli już kontynuować współpracy. Mam na myśli sposób w jaki przekazali informację. W klubie jestem już ósmy sezon, a o odejściu sponsora dowiedziałem się ze strony internetowej. Przeczytałem, że nie ma już Drutexu i klubu właściwie też już nie ma. Zawiodłem się bardzo mocno, bo jednak poświęciłem wiele lat na ten projekt. Ba, firma sponsorowała klub przez 15 lat. Moim zdaniem tak się nie robi. Po prostu można było poinformować o takiej decyzji w bardziej dżentelmeński sposób.

Ciągle mówiło się, że może dojść do tego rozstania, a jak już doszło, to wszyscy byli w szoku.

Naprawdę rozumiem, że sponsor mógł podjąć taką decyzję. Miasto nie chciało pójść na rękę, jeśli chodzi o poprawę infrastruktury. Doszli do wniosku, że z Bytovią osiągnęli wszystko, co mogli. Po prostu postanowili, że lepiej inaczej zainwestować pieniądze w marketing. Decyzję ze względu na lata współpracy z klubem i szacunek do pracowników mogli jednak przekazać w inny sposób.

Co się zmieniło w klubie?

Nic się nie zmieniło w kwestiach sportowych. Treningi i wyjazdy na mecze wyglądają tak samo. Organizacyjnie są zmiany, bo do tej pory klubem zarządzała jedna osoba. Był to przedstawiciel sponsora, Rafał Gierszewski. Tak więc tylko on podejmował decyzje odnośnie do tego, w którą stronę ma iść klub. Teraz jest inaczej, bo odpowiedzialnych jest kilka osób. Nie ma co ukrywać, że prowadzenie drużyny w I lidze jest ciężkim kawałkiem chleba. Tym bardziej że pan Rafał pracował również w firmie. Teraz decyzje podejmuje więcej osób, co uważam za lepszy system. Powstała pewna struktura, która wiele ułatwia w zarządzaniu.

Słyszałem, że atmosfera w klubie jest lepsza niż była w ostatnich latach. Zgodzisz się z tym?

Nie chciałbym się wypowiadać w tym temacie, ale myślę, że wyniki mówią dużo o atmosferze w drużynie.

Masz nową funkcję w klubie, bo zostałeś grającym asystentem trenera. Jak czujesz się w nowej roli?

Do roli trenera przygotowywałem się już od dłuższego czasu. Po odejściu Drutexu powstała sytuacja, dzięki której dostałem szansę na nowym stanowisku. Nie będę ukrywał, że byłem podekscytowany nowym wyzwaniem. Oczywiście mam więcej pracy, ale satysfakcja jest bardzo duża.

Małżonka musi być mocno wkurzona, bo już ostatnio mówiłeś, że denerwuje się, gdy weekendami przesiadujesz przed telewizorem i oglądasz mecze.

Nie jest lekko, ale staram się wszystko organizować tak, by mieć czas dla rodziny. Po prostu oglądam więcej spotkań, ale żona rozumie, że teraz moja praca nie polega już tylko na graniu.

Czym konkretnie się zajmujesz jako asystent?

Zajmuję się analizą gry przeciwnika, a także stałymi fragmentami gry. Tak naprawdę wszyscy w sztabie – Michał Chamera, kierownik Jacek Maszkowski, trener Stawski i ja – oglądamy spotkania przeciwników i później siadamy w czwórkę i dyskutujemy na wiele tematów. Nie ma konkretnych podziałów, że zajmuję się tylko jedną rzeczą. Jest nas za mało, żeby tak robić. Działamy na zasadzie, że każdy może coś zauważyć i dać ważną wskazówkę.

Cały cykl treningów planuje Adrian Stawski. Czasami jednak mówi mi, że na dany dzień mam coś przygotować. Wtedy wiem ile mam czasu i przygotowuję np. zajęcia na siłowni, rozegranie stałego fragmentu gry itd.

Jak koledzy zareagowali na twoją nominację?

Szatnia doskonale wiedziała w jakiej jesteśmy sytuacji. Wszyscy mieli świadomość, że zdecydowałem się na taki ruch, by pomóc drużynie, a nie piąć się w górę, czy zostać trenerem. Równie dobrze mogłem nadal grać tylko w piłkę i mieć mniej obowiązków. Finansowo moja sytuacja nie zmieniła się praktycznie wcale.

Dlaczego zrezygnowałeś z funkcji kapitana?

Uznałem, że bycie kapitanem nie byłoby w porządku wobec kolegów z drużyny. Praktycznie jestem już jedną nogą w sztabie. Czułbym się niezręcznie w szatni, gdybym był asystentem trenera i kapitanem równocześnie. Moim zdaniem taka sytuacja byłaby niezdrowa. Podjąłem decyzję o rezygnacji, bo uważam, że kapitan jest przedstawicielem piłkarzy, gdy trzeba porozmawiać ze sztabem trenerskim. Czyli w moim przypadku byłoby to już niemożliwe.

