Agnieszka Radwańska – tenisowa odpowiedź na pucharowiczów z Ekstraklasy
Inne sporty

Agnieszka Radwańska – tenisowa odpowiedź na pucharowiczów z Ekstraklasy

Na tym etapie nie ma już słabych rywali. Nie trafiliśmy z przygotowaniami. Wszystko przez zmęczenie sezonem. Sędzia ewidentnie podejmował decyzje na korzyść przeciwnika. I tak dalej, w kółko Macieju. Znamy to na pamięć, jako klasyczne wymówki po corocznym, zwyczajowym eurowpierdolu. Niestety, coraz częściej podobne wymówki funduje nam Agnieszka Radwańska. Aha, wyniki także ma podobne do naszych pucharowiczów. Właśnie zaliczyła jeden z czterech najsłabszych występów w Wielkim Szlemie w karierze…

Napisać, że Radwańska przegrała, to nic nie napisać. Skala porażki była porażająca. Polka, niedawno trzecia rakieta światowego rankingu, okazała się dużo gorsza od Tatjany Marii (możecie kojarzyć ją z panieńskiego nazwiska Malek), 31-letniej zawodniczki, która nigdy nie wyściubiła nosa powyżej 46. miejsca w rankingu, a szczytem jej osiągnięć była 3. runda Wimbledonu. Teraz Niemka dwojga imion była przy Radwańskiej niczym Dudelange przy Legii – może nie lepsza, ale dokładniejsza, bardziej zmotywowana, w lepszej formie, z większą wolą zwycięstwa. W efekcie, łatwo wygrała 6:3, 6:3. To o tyle szokujące, że wszystkie trzy wcześniejsze mecze z Radwańską były dla Niemki bolesnymi lekcjami, przegrała wszystkie, wygrywając łącznie siedem gemów. Teraz wzięła na Polce bolesny rewanż.

Porażka jest bolesna z kilku powodów. Po pierwsze, Agnieszka nigdy wcześniej nie odpadła w pierwszej rundzie US Open. Ba, w ciągu 12 lat zawodowej kariery przegrała w pierwszym meczu turnieju wielkoszlemowego zaledwie czterokrotnie (Roland Garros 2007 i 2015 oraz Australian Open 2015). To imponujący wynik i nawet mimo porażki z Marią, Radwańska wciąż jest trzecia na liście najskuteczniejszych zawodniczek w pierwszych rundach Wielkich Szlemów (za Sereną Williams z bilansem 67-1 i Marią Szarapową 49-4). Po drugie, to już trzecia z rzędu porażka w pierwszej rundzie (Cincinnati, New Haven, US Open), więc trudno mówić o przypadku.

Najmniejszym problemem związanym z porażką Polki w Nowym Jorku są pieniądze. Radwańska za sam występ otrzymała 54 tysiące dolarów (200 tysięcy złotych), więc wyjazd i tak wyjdzie na plus. Problem w tym, że znacznie gorzej wygląda jej konto z punktami rankingowymi. Rok temu w US Open już cieniowała, ale i tak wyszarpała trzecią rundę (130 punktów). Porażka z Marią już pierwszego dnia turnieju oznacza utratę 120 punktów. W praktyce oznacza to kolejny zjazd, najpewniej do siódmej dziesiątki światowego rankingu. Gdyby jakiś czas temu ktoś twierdził, że Radwańską na liście WTA wyprzedzi Magda Linette, mógłby zostać skierowany na przymusowe leczenie. Dziś taki scenariusz to już tylko kwestia czasu. Bardzo nieodległego zresztą.

Wspomniana Linette już dziś mogłaby być polską rakietą numer 1, gdyby nie miała takiego pecha w losowaniu. W pierwszej rundzie US Open wpadła na Serenę Williams, główną faworytkę turnieju. Z najbardziej utytułowaną zawodniczką ery open walczyła dzielnie, w pierwszym secie zawiesiła jej poprzeczkę naprawdę wysoko. Ostatecznie przegrała 4:6, a w drugiej partii już nie miała nic do powiedzenia (0:6). W przeciwieństwie do Radwańskiej zasłużyła jednak na brawa, bo zagrała najlepiej, jak potrafiła. O byłej wiceliderce rankingu (to brzmi dziś jak kiepski dowcip) tego powiedzieć raczej nie można.

Zjazd Radwańskiej po równi pochyłej trwa od półtora roku. W międzyczasie było huczne weselisko, po którym miał być huczny powrót na korty. Cóż, na razie huczne są tylko porażki z dużo niżej notowanymi rywalkami. Radwańska jednak konsekwentnie znajduje wymówki, wytłumaczenia i usprawiedliwienia.

Trzeci gem był decydujący, piłka na przełamanie przeszła mi koło nosa. Potem czułam się coraz gorzej i to była równia pochyła. Ciężko się gra przeciwko tak nieprzewidywalnej zawodniczce. Zaczęło mi się robić duszno, kręciło mi się w głowie, miałam bardzo ciężkie nogi, walczyłam sama z sobą. W powietrzu było tu coś, co sprawiło, że nie czułam się dobrze – skomentowała w rozmowie z PAP. Tłumacząc na nasze: bramka na 3:0 ustawiła mecz, nie ma już w Europie słabych drużyn, a Pazdan jest jeszcze zmęczony po mundialu…

foto: newspix.pl

KOMENTARZE (18)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jozef Wojciechowski
Bułka z Bananem i Zupa w Pięć Minut

Widziałem zbliżenie na jej twarz podczas przerwy w 2 secie (chyba koło 6 gema). Na 100% myślami była gdzieś indziej niż na korcie.

eneene5

ALERT! W powyższym tekście znajduje się jedna wielka kupa, a nie choćby minimalnie wartościowa treść dziennikarska!

Kcramsib

Są zawodnicy, którzy nawet po latach na szczycie dalej czują głód wygranych i w każdej sytuacji dają z siebie 300% normy. Ale są też tacy, którzy w pewnym momencie po prostu się wypalają, nasycają dotychczasowymi osiągnięciami i zaczynają traktować kolejne starty jak obowiązek do odwalenia… szkoda że Radwańska okazała tym drugim typem (szczególnie, że w sumie nic wielkiego w swojej karierze nie wygrała – nie była no.1 w rankingu, nie wygrała też turnieju Wielkiego Szlema), ale ciężko mieć o to pretensje… ot, taki charakter – rzecz wrodzona.

Komandor

Najwyższa pora trzasnąć sobie dziecko, zrobić rok przerwy i wrócić ze świeżą głową do grania.
Bo widoczne jest, że na treningach zamiast trzymać w ręku rakietę i nią machać pani Celt trzyma w ręku penisa pana Celta i nim macha. A kierunki machania rakietą lub penisem są diametralnie różne. Co widać na kortach. Rok przerwy bo inaczej zapowiada się smutny koniec pani Celt

kupsobiemasc

głodnemu chleb na myśli.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Penisy, zwłaszcza męskie, niejednej pani zaszkodziły, szczególnie nieumiejętnie używane…

furczok

Prosze rozwinac temat. Szczegolnie o te niemeskie. Widac ze Pani siedzi w temacie

I Sekretarz KC PZPN
Nie doczytałem chyba

To są niemęskie?

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

A propos penisów męskich, zalecam obu Panom dokształcenie się w materii filmowej. Bliżej – „Nic śmiesznego” reżyserii Marka Koterskiego. Jak już Panowie doobejrzą, to ponownie „usiądziemy w temacie”.

MaciekGKS

Isia pojechala do Nowego Jorku zeby odhaczyc udzial w kolejnym Wielkim Szlemie i zgarnac gwarantowane 54 tysiace dolarow. Tylko i az tyle.
Przeciez po jej grze widac, ze ona w ogole nie jest w treningu. Gra obecnie na poziomie miejsc 100-150 rankingu WTA. Pytanie brzmi, czy ona ma zamiar jeszcze wrocic do powaznego grania, czy to juz koncowka. Z punktu widzenia kibica najbardziej ucieszylaby mnie wiadomosc o jej zajsciu w ciaze. Najbardziej czarny scenariusz jaki mi przychodzi do glowy jest taki, ze ona probuje zajsc w ciaze, ale im nie wychodzi. Obym sie mylil. Powodzenia Agnieszko!

furczok

Musisz jej nienawidzic. W czasach gdy wszystkie fajne ida na Czarne Marsze i walcza o aborcje to ona ma urodzic?

KatalonskiPIES

„Tłumacząc na nasze: bramka na 3:0 ustawiła mecz” No wlasnie bramki na 3;0 zabraklo i o to chodzilo Radwanskiej. Prowadzila 2;0 i miala pilke na 3

InfluencerOpinii
Jastrzębski Węgiel

No nie, nie przenośmy bydlęcego podejścia piłkarskiego do tenisa. Co w takim razie powiedzieć o Simonie Halep, NUMERZE JEDEN ŻEŃSKIEGO RANKINGU, która też przegrała w pierwszej rundzie? Artykuł o Polańskim wygląda przy tym jak wzór do naśladowania, wręcz nie do powtórzenia…

andreski

Ale co Ty porównujesz? Jedną wpadkę Halep do konsekwentnego pikowania w kierunku dna, Radwańskiej?

InfluencerOpinii
Jastrzębski Węgiel

Nawet jeśli przesadzam, to jednak takie porównanie jakie pojawia się w artykule jest co najmniej „krzywdzące”. Szczególnie, że takie sytuacje jak w przypadku Radwańskiej w żeńskim tenisie zdarzają się dość często. Ot powód by dowalić, tylko szkoda, że bez większego zamysłu. Skoro jest w dołku, to czemu miałoby to być aż takie rozczarowanie?

furczok

Pewnie niewielu tutaj wie, ze A. Radwanska nie ma kontraktu na sezon i czy gra czy siedzi na lawie, to niewielka roznica. Nie dostaje zadnych pieniedzy publicznych. Konsekwencje jej decyzji, jej porazek uderzaja w nia i w jej ekipe. To nie jest futbol, tutaj nie ma gowniarstwa.

furczok

Pani Radwanska nie jest sponsorowana z pieniedzy publicznych. Jak sobie gra tak gra. Kase ma. Jezdzi sobie po swiecie. Spotyka kolezanki. I ma w glebokim powazaniu takie porady i komentarze, jakimi popisuja sie ponizsi / powyzsi frustraci, tudziez pospolite chamstwo. Nikt nie jezdzi na turnieje, zeby przegrac, ale ona nie musi gryzc trawy na Wimbledonie, cegly w Paryzu, czy betonu. Da rade to cos wygra, nie da rady to nie bedzie poswiecac zdrowia. Po 20 latach na korcie moze sobie poodbijac pilke na nizszym poziomie, dopoki jej to sprawia frajde.

plumker

To prawda, ja jakiekolwiek nadzieje na wygranie wielkiego szlema przez Radwanską straciłem już bardzo dawno temu. Szkoda, że losy jej koleżanek potoczyły się tak, że zaszczytne trofea zdobywały odpowiednio dla Niemiec i Danii, nie dla Polski. Po karierze Radwanskiej zostaną miliony na koncie, tylko tyle i aż tyle. Niech jej się wiedzie.

wpDiscuz