post Avatar

Opublikowane 27.08.2018 15:54 przez

Mariusz Bielski

Wiecie, nigdy nie byłem za bardzo „against modern football”. Zawsze uważałem to hasło za romantyczny wybryk, coś raczej przejaskrawionego niż mającego szansę na realny byt w 2018 roku i później. Zwłaszcza w odniesieniu do komercjalizacji naszego ukochanego sportu. Nie widzę nic zdrożnego w chęci zarabiania coraz to większych pieniędzy, bo tylko za ich pomocą kluby czy całe ligi mogą znacząco się rozwijać. Sam pomysł bez środków na realizację nie wystarczy.

Do umowy LaLigi z agencją Relevent Sports podchodzę jednak z dużym dystansem. Oczywiście rozumiem wszystko co za nią stoi – chęć potrzeby podbijania nowych rynków, zdobywania nowych kibiców, zapełniania niszy, zanim zrobi to konkurencja… Ale warto też zauważyć ryzyko, jakie ta współpraca niesie, tworząc precedens wśród rozgrywek ligowych. Włosi już od paru ładnych lat emigrują na takie jedno spotkanie, choćby w ramach Superpucharu, dlatego kontrowersje są nie lada mniejsze. Nie da się natomiast ukryć, że w 38-etapowym maratonie nagłe wysłanie dwóch ekip do Stanów zaburza nieco teoretyczną sprawiedliwość tego formatu. To sztuczne tworzenie równych i równiejszych – pod względem marketingowym. Sportowo zaś równych i (nie)równiejszych, bo w takim układzie danej drużynie odpadnie jednak możliwość skorzystania z atutu własnego boiska i tym podobne kwestie.

Nie dziwię się więc, iż w Hiszpanii debata w temacie umowy z Relevent jest tak głośna. Oczywiście, może zdarzyć się tak, że ten jednorazowy wyjazd najmocniej odbije się na jakiejś ekipie, która na koniec sezonu znajdzie gdzieś w środku tabeli i, powiedzmy, wyląduje na 11. miejscu zamiast na 10. Okej, żadna to strata z perspektywy sportowej. A może jednak być inaczej – niech się takiemu zespołowi przytrafi chociażby wypadnięcie z europejskich pucharów o jedno czy dwa oczka przy równoczesnej stracie punktów w USA. Albo gdyby podobny scenariusz miał miejsce względem mistrzostwa kraju? Oj, wtedy to byśmy się dopiero nasłuchali! Kto wie, może nawet całkiem słusznie? W takim wypadku nie wyobrażam sobie, aby jakikolwiek zdrowo myślący działacz stwierdził, iż wzięcie udziału w międzynarodowym przedsięwzięciu było ruchem korzystnym, bo pozwoliło zarobić klubowi mniej więcej takie same pieniądze, co miałoby miejsce również w przypadku awansu do europejskich pucharów.

Moim zdaniem to w ogóle nazbyt sztuczne, by przy tak szeroko zakrojonej indywidualizacji rozwoju poszczególnych klubów odgórnie wiązać je umową, na mocy której trzeba będzie wkraczać na dany rynek. Nie ma to sensu, gdy weźmiemy pod uwagę, iż po prostu nie każdego kierunek amerykański interesuje. Nie trzeba posiadać na ten temat wiedzy tajemnej, by zauważyć, że na przykład Atletico, Valencia oraz Villarreal z różnych względów dużo bardziej wolą rozwijać się na rynku azjatyckim. Deportivo Alaves koncentruje się na działaniu w krajach europejskich nieco mniej rozwiniętych futbolowo niż Hiszpania i nie zamierza tego zmieniać. Athletic w ogóle olewa taką ścieżkę rozwoju ze względu na swoją filozofię narodowościową. Gironę bardziej interesuje kierunek indyjski. Giganci zaś, to jest Barca i Real, są na tyle mocne globalnie, że nie muszą ograniczać się do działania tylko w amerykańskiej niszy. Zwłaszcza ci drudzy deklarują, iż nie zamierzają się ruszać z Hiszpanii, by realizować warunki dealu z Relevent Sports.

Tydzień temu rozmawiałem na ten temat z Rafałem Lebiedzińskim – efekty znajdziecie tutaj – i jak najbardziej przyjmuję jego argumentację, że jeśli już ktoś zdecyduje się na działanie z szerszym rozmachem w Ameryce, to wycieczkami do USA w ramach LaLigi tylko sobie pomoże. Inna sprawa, iż również on poniekąd zgodził się z moją tezą, jakoby hiszpańskie kluby coraz bardziej zaczynały dbać o widza zagranicznego, niż miejscowego.

A ja pójdę dziś jeszcze dalej, bo mam wrażenie, że LaLiga oraz poszczególne kluby nie do końca dbają odpowiednie o samych siebie. Pierwszy przykład z brzegu dostaliśmy w ostatniej kolejce, gdy Barcelona mierzyła się z Realem Valladolid na murawie przypominającej boisko Zawiszy Rzgów tuż po odbytym na jej obiekcie festynie. Zwracaliśmy już na to uwagę w pomeczówce, ale jakby ktoś jeszcze przegapił ten greenkeeperski cud, służymy pomocą.

valladolid

Nie chodzi o samo marudzenie dla marudzenia, ale tego typu historie stanowią dużą wizerunkową potwarz dla Primera Division jako produktu eksportowego na cały świat. Bo nie mamy wątpliwości, iż cały świat to wszystko zobaczył, skoro na Estadio Jose Zorilla przyjechała Blaugrana. W innym wypadku może udałoby się uniknąć kompromitacji, ale nie w takich okolicznościach. Tu co najwyżej wyszło przaśnie, nie światowo. I nawet prezes Blanquivioletas sam przyznał, iż jego klubowi należy się kara. Javier Tebas także zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji z zaistniałej sytuacji.

Pal sześć jednak następstwa. Rzecz idzie o to, by pozostali oraz sam Real Valladolid wyciągnęli wnioski na przyszłość. Bo w innym wypadku cały ten marketingowy rumor zostanie zrównoważy się z zaniedbywanymi podstawami. Wiadomo, że lidze hiszpańskiej nie grozi degradacja do poziomu ekstraklasy, ale zasada może zadziałać tak samo – potencjalny sponsor czy inwestor zobaczy jedną, drugą, siódmą tego typu wpadkę i zamiast wyłożyć klubowi lub związkowi kupę kasy na stół, wycofa się z rozmów, ponieważ potraktuje LaLigę niepoważnie. Kojarzycię metaforę z cukierkiem? No właśnie potencjalnego klienta odrzuci już samo opakowanie, chociaż smak może być boski.

– Jeśli chcemy sprzedać za granicą nasz produkt, jakim są mecze ligi hiszpańskiej, musimy najpierw przyjrzeć się temu, co dzieje się u nas – mówił Gerard Pique po meczu i miał pełną rację, tak jak każdy mu wtórujący.

Tylko autorefleksja oraz wyciągnięcie z niej właściwych wniosków może doprowadzić Primera Division na równie wysoki poziom marketingowy co Premier League, o czym Hiszpanie tak bardzo marzą. Dogonienie wyspiarzy byłoby jednak dużo łatwiejsze, gdyby nie liczne afery – lub jak kto woli: gównoburze – dotyczące wielu organizacyjnych spraw w hiszpańskim futbolu. Przykładów nie trzeba szukać daleko, a winne są zarówno związki jak i same kluby.

  • W paru ostatnich sezonach praktycznie rokrocznie nie potrafiono wybrać stadionu, na którym miałby odbyć się finał Pucharu Króla.
  • Niedawno na stadionie Celty został uszkodzony dach, przez co trzeba było przełożyć mecz z Realem Madryt i oczywiście nie potrafiono dogadać się co do terminu. Sami Galisyjczycy też dali ciała w tym temacie, wszak nie modernizowali dachu na Balaidos o 1982 roku.
  • Parę lat temu na Mestalla tuż przed meczem wysiadł prąd. Okazało się, że agregaty nie były naładowane, więc spotkanie musiało rozpocząć się z opóźnieniem.
  • Swego czasu podczas meczu Primera Division zawaliła się barierka na stadionie Rayo, przez co jeden z kibiców został ranny. W ogóle Estadio de Vallecas to jedna wielka kupa gruzu, której nikt nawet nie sprzątał od stu lat.
  • LaLiga uciekała się do dziwnych zabiegów mających przykryć niskie zainteresowanie meczami wśród kibiców niektórych zespołów. Wydano rozporządzenie, według którego na trybunie widocznej w telewizji musiało być zajętych przynajmniej 75% krzesełek. W innym wypadku klub dostawał karę.
  • Piłkarze co chwilę chcą protestować z różnych względów. Sezon 2011/12 rozpoczął się dopiero pod koniec września, z miesięcznym opóźnieniem. Trzy lata później kluby buntowały się przeciwko niesprawiedliwemu podziałowi pieniędzy z praw telewizyjnych. Teraz kapitanowie poszczególnych drużyn oraz stowarzyszenie hiszpańskich piłkarzy również zamierzają protestować w sprawie umowy z Relevent, ponieważ nie podoba im się ten pomysł z wielu względów. Również etycznych, wszak decyzję o współpracy z USA podjęto bez konsultacji z klubami i zawodnikami.
  • Przez długi czas Javier Tebas wzbraniał się przed wprowadzeniem Goal-Line Technology do Primera Division, argumentując, iż LaLigi na niego nie stać, co na tysiąc kilometrów zajeżdżało ściemą i groteską.
  • W poprzednim sezonie trzeba było przekładać derby Leganes-Getafe, a w tym sezonie mecz Leganes-Villarreal, ponieważ osoby układające terminarz znów popełniły ten sam błąd, planując mecz na Estadio Butarque w terminie, który kolidował z „Vuelta de Espana”, wielkim wydarzeniem kolarskim.

I tak dalej, i tak dalej…

Dobrze, że chociaż w tym ostatnim względzie Hiszpanie się opamiętali i wreszcie zrozumieli, że technologia może im wyłącznie pomóc. Wiadomo, VAR działa dopiero od paru kolejek, dlatego choćby komunikacja nie jest jeszcze na tyle płynna jak sobie wymarzono, aczkolwiek takie frycowe płacił każdy i to akurat nie jest powód do wstydu. Byłby, gdyby w Hiszpanii nadal działy się takie cuda jak choćby w meczu Manchesteru City z Wolves. Ale już sam początek bieżącego sezonu LaLigi pokazał zresztą, iż wsparcie video było potrzebne. W meczu Espanyolu z Valencią dzięki niemu uznano gola Granero z rzutu wolnego, po którym piłka odbiła się za linią bramki, czego najpierw arbiter nie zauważył. Z kolei w nieszczęsnym meczu Barcy z Realem Valladolid ta słusznie uniknęła utraty punktów, po tym jak ze spalonego bramkę na 1:1 zdobył Keko, początkowo uznaną za prawidłową. Informowanie kibiców o tym jak działa VAR – za pomocą rozdawanych broszur, pokazywania spornych sytuacji na telebimach, tłumaczenia kiedy może interweniować – również wzbudza jedynie pozytywne odczucia.

A zatem – można iść z duchem czasu w godny sposób? Owszem, trzeba tylko chcieć. Albo i aż, znając temperamenty oraz często brak dobrej woli w hiszpańskim futbolu, gdzie podziały zbyt często odgrywają ważną rolę. Ogólnie jednak wciąż nie mogę pozbyć się wrażenia, że za promocję LaLigi na całym świecie zabrano się trochę – za przeproszeniem – od dupy strony i właśnie praca u podstaw, a nie rozsprzedawanie się po całym świecie powinno stanowić punkt wyjścia do dalszego rozwoju marketingowego Primera Division. Choć jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to raczej pozostanie w sferze moich marzeń.

Mariusz Bielski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 21
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Anglików nie dogonią. Główną przeszkodą jest i będzie mentalność. To południowcy i u nich zawsze będzie większy „luzik”. Nawet jak na górze zepną poślady, to ci na dole ich storpedują. La Liga ma ogromny potencjał w postaci Barcelony i Realu i nie ma co się czarować. Te dwie drużyny nakręcają koniunkturę, robią oglądalność. A reszta drużyn? Z całym szacunkiem, ale nawet super solidne Atletico to już nie to. Choć ligę hiszpańską oglądam co tydzień, to patrzę głównie na mecze Realu (od wielu lat kibicuję) , czasem popatrzę na FCB, ale już gdybym miał do wyboru jakikolwiek mecz z La Liga (bez wymienionej dwójki) i jakikolwiek mecz Premier League, to wybór byłby banalny. Są gusta i guściki, ale moim zdaniem w Anglii gra się w lidze ładniej dla oka (a i stadiony jakieś takie bardziej estetyczne). Wyjmując mecze Realu i Barcelony, to często od oglądania pozostałych spotkań lubią zaboleć oczy. Obserwując ligę angielską tego nie doświadczam.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Cała Twoja wypowiedź w sedno! W Anglii się … no właśnie… zapierdala. W Hiszpanii wiele meczów, to gra w chodzonego. Co do spotkań faworytów z outsiderami: wczoraj oglądałem Gironę z Realem. Zaiwaniali gospodarze aż miło. Ok. Sami sobie zafundowali dwa karne, potem sił zabrakło, ale naprawdę mi się podobali i gdyby mieli w pierwszej połowie troszkę więcej szczęścia, zapakowaliby Realowi trójkę. Z powodzeniem mogli to zrobić. Oj nie sądzę, że wtedy by ich Real tak wypunktował, jak to wczoraj widzieliśmy. To, o czym mówisz, jest szczególnie jednak widoczne w meczach Barcelony. Albo spotkania oddawane bez walki albo opór kończy się po pierwszym golu. I co ja mam w takim meczu oglądać? Klepanie Blaugrany, ty do mnie ja do ciebie, ojej, wpadło. Nuuuda. I znów wracamy do mentalności.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Bardzo dobrze się „Ciebie czyta” i wybaczę Ci nawet kibicowanie Barcelonie (ściślej mówiąc Messiemu), a wierz mi, że to kibicowi realu łatwo nie przechodzi 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

„Znaczy ja Messiemu też kibicuję tak „powierzchownie”, w sensie że mnie nie obchodzi ile ma dzieci, co je na śniadanie, gdzie mieszka, jakiej słucha muzyki itd,”
A nawet mi to przez myśl nie przeszło!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

thinktonio
thinktonio

Sorry, ale zapieprzanie bez sensu, jak to się dzieje w Anglii, mi nie odpowiada (ale z ciekawością oglądam mecze Leeds – wiem poziom niżej, tylko, że grają inną piłkę no i jest Klich). Generalnie jestem za tym, gdzie się gra ładną piłkę i tyle – w Anglii też można znaleźć – Liv i Tot, czasem Che. A w Hiszpanii np. Sevilla lub Valencia albo Betis.. We Włoszech Napoli lub Sampa – zresztą włoska liga jest dla nas coraz ciekawsza – z oczywistych względów. Ale np. przełączam od razu kanał jak widzę MU, Atletico lub Juventus. Pozdrawiam,

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Staszek Anioł
Staszek Anioł

Nie no, pewnie, ta reszta ligi jest tak badziewna, że Sevilla trzy razy z rzędu wygrała Ligę Europy, w jej półfinale były w ostatnich latach Athletic, Celta, Valencia, Villarreal…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Staszek Anioł
Staszek Anioł

No to takie kluby angielskie są ostatnio częściej klubami „drugiego sortu” w rozgrywkach „pierwszego sortu”…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Staszek Anioł
Staszek Anioł

To sobie porównaj z każdą inną silną ligą. No jakoś te pozostałe hiszpańskie kluby nie odstają na niekorzyść tych słabszych z Anglii, Niemiec czy Włoch. Jeśli uważasz inaczej, to… możesz uważać, co chcesz. Przecież to porównanie Ligi Europy z I ligą jest tak durnowate, że głowa mała…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Filet
Filet

To, że Barcelona gdzieś gra nie znaczy, że cały piłkarski świat to ogląda. Ba 90 % czytelników weszło dowiedziało się o tym z tego tekstu.

Filet
Filet

*Dane według badania przeprowadzonego na niereprezentatywnej liczbie: 1 osób.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Anglia
02.04.2020

Kiedy nazwisko mówi wszystko o piłkarzu, czyli historia Terry’ego Butchera

Terry Butcher rozegrał w reprezentacji Anglii aż 77 spotkań. Przez lata uchodził za jednego z liderów kadry, choć tylko pięciokrotnie wyprowadził na boisko ekipę „Synów Albionu” z opaską kapitańską na ramieniu. Nie przeszkodziło mu to jednak w zdobyciu wielce wymownego przydomka: Captain Blood. To nawiązanie do popularnej niegdyś na Wyspach powieści Rafaela Sabatiniego, opowiadającej o […]
02.04.2020
Bukmacherka
02.04.2020

#GRAMzDOMU z Totolotkiem – CS:GO i piłka nożna na jednym kuponie!

Counter Strike GO i piłkarska liga białoruska? Takie połączenie tylko w Totolotku! Ten legalny polski bukmacher przygotował specjalną ofertę w ramach akcji #GRAMzDOMU. Znajdziemy w niej m.in. dwa mecze mecze ESL Pro League. Sprawdźcie, co warto obstawić! Biełszyna – Haradzieja Faworytem tego spotkania są gospodarze, za których wygraną Totolotek płaci 2.10. Nad czym jeszcze warto […]
02.04.2020
Weszło
02.04.2020

Wisła Kraków przechodzi z rąk TS-u do triumwiratu ratowników

Wisła lada dzień przejdzie już w całości spod skrzydeł Towarzystwa Sportowego do trójki ratowników Błaszczykowski-Królewski-Jażdżyński. – Dla nas najważniejsze były: kwestia licencji na znak, akademia oraz zarządzanie długiem historycznym i myślę, że warto dziś skupić się na tym, że doszliśmy do porozumienia i obie strony na tę chwilę odchodzą od stołu zadowolone – mówi Jarosław Królewski […]
02.04.2020
Kanał Sportowy
01.04.2020

Hejtpark LIVE od 21:00. Sebastian Fabijański i Krzysztof Stanowski

Środa, godzina 21, to mógłby być wieczór z Ligą Mistrzów. Ligi Mistrzów ze zrozumiałych przyczyn nie ma, ale od 21:00 czeka na was HEJTPARK wraz z Sebastianem Fabijańskim i Krzysztofem Stanowskim, którzy będą odpowiadać na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy WeszłoFM. Telefon do studia: (22) 219 50 31. Zapraszamy!
01.04.2020
Inne sporty
01.04.2020

Wimbledon odwołany. Będzie nam go w tym roku brakować

1945 rok. To wtedy po raz ostatni nie odbył się Wimbledon. Przez kolejne lata turniej ten regularnie przyciągał największych zawodników i tłumy kibiców. Stał się symbolem tenisa, najbardziej wyczekiwaną imprezą w sezonie. Dziś dowiedzieliśmy się, że w 2020 roku nie mamy jednak na co czekać, bo turniej odwołano. I jasne, wiemy, bezpieczeństwo jest najważniejsze. Ale […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Wojny, białaczka i legendarne rzuty wolne. Historia Sinisy Mihajlovica

– Mówią, że koronawirus zabiera głównie ludzi starszych, schorowanych. Mówią to jako pocieszenie, że ich to nie dotyczy. Starsi ludzie nie są liczbą. To nasza historia, nasze zasoby, z których mamy czerpać. To nasze doświadczenie, pozwolili nam być tym, kim jesteśmy – te słowa Sinisy Mihajlovica odbiły się szerokim echem nie tylko we Włoszech. Trener […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Wideo: Jakub Kosecki pokazuje nam, jak żyje w Turcji

– Tu jest tak gorąco, że ludzie strzelają w słońce! – opowiada o Adanie Jakub Kosecki. Jak mu się wiedzie w Turcji? „Kosa” pokazał nam od środka swój klub, stadion i… swoje mieszkanie. A przy okazji opowiedział kilka barwnych historii. Poczujcie klimat Adany Demirspor! 
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Futbol reprezentacyjny? Zamknięty „do odwołania”…

Chyba już po tej pierwszej wideokonferencji UEFA, na której podjęto decyzję m.in. o przełożeniu Euro 2020, wielu było świadomych, że to ledwie pierwszy element domina. Niektórzy łudzili się, że marcowe mecze reprezentacyjne uda się zagrać w czerwcu, że futbol w miarę szybko wróci, że niektóre turnieje zaplanowane na lipiec nie będą zagrożone. Dzisiaj UEFA za […]
01.04.2020
Blogi i felietony
01.04.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

A czy jak mam 17 lat i 8 miesięcy, to mogę wyrzucić śmieci? A czy jeśli jadę do pracy okrężną drogą, żeby nabić endomondo na rowerze, to grozi mi mandat? A czy można iść kopnąć piłkę na podwórku pomiędzy blokami? A czy kopnąć do dziecka, które stoi trzy metry dalej? A czy mogę skoczyć na […]
01.04.2020
Bukmacherka
01.04.2020

Hokej bez ryzyka? Obstawiaj ligę białoruską w Milenium!

Powraca promocja „Na Luzie i Bez Ryzyka” u legalnego bukmachera Milenium! Dzięki niej czwarty mecz finału mistrzostw Białorusi w hokeju obstawimy bez ryzyka! Gracze, którzy zdecydują się postawić na to spotkanie, mogą zyskać 25 zł zwrotu, w przypadku pudła!  No dobra, a jak dokładnie działa promocja oferowana przez Milenium? Nie ma w tym nic trudnego. […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jak nie zarządzać klubem? Trzecioligowiec na skraju upadłości

Kluby piłkarskie lada moment wpadną w tarapaty. Nie wszystkie, ale większość pewnie tak, zwłaszcza w Polsce. Które z nich znajdą się w bardzo słabej sytuacji? Na przykład te, które grają w niższych ligach i mają skromne budżety, bez miejsca na cięcia. A które znajdą się w sytuacji najgorszej? Te, w których problemy zaczęły się jeszcze […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

Jedyny cukrzyk w reprezentacji Anglii. Historia Gary’ego Mabbutta

Jako siedemnastolatek został zdiagnozowany z cukrzycą. Przez szesnaście lat kariery przeszedł szesnaście operacji. Dwa razy miał złamaną nogę, a jego powietrzne starcie z Justinem Fashanu mogło się dla niego skończyć nawet utratą wzroku. Chciał go z Tottenhamu wyciągnąć George Graham, marzył o nim Kenny Dalglish czy sir Alex Ferguson. Nie dał się skusić żadnemu z nich. W […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jeśli przeżyję tę sytuację, to przeżyję już wszystko

Żylina przeszła w stan likwidacji. Większość polskich mediów opisywała to jako koniec klubu. My zwracaliśmy uwagę, że może to być dupochron, który przed tym końcem klub faktycznie uchroni. Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy Pavola Stano, który jest pierwszym trenerem w słowackim zespole. W niektórych polskich mediach panuje przekonanie, że Żylina upada. Potwierdzisz? Te kroki, które zostały […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Uchwała Ekstraklasy ma zagwarantować piłkarzom gwarancję otrzymywania pensji

– Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kluby mogą przetrwać miesiąc, dwa, pół roku w najlepszych przypadkach, ale my naprawdę nie wiemy, jak dalej rozwijać się będzie sytuacja. Nie wiemy, jak dalej rozprzestrzeniał się będzie wirus i co zdarzy się nie tylko w niedalekiej przyszłości, ale też w tej dalszej. Koszty klubów zostały na stałym poziomie, […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

„Wisła zyskała fundament na przyszłość. Wartość naszych akcji znacznie wzrosła”

– Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o Spółkę Akcyjną, której jestem szefem, to jest to przełomowe. Udało się pozyskać, w ramach bardzo korzystnej umowy, aktywo, które jest bezwzględnie fundamentem budowania klubu w przyszłości. Prawo do nazwy Wisła Kraków. Prawo do historycznego herbu, do którego wszyscy są przywiązani. To kluczowe pod kątem budowy drużyny, budowy […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Pomysł: 19 zespołów w Ekstraklasie od nowego sezonu. To chyba miałoby sens

Niektórzy wierzą, że Ekstraklasa jednak dojedzie w jakiś sposób do końca rozgrywek, ale wiara to jedno, a przygotowania i scenariusze to drugie. Trzeba być gotowym na wszystko: i na pozytywne wieści z wirusowego placu boju, i na te negatywne. A co za tym idzie w mniej optymistycznym przypadku – na zakończenie ligi i pomyślenie, jak […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

QUIZ. Wszyscy reprezentanci w XXI wieku

Zapraszamy na kolejną zabawę. Tym razem quiz nie jest naszego autorstwa, ale na platformie Sporcle znaleźliśmy bardzo fajne zestawienie, więc postanowiliśmy podpromować dobrą robotę – ktoś zadał sobie dużo trudu i policzył minuty wszystkich reprezentantów Polski z XXI wieku. Co ważne – uzbierane TYLKO W MECZACH O PUNKTY, więc odpadają wszyscy kadrowicze wyprodukowani przez niepoważne […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Nikt nie chce być tym prezesem, który gasi w klubie światło

Nie mamy wątpliwości, że żaden klub na całym świecie nie może powiedzieć, iż nie straci na kryzysie gospodarczym związanym z wybuchem epidemii koronawirusa. Inna sprawa, że organizacje można podzielić na te lepiej i na te gorzej przygotowane na czas wielkiego kryzysu. GKS Bełchatów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy. I bez pandemii znajdował się […]
01.04.2020