Rollercoaster w Sosnowcu? Takie rzeczy tylko na stadionie Zagłębia!
Weszło

Rollercoaster w Sosnowcu? Takie rzeczy tylko na stadionie Zagłębia!

Nie zapowiadało się nam to spotkanie na jakieś wybitnie emocjonujące. Z jednej strony Zagłębie Sosnowiec, jedna z gorszych ekip tego sezonu. Z drugiej Śląsk, który w meczu z Pogonią zagrał tak źle, że mieliśmy ochotę wsadzić sobie mikser w oczy i który ostatnie spotkanie wygrał dawno temu, w pierwszej kolejce. W pewnym sensie nasze przewidywania się sprawdziły, bo braków w jakości obie drużyny pokazały sporo. W pewnym sensie jednak też myliliśmy się, bo jedni i drudzy zabrali nas na przejażdżkę futbolowym rollercoasterem, wykręcając remis 3:3 w szalonych okolicznościach.

– Musimy wygrywać. Nie będziemy zadowoleni nawet z remisu – mówił tuż przed pierwszym gwizdkiem prezes Zagłębia, Marcin Jaroszewski. Po końcowym gwizdku pewnie ze wściekłością potwierdziłby swoje słowa, wszak mało brakowało, a drużyna Dariusza Dudka puściłaby gości do Wrocławia z pustymi rękoma.

A skoro już przy rękach jesteśmy… No naprawdę, trzeba mieć totalne zero przyzwoitości niczym Jędrych, by w doliczonym czasie gry, przy jednobramkowym prowadzeniu, zagrywać piłkę ręką we własnym polu karnym. W epoce sprzed VAR-u może by mu się upiekło, ale na szczęście technologia interweniowała, a Marcin Robak strzelił gola wyrównującego w samej końcówce meczu.

Po pierwszej połowie myśleliśmy, iż tego typu trafienie może co najwyżej przypieczętować wysokie zwycięstwo Śląska, który z dużą dozą polotu kontrował zespół gospodarzy. Wrocławianie co prawda ani przez chwilę nie dominowali nad przeciwnikami, lecz dawali znacznie więcej konkretów. I to jak ładnych konkretów! Była 11. minuta, gdy Chrapek z Pichem rozegrali akcję tak, jakby w DNA i CV mieli wieloletnie występy w Barcy. Skrzydłowy dał piłkę pomocnikowi, szybko wyszedł na pozycję, odebrał finezyjne podanie od kolegi, po czym dograł do skutecznie zamykającego akcję Robaka.

Drugie trafienie gości również mogło się podobać i też zostało poczęte po szybkiej klepce z prawej strony. Dankowski został wypuszczony na wolne pole, a potem dośrodkował do Picha. Ten delikatnie zgrał zaś piłkę do niepilnowanego Farshada. Gospodarze zachowali się wówczas, jakby kompletnie zapomnieli o jego istnieniu. Stał bowiem sam na skraju pola karnego, przyjął piłkę na luzie, a potem delikatnym zwodem złamał akcję do środka, minął próbującego interweniować nadbiegającego Polczaka, za chwilę podłożył Kudłę i zapakował mu sztukę pod ladę.

Przy obu golach fatalnie zachowywali się stoperzy Zagłębia. Do tego stopnia, iż nawet zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby im pójść w aktorstwo zamiast w futbol. Albo raczej „aktorstwo”, ponieważ wcale nie mamy na myśli żadnych głównych ról. Obowiązki statystów – o, to co innego. Tu Jędrych i Polczak czują się jak ryba w wodzie. Pierwszy zaspał, gdy piłkę do siatki pakował Robak. A potem obaj totalnie olali Picha, kiedy ten uderzał z 20 metrów ze środkowej strefy. Ok, kopnął prosto w Kudłę, aczkolwiek gdyby Słowak strzelił celniej, bramkarz miałby pełne prawo opieprzyć srogo obu obrońców. Dodajcie do tego jeszcze wcześniej wspominaną niby-interwencję Polczaka przy golu Farshada i uzyskacie pełen obraz nieudolności obu obrońców.

Do końca pierwszej połowy obraz meczu przedstawiał się tak, że w ogóle nie braliśmy pod uwagę innego scenariusza, jak spokojne zwycięstwo Wojskowych. Zagłębie praktycznie w ogóle nie stwarzało sobie okazji bramkowych. Najgroźniejsza była efektem niecelnego wybicia Słowika i równie złej interwencji Pałaszewskiego, który właściwie wypuścił Pawłowskiego sam na sam ze Słowikiem. I gdyby ułamek sekundy wcześniej Pawłowski ruszył to piłki, pewnie pokonałby przeciwnika, lecz tym razem to on był górą.

Śląsk jednak zamiast pójść za ciosem, przyjął minimalistyczną taktykę i prawie został za nią skarcony. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego zdecydowanie przesadzili z oddaniem inicjatywy. Cofnęli się we własne pole karne jakby już dłużej nie zamierzali grać w piłkę, tylko pragnęli w tym przeszkadzać Zagłębiu. 10 minut wystarczyło gospodarzom, by te jakże niecne oraz żałosne zamiary wrocławian pokrzyżować.

Ostrzeżenia pojawiały się od samego początku drugiej połowy. Samo wejście Tomasza Nowaka za bezbarwnego Rzoncę już zwiastowało kłopoty. Akcja z 50. minut również. Pawłowski pomknął wówczas prawym skrzydłem, zacentrował do Sanogo, a ten inteligentnie przełożył futbolówkę do wchodzącego w drugie tempo Nowaka. Vamara słusznie nie próbował samemu się obracać, wygoniony na krótki słupek, z obrońcą na plecach. Ale czemu wprowadzony przez Dudka pomocnik nie uderzał, tylko jeszcze dalej podawał do boku? Absurd, a przecież miał przed sobą tylko Słowika i mnóstwo miejsca, by jeszcze wybrać, w który róg załadować gola.

Za chwilę jednak zaczęła się prawdziwa demolka przyjezdnych, trwająca dokładnie 10 minut.

Pięć wystarczyło samemu Vamarze Sanogo, by doprowadzić do remisu. Najpierw urwał się spod krycia Golli, wyszedł sam na sam ze Słowikiem, które… Przegrał. Ale że miał też sporo szcześcia, dobiegł do odbitej piłki. Cholewiak wolał w tym czasie machać łapami, więc i spóźnił się, i wywalił przed Francuzem, gdy ten strzelał gola. Później zaś rosły napastnik wykorzystał asystę od fatalnie interweniującego Dankowskiego, zdobywając bramkę wyrównującą.

Mało? Mniej więcej po godzinie gry prąd odcięło Augusto. Portugalczyk zachował się po prostu kretyńsko – najpierw popełnił prosty błąd techniczny w przyjęciu, a potem podciął Milewskiego, który by futbolówkę przechwycił.

W 65. minucie zaś trzecie trafienie zaliczył Udovicić. Kluczową rolę w tejże akcji odegrał niezwykle aktywny dziś Pawłowski, wykorzystując pasywność Łabojki. Dzięki temu, iż pomocnik nie doskoczył do niego, mógł wypuścić w pole karne nieupilnowanego przez Cholewiaka Wrzesińskiego. A ten zaś z łatwością dograł potem do wcześniej wspomnianego Serba, który miał dokonać dzieła zniszczenia.

No właśnie, miał, aczkolwiek kolega z drużyny zniweczył starania całego Zagłębia interwencją, o której pisaliśmy już na początku. I nie, wyjątkowo nie współczujemy Jędrychowi, ponieważ zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie. Koledzy z drużyny muszą być na niego nieziemsko wkurzeni, trener pewnie też. O prezesie Jaroszewskim lepiej nawet nie wspominać.  Żadnemu jednak nie ma się co dziwić, skoro trzy punkty były na – o ironio! – wyciągnięcie ręki, lecz ostatecznie trzeba było się nimi podzielić.

logo

Zagłębie Sosnowiec

27-08-2018
3
:
3
Slask_Wroclaw_SA

Śląsk Wrocław

6. kolejka

27.08.2018

18:00

Sosnowiec

7.0 -
S. Pawłowski
5.0 -
D. Kudła
6.0 -
K. Wrzesiński
3.0 -
P. Polczak
2.0 -
A. Jędrych
5.0 -
S. Milewski
7.0 -
Ż. Udovicić
8.0 -
V. Sanogo
3.0 -
C. Rzonca
3.0 -
A. Banasiak
4.0 -
M. Heinloth
6.0 7.0
F. Ahmadzadeh
7.0 -
J. Słowik
3.0 -
K. Dankowski
4.0 -
M. Pałaszewski
8.0 7.0
M. Robak
2.0 1.0
M. Cholewiak
5.0 -
M. Chrapek
2.0 5.5
P. Augusto
3.0 -
P. Celeban
6.0 7.0
R. Pich
2.0 -
W. Golla
5.0 -
Tomasz Kwiatkowski

Zmiany gospodarzy:

C. Rzonca

T. Nowak

5.0-

K. Wrzesiński

A. Cristovao

--

Zmiany gości:

M. Chrapek

M. Radecki

3.0-

M. Pałaszewski

J. Łabojko

3.0-

F. Ahmadzadeh

D. Gąska

--
Zwroty akcji
Pomyślunek Augusto
Bajerka Farshada

Nagroda specjalna*

Aviomarin dla wszystkich
Na chorobę lokomocyjną od rollercoasteru
* każdy wybrany piłkarz ma prawo skontaktować się z w/w firmą i umówić się na odbiór nagrody.

Legenda:

Gol
Asysta
Kluczowe podanie
Samobój
Gracz meczu
Na minus
Zółta kartka
Dwie żółte kartki
Czerwona kartka

KOMENTARZE (29)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Nie rozumiem, co się wydarzyło w przerwie. Wesoły Tadek kazał im się bronić przed beniaminkiem, w którym na oko może dwóch zawodników grało w piłkę?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Ciebie też nie rozumiem

spinynorman
Śląsk Wrocław

Typowe dla Tadzia – tak samo robił za poprzednim razem, gdy prowadził Śląsk. Wyjście na prowadzenie – kompletne oddanie inicjatywy – remis lub porażka – jestem zadowolony z naszej gry. Ech, kurwa.

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Przy straconych bramkach obrońcy stali w miejscu. Dosłownie, jakby mieli żeliwne buty. Gdyby potrafili wykopać piłkę, to wyglądałoby to inaczej.
Z Wisłą taka prowizorka nie przejdzie, bo zespół z Krakowa nie zatrzyma się po paru strzelonych golach.
Ciekawe, ze gdyby Radecki nie obił słupka, to wydźwięk byłby zupełnie inny. Szkoda, że nie wpadło.

Atomowy

To nawet nie było w 2.połowie, tylko zaczęło się od razu po strzeleniu 2.gola. Bronimy wyniku. Cały Tadziu.

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

No i zmiany. Chwali tych chłopaków nie wiadomo za co, żeby potem powiedzieć, ze nie utrzymaja ligi, a ostatecznie wpuszcza całą trójkę z pierwszej ligi i to oni uratowali mecz.
To taka zaslona dymna dla przeciwników, zrobic inaczej niz sie mówi.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Po dzisiejszym meczu Śląsk zmienia herb. Nowy wygląda tak:

śląsk herb.jpg
InfluencerOpinii
Jastrzębski Węgiel

Efektowny powrót Zagłębia do gry w tym meczu. Miałem skończyć na tym, że po prostu Śląsk w drugiej połowie, jak to się ładnie mówi, koncertowo spierdolił robotę. Nie mniej jednak w Sosnowcu też są zawodnicy preferujący bardziej siatkarskie zagrania i ostatecznie kończy się remisem. Zapaść wrocławskiej ekipy w drugiej połowie to była jednak kompletna tragedia – jeśli trzy bramki i czerwona bramka w tak krótkim czasie zdarza się Zagłębiu, to równie dobrze może się jeszcze powtórzyć. Jeśli Wrocław chciałby mieć jeszcze Ekstraklasę u siebie, to niech się naprawdę zacznie ogarniać, nawet z panem Tadziem na ławce trenera, który ładne minki z bezradności strzelał.
Mimo tego najlepszy był dzisiaj komentujący Julian Kowalski świetnie podsumowujący wyczyn drużyny z Sosnowca – „w Hiszpanii mówi się remontada, we Włoszech rimonta, a w Polsce mówimy po prostu… brawo Zagłębie!”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

qdlaty81
WIDZEW

Śląsk – Zagrali jak Polska w…chyba wszystkich drugich połowach za Nawałki – chujowo

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

nieobiektywny
Szczupak Złotoria. Baleja Starosielce

I tylko na Weszło jesteś Ty !

baran

Jak tak grające Zagłębie mogło przegrać z Legią. W formie z drugiej połowy, rzecz jasna.

ughx

a mowia , ze Fryzjer juz nie dziala ….pojawil sie inny fryzjer , dowiemy sie pewnie za 10 lat …juz w poprzednim sezonie byly kolejki cudow , szczzegolnie w koncowce , gdzie wszystkie wyniki jakiejs rundy byly szokujace…np przegrywaly wszystkie druzyny z gory tabeli , a tu znow kolejka cudow , jedna wystarczy i jakis magiczny kartel grajacy u bokow zdjal fortune , bo nikt mi logicznie nie wytlumaczy zachowania niktorych zespolow na boisku , raz graja , raz czlapia i czekaja az im sie gola wbije ….ta liga to patologia, robienie jej z ludzi , oczywiscie mozna napisac , ze emozje, ze rollercoster , ale dla mnie mafia …jakis czas temu w Chorwacji dzilali i takie cuda byly norma co ktoras kolejke , potem w Austrii byly podobne cuda , u nas tez sa moim zdaniem , Rollercoaster jak huj

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

qdlaty81
WIDZEW

Hahaha. To mi się podoba. Piłkarski Poker level master 😉

Cebulak Janusz
legijny kozojebca fan zakolca

#BekaZlegi

Voitcus

Niezły mecz Pawłowskiego, do Legii go.
A poza tym potwierdziło się, że 2:0 to niebezpieczny wynik.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sabas

„Cholewiak wolał w tym czasie machać łapami, więc i spóźnił się, i wywalił przed Francuzem, gdy ten strzelał gola”. Gość jest dla mnie „dzbanem kolejki”.

Egon Olsen

W momencie strzału Sanogo w okienko, który z trudem wyciągnął Słowik, oraz przy faulu na napastniku Zagłębia w polu karnym (obie sytuacje w pierwszej połowi)e autor powyższego tekstu był chyba w toalecie, bo nic o tym nie wspomniał, a jedynie o szansie Pawłowskiego po błędzie obrony. Poziom artykułu jak całej ekstraklasy, mocno nierówny.

qdlaty81
WIDZEW

Widocznie w skrótach nie było 😉

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

A wszystko dlatego,że Śląsk odpuścił przy jakże niebezpiecznym wyniku-0:2.Swoją drogą,myślę że Sanogo się kiedyś połamie,przy którejś próbie strzału.Miałem wrażenie,że jego drewniane kończyny nie chcą go słuchać,i grają swoje.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

qdlaty81
WIDZEW

Najlepszy cyrk ze w ległej Vamara chyba nawet nie zadebiutował.

dude
RVM

Śląsk jak zwykle, frajerzy kolejki!

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Trzeci raz w tym sezonie. Oby tych punktów braklo do gornej ósemki, jak w zeszlym roku, a nie do utrzymania.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz