Śpiączka osiemnastym transferem GieKSy! I liga nadal kontraktuje
Weszło

Śpiączka osiemnastym transferem GieKSy! I liga nadal kontraktuje

Nowych piłkarzy w GKS-ie Katowice nigdy za dużo. W poniedziałek kontrakt przy Bukowej podpisał Bartosz Śpiączka, co oznacza, że jest już osiemnastym letnim nabytkiem GieKSy! Dodając do tego fakt, że niemal równie dużo piłkarzy odeszło, mamy niesamowity przemiał. Lechia Gdańsk sprzed trzech lat by się nie powstydziła.

Śpiączka został wypożyczony z Termaliki. Rok temu po niezłym sezonie w Górniku Łęczna spośród wielu ofert wybrał właśnie tę z Niecieczy i złożył parafkę na czteroletniej umowie na bardzo dobrych warunkach. W barwach „Słoników” okazał się jednak jednym z największych rozczarowań całej ligi. W Ekstraklasie rozegrał 36 meczów, przebywał na boisku przez 2285 minut, a zdobył zaledwie trzy bramki. Kompromitujący dorobek.

W sezon pierwszoligowy też, delikatnie mówiąc, nie wszedł z buta. W sześciu spotkaniach do siatki trafił raz – w Tychach. Paradoksem jest to, że w momencie transferu do Termaliki Śpiączka wydawał się piłkarzem z innej planety, całkowicie niedostępnym dla katowiczan, a dziś jego przyjście trudno nawet odbierać jako pewne wzmocnienie.

W ataku GieKSy będzie duża rywalizacja, bo mimo odejścia Dalibora Volasa są w nim już Daniel Rumin, David Anon i Arkadiusz Woźniak. Jacek Paszulewicz dostał naprawdę dobry materiał jak na I ligę, czas, żeby coś konkretnego z tego ulepił. Na razie ekipa z Bukowej znajduje się jednak na dole tabeli.

Na zapleczu Ekstraklasy nie tylko w Katowicach biorą piłkarzy bez kontraktów już po zamknięciu okna transferowego. W Chojniczance zjawił się Piotr Grzelczak. W pełni formy na pewno byłby poważnym transferem, ale rzecz w tym, że od marca pozostawał bez klubu po odejściu z greckiego Platanias, gdzie też za dużo nie grał. Na razie więc to wielki znak zapytania. Jeśli w Chojnicach wychodzą z założenia, że pełnię możliwości ma pokazać na wiosnę, może coś z tego wyjdzie. W innym przypadku będzie ciężko.

Generalne w Chojniczance wiele zaufania pokładają w ogranych kartach. Wcześniej zatrudnienie znaleźli już tam m.in. Wojciech Trochim, Deleu, Tomasz Foszmańczyk, Miłosz Przybecki, Janusz Surdykowski, Kamil Sylwestrzak i Serhij Pyłypczuk.

Powoli nie wypada nie mieć Hiszpana w swoich szeregach, więc GKS Tychy nie chce odstawać. Angaż otrzymał doskonale znany z polskich boisk Omar Monterde. 29-letni skrzydłowy lub ofensywny pomocnik ma w CV dwa epizody w Segunda Division, ale mocniej zaistniał dopiero w Polsce. Dobrze prezentował się w drugoligowej Legionovii, co zauważyła Bytovia. W jej barwach miał fajne pierwsze pół roku, później było już znacznie słabiej. Ostatnio grał w czwartoligowym Linares i w lidze Gibraltaru, gdzie został mistrzem z Lincoln Red Imps. Wypadałoby się zaśmiać, ale po „wyczynach” naszych pucharowiczów jakoś trudniej to zrobić. W Bytowie usłyszeliśmy, że facet ma świetną lewą nogę, ale jest leniem, nie pracuje w defensywie i często trzyma się na uboczu w szatni. Po angielsku trochę mówi, a po polsku sporo rozumie, lecz udaje, że nie, bo tak łatwiej. Nie jest to najlepsza recenzja, do tego Monterde w marcu dobije do trzydziestki. To transfer na „już”, jakość musi być od razu.

Monterde od kilku dni był testowany razem ze swoim rodakiem Javim Bolo, ale jemu w Tychach podziękowano. Nawet hiszpański paszport nie gwarantuje kontraktu.

Fot. FotoPyk