Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Weszło

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Poszukiwanie najbardziej dotkliwego eurowpierdolu XXI wieku jest zadaniem wybitnie trudnym, bo efektownych kandydatur mamy przecież multum.

Swoje mocne argumenty posiada dwumecz z Levadią Tallin. Młodszym czytelnikom wyjaśniam: nie, nie chodziło wyłącznie o to, że Biała Gwiazda odpadła z Estończykami, którzy zapewne jeszcze dzień wcześniej zajmowali się zawodowo grą, owszem, ale na akordeonie w przejściu podziemnym. Kluczowe było to, że odpadła w sezonie 09/10.

Sezon 09/10 był zaś pierwszym rokiem reformy Platiniego. Sytuacja bez precedensu – stworzono cieniasom, czyli również nam, skrót do Ligi Mistrzów. Zamiast Barcelony, Realu czy Manchesteru United, rywalem mistrza Polski w walce o raj mieli być frajerzy do ogolenia.

Pamiętam doskonale ówczesne nastroje. Dobrze, co się najedliśmy frustracji to nasze, ale już wystarczy. Teraz Champions League co roku w Polsce. Nie ma innej opcji. Niech lepiej polskie kluby już zaopatrują się w nagranie „kaszanki” bo za chwilę, za momencik, będzie potrzeba puszczać na stadionie.

Przecież i Wisła rok wcześniej potrafiła u siebie ograć Barcę Pepa Guardioli. Co może pójść nie tak?

A potem Łobo na prawej obronie. Transfer Kirma jako hit, który miał przeważyć szalę eliminacji. Ostatecznie porażka, „wypada tylko przeprosić kibiców” i wyjazd z pucharów bez ceregieli, spadków do innych eliminacji czy innego cudowania.

A wszystko w momencie, gdy Liga Mistrzów w powszechnym przekonaniu miała być tylko formalnością.

Levadia nic dalej nie ugrała, odpadła z Debreczynem.

Definicyjny przykład przekłuwania balona pychy polskiej piłki.

Boleśniejsze było jednak to, co zrobił Lech Poznań; boleśniejsze szczególnie dla Lecha Poznań. Otóż Kolejorz w swoim czasie tak odważnie woził się po Europie, że nastukał mnóstwo punktów rankingowych, a punkty rankingowe to w Europie koń, na którym się jedzie. Zamiast rywala z kosmosu – rywal do ogolenia. I na odwrót.

Dlatego trio klęsk, AIK, Stjarnan i Żalgiris, łącznie liczę za większy eurowpierdol. Nie mają znaczenia rozważania czy Levadia gorsza czy lepsza – liczy się to jaki kapitał udało się roztrwonić. Lech miał w swoim czasie ponad dwadzieścia tysięcy punktów rankingu UEFA. W praktyce rozstawienia do rundy play-off w LE, szansa na rozstawienia do samego końca w eliminacjach Champions League.

Dziś nie pozostało po tym nic. Jest jeszcze jednym popychadłem losowań. Musi liczyć albo na wybitny mecz i ogranie murowanego faworyta, jakim – nie czarujmy się – był choćby Genk, albo na wybitnego farta w losowaniu. Roztrwonił znakomity w polskich warunkach bilans w przerażająco łatwy sposób. Odbudowa rankingu będzie piekielnie trudna. Jeśli wrócić do metafory z koniem, to Lech na nim jechał, a teraz idzie pieszo.

W takich kategoriach eurowpierdolometru mierzę też porażki Legii Warszawa. Jakkolwiek Wiśle potem zdarzył się jeszcze Karabach (choć z dzisiejszej perspektywy trudno tamtą porażkę uznać za sensację, ten klub już wspinał się do dzisiejszej pozycji), tak dwa lata później obroniła ranking wychodząc z grupy w LE. Przez to jeszcze do 2016 roku Biała Gwiazda miała ranking lepszy nie tylko od Lecha, ale również na poziomie pucharowych wyjadaczy takich jak Rosenborg, Astana czy wspomniany Karabach. A że z niego nie korzystała – inna sprawa.

Dudelange nie było jednorazowym, głośnym eurowpierdolem. Było czwartą z rzędu haniebną pucharową porażką, czym Legia postrzeliła w kolano na polskie warunki bardzo dobrą rankingową kobyłę. Jeszcze jej nie zarżnęła jak swego czasu Lech pod rządami Rumaka, ale to już ostatni sezon, by ją obronić. Dalsze podążanie szlakiem trwonienia może skończyć się katastrofalnie.

Legia jest jeszcze na ostatnim szczeblu, który daje coś zauważalnego, pomagającego awansować do fazy grupowej, gdzie znowu można solidnie punktować. Ale jeśli nie zrobi wyniku w przyszłym sezonie, zjedzie o półkę niżej. Z całkiem nieźle ustawionej drużyny, prosto na półkę „tak sobie”.

Cztery kolejne skandalicznie przegrane bitwy w pucharach sprawiły, że Legia może niebawem zjechać z pułapu 25.500, plasującym Legię na 54. miejscu w Europie, do rankingu rzędu 15.000, nie dającego pewnego rozstawienia nawet w III rundzie el. LM. Jeszcze tylko jeden słaby sezon pucharowy i znów będzie trudniej, a czas płynie – jak Legia się nie odkręci, wkrótce przestanie jej się liczyć i sezon w Lidze Mistrzów.

Niemożliwe, żeby dalej zawalali?

Po Trnawie i Dudelange niemożliwe nie istnieje.

Kto wie, może Lech Djurdjevicia dałby sobie radę przy rozstawieniach? Kto wie, może Jagiellonia po Rio Ave, po długimi momentami niezłej grze z Gentem, także mając rozstawienie jeszcze by pograła? Ale dwa ostatnie lata zepchnęły nas mocno. Można wydobyć się z marazmu, stworzyć niezłą drużynkę, ale i to nie musi wystarczyć przeciwko niekorzystnemu rankingowi. A w rankingu lig jeszcze jakoś wyglądamy tylko dlatego, że liczy się pięciolatkę. Za ostatnie dwa sezony jesteśmy tylko przed dziećmi z Bullerbyn i kasztaniakami.

W tym samym czasie czeski FK Jablonec przygotowuje się spokojnie do losowania fazy grupowej Ligi Europy.

Czesi wspólnymi wysiłkami, na mocy rankingowych czarów, wepchnęli go tam bez eliminacji.

Można?

Leszek Milewski

Grafika: kassiesa.home.xs4all.nl

KOMENTARZE (81)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
14:troll:14
Cska Warszawa

Proste i logiczne że odpadnięcie w dwumeczu z Dudelange będzie przekazywane z pokolenia na pokolenie jako największa klęska w historii Polskiego futbolu w Europejskich Pucharach.

Czacha
Legia Warszawa

Jasne tyle że jeszcze wcześniej
1959/60 Puchar Europy ŁKS- Jeunesse Esch ( Luksemburg) 2–1 0–5

Pilkarski_kibic

No tak, czyli porazka Legii to od 70 lat najwieksza kleska i kompromitacja polskiego futbolu. Zgadzamy sie wszyscy z tym.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

faz30

Nie tylko Lech.

hds

W AIK, Stjarnanie i Żalgirisie chyba ci zawodnicy nie grali.

asddsa

napawde nie rozumiem dlaczego ktokolwiek uwaza dudelange bardziej zalosne od stjarnan.

DrMabuse
Wisła Kraków

Prawdopodobnie poprzez pryzmat obecnego wizerunku futbolu islandzkiego i luksemburskiego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

az

Bez przesady, największą bezapelacyjnie jest Stjarnan, czy to liczysz wartością piłkarzy, budżetem klubu, płacami, ilością piłkarzy bez profesjonalnego kontraktu czy miejscem klubu w rankingu UEFA, a nawet stadionem. I to była nie trochę ale kilka razy gorsza drużyna od Dudelange. To dopiero była masakra

Lluc93

To chyba w Rumunii też będzie, bo Dundelage dominuje i prowadzi 2-0.

14:troll:14
Cska Warszawa

Czyli tak jak myślałem- kibice Legii jak zwykle w różowych okularach, zawsze znajdą wytłumaczenie największej kompromitacji w dziejach polskiego futbolu w europejskich pucharach. Teraz argumentem jest to że Dudelange pokonało w pierwszym meczu CLUJ.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

hds

Juz widze wypowiedz Kucharczyka: ” Nie przegralismy ze slabym zespolem, przeciez Dundelang wygral z Cluj.”

Urkides
Legia Warszawa

hds
I częściowo będzie miał rację, bo okazuje się że Dudelange nie okazali się takimi „listonoszami” jak u nas się rozpisywano. Po prostu zmienia się