Wstrząsająca i smutna „Spowiedź” Dawida Janczyka
Weszło

Wstrząsająca i smutna „Spowiedź” Dawida Janczyka

Świetny występ na młodzieżowych mistrzostwach świata w Kanadzie sprawił, że otworzyły się przed nim wrota do wielkiej kariery. Chciały go tak wielkie marki jak Inter i Atletico Madryt, ale trafił za rekordowe 4,2 miliony euro do CSKA Moskwa. Wówczas 19-letni Dawid Janczyk w Rosji miał stać się wielkim piłkarzem, lecz rzeczywistość okazała się dla niego brutalna. Zaczęło się od samotności, a skończyło na nałogu, który może rozpocząć się od jednego drinka… Już niebawem będziecie mogli poznać smutną historię byłego zawodnika Legii, bo 19 września nakładem Wydawnictwa SQN ukaże się autobiografia jednego z największych talentów polskiej piłki zatytułowana „Moja spowiedź”.

Wejdź na stronę [KLIK] i przeczytaj darmowe fragmenty książki i zamów ją w przedsprzedaży!

oszczędzasz ponad 10 zł

– wysyłka od 14 września

Od 19 września książki szukaj również w salonach Empik i dobrych księgarniach w całej Polsce.

FRAGMENTY KSIĄŻKI

Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w Kanadzie:

Na papierze nie mieliśmy z Argentyńczykami szans. Sergio Agüero – wtedy Atlético Madryt, dziś Manchester City, Ángel Di María – SL Benfica, teraz PSG, Gabriel Mercado – Racing Club, dziś Sevilla, Éver Banega – Boca Juniors, dziś Sevilla, Pablo Piatti – Estudiantes La Plata, obecnie RCD Espanyol, Sergio Romero – wtedy Alkmaar, a dziś Manchester United. Mógłbym wymienić jeszcze kilka znanych na całym świecie nazwisk zawodników, którzy już 11 lat temu uznawani byli za czołowych piłkarzy świata w swojej kategorii wiekowej. Dla nich byliśmy anonimami.

– No to co, że są bardziej znani?! Wyjdźcie i walczcie.

Pokażmy dumę, że jesteśmy Polakami – krzyczał w szatni Jarek Fojut, lider naszej obrony, który przeciwko Argentynie nie mógł zagrać za żółte kartki.

Do przerwy jeszcze jakoś się trzymaliśmy, choć tuż przed końcem pierwszej połowy Di María wyrównał. Owszem, gnietli nas bardzo, ale dawaliśmy radę. Trzeba uczciwie przyznać, że byli piłkarsko lepsi, ale nie spodziewałem się, że takie z nich fiuty. Co chwilę jakieś złośliwości, lekceważące uśmieszki, dogadywania. Mnie faulowali niemal w każdej akcji od pierwszej minuty. Wiedzieli, że gramy jednym napastnikiem i że jak mnie skasują, to nasi będą mieli spory kłopot. Tak mną poniewierali, że na przerwę zszedłem cały posiniaczony, z naciągniętym mięśniem czworogłowym. Masażyści sugerowali trenerowi Globiszowi zmianę, ale uparłem się, że nie zostawię chłopaków, że stać nas, by odpłacić tym gwiazdorkom za ich zachowanie i wygrać. Nie myślałem o żadnej koronie króla strzelców ani o tym, że po pierwszej połowie mieliśmy z Agüero po trzy gole zdobyte na mundialu. Chciałem wyjść i walczyć, pokazać, że nie jesteśmy jakimiś kelnerami, że nie można nas bezkarnie poniżać.