Mówiłeś ostatnio, że chcesz grać do 2020 roku. Podtrzymujesz zdanie, czy teraz jak zostałeś asystentem trenera stwierdziłeś, że lepiej szybciej zacząć nową przygodę?

Oczywiście. Chciałbym grać nadal, ale wiele może się jeszcze wydarzyć. Przede wszystkim nie wiem, czy nie zmieni się sytuacja w klubie. Pod względem fizycznym nie mam jednak najmniejszych problemów, by pograć jeszcze dwa lata.

Po zakończeniu kariery chcę zostać w piłce. Nie wyobrażam sobie, by nie zostać trenerem. Uwielbiam się tym zajmować i sprawia mi to ogromną radość.

Rozmawiał Bartosz Burzyński

fot. bytoviabytow.pl

KOMENTARZE (16)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Joopiter

Kiedy druga część wywiadu?

Król Roastów
FC Taciewo

„Decyzję ze względu na lata współpracy z klubem i szacunek do pracowników mogli jednak przekazać w inny sposób.”

Typowe polskie podejście. Nic, że Drutex wydawał co roku po kilka milionów złotych na klub za tak naprawdę figę z makiem i piłkarze powinni prezesa tej firmy całować po rękach. Nie, według nich to im należy się szacunek, nie gościowi, który z własnej woli pompował kasę w klub bez perspektyw i zrobił dla niego więcej niż oni kiedykolwiek z(a)robią. Czy gdziekolwiek pojawiły się oficjalne podziękowania dla Druteksu za lata sponsorowania bytowskiej piłki? Bo ciągle czytam tylko wyrzuty i jakieś wydumane ich powody mające na celu ukrycie prawdziwego bólu dupy z powodu odejścia sponsora. Powody w stylu „w ogóle nie mamy bólu dupy o odejście sponsora, ale mógł to zakomunikować inaczej”. Sytuacja idealna na odbicie piłeczki: „już was nie sponsoruję, ale wasze zachowanie po wszystkim pokazuje, że nie mam czego żałować”.

Alie_Verema
Widzew. Lech. Barcelona

We wszystkim co się robi trzeba mieć klasę.

Król Roastów
FC Taciewo

Według Ciebie piłkarz płaczący i złorzeczący na sponsora, który przez siedem lat płacił mu więcej niż na to zasługiwał to zachowanie z klasą? To zero-jedynkowe podejście jest iście rozkoszne – wchodzisz w ten biznes – jesteś zbawcą. Decydujesz się odejść, to zamiast podziękowań słyszysz, że jesteś grabarzem piłki w danym mieście. Bardzo to zachęcające dla innych potencjalnych dobrodziejów!

Eljan

Przecież on tylko powiedział, że sposób rozstania był kiepski. Jeżeli w jakiejś firmie pracowałbyś kilka lat a o swoim zwolnieniu dowiedziałbyś się z twittera, to uznałbyś ten sposób pożegnania za elegancki?

RadWad

Prawda jest taka że przy drużynie Drutex-Bytovia na boku pasło się kilku ludzi nic temu klubowi nie dając przy okazji ciągnąc kasę Drutexu do swojej kieszeni i nie dziwi Mnie decyzja o zakończeniu tej „współpracy” a zakończono ją tak jak klub traktował swojego głównego sponsora przez kilka ostatnich lat … o co masz pretensję … miał się dalej dać okradać?

Król Roastów
FC Taciewo

Eljan, porównanie kompletnie nietrafione, bo piłkarzy nikt z roboty nie wyrzucił, a przecież o odejściu Druteksu mówiło się od dawna, więc można to było przewidzieć. Zgodzę się natomiast, że jeżeli prezes klubu z ramienia Druteksu (Gierszewski) podpisywał z piłkarzami określone długoletnie kontrakty w oparciu o siłę sponsora, to powinny zostać opłacone przez firmę do końca. Tylko one.

Quotsa

Wiecie Panowie. Ja was z roboty nie wyrzucam, ale nie będę już wam płacił…

Król Roastów
FC Taciewo

Wiesz Szefie, co prawda swoją pracą zarobiliśmy dla klubu łącznie sto siedem złotych i pisiąt dziewięć groszy, ale uważamy, że dalej mógłbyś nam płacić po kilka tysięcy miesięcznie.

Quotsa

No to trafione porównanie czy nie ?

Król Roastów
FC Taciewo

A przeczytałeś w ogóle, co napisałem po zdaniu nietrafionym porównaniem?

Quotsa

Tak. Opisałeś swoimi słowami , starą zasadę prawa rzymskiego „Pacta sunt servanda”…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Quotsa

Tak. tak. Właśnie o to mi chodziło.

Rudy z UE

zapewne ten lament utwierdza tylko prezesa drutexu w przekonaniu, ze dobrze zrobił, ale kurwa pare lat za późno …

Korniszon

Po przykładach Bytovii i Wisły K. widać, że im w klubie gorzej tym lepsze wyniki osiąga :) Może by tak jeszcze kilku klubom utrudnić możliwość rozgrywania meczów na dotychczasowym stadionie albo namówić sponsorów do wycofania? hmmm

wpDiscuz