Przaśnie, ale sympatycznie. Piłka może słabsza, ale szczersza
Weszło

Przaśnie, ale sympatycznie. Piłka może słabsza, ale szczersza

Zbudzony w środku nocy potrafiłby opowiedzieć o układzie sił w konińskiej B-klasie. Na wyrywki zna terminarz Huraganu Szczury, skład Pandy Pamięcin i bieżące kłopoty Gromu Czeluścin. Jego narzeczona musi rywalizować o uwagę z karuzelą transferową kaliskiej okręgówki.

Łukasz Duszczak, twórca portalu Peryferia Futbolu, to dla niższych lig w Wielkopolsce człowiek-instytucja. Gdy kluby czegoś potrzebują, najpierw piszą do niego, dopiero później do okręgowego związku.

Jak to się stało, że przesiadł się z Kotla przy Bułgarskiej na miejscowe Serie A, Serie B i im podobne? Co fanom „dużej” piłki mają do zaproponowania kartofliska? Dlaczego wielkopolskie niższe ligi przeszły śmieszną reformę rozgrywek? Czy trzeba wybrać się na lokalne derby gminne? Zapraszamy.

***

Czy czujesz już wielkie emocje związane z dzisiejszym LZS Juna-Trans Stare Oborzyska – KS Orla Jutrosin?

Czuję. Nerwy niesamowite. Klasa międzyokręgowa, obie ekipy po zero punktów, piętnaste i szesnaste miejsce. Będzie się działo.

Co tam, Łukaszu, słychać w niższych ligach Wielkopolski?

A na przykład śmieszną reformę rozgrywek.

Czemu śmieszna?

W innych regionach po IV lidze masz klasę okręgową, u nas postanowili zrobić taki bajer, że pomiędzy wklepali jeszcze ligę międzyokregową. Chodzi o to, żeby podnieść poziom rozgrywek. Idea może słuszna. Ale dochodzi do absurdu: w innych regionach B-klasa jest ósmym poziomem rozgrywkowym, u nas B-klasa jest poziomem dziewiątym. Mi się to nie podoba, niejednokrotnie o tym mówiłem, również ludziom w związku, ale nikogo to nie interesuje.

Ruch między ligami na samym dole był niesamowity. Do A-klas awansowały nawet drużyny z piątych miejsc. W B-klasach zostały, niech mi wybaczą, same ogórki. Zespoły, które w zeszłym roku biłyby się tam o środek tabeli, teraz są faworytami do awansu, bo uciekli im konkurenci. Może sam poziom piłkarski gdzieś tam pójdzie do góry, ale obawiam się, że to zabije różne kluby pod względem dojazdowym i kosztowym.

A dlaczego nie jest to, jak na Śląsku, nazwane C-klasą? Bo byłby problem z dotacjami. Wiele klubów nagle znalazłoby się nie w okręgówce, a w A-klasie, względnie nie w A-klasie, tylko w B-klasie. I byłby problem z pieniędzmi od gminy. Choć poziom jest niższy, to nazwa została i starczy, problemu z dotacjami nie ma. Sytuacja śmieszna. Tyle dobrego, że dziesięć minut temu dowiedziałem się o sponsorze tytularnym poznańskiej B-klasy.

Do niedawna Ekstraklasa miała problem ze znalezieniem sponsora tytularnego. Kto dostrzegł niezaprzeczalny urok dziewiątej ligi?

U nas też wyższe ligi, na przykład IV liga, próbowały znaleźć aktywnie sponsora tytularnego, ale nie znalazły. Za B-klasę wziął się natomiast Proton, producent odzieży sportowej z Suchego Lasu. Każdy klub dostanie voucher wysokości ośmiuset złotych na zakup strojów.

Jesteś kibicem Lecha, znasz klimat hitowych meczów Ekstraklasy czy europucharów. Wytłumacz wyjadaczom większych trybun co mają do zaoferowania niższe ligi.

Od czasu mistrzostwa w 2015 wycofałem się z Kotła. Nie czułem już dalej tego. Lech ma najemników nie czujących związku z klubem, nie rozumiejących do końca co to jest Lech Poznań. Mogą im wytłumaczyć to i owo Łukasz Trałka czy Jasmin Burić, mogą wykonywać swoje obowiązki w pełni profesjonalnie, ale nadal to granie głównie dla kasy, nie dla barw.

W niższych ligach zawodnicy nie mają kasy, więc robią to tylko dla siebie, dla własnej pasji, dla klubu. Za to dają z siebie wszystko, za to jadą sobie ostro po girach. To jest piłka może słabsza, ale znacznie szczersza. Na Lechu wszystko zmierza w kierunku korpofutbolu ligi angielskiej. Masz być klientem, nie kibicem. Przyjść, zjeść kiełbaskę, kupić szalik czy koszulkę, usiąść, obejrzeć, nie przeszkadzać. W A-klasie masz wolność. Idziesz, możesz przynieść cztery piwka, na co tam masz ochotę. Jest ciekawiej i intensywniej. Są emocje. Poziom oczywiście nie jest wyższy, choć czasem mam dziwne wrażenie, że jakby zamienić niektórych piłkarzy z IV ligi na Ekstraklasę to wielkiej różnicy bym nie widział.

Dużo widziałeś dobrych graczy w niższych ligach?

Paru na pewno. Od jakiegoś czasu współpracuję z agencją konsultingowo-menadżerską – Piłkarski Projekt X, z którą razem mamy za cel wyłapywać młodych utalentowanych zawodników, by dać im później szansę wyżej. No i faktycznie są nawet w okręgówce chłopaki, po których widać, że mają gaźnik w nodze, mają pierdyknięcie. Dać im szansę w II czy III lidze na testach i nie zginą. Wysłałem w pierwszej rundzie sylwetki dziesięciu zawodników, obecnie trzech jest w profesjonalnym treningu.

Jestem zdania, że często jedyne co różni zawodnika zawodowego od amatora, to że ten pierwszy jest w znacznie lepszej kondycji fizycznej, ale tylko dlatego, że może się skupić na piłce, podczas gdy amator trenuje mniej i normalnie pracuje.

To jest częsty przypadek, oczywiście. Ale jest jeszcze inna kwestia: brak wiary w siebie. Tym chłopakom trzeba przestawić wajchę w głowie, by uwierzyli, że rzeczywiście mogą coś osiągnąć w piłce. Jest taki super chłopak w Ostrorogu, napastnik, dwa tygodnie temu skończył osiemnaście lat. Jest może niskiego wzrostu, ale ma świetne depnięcie. Bardzo wysportowany – robi salta, fikołki. Gadałem z nim i co się rzuca w oczy: jest bardzo nieśmiały. Jakby nie wierzył, że on, z małej miejscowości, może coś osiągnąć. Rok, dwa potrenować mocno, pójść na siłownię, dać sobie w piłce szansę? E tam, nie ma sensu. A to jest diamencik moim zdaniem. Będziemy jeszcze robić pod niego podejście. Jakby mi się udało gościowi z A-klasy tak pomóc, by go zobaczyć później choćby na boiskach pierwszej ligi, uznałbym, że moja robota ma sens.

OstrorogObrowo

Jak to się stało, że wkręciłeś się w niższe ligi?

Zupełny przypadek. 2014, pamiętam, mieszkałem sam. Wynajęta w Poznaniu kawalerka. Przyszła wiosna. Co tu by porobić? Innego niż chodzenie na mecze Lecha. Trafiłem na Kartofliska.pl, pomyślałem – dobra, zobaczę co się dzieje u mnie w regionie. Wcześniej, przed filmikami Radka, nie miałem pojęcia, że jest coś takiego jak B-klasa. Wsiadłem na rower, pojechałem do Lubonia rowerem 15 km. Zobaczyłem mecz Lubońskiego KS z Polonią Leszno, cyknąłem parę zdjęć. Prowadziłem wcześniej bloga o Lechu, ale trochę mi przeszła mi już na to ochota, więc uznałem, że może zamiast będę pisał o tym co dzieje się w niższych ligach. Pojechałem raz, drugi, zawsze pisząc parę zdań. Te parę zdań, dziś to – brzydko powiem – żal dupę ściska jak czytam. Byle co na kolanie. Teraz relacje mają ponad tysiąc słów, są fotogalerie, skróty i nie wiadomo co.

Takie jednak wtedy były początki. Namówiłem jeszcze kumpla, Radka Stroiwąsa, żeby zaczął jeździć ze mną. Radek wkręcił się w to mocniej ode mnie. Przełomem było jednak moje… skręcenie sobie kolana. Dwa miesiące byłem uziemiony, więc Radek jeździł, a ja rozkręcałem internety – wydałem parę stów na stronę, założyłem Facebooka, Twittera. Tak ruszyły Peryferia Futbolu. Potem się rozpędzały. Aż w pewnym momencie ciężko było mi się zatrzymać.

To szybko wpadłeś. Raptem kilka meczów zdecydowało jak tak się dobrze zastanowić.

Jeden, drugi, trzeci i refleksja – kurde, fajnie na tych meczach jest. Chodziłem wcześniej regularnie na Lecha, ale to było coś innego. Przaśnie, ale sympatycznie. Dzisiaj bez tego nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania.

Codziennego funkcjonowania? Czyli codziennie przeglądasz strony klubów B-klasowych, A-klasowych, okręgówkowych?

Oczywiście. Pracuję w drukarni od 6 do 14, a moje popołudnia i wieczory to ślęczenie nad tym wszystkim. Co się w klubach dzieje? Jakie mają problemy? Gdzie pojechać? Z kim fajnie byłoby zrobić wywiad? Jak wygląda terminarz? Dzisiaj jest łatwiej, bo kluby same do mnie piszą. To paradoks, że jak klub ma z czymś kłopot, to nie napisze do WZPN, tylko najpierw do mnie. Żebym się zainteresował, żebym pomógł, żebym udostępnił. Czasem chodzi pomoc w znalezieniu sparingpartnera, bo ktoś się nagle wycofał, pomoc w znalezieniu trenera, tego typu sprawy. A czasem kogoś… zmotywujemy. Trzy lata temu pojechaliśmy do Brzeźna. Mieli tam całkiem fajne boisko, ale linie przypominały falę. Totalnie po łuku szły. Zrobiliśmy zdjęcie. Wrzuciliśmy. Oni tak się przejęli, że po dwóch tygodniach wysłali nam dowód, że wszystko poprawili. Do dzisiaj zawsze mają proste linie.

Chodzi przeważnie o małe sprawy, nie jest tak, że nagle uratuję klub z zapaści. Ale rzeczywiście, był jeden przykład – Polonia Poznań. Klub starszy od Lecha. Dowiedziałem się, że są tam przewalane przez zarząd pieniądze, ogółem różne brzydko pachnące sprawy. Napisałem o tym. Artykuł mocno ich atakujący. No i zaczęli pisać ludzie, którym zależało na zmianach w Polonii. Maszyna poszła do przodu. Prezes-szkodnik poleciał, a klub zaczął odbudowywać się na zdrowszych zasadach.

Ile dziennie zajmuje ci praca przy portalu, przy ogarnianiu spraw klubów, planowaniu relacji?

Zawsze jak nie śpię! Mam pracę przy komputerze, czasem w wolnej chwili też coś w robocie ogarnę. To jest masa rzeczy, którymi trzeba się zająć, ale mnie to tak interesuje, że muszę przejrzeć. W najbliższy weekend ogarniamy tak wiele meczów, że już jestem pewien, że poniedziałek i wtorek mam z głowy. Będę siedział i sklejał to do kupy cały czas. W życiu bym się cztery lata temu nie spodziewał, że wokół strony będzie latać koło dwudziestu osób. Co rundę zbieram dwie, trzy nowe osoby, takich samych hobbystów, którzy po prostu pomagają, dla pasji, bo przecież nie dla kasy. Czasem mogę dać zwrot za paliwo, a i to rzadko. Po rundzie możemy się spotkać i wypić piwo za mój koszt. Tyle. Chciałem im wszystkim z tego miejsca podziękować.

DSC_0239

Screen Shot 08-25-18 at 10.38 AM

Pracowity weekend

A jak twoja narzeczona znosi tyle B-klasy w waszym życiu?

Popiera, wspiera, cieszy się, że strona się rozwija, nawet że czasem wpadnie z tego tytułu parę groszy. Wszystko fajnie, gdy ustalam z nią w poniedziałek, że w sobotę jadę na mecz. Ale przychodzi piątek, na następny dzień zapowiadana jest ładna pogoda i przypomina się, że jadę na w jej mniemaniu durny mecz B-klasy. Bywa problem! I pytania: a musisz? A dlaczego? Oczywiście, zawsze jakoś się ostatecznie załagodzi. Udało mi się nawet wynegocjować w domu postawienie mini biura, 1.5m na 1.5m. Narzeczona wyraziła oficjalną zgodę, tu mogę sobie pracować.

Wiadomo, że kiedy mogę staram się poświęcać jej i synkowi czas. Też bywa, że mam przesyt. Jest wieczór, chętnie bym odpoczął, a ślęczę, gdy to jest, nie oszukujmy się, niezapłacona robota. Ale kryzysy chęci trwają nie dłużej niż 2-3 dni. Po prawdzie dziś byłoby mi głupio to rzucić. Zamknąć i już się tym nie zajmować. Czuję, że ludzie na mnie liczą i bym ich zawiódł. Ja już tak naprawdę nie jestem groundhopperem – dla groundhoppera celem jest wyjazd na mecz. Dla mnie niższe ligi to więcej codziennej biurowej roboty, w gruncie rzeczy społecznej.

Na co najbardziej czekasz w najbliższym sezonie?

Jak zawsze warto wypatrywać meczów derbowych wewnątrz gminy. Lubię wcześniej nawet wchodzić na fanpage klubowe. Wioski pięć kilometrów od siebie, wewnętrzny mikroklimat, wzajemne nakręcanie się: musimy ich rozbić! Przyjeżdżasz na przykładowy Nałęcz Ostroróg podejmujący Byki Obrowo. No i jest gorąco. Czuje się atmosferkę.

W dzisiejszej piłce na wyższym poziomie niby piłkarze wiedzą, że jest mecz derbowy, rozumieją stawkę, ale sami mimo wszystko tego nie czują. Tutaj piłkarze prawie zawsze pochodzą z tych miejscowości, więc sam mecz też odbierają personalnie.

Oczywiście, większość tych klubów bierze zawodników od siebie z gmin, rzadko zdarza się ktoś przyjezdny. A jak się zdarzy, to szybko go nauczą którego miasta ma nienawidzić na śmierć (śmiech). Ciekawe, że im dalej od Poznania, tym więcej na niższe ligi chodzi kibiców. Paradoksalnie najmniej widzów jest na przykład na poznańskim Odlewie. Lech zaspokaja piłkarskie potrzeby poznaniaków, ale choć wszędzie w Wielkopolsce kibicuje się Kolejorzowi, tak spod Leszna czy Piły nie tak łatwo o regularne wyjazdy na Bułgarską. Dlatego tam zawsze jest więcej kibiców, głodni piłki chodzą na swoje drużyny.

Który klub będziesz śledził ze szczególną uwagą?

Meblorz Swarzędz. To jest ekipa o tyle specyficzna, że choć powstali raptem pięć lat temu, mają za sobą mega grupę kibiców. Potrafią się zebrać czasami nawet w 100 osób. Do tego regularna pirotechnika. Muszę dodać też, że są w swoim dopingu bardzo kulturalni, a razem z nimi na mecze jeżdżą nie raz dzieciaki.

MeblorzSwarzedz

Ultrasi Meblorza w akcji

Screen Shot 08-25-18 at 10.33 AM

A tu NKS Niepruszewo

Meblorz teraz awansował do A klasy wspólnie z derbowym rywalem, Antaresem Zalasewo. Był w tej lidze również Lider Swarzędz, ale przez reformę rzuciło ich ligę wyżej. Szkoda, nie będzie derbów Swarzędza. Dobrym przykładem tego, jaka wytworzyła się wokół Meblorza społeczność, jest ich filmik po awansie. Tam działa jeden gościu, który kiedyś długo pracował w Lechu Poznań. Nagrali film na Youtube, gdzie piłkarze Kolejorza gratulują Meblorzowi awansu do Serie A. Zapowiedział to wszystko Mateusz Święcicki z Eleven. Fajna robota.


To jest klub z wyjątkową, niemal rodzinną atmosferą. Choć w Swarzędzu są dwa inne kluby, a jeszcze dwa inne mniejsze w gminie, tak Meblorz dorobił się największego zaplecza kibicowskiego. Od pięciu lat zapowiadali awans, wreszcie się udało, a teraz z rozpędu znowu chcą wygrać ligę. Sprowadzili zawodników z wyższych lig, szczerze mówiąc nie wiem czy to dobrze, mogą zaburzyć ich tożsamość opartą na lokalności. Tamci mogą być lepsi piłkarsko, ale pytanie czy zrozumieją otoczkę wokół klubu.

Dość głośno jest o Olimpii Poznań, która reklamowała się jako klub, którym zarządzać będą kibice. Czy ten projekt faktycznie funkcjonuje zgodnie ze swoimi założeniami?

Nie znam sytuacji od środka, ale wydaje mi się, że funkcjonuje. Mecze były zawsze transmitowane na żywo na ich facebooku, a od wiosennej rundy poprzedniego sezonu skład poprzez aplikację wybierali kibice. Przed każdym meczem głosowało blisko dwa tysiące użytkowników. Trener proponował skład, ustawienie, a ostatecznie z tego co wiem nie było wielkich rotacji, nikt nie wysyłał bramkarza na atak, nie było nawet takiej możliwości.

Mam z tym projektem taki problem, że teraz, na niskim szczeblu, jest to może fajne. Ale czy powiodłoby się wyżej? Na dłuższą metę wybieranie składu przez kibiców chyba nie zda egzaminu. Jak do tej pory zrobili w dwa lata dwa awanse, teraz są w okręgówce, celują w kolejny awans, ale wyżej… sam nie wiem. Myślę, że się z tego wycofają jeśli faktycznie za parę lat dojdą do 3-4 ligi. Natomiast marketingowo na pewno wygrali bardzo dużo. Wszyscy ich kojarzą, twoje pytanie dowodem. Trzeba jednak pamiętać, że Olimpia nie tylko ze względu na swoją strukturę była nietypowa. To klub, który normalnie płacił zawodnikom, już od B-klasy. Może skromne kwoty, ale zawsze. Jest tam zatrudniony cały dział marketingowy, który pracuje po 6-8 godzin dziennie, też nie charytatywnie. Starają się, szukają sponsorów, mają inwestora z Niemiec, który wykłada na projekt pieniądze. Teraz ich mecze będą transmitowane w jednej z lokalnych telewizji.

Byłem u was na meczu KS Jadwiżański, który swego czasu „chwalił się” najgorszymi wynikami w Polsce. Dużo jest w Wielkopolsce drużyn, dla których wyzwaniem jest zdobycie choćby punktu?

Jadwiżański już jest spoko, potrafili wygrać nawet dwa mecze z rzędu, co stanowi ich rekordową passę. Są jednak dwa kluby – Sparta Brody i Błędno Nądnia. Od dwóch lat praktycznie nie zdobyły punktu. Okej, Błędno zdobyło sześć, ale przez walkowery. Tak naprawdę ja ludzi w tych klubach podziwiam. Dwa lata zbierać regularne bęcki i cały czas grać, starać się jeździć – szacunek.

Słynne w regionie jest boisko w Brodach. Wygląda, jakby je przekopały krety. Już wielokrotnie dostawałem zgłoszenia, żeby jakoś w tej sprawie zareagować, bo na tym boisku nie da się grać. WZPN takie boisko dopuszcza, mi też jest jakoś głupio robić im problemy. Mają kiepskie boisko i co teraz? Na lepsze ich aktualnie nie stać.

Mógłbyś przypadkowo zabić ten klub.

Mógłbym. Tego robić na pewno nie chcę.

Brody3

Stadion w Brodach

Te kluby podchodzą z dystansem do swoich wyników?

Myślę, że z dużym, ale to nie jest jak w Jadwiżańskim. Jadwiżański czy wygra 5:0, czy przegra 0:8, zawsze bawi się tak samo. Beka, jest super, gramy dalej. Sparta czy Błędno jakoś się może wielce nie przejmują porażkami, ale na pewno chcieliby, żeby kiedyś to zatrybiło. Chcieliby pójść w górę, nie dostawać za każdym razem, brzydko mówiąc, wpierdolu.

Mówi się, że niższe ligi umierają. Zgadzasz się z tą narracją?

Trochę tak. Niby jest moda na zdrowy tryb życia, a więc i na uprawianie sportu. Ale zamiast pokopać, chłopaki wolą się zapisać na triathlon, maraton, iść do siłowni niż grać gdzieś w B-klasie. Ciężko jest, kluby ledwo wiążą koniec z końcem, doskwierają im problemy kadrowe – coraz trudniej o chętnych. Przez każdym sezonem dostaję około dziesięciu informacji, że klub raczej nie przystąpi do gry. Większość ostatecznie dają sobie radę, jeżdżą potem najwyżej w niepełnym składzie na mecze, ale niektórzy nie dają rady. Tendencja jest spadkowa i myślę, że będzie się niestety utrzymywać. Rocznie pojawiają się może dwa, trzy nowe kluby – bardzo mało.

Ale powiedziałeś „trochę tak”. To dlaczego „trochę nie”?

Może dlatego, że jest taka strona jak moja, która stanowi dowód, że ludzie potrafią się tymi ligami zajarać. Widzę po reakcjach ludzi – zależy im. Mega się cieszą, jak ktoś do nich przyjedzie, pogada, zrobi fotki, skrót meczu. Taka nasza pomoc – a nuż młodzi chłopcy zobaczą i się zapiszą tym chętniej, że ktoś o tym klubie pisze, albo że później będzie można zobaczyć swojego gole w internecie. Poza tym mimo wszystko piłka nożna była, jest i będzie najważniejszym sportem w Polsce. Ludzie będą grać. Może w ligach gminnych, może jeszcze innych. Może frekwencja klubów w niższych ligach będzie topnieć. Ale nie boję się, że nie będę miał o czym i o kim pisać.

Można zaryzykować tezę, że w niższe ligi ciężko jest wejść, ale jak już poczuje się ten klimat, to wciąga i ciężko porzucić?

Tak. Mam taki świeży przykład, WKS Owieczki. Klub z okolic Gniezna. Grali sobie w ligach gminnych od sześciu lat, a od dwóch zaczęło im się tam nie podobać. Denerwowała ich jednak słaba organizacja tych rozgrywek. Teraz mega się cieszą, że są w B-klasie. Rozmawiam ostatnio dużo z Mateuszem Cieślińskim, który jest tam prezesem, trenerem i piłkarzem – jest mega szczęśliwy z tego w jaki sposób B-klasa jest zorganizowana. Dla nich debiut w lidze to wielkie święto.

Czy twoim zdaniem biurokracja nie zabija trochę niższych lig? Mnóstwo jest papierologii, a i koszty duże.

Jest tego sporo, to fakt, ale akurat WZPN stara się to ograniczać. Wziął na siebie choćby koszt obserwatorów. Sprawdził się też ryczałt za kartki – zamiast płacić co mecz, płaci się kwotę na początku sezonu, a związek sam pobiera kasę z tej puli. Wiele spraw można dziś załatwić przez internet, jest ekstranet. Wiadomo, że może być lepiej, ale mam porównanie z tym jak było. Za prezesa Antkowiaka WZPN był siedzibą duchów. Nikt nie odpisywał na maile. Nikt nie wiedział kto i czym tam się zajmuje. Teraz WZPN wychodzi do ludzi – odpisują, mają Facebook, jest człowiek od komunikacji medialnej. Ma powstać niebawem komórka pomocy klubom, która pomagać będzie w organizacji, dotacjach itd.

Screen Shot 08-25-18 at 10.34 AM Screen Shot 08-25-18 at 10.40 AM

Z innej beczki. Sam mówiłeś, że wkręciłeś się w niższe ligi przez filmiki Radka Rzeźnikiewicza. Uchodzi on za nieformalnego ambasadora, propagatora B-klasy i jej podobnych. Natomiast w przeciągu ostatniego roku spotkałem się z opiniami wśród innych znawców tych rozgrywek, że Radek trochę te ligi i ich uczestników krzywdzi, zawsze ustawiając je w prześmiewczym świetle.

(długie westchnięcie). Mam też z tym trochę problem. Zakładając stronę myślałem, że będę się na Radku wzorował. Pojadę sobie i nakręcę bękę z kopania się po czołach. Pokażę kiksy, śmieszne okrzyki kibiców. Im dłużej i głębiej w tym siedzę, tym bardziej zauważam, że generalnie beki w tym nie ma wcale. Mi teraz byłoby głupio z tych klubów się śmiać. Radek krzywdy nie robi, zawsze trzymał się takiego stylu, nigdy nie mówił, że traktuje to inaczej, jest w tym szczery. Ale ja na pewno nie mógłbym robić z klubów beki i żartów.

Ale wiesz, to jest zazwyczaj mrugnięcie okiem, a nie jakiś pojazd. Przez żart można zainteresować, zwrócić uwagę na klub.

Ja to rozumiem. W Wielkopolsce też są kluby, które grają na luzie. Wiem, że o niektórych napisałbym szyderkę i by się nie obrazili. Ale nie wszyscy tak do tego podchodzą. Pamiętam mecz, w którym na drugą połowę wszedł facet ważący o dużo za dużo. Spokojnie ważył ze 140 kg. Stanął na obronie i dawał radę. Rządził w defensywie. Napisałem w relacji, że wszedł zawodnik o posturze rugbisty. Wrzuciłem też dwa zdjęcia. Niebawem napisał, że mu głupio, bo on to robi na poważnie, a my się z niego śmiejemy. Poprosił, żebyśmy usunęli zdjęcia, bo on sobie tego nie życzy. Wie jak wygląda i nie chce, żeby się z niego śmiano. Postura rugbisty też go zabolała.

Ale przecież nawet go pochwaliliście. Może był przewrażliwiony.

Pewnie tak, miał problem ze swoją wagą, co nie zmienia faktu, że dotknęło go to osobiście. Nie taki mam cel zajmując się niższymi ligami.

No to zakończmy najważniejszym: jak typujesz wynik LZS Juna-Trans Stare Oborzyska – KS Orla Jutrosin?

Wydaje mi się, że wygrają gospodarze, jednak lepsza ekipa. Będzie 3:1.

Rozmawiał Leszek Milewski

Fot. PeryferiaFutbolu.pl

KOMENTARZE (28)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Staszek Anioł

Istnienie całej tej ligi międzyokręgowej jest przede wszystkim niezgodne z przepisami PZPN (Uchwała Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej
w sprawie organizacji rozgrywek w piłkę nożną), które mówią wprost:
„Związki piłki nożnej prowadzą rozgrywki piłki nożnej mężczyzn w następujących klasach:
a) seniorzy III liga – związki piłki nożnej prowadzą rozgrywki przemiennie
b) seniorzy IV liga, klasa okręgowa, klasa A, klasa B, klasa C”.
Gdzie tu jest jakaś liga międzyokręgowa…?

Jeszcze większa parodia komedii jest w zachodniopomorskim, gdzie szóstym poziomem jest liga okręgowa, a siódmym… klasa okręgowa (sic!). I PZPN ma to w głębokim poważaniu od lat.

Jest rzekomo jednolita hierarchia i nazewnictwo poziomów ligowych w całym kraju, ale jeśli w wojewódzkich ZPN-ach robią po swojemu, to nikt im nie przeszkadza… Pod tym względem nic się za Bońka nie zmieniło. Zupełnie nic.

Jozef Wojciechowski
Bułka z Bananem i Zupa w Pięć Minut

A co ma podskakiwać swoim wyborcom (albo wyborcom swojego człowieka)? Ogon kręci psem.

pawzal44

W zachodniopomorskim od tego sezonu jest normalnie czyli szósty szczebel to okregówka a siódmy A-klasa.
Niestety chodzą słuchy że w przyszłym sezonie znów maja zmieniac :I

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Staszek Anioł

O, to spora zmiana. Ale parę lat patologii było. Pozostaje cieszyć się, że (choćby nawet chwilowo) ktoś tam odzyskał rozum.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

iberioescobaro

Ale co Cię typie boli, że są jeszcze na świecie ludzie co coś robią z pasji a nie tylko dla konsumpcji materialnej?

Pasta

Tak, to cos wiecej niz miejsce pracy. Caly swoj uposledzony wywod oparles na blednym zalozeniu

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pasta

Miejsce pracy, miejsce spotkan, miejsce dbania o kondycje i sprawnosc fizyczna

Król Roastów
FC Taciewo

Pasta, to twoja odpowiedź świadczy o upośledzeniu. Skoro fanatyzm opierasz na tym, że to „miejsce spotkań, dbania o kondycję i sprawność fizyczną” to to samo możesz powiedzieć o siłowni. To samo możesz robić też tam, albo w parku. Też możesz tam się spotkać, usiąść na murku i wypić piwko, a w międzyczasie pobiegać. Czyli idąc twoim tokiem rozumowania, kiedy pracownik Calypso dostanie lepiej płatną ofertę z Tiger Gym, to powinien odmówić, bo „Calypso forever, Tiger Gym kurwa świnia”. JanuszC. pięknie wywlekł, że nawet nie potraficie uzasadnić dlaczego piłkarz ma traktować klub X jako większą wartość niż pracę w klubie Y.

tss

Słaby troll albo dobry debil.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JesusChristPose
Legia Warszawa

imho, ci chłopcy zazwyczaj, albo utrzymują się z pracy na polu, albo z jakiegoś etatu czy to w fabryce tektury, czy pieczarek, czy u innego small businessmena. W B-klasie bodajże nagrodą za zwycięstwo to może być skrzynka piwa, o ile w ogóle. To są rozgrywki amatorskie. Dlatego czasem nie starcza czasu, miłość do sportu przegrywa z prozą życia. Mówimy o B-klasie, czy A-klasie, a nie o Ekstraklasie. Kumasz teraz?

Tomek Jankowski
Amika

Dobry typ. Przeszkadzają mu najemnicy (grający dla kasy) w ekstraklasie ale to, że jego klub jest de facto Amiką już mu nie przeszkadzało.

HWDP

„Wysłuchajcie prawdę tą…”

Pasta

Gdzie to wyczytales? Bo chyba nie w tym wywiadzie

Tomek Jankowski
Amika

Może nie zauważył przez 9 lat, że kibicuje Amice umalowanej na niebiesko? :)

faz30

Jak miał kibicować Amice, skoro Amica od kilkunastu lat nigdzie nie gra?

Tomek Jankowski
Amika
faz30

Mylisz się kolego. Amica w sezonie 2006/07 grała w III lidze, więc nie mogła grać w Ekstraklasie.

AW.png
Tomek Jankowski
Amika

Tak tak… Zapytaj Reissa :)

Tomek Jankowski
Amika

.

Tomek Jankowski
Amika

Hehe. Zapytaj Reissa.

termos
Hutnik Warszawa

Ktoś, kto nigdy nie kibicował z całego serca drużynie z niskiej ligi i tak nie zrozumie tego artykułu. Pozdro dla
wszystkich prawdziwych fanatyków od IV ligi w dół

Wujek Remo
Kolejorz

…Aż se chyba jutro skoczę na Odlew – Uchorowo :)

Król Roastów
FC Taciewo

Jak niższe ligi mają nie umierać, skoro rosną w siłę zorganizowane ligi szóstek na sztucznych boiskach? I nie mówię tu o Playarenie, tylko takich jak np. w Trójmieście PL3. Jak dla mnie liga szóstek ma o wiele więcej pozytywów.

– Lepsze, równe boiska.
– Jednorazowy, niższy koszt przystąpienia do ligi, w którym zawiera się wszystko – boiska, sędziowie, czasem relacje wideo, woda i szczątkowa opieka medyczna (w Gdańsku jest to na przykład 2200 zł za rundę i to jedyne koszty, zero opłat za rejestrację zawodników, za wynajem boisk, za sędziów, badania lekarskie itd. – poczytajcie sobie ostatni felieton Stanowskiego dla PS). Czyli tak naprawdę nie musisz się niczym przejmować, bo wszystko robi za ciebie organizator. Często też jest tak, że całość opłat pokrywa sponsor, np. firma, która zapewnia rozrywkę swoim pracownikom, którzy grają pod jej szyldem.
– Do ligi szóstek na mecz potrzeba 6 osób, a nie 11, więc jest większa szansa, że zbierze się skład.
– Nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, mecze na miejscu, wieczorową porą z oświetleniem, idealnie na odstresowanie po pracy. Mecze krótsze (zazwyczaj 2 x 25 min) ale i tak intensywne, więc łatwiej wygospodarować sobie czas.
– W lidze szóstek nie ma wymogu jednolitych strojów, organizator zapewnia znaczniki.
– Wydaje mi się, że w ligach szóstek jest mimo wszystko większa kultura gry, nie ma kopania się po girach, wszyscy bardziej zdają sobie sprawę, że to zabawa.
– Nagrody dla najlepszych (w Gdańsku w postaci bonu do sklepu R-Gol).

Jak dla mnie normalna kolej rzeczy, że wygoda lig szóstek wypiera gorzej zorganizowane rozgrywki B-Klasowe. Ten trend będzie postępował. Już dziś wiele drużyn z lig szóstek zaczyna się wręcz profesjonalizować.

termos
Hutnik Warszawa

Ligi szóstek to nie jest prawdziwa piłka nożna. To jakaś popierdółka.

wpDiscuz