Trochę przeliczyłem się z siłami. „Czwórka” tak dawała mi się we znaki, że częściej dreptałem po murawie, niż biegałem. Ale nie mogłem zostawić kolegów. Zresztą każdy z chłopaków myślał tak samo. Walczyliśmy do upadłego. Niestety – jeszcze zanim dobrze zdążyliśmy się ustawić, Agüero trafił na 2:1. W końcówce strzelił trzeciego gola i było pozamiatane. Może gdyby był z nami Jarek Fojut, wszystko potoczyłoby się inaczej? Nie wiadomo. Choć z drugiej strony Agüero już wtedy umiał wszystko…

Legia:

W Legii nic nie działo się z przypadku. Także to, że w szatni posadzono mnie między Łukaszem Surmą a Piotrkiem Włodarczykiem, którzy trzęśli zespołem. Pokazano mi w ten sposób, jak bardzo przy Łazienkowskiej na mnie liczą. Sielanka trwała jednak krótko. Vukoviciowi i starszyźnie podpadłem po tygodniu znajomości. Zrobiłem sobie hardkorowego irokeza. Wygolony na łyso po bokach, na środku czaszki zostawiłem tylko pasek krótkich włosów. Kiedy wsiadłem do samochodu w czapeczce, jakiej nigdy wcześniej nie nosiłem, „Vuko” od razu zorientował się, że coś jest nie tak.

– Zdejmuj czapkę – zażądał. A kiedy spełniłem polecenie, zaczął się pieklić: – Pojebało cię?! Co ty jesteś, jakiś 50 Cent?! Kurwa, zacznij najpierw coś grać, a potem strugaj gwiazdę!

Choć nie powiedział tego wprost, to tym opierdolem przygotował mnie na przyjęcie w klubie. Nie było miło. Kiedy się przebierałem, nikt nie skomentował mojej fryzury, ale pełne dezaprobaty spojrzenia były bardziej wymowne i bolały mnie bardziej niż szydera…

 „Vuko” miał do mnie specyficzne podejście. Poza boiskiem – ojciec, brat, najlepszy przyjaciel. Oddałby ostatnią koszulę, pomógł w każdej sytuacji, doradził, pocieszył, zmotywował. A na treningu kat lub, jak wtedy uważałem, psychol. Modliłem się, żeby na gierce nie trafić do jego grupy. Każde moje zagranie, dobre czy złe, było komentowane i krytykowane. Piłka do mnie, ja celne podanie, a tu… jazda.

– Młody, kurwa, przyłóż się! To jest Legia! Nie jesteś na wczasach! Ruchy!!! To jest podanie?! Zeza masz?!!! – I tak w kółko. Jazda, jazda, jazda… Już bym wolał, jak inni młodzi, czyścić „starym” buty niż być tak jebanym.

CSKA Moskwa:

W tej sytuacji chcąc nie chcąc powalczyłem o spotkanie z wiceprezydentem Romanem Babajewem, który sprowadził mnie do CSKA. Po pewnym czasie dostałem sygnał od pracowników klubu, że mam się u niego stawić. Pojechałem do „rudery”, znów domofon, ochroniarze z kałachami, obskurny korytarz i wreszcie gabinet wiceprezydenta. Rozmowa była krótka.

– Skoro nie gram, to mnie wypożyczcie. Jestem za młody, żeby tracić czas na ławce – zażądałem.

Roman się uśmiechnął i zaczął tłumaczyć jak niesfornemu dziecku, że o wypożyczeniu nie ma mowy, bo na mnie liczą, i że już wkrótce będę grał.

Wtedy coś we mnie pękło. W drodze do domu kupiłem flaszkę. Jeden drink, drugi, bo nienawidzę czystej wódy i… złość minęła. I tak dwa, trzy razy w tygodniu. Ale pod kontrolą. Tak mi się wówczas wydawało. Nie zdawałem sobie sprawy, że nie trzeba się uchlać, zarzygać czy stracić świadomości, żeby być alkoholikiem. Uzależnionym można się stać, wypijając dwa drinki czy dwa piwa co wieczór. Bo to nie ilość się liczy. Wszystko jest w głowie. I jeśli przez cały dzień czekasz na moment, kiedy sobie polejesz, to już jest znak, że przekroczyłeś cienką czerwoną linię. Tak było ze mną. Zacząłem popijać w czasach Legii, ale alkoholikiem stałem się w Moskwie. Tyle że jeszcze piłem z głową. Zaczynałem po powrocie z bazy, około 16.00–17.00. Kilka drinków i o 19.00 odstawiałem butelkę. Pilnowałem się, żeby następnego dnia na treningu nikt się nie domyślił, że coś spożywałem. W żadnym z klubów, w których grałem, nigdy nie złapano mnie pod wpływem czy na kacu. Jeżeli czułem się źle, to w ogóle nie wychodziłem z domu. Ale tak działo się w późniejszym okresie. W CSKA byłem młody, wytrenowany i w gazie. Mogłem wypić beczkę whisky, a i tak następnego dnia nic by po mnie nie było widać. Jeśli piłem sam, to w domu. Nigdzie nie wychodziłem, z nikim się nie widywałem. Tylko Caner Erkin nie wiedział, o co chodzi, bo coraz częściej wymawiałem się od wspólnych partyjek w FIFĘ.

Pomocna dłoń od Leśnodorskiego i Magiery:

Od dwóch dni trzeźwiałem. Pod koniec stycznia, koło południa, zadzwonił do mnie Jacek Magiera, wtedy trener drugiej drużyny, i powiedział, żebym był gotowy, bo za pół godziny będzie u mnie z prezesem Leśnodorskim. Po dwutygodniowym cugu wciąż się trząsłem, nie miałem siły wstać. Dogorywając w łóżku, zastanawiałem się, skąd ludzie z Legii wytrzasnęli mój numer.

To był okres, kiedy albo po pijaku gubiłem telefony, albo co kilka dni zmieniałem numer, żeby ludzie się ode mnie odwalili. Odciąłem się od wszystkich znajomych. Prezes i „Magic” musieli sobie zadać wiele trudu, żeby mnie znaleźć. Telefon Jacka zbiegł się z artykułami o tym, że się stoczyłem i że jestem na dnie. Widocznie do tego stopnia ich poruszyły, że chcieli mnie ratować.

Zwlokłem się z łóżka. Prysznic kosztował mnie tyle wysiłku, ile w dobrych czasach dwa mecze wybiegane z rzędu. Żona pomogła mi się ubrać i wtedy zabrzmiał dzwonek domofonu. Magiera:

– Schodź. Jesteśmy.

Brak sił, pot, lęki, moralniak. I najgorsze: poczucie wstydu, że tak się złachmaniłem. Ale zszedłem. Pod blokiem czarne maserati, a obok stał prezes Bogusław Leśnodorski. Na żywo widziałem go pierwszy raz. Kawał chłopa. Ciemne okulary, dobre ciuchy. Lans. Obok Jacek. Jak to on, stonowana elegancja.

– Dzień dobry, panie prezesie, panie trenerze. – Mimo że byliśmy z Jackiem kolegami z drużyny, zawsze zwracałem się do niego per „panie trenerze”. Z szacunku.

– Cześć, Dawid. Jesteśmy tu, żeby ci pomóc. Chcemy, żebyś wrócił do grania. Zostawiam cię z trenerem Magierą. On ci wszystko powie – oznajmił prezes.

Leśnodorski ma wyjątkową umiejętność burzenia dystansu w kontakcie z rozmówcą. Chociaż czułem się jak wymęczony przez wódę szmaciarz, nie dał mi odczuć, że jestem gorszy. Mimo że widzieliśmy się pierwszy raz, każdym gestem pokazywał, że i jemu, i Jackowi na mnie zależy.

Kurczę, co za goście! Mogą mieć każdego piłkarza w Polsce, a przyjeżdżają do mnie, steranego wódą, bezrobotnego lumpa… – pomyślałem i łzy zakręciły mi się w oczach. Nie mieściło mi się to w głowie: prezes Legii przyjeżdża mnie ratować. PREZES Legii!

Magiera zaprosił mnie do kawiarni niedaleko mojego domu:

– Jutro jesteś na treningu – rozkazał, kiedy usiedliśmy.

– Trenerze, przecież widzi trener, jak wyglądam. Nie dam rady…

Jacek zamówił mi colę. Tak trzęsły mi się ręce, że nie mogłem podnieść szklanki.

janczyk_stos

O książce:

Wielki talent. Rekordowy transfer. Nałóg, który zniszczył wszystko.

Świetny występ w młodzieżowych mistrzostwach świata w Kanadzie w 2007 roku pokazał, jak wielki drzemie w nim talent. Stawiano go w jednym szeregu z Sergio Agüero, chciały go u siebie Inter i Atlético, ale za rekordowe 4,2 miliony euro trafił do CSKA Moskwa. Stolica Rosji miała być trampoliną do wielkiej kariery Dawida Janczyka. Okazała się przekleństwem, które zapoczątkowało jego upadek…

„Moja spowiedź” to rozliczenie się z przeszłością jednego z największych talentów w historii polskiego futbolu. To opowieść o samotności, niewłaściwym towarzystwie, wizytach w najlepszych nocnych klubach, łatwych pieniądzach, braku cierpliwości. I o nałogu, który może rozpocząć się od jednego drinka.

Miał wszystko, by zostać drugim Lewandowskim. Dziś już nawet nie odcina kuponów od dawnej sławy. Walczy o powrót do normalnego życia.

Książka „Dawid Janczyk. Moja spowiedź” dostępna jest w przedsprzedaży na dwóch witrynach [KLIK], [KLIK]. 

KOMENTARZE (73)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maryla ostra jak na Euro

ech, liczyłam na tytuł „Skacowany”

MArekPolkowski

„zarzygany” bylby lepszy

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

AstanaSheriffSpartakDudelange
Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko.

Zdjęcie profilowe urwipołeć:
Oraz ulubionych zabaw użytkownika Juri z jego ojcami.

Poznaniak

Ty jak i dwoch twoich zasranych kolegow wymyslajacych tyuly dla Janczyka nalezycie do Polaczkow ktorzy predzej czy pozniej skoncza w rynsztoku Jestescie obslizglymi prymitywami ktorych raduje cudze nieszczescie

vladtepes

Albo jest jeszcze szansa na uratowanie człowieka po tej „spowiedzi”(o piłce i tak już może pewnie zapomnieć), albo skończyła się kasa na picie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sztrasburger

To bylo wiecej niz pewne ze zrobicie te ksiazke. Przechlany pilkarz sobie dorobi do roztrwonionej fortunki. Kto nastepny? Grosicki wspolnie z Peszkinem?

asddsa

‚skretyniali’

logon

obstawiam Kapustkę, w dalszej kolejności Szymańskiego

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JackGrand

Uwielbiam książki o wykolejeńcach, są o wiele ciekawsze, niż: „wszędzie byłem, wszystko widziałem” (pozdro Stanowski!) … Chyba dam Janczykowi zarobić parę złotych, licząc naiwnie, że nie przepierdoli na wódę.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JackGrand

Wpis semikonduktora powiał tutaj wyższymi sferami i naprawdę nielichym obeznaniem w najwyższych warstwach literatury i socjologii.
Aż trochę dziwnie się czuję odpisując tak wybitnej personie, ale już dawno nic mnie tak nie rozbawiło, jak wpis tego chcącego za wszelką cenę zabłysnąć kondoma, który uważa się za lepszego od innych, bo przeczytał „Mistrza i Małgorzatę”.
Nie ma wątpliwości, że kolega semikonduktor jest w górnych trzech procentach, które czytają książki, mało tego — on jest na tyle szlachetny, że potrafi poświęcić swój arcy cenny czas, żeby tłumaczyć złożoność i specyfikę największych dzieł literatury takim tukom jak na przykład ja.
Dziękuję ci semikonduktorze za twoją cenną opinię. Życzę sobie, żebym na portalu dotyczącym piłki mógł pisać tylko o książkach dotyczących piłki, nie natrafiając na zagubionych w necie inteligencików. A innym ludziom życzę, żeby podczas swoich ziemskich wędrówek nie natrafili na ciebie i tobie podobne pseudointelektualne rzygowiny.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

czoper

Co to jest IQ?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Despero
Wisła Kraków

Też lubię książki o piłkarzach, którzy mają coś za uszami, ale tu nie jestem przekonany do zakupu. Jednak takiego Iwana czy Kałużnego łatwiej zaakceptować, bo coś w piłce osiągneli.

Bartek Kiezun

Wreszcie szczerze bez owijania. Jesli przyszedł czas W jego życiu, że nabrał dystansu i nie szuka wymówek to do trio Kowalczyk-Iwan-Janczyk w radio jak znalazl. Stano, twój ruch.

Laguna

Książka jest, teraz następny szczebel kariery: felietony na Weszło (we wtorki jest wakat).

bytrek

Koleś od 12 lat codziennie tylko pije, co on może mieć ciekawego do powiedzenia o piłce. Postawisz na jakaś drużynę bo ekspert Janczyk tak doradzi?

asddsa

a co do powiedzenia ma jakis stazysta, albo chociazby jakis szpakowski?

OrtalionowyRycerz

Kowal piję zdecydowanie dłużej a jednak robotę od weszlo dostał :)

bytrek

Porównujesz Kowala który przez 15 lat grał w poważna piłkę do gościa który nie zagrał poważnego meczu? Do tego Kowal od lat zajmuje sie komentowaniem meczy i bycie ekspertem, trochę wiec meczy oglądał, a Janczyk? ten do godzinny meczu już nie był w stanie.

Fort Czerniakowski
Legia

Jeszcze zapomniałeś o grze dla KTS Weszło. Będzie idealnie pasował do tych darmowych kiełbas, piwa i grupki żłobów na trybunach

Turbo_Lover

Ktos moze wie czemu o Janczyku ciagle pisze sie jako o „jednym z największych talentów w historii polskiego futbolu”? Ktos widzial ten talent? Talent to mial Lubanski, Deyna, Boniek czy Lewandowski, a nie napastnik, ktory strzela srednio 3 bramki na sezon…

Kozio
Narew Ostrołęka

Pozwolę się nie zgodzić. Akurat Janczyka – moim zdaniem – jeśli chodzi wyłącznie o czysty talent, można stawiać naprawdę wysoko w rankingu polskich piłkarzy wszech czasów. Ciężko porównywać Janczyka do Lewandowskiego czy Bońka, czy innych. Nie ma to żadnego sensu. Natomiast ja twierdzę, że gość miał naprawdę wszystko, no może z wyjątkiem najważniejszego – głowy, by osiągnąć naprawdę wiele w piłce.

Paul07

Pamiętam, że te mistrzostwa świata do lat iluś tam. Były to jedne z pierwszych mistrzostw dla nielatów. Oglądałem mecze i byłem zdziwiony, że mamy takiego napadziora na lata. Z resztą nie tylko ja, eksperci komentatorzy,. wszyscy byli nim zachwyceni. No i mogło być pięknie ale nie było. Jeden z największych przepieprzonych talentów, niczym Sypniewski.

bytrek

też oglądałem te MŚ do lat 19 chyba, gdzie Janczyk wyglądał jak gdyby był z innej wyższej ligi od reszty. Bawił się tam. Od reszty naszej kadry był lepszy jakieś 3 pułki.

gustaw

Jestem wstrząśnięty i zmieszany… A tak na serio – to już się robi takie schematyczne „mogłem być wielki, podcieralem się kasą, ale popełniłem głupoty”. Jak dziecko… Trzeba było myśleć a alkohol jest dla ludzi tylko trzeba wiedzieć kiedy gdzie i ile. Dorosnij wreszcie Dawidzie i nie myśl że postawa „byłem gwiazdą i zabłądziłem” jest fajna. Jest żałosna. Sorry ale taka jest prawda. Weź się w końcu za siebie. Wyleczyć się z nałogu naucz się czegoś i znajdź sobie jakąś pracę a nie bawisz się w naśladowanie swoich starszych kolegów

MArekPolkowski

„jeden z najwiekszych talentów w polskiej piłce”, to nic już nie musi robi, teraz napisał biografie, zaraz zaproszą go do tv, może przy okazji uda zrobić się z nim parę „kontrowersyjnych” wywiadów, z kim to nie pił wódy, może okaże się że z samym Putinem itp., a na koniec zrobią go ekspertem w nc+

Piotr Szkudlarek
Warta Poznań

„Zarzygany”. To byłby chwytliwy tytuł.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Nasz wkład w rozwój literatury piłkarskiej – stworzenie podgatunku alkobio.
Co do pijaków, to talent mieli Okoński czy Garrincha, a nie jakiś drewnopulous!

Rudy z UE

Myślę, że tą książką oraz całokształtem kategorycznie zluzował Sypniewskiego, z jednej strony trzeba mu zyczyć jak najlepiej, ale z drugiej … no lepiej, żeby go kto inny szybko nie zluzował bo to będzie oznaczać kolejny życiowy dramat dla kogos

Krzysio Marzyciel

czyli teraz bedzie zarabial an ty mze chclal? No k$%^a dziekuje nasram, postoje.

Pałlo Kutińjo
Sporting Krzyczki Żabiczki

Ktoś tu chyba też chlał, bo nie trafia w klawisze…

Voitcus

Trafia, ale nie w te, co potrzeba, więc jeszcze nie jest tak źle

Partizan

„Drugim Lewandowskim”? Więcej sensu miałoby: „O Lewandowskim mówiłoby się: drugi Janczyk”. W 2007 Rober kopał w Zniczu, a Janczyka chciało pół Europy.

WieslawWojnar

Tym bardziej, że Janczyk jest starszy od Lewana.

Partizan

no tak, o to mi chodziło, to przecież „fakt oczywisty”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kedyw

Całe Weszło: jak na rynku pojawia się ciekawa pozycja(Pawła Czado o Górniku) to cisza, ale nudna i przewidywalna książka o wydumanym „wielkim talencie, który przepił karierę” już reklamowana jest.O ile promowanie własnego produktu rozumiem, o tyle takiej ciszy medialnej przy Czado nie rozumiem(tak, wiem że między nim a Stanowskim była kiedyś polemika).Mówimy przecież o wielkim kawałku historii polskiego futbolu…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Świroos

Z tego co pamiętam to facet wyjeżdżał do Rosji w wieku 19. I gość w tym wieku mówi, że nie lubił nigdy czystej wódy. Sorry ale to jest dowód, że to zwykły idota z dorobioną teorią o depresji bo łatwiej żyć mu ze świadomością zmarnowanej szansy przez chorobę a nie własny debilizm.

Nonsens90

Czekam aż TurboDzban wyda książkę pt „Niepowołany”

Zulberto Karlos

Trylogia Stanowskiego. „Pijany”, „Obsrany”, „Zarzygany”.

Rudy z UE

Jeb!!!!

Boski Diego
Barca B

„Nic bardziej nie tamuje postępu niż zła książka sławnego autora.”
Monteskiusz

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

„Pecunia non olet.”
Wespazjan

czoper

Cukinia tyż. czoper

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KoStUcHy

„Miał wszystko, by zostać drugim Lewandowskim”-…. rozjebało system… naprawdę ktoś tak napisał ???????????.
Po pierwsze grał przed Lewandowskim, to jak mógł zostać drugim Lewandowskim?… po drugie przez całą karierę strzelił 20 bramek.. czyli pewnie mniej niż Trałka, po trzecie… ręce opadają… bo gość był tak słaby że Kuchy King przy nim to Sapkowski polskiej fantastyki.
Gość miał JEDEN przebłysk na młodzieżowych MŚ, wcześniej ani potem nikt nie zobaczył jego jednego dobrego spotkania. W Legii jak otrzymali tę ofertę za Jańczyka, to pytali czy CSKA chce całą kadrę Legii, bo byli w takim szoku…. bo oferowali nawet masażystów i Macieja Szczęsnego w pakiecie, byleby ruscy głupole nie wycofali oferty.

Wojteksiurek

No akurat wtedy Maciej Szczęsny w Legii nie grał, ale dużo w tym racji 😀

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Sezon w Lokeren mial niezly 31 mecziw i 14 goli. To byl chyba najlepszy sezon w jego karierze. Tylko juz wowczas bylo widac ze cos tam pod kopula nie styka.

Boski Diego
Barca B

– Z ktorym sedzia poszedlbys na piwo?
– Z kazdym, ktory postawi

ein

Mistrzostwo 😀

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Poznaniak

Legia nigdy nie dbala o przyszlosc swoich zawodnikow Wypychala ich dla kasy zdecydowanie za wczesnie a potem good bye Zreszta ten zasrany budzet ktos musial ratowac Kazdy z nich poza malymi wyjatkami wracal z podkulonym ogonem w pokore Ostatni taki orzelek ma na imie Krystian Buja sie jak opetany latka leca a tu nic i nic Na pewno Janczyk mogl trafic zdecydowanie lepiej no ale coz Nie pierwszy i nie ostatni ktoremu Legia zlamala zycie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stój Chalina
Leeds United

Citko – Blackburn 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Uklady kolego, uklady.
Chlor z parku nie zna Magiery czy innej „persony”.

FCP22

„W pomaganiu zasada jest prosta. Powinienem pomagać, by mieć dobre owoce. Jęsli ja pomagam, jestem uratowany, ale co z tymi którym pomagam? Jeśli pomogę im tak, że nie będzie im się chciało pracować, to nie będą mieli dobrych owoców. I tym bardziej nie będą w stanie pomagać innym, bo niby z czego, skoro nie są w stanie niczego osiągnąć?
Pomaganie, które prowadzi do tego, że człowiekowi nie chce się starać i pracować, jest niestety złym owocem.

Długo o tym myślałem i dzisiaj koncentruję się na takiej pomocy, która kieruje człowieka do tego, aby sam sobie radził w przyszłości. Bo tak łatwo można człowieka zdemoralizować niemądrą pomocą.”
(cytat z książki ks. Stryczka, twórcy Szlachetnej Paczki „Pieniądze w świetle ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu”.

Skoro Dawid nie wyszedł z nałogu, dobrze mu życząc i chcąc mu pomóc, nie mogę kupić jego książki. Byłoby to dawanie alkoholu alkoholikowi.
Chętnie kupię i przeczytam książkę, gdy Dawid się postara o happy end.

Autor książki być może chciał mu pomóc, a może zarobić na jego historii? Z czasem się okaże czy pomoc w napisaniu książki była pomocą mądrą czy wręcz odwrotnie.

Wojteksiurek

Jesteście gotowi na przełom w światowej literaturze?

Piłkarz zniszczył sobie kariere :-DDDDD

jimmylennon88
Dudelange

„Zwlokłem się z łóżka. Prysznic kosztował mnie tyle wysiłku, ile w dobrych czasach dwa mecze wybiegane z rzędu. Żona pomogła mi się ubrać i wtedy zabrzmiał dzwonek domofonu. ”

Czyli typek leżał po 2 tygodnie najebany i obsrany, a żona jeszcze z nim siedziała w domu i mu pomagała się ubrać?

zalgon
CSKA Legia

lobuz kocha najmocniej

Voitcus

Polecam film „Gwiazdy”, to o J. Banasiu z dawnego Górnika Zabrze, facet też miał pewne problemy w życiu, ale ta opowieść nie jest kolejną kopią tej samej historii.

michalszostak
Premier League

Tak się zastanawiam, czy to jest historia na książkę.
Przecież są miliony ludzi, którzy mają mniejsze, albo większe problemy jak i talenty do określonych czynności i na skutek czy to słabej psychiki, czy innych okoliczności popadają w dół psychiczny.

Raducioiu

Czy on czasem nie poruszał się jak wóz z węglem i nie był żadnym nadzwyczajnym talentem?
Transfer do ruskich to jeden z wielu majstersztyków transferowych Legii jak Furman czy Borysiuk .

I Sekretarz KC PZPN
Nie doczytałem chyba

No tak… Książka będzie bestsellerem, a Dawidek będzie miał za co dawać w szyję…

okrutnik

Wstrząsające i smutne to są losy bezdomnych dzieci , a nie dorosłego , sprawnego chłopa zarabiającego miliony ; to może być jedynie chore i głupie. tyle w tym temacie .

wpDiscuz