High five! TOP 5 najlepszych trenerów reprezentacji siatkarzy
Inne sporty

High five! TOP 5 najlepszych trenerów reprezentacji siatkarzy

Kolejna edycja Memoriału Huberta Wagnera była tradycyjnie nie tylko próbą generalną przed najważniejszą imprezą sezonu, ale też okazją do wspomnień legendarnego „Kata”, czyli najsłynniejszego trenera w historii reprezentacji Polski. Zabierając się do przygotowania rankingu najlepszych selekcjonerów nie przypuszczaliśmy jednak, że będzie to tak pokręcone zadanie. Bo o ile pierwsza pozycja to mur-beton, tak obsadzenie pozostałych nie było już takim małym piwem. Wyprzedzając więc rady w stylu „idźcie wy się leczyć”, pragniemy podkreślić, że to nasz subiektywny wybór.   

***       

5. Daniel Castellani – trener w latach 2009-2010

– mistrzostwo Europy 2009

Tak, tak, argentyński trener, który doprowadził Polaków do jedynego jak na razie złotego medalu Euro, jest u nas na piątym miejscu.

Castellani zasiadł za kierownicą reprezentacji dzięki zdobyciu trzech mistrzostw Polski w ciągu trzech lat pracy w Skrze Bełchatów, chociaż początkowo na ławce biało-czerwonych szło mu jak po grudzie. W Lidze Światowej, którą atakował w dużej mierze młodymi graczami (do kadry wchodziło pokolenie Kurka, Nowakowskiego, Zatorskiego, Łomacza, Drzyzgi, Kłosa), spośród dwunastu meczów przegrał aż siedem. Porażki z Brazylią były jeszcze do przyjęcia, ale aż trzykrotne manto od Finlandii już niepokoiło.

Okazało się, że niepotrzebnie. I to nawet w obliczu siatkarskich plag egipskich, bo przed mistrzostwami Europy przez kontuzje wypadli mu Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Sebastian Świderski. Drużyna lecąca do Turcji była więc lekkim składakiem, ale okazało się, że zamienił się on w walec. Turniej życia rozegrał przesunięty na atak Piotr Gruszka, wystrzelił talent Bartosza Kurka, Paweł Zagumny pisał swoje autorskie scenariusze na rozegraniu, dzięki czemu drużyna wygrała w drodze do finału wszystkie mecze, a w decydującym spotkaniu pokonała Francję 3-1. Castellani był noszony na rękach, a działacze Polskiego Związku Piłki Siatkowej gratulowali sobie czuja, że po zwolnieniu Raula Lozano kolejny razem byli wierni opcji argentyńskiej.

13.09.2009 IZMIR , TURCJA , SIATKOWKA , HALKAPINAR SPORTS HALL , MISTRZOSTWA EUROPY W SIATKOWCE MEZCZYZN 2009 , CEREMONIA DEKORACJI , CEV EUROPEAN CHAMPIONSHIP IZMIR - ISTAMBUL 2009 AWERDING CEREMONY NZ : DANIEL CASTELLANI (POLSKA) MISTRZ EUROPY PUCHAR RADOSC FOTO: JAKUB PIASECKI / CYFRASPORT/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Ale sielanka dość szybko się skończyła. Zaledwie rok po historycznym triumfie Daniel został wyrzucony, bo miejsca 13-18 na mistrzostwach świata we Włoszech uznano za klęskę. Do historii przeszły też okoliczności jego zwolnienia, ponieważ ówczesny prezes związku Mirosław Przedpełski poinformował go o tym przez SMS-a.

Ci, którzy u niego grali, mówią najczęściej: bardzo dobre treningi i luźniejsze, psychologiczne podejście do zawodników. Kiedy jednak było trzeba, Castellani potrafił zdjąć maskę dobrego wujka. Przekonał się o tym chociażby Łukasz Kadziewicz, czyli najbardziej rozbrykany polski siatkarz. Szkoleniowiec początkowo widział go w drużynie, ale dał mu ultimatum: koniec z nocnym szwendaniem się po mieście oraz obowiązkowe odstawienie papierosów i alkoholu. Środkowy zmieniać się jednak za bardzo nie chciał, nie był też w stu procentach zdrowy i selekcjoner nie zabrał go na mistrzostwa Europy. „Kadziu” po ogłoszeniu kadry nie chciał z nim rozmawiać, strzelił focha, ale po latach przyznał mu racje. I nazwał jednym z najlepszych trenerów na świecie.

4. Andrea Anastasi – 2011-2013

– złoty medal Ligi Światowej 2012

– brązowy medal Ligi Światowej 2011

– srebrny medal Pucharu Świata 2011

– brązowy medal mistrzostw Europy 2011

Kiedy ogłoszono go trenerem kadry, pisano, że do Polski przyjeżdża siatkarski Jose Mourinho. Chodziło oczywiście nie tylko o wielkie sukcesy jakie miał na koncie (mistrz Europy, brązowy medalista olimpijski, zwycięzca Ligi Światowej), ale też o jego zachowanie przy ławce trenerskiej. Mistrz motywacji, gestykulacji, człowiek, którego mogą boleć ręce od gadania. Szalejąc przy boisku spalał pewnie niewiele mniej kalorii niż zawodnicy. Przede wszystkim był jednak trenerem świetnie wyczuwającym nastroje w drużynie. Kiedy było trzeba, prowadził ją bardzo twardą ręką, ale potrafił też dawać siatkarzom dużo swobody, ufał im.

I to działało, bo został architektem najtłustszego sezonu w historii polskiej reprezentacji. Włoch już w pierwszym roku pracy doprowadził kadrę aż do trzech miejsc na podium. A drugie miejsce w Pucharze Świata w Japonii pozwoliło też drużynie uniknąć żmudnych kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w Londynie, bo srebro było już biletem na Wyspy Brytyjskie. Rok później dał z kolei Polakom pierwszą i wciąż jedyną wygraną w „Światówce”.

TWARDOGORA 21.05.2011 TOWARZYSKI MECZ W PILCE SIATKOWEJ POMIEDZY REPREZENTACJAMI POLSKA v ROSJA N Z ANDREA ANASTASI SEBASTIAN BOROWSKI / Newspix.pl FRIENDLY MATCH VOLLEYBALL BETWEEN POLAND v RUSSIA --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

To była kadencja pełna sukcesów (oprócz tradycyjnego ćwierćfinału igrzysk), chociaż Anastasi musiał budować drużynę niemalże od podstaw. Miał pecha, bo trafił na okres, kiedy wielu świetnych zawodników chciało złapać oddech od gry w reprezentacji. Kiedy przed rokiem odwiedziliśmy do w Gdańsku i prowokacyjnie zapytaliśmy, czy uważa się za jednego z najlepszych trenerów w historii reprezentacji Polski, powiedział nam tak:

Nie wiem, nie porównuję tego co dokonałem z innymi selekcjonerami. Na pewno jednak mam satysfakcję z tego, co udało mi się zrobić. Proszę pamiętać, że kiedy przejmowałem waszą kadrę, to wielu zawodników nie chciało już w niej grać, sytuacja nie była łatwa. Paweł Zagumny powiedział szczerze, że potrzebuje odpoczynku, to samo uczynił Michał Winiarski. Mariusz Wlazły dodał, że nie jest już zainteresowany kadrą, to wszystko wpłynęło też na Daniela Plińskiego, który najpierw zamierzał u mnie występować, a potem uznał jednak, że skoro tyle osób się wymiksowało z drużyny, on też to zrobi

Włoch został zwolniony po przegranych mistrzostwach Europy w Polsce i Danii, chociaż dla wielu i tak było to zaskoczenie. Wciąż jest wysoko ceniony nad Wisłą, a niektórzy eksperci twierdzili nawet, że być może powinien dostać drugą szansę. – Bardzo brakuje mi tego momentu, gdy wychodzisz z szatni, czekasz w korytarzu i nagle ci wszyscy ludzie krzyczą: biało-czerwoni! To trochę jakbyś był gladiatorem. Te chwile, gdy ludzie śpiewali hymn a capella, strasznie mnie nakręcały, ciarki przechodziły po plecach – mówił w „Przeglądzie Sportowym” obecny szkoleniowiec Trefla Gdańsk i reprezentacji Belgii.

3. Stephane Antiga – 2014-2016

– mistrzostwo świata 2014

– brązowy medal Pucharu Świata 2015

Chociaż Anastasi mógłby nakryć go czapką jeśli chodzi o doświadczenie trenerskie, to jednak mistrzostwo świata było największym sukcesem polskiej siatkówki od blisko czterdziestu lat. Medale mistrzostw Europy zdobywaliśmy regularnie już w latach 70. i 80., a Liga Światowa to jednak przede wszystkim impreza komercyjna i mniej prestiżowa, dlatego w przypadku pracy z kadrą zdecydowaliśmy się postawić Stephana Antigę wyżej od Włocha.

Były szef związku Mirosław Przedpełski przez zarzuty korupcyjne w siatkarskim środowisku jest już ugotowany, ale decyzja o wyborze Antigi na selekcjonera to był sztos. Trzeba mieć naprawdę dużą wyobraźnię, żeby na najważniejszą imprezę na własnej ziemi w historii przekazać drużynę gołowąsowi, który w momencie podpisania umowy był jeszcze czynnym zawodnikiem. Po wyrzuceniu Anastasiego wyglądało to trochę jak krok rozpaczy. Gdyby Polacy przegrali mistrzostwa tak, jak stało się cztery lata wcześniej, Francuz byłby dla Przedpełskiego największym wyrzutem sumienia. Ale tak się nie stało i były prezes zawsze będzie mógł podkreślać, że to on go wyczarował.

W kontekście Stephana Antigi celowo nie używamy słowa trener, tylko selekcjoner, bo taki był zamysł władz związku. Francuz miał po pierwsze sprawić, że w zespole wystąpią najlepsi siatkarze i to się udało. Po kilkuletniej rozłące do reprezentacji wrócił Mariusz Wlazły, a więc jego znajomy z Bełchatowa. To głównie o niego szła gra, bo „Szampon”, chociaż zawsze miał trudny charakter, to jednak jest wybitną siatkarską jednostką. Antiga miał więc przekonać najlepszych do gry i dać drużynie mentalnego kopa, bo od lat grał w PlusLidze i doskonale znał polską mentalność. Za działkę typowo trenerską – czego specjalnie nie ukrywał Przedpełski – od początku miał odpowiadać Philippe Blain, który wcześniej przez jedenaście lat prowadził kadrę Francji.

I ten wydawałoby się straceńczy układ wypalił. Polska zdobyła drugie w historii mistrzostwo świata, a my do dzisiaj możemy czuć ciary po ostatniej piłce, którą w meczu z Brazylią w katowickim Spodku skończył Wlazły.

Jak pamiętamy, drużyna mistrzów świata w dużej mierze przestała istnieć już po finale (Wlazły, Winiarski, Zagumny) i brak tej jakości był później widoczny. Kadra poniekąd siłą rozpędu zajęła jeszcze trzecie miejsce w Pucharze Świata, ale ten wynik nie dał olimpijskiej kwalifikacji do Rio. Biało-czerwoni musieli więc walczyć o bilety w turnieju kwalifikacyjnym w Berlinie i byli tam dosłownie jedną piłkę od totalnego dramatu. Gdyby przegrali wtedy z Niemcami, nasi po raz pierwszy od 2000 r. obejrzeliby turniej olimpijski z perspektywy kanapy. Ale mieli furę szczęścia i zdołali przedłużyć swoje szanse awansując do kolejnych kwalifikacji w Japonii.

Do Rio ostatecznie polecieli, ale tam znów odbili się od ćwierćfinału. Pod koniec kadencji drużyną targały wewnętrzne konflikty, rozstanie z Francuzem nie odbyło się w miłych okolicznościach, ale mistrzostwa świata nikt już mu nie odbierze.

2. Raul Lozano – 2005-2008

– wicemistrzostwo świata 2006

Patrząc w papiery, wygrał mniej niż Antiga, ale naszym zdaniem należy go cenić wyżej. Dlaczego? Bo to właśnie Argentyńczyk wyciągnął naszą reprezentację z szarzyzny i wprowadził do światowej czołówki. To od jego kadencji znów zaczęły się znakomite czasy polskiej siatkówki, także ligowej, bo twardy Raul zwracał również uwagę na błędy popełniane w klubach. Potrafił oddziaływać na środowisko i bezapelacyjnie miał wielki wkład w podniesieniu naszej siatkówki na wyższy level. Nawet jeśli wyjeżdżał z Polski z łatką gościa, za którego nie wszyscy zawodnicy chcieli umierać. Był trudny we współpracy, lubił maltretował siatkarzy na treningach, ale reprezentację odbudował.

Byłem jednym z najmłodszych zawodników w kadrze, dlatego znosiłem to jeszcze dobrze. U Lozano nauczyłem się jednak bardzo wiele. Argentyńczyk dał niesamowitą jakość naszej reprezentacji, wprowadził na światowe salony polską piłkę siatkową. Wykonał naprawdę kawał tytanicznej pracy, uświadomił nam, gdzie mamy braki, jakie mamy zalety i jak najlepiej je wykorzystywać. Jakość gry skoczyła przy nim momentalnie. Nagle okazało się, że nie przegrywamy 23:25, tylko wygrywamy 25:23. Nauczył nas wygrywać najważniejsze piłki – opowiadał środkowy Marcin Możdżonek.

RAUL LOZANO POLSKA - HOLANDIA 2-3 SIATKOWKA MEZCZYZN, MEMORIAL HUBERTA JERZEGO WAGNERA OLSZTYN - HALA URANIA, 14.08.2005 FOTO LUKASZ GROCHALA/ PRZEGLAD SPORTOWY --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Kiedy obejmował kadrę, nasza siatkówka nie była oczywiście pustynią – drużyna już od kilku lat występowała w Lidze Światowej, a polscy trenerzy nie byli ciemnotą. Argentyńczyk jednak inaczej niż wszyscy wdrażał pewne elementy w życie i maniakalnie zwracał uwagę na szczegóły w treningu.

Zawodnicy wspominając pierwsze zajęcia z Lozano najczęściej mówią o tym, że wrócił do podstaw. Chociaż wielu z nich zjadło już zęby na siatkówce, to nowy trener tłumaczył im na czym polega dogranie piłki, asekuracja, jak należy stawiać pierwszy krok zbierając się do ataku i bloku. Początkowo postawił na abecadło, bo wyznawał zasadę, że w siatkówce najważniejsza jest powtarzalność. Można też śmiało powiedzieć, że to za jego kadencji kadra zaczęła funkcjonować w pełni profesjonalnie, nie było już w niej miejsca na przypadek. Przykłady? Kazał kupić do siłowni nowy sprzęt na wymiar oraz zatrudnić w końcu kucharza, bo należało zmienić nawyki żywieniowe graczy. Przede wszystkim wyznawał jednak zasadę, że kluczem do sukcesu jest ciężki trening. I początkowo dawało to kapitalne wyniki, nawet jeśli niektórzy zawodnicy go przeklinali i schodzili po schodach tyłem, bo tak bolało. Efektem tego cierpienia było jednak wicemistrzostwo świata w Japonii, które wystrzeliło Polskę w hierarchii najlepszych reprezentacji.

Paradoksalnie, jego treningowy dryl był jednak też powodem utraty pracy. Lozano został zwolniony po rozczarowującym ćwierćfinale igrzysk w Pekinie, a jednym z głównych powodów porażki było to, że wielu graczy było fizycznie zajechanych.

1. Ferdinando De Giorgi – 2016-2017

  10. miejsce w mistrzostwach Europy 2017 

1. Hubert Wagner – 1973-1976, 1983-1986 oraz 1996-1998

– mistrzostwo olimpijskie 1976

– mistrzostwo świata 1974

– wicemistrzostwo Europy 1975, 1983

Wybór oczywisty, chociaż niewiele brakowało, a tej pięknej historii… mogłoby nie być. Hubert Wagner w momencie objęcia reprezentacji miał zaledwie 32 lata i była to jego pierwsza praca w roli szkoleniowca, dlatego co zrozumiałe nie brakowało osób, które chciały to szaleństwo zablokować. W głosowaniu członków PZPS-u jego kandydatura przeszła minimalną liczbą głosów, do tego sami zawodnicy szykowali rebelię. A co mówił krótko po nominacji sam Wagner? – Możecie mówić, że jestem ostatnim draniem i najgłupszym trenerem na świecie. To mnie nie obchodzi. Ale musicie nie tylko dokładnie słuchać, co mówię, ale i święcie wierzyć, że mam rację. A komu się nie podobają moje zasady, niech… – przypominają autorzy biografii „Kat”.

WAGNER HUBERT - trener, Legia Warszawa. Siatkowka. Fot. Piotr Nowak --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Kilku zawodników nie potrafiło zaakceptować jego trenerskiej polityki, ale większość mu zaufała. I wielkie wyniki przyszły bardzo szybko – już rok po objęciu kadry drużyna została w Meksyku mistrzem świata. Wagner później zapowiedział, że na igrzyskach olimpijskich w Montrealu interesuje go tylko złoto i obietnicę spełnił. Finałowy mecz z ZSRR (3:2), który trwał aż 2 godz. 26 min., to najważniejsze spotkanie w historii polskiej siatkówki.

Był innowatorem. Zmienił taktykę rozegrania, wprowadził podwójną krótką, grał kombinacyjnie i szybciej niż wszyscy. W ostatnich dwóch dekadach zachwycaliśmy się wielką Brazylią, a w latach 70. podobnym punktem odniesienia była dla wszystkich Polska. Kolejny przykład, jak wyprzedzał swoje czasy: ponad czterdzieści lat temu statystyka w siatkówce nie była mocno rozwinięta, ale on poświęcał na nią mnóstwo czasu. Potrafił dokładnie rozpisać każdego rywala, a wnioski i wskazówki dla zawodników skrupulatnie zapisywał. Na jego metodach treningowych uczyli się nawet tak słynni trenerzy jak Julio Velasco.

Był nazywany „Katem”, chociaż bardziej przez dziennikarzy i kibiców. Owszem, aplikował zawodnikom katorżnicze treningi, jego zgrupowania w górach przeszły do historii, ale legendę jako dręczyciela siatkarzy zbudował bardziej film „Kat” opowiadający o przygotowaniach kadry do igrzysk w Montrealu. Dla siatkarzy był po prostu Jurkiem lub – kiedy akurat nie było go w pobliżu – „Grubym”.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
urwipołeć
śmierdzę groszem

no i po co zrobiles ten ranking? (tzn. wszystko fajnie, spoko ze masz zajawke itd)

SzymonP

Panie Rafale, Hubert Wagner nie wymyślił „podwójnej krótkiej”. Jej twórcą (przynajmniej w Polsce) był Jan Strzelczyk, ówczesny trener Resovii. Hubert Wagner przeniósł to na grunt reprezentacji Polski – m.in. dlatego, że miał w niej zawodników z Rzeszowa.

Abominator

Z perspektywy czasu ocenę Lozano znacznie obniżają igrzyska w Pekinie. Owszem, Argentyńczyk zwrócił uwagę na cenne szczegóły na boisku i w kwestiach organizacyjnych, ale też wstrzelił się idealnie w moment. Złoty rocznik 77 (m.in. Gruszka, Świderski, Zagumny, Murek) łączył siły ze złotym rocznikiem 83 (Wlazły, Winiarski, Woicki, Ruciak itp.).
Świderski i Winiarski byli megagwiazdami Serie A, Wlazły był niszczycielem o światowej renomie, a daliśmy się pyknąć frajersko w ćwierćfinale będącym w kryzysie Włochom (grali tam np. Martino i Cisolla). To powinien być medal (a nawet dwa, bo tego samego dnia szczypiorniści grając jak sparaliżowani polegli z Islandią), później na IO w ćwierćfinałach przegrywaliśmy już gładko, będąc o klasę gorszymi.

logon

A ja myślę, że bez Lozano polska siatkówka nie byłaby w tym miejscu co obecnie. To on wyrwał środowisko z marazmu, pod jego wodzą wreszcie zaczęliśmy się liczyć. Porażka w Pekinie to było wielkie rozczarowanie, sam nie mogłem wtedy dojść do siebie ale z drugiej strony to był już końcowy etap jego pracy z kadrą. Być może nastąpiło wypalenie, wzajemny brak zaufania i skończyło się tak jak się skończyło. W dodatku, ten mecz przegraliśmy po tie-breaku; zdecydowały szczegóły, właściwie jedna piłka dla nas i mogłoby być inaczej… tak więc granica między uwielbieniem a krytyką jest bardzo cienka.

wpDiscuz