Wreszcie jakiś sukces Legii – Iga Świątek najlepsza w Budapeszcie!
Inne sporty

Wreszcie jakiś sukces Legii – Iga Świątek najlepsza w Budapeszcie!

Co to jest za dziewczyna! Iga Świątek właśnie wygrała w Budapeszcie turniej ITF z pulą 60 tysięcy dolarów. Lada moment zamelduje się w drugiej setce światowego rankingu, w wieku zaledwie 17 lat. Teraz nie należy pytać, czy tę dziewczynę stać na wielkie wyniki. Trzeba pytać: kiedy.

Iga grała już w turniejach nieco większych niż ten na Węgrzech (pula 80 tysięcy dolarów). Tam jednak docierała „tylko” do półfinału, co dla większości jej rówieśniczek i tak jest szczytem marzeń. W Budapeszcie nie tylko osiągnęła finał, ale także bez większych kłopotów rozstrzygnęła go na swoją korzyść.

W finale Iga mierzyła się z notowaną o 94 miejsca wyżej Katariną Zawatską (także talencik, 18 lat). Jeśli ktoś odpalił livescore’a i zobaczywszy wynik 2:0 dla Ukrainki pomyślał coś w stylu „ech, chyba nic z tego nie będzie”, to szybko został wyprowadzony z błędu. Polka grała tak, jakby nie czuła żadnej presji, atakowała i była zabójczo skuteczna. Miała pięć szans na przełamanie rywalki i wykorzystała wszystkie. Z dziewięciu zaciętych gemów wygrała siedem. Efekt? 6:2, 6:2 w niewiele ponad godzinę.

To wszystko zapewniło Idze nie tylko największy sukces w zawodowej karierze, ale także największą wypłatę, choć to akurat ma znacznie mniejsze znaczenie niż 80 punktów do rankingu. Dzięki nim w następny poniedziałek (ranking po US Open) znajdzie się w okolicach 230. miejsca na liście WTA (bieżący tydzień zaczynała na 297.). Jeśli jej kariera będzie się rozwijać w takim tempie, wkrótce może być dużo, dużo wyżej.

Co najważniejsze, Iga ma spokojną głowę. Jej karierę prowadzi Warsaw Sports Group, który zapewnia swojej podopiecznej najlepsze możliwe przygotowania, sztab szkoleniowy oraz budżet na wyjazdy. Jedyne, na czym musi się skupić tenisistka Legii, to treningi i gra. Efekty tej spokojnej głowy zresztą widać. Świątek w Budapeszcie po raz kolejny udowodniła, że silna psychika to jeden z jej kluczowych atutów. Turniej zaczęła od przegrania pierwszego seta z Reką-Lucą Jani 0:6. Potem zdemolowała Węgierkę 6:2, 6:1, a w kolejnych spotkaniach (wszystkie z wyżej notowanymi rywalkami, czasem o ponad 100 miejsc) nie przegrała nawet seta. Ba, nawet nie była blisko. Taką Janę Cepelovą na przykład (WTA #194) odprawiła w 50 minut 6:1, 6:0.

Aha, jeszcze jedno. Dla Igi wyjazd do Budapesztu był… zakończeniem wakacji. W poniedziałek rozpoczyna kolejny rok szkolny. Na jego zakończenie w rankingu WTA chce być w okolicach pierwszej setki, a na świadectwie znów mieć czerwony pasek. Cel jak najbardziej realny, choć powtórzenie średniej 5,08 przy coraz większej liczbie wyjazdów na turnieje może okazać się niewykonalne. Ale nie oszukujmy się, znacznie ważniejsze są teraz cele sportowe. A dla kibiców świadomość, że najwyraźniej istnieje jakieś tenisowe życie po Agnieszce Radwańskiej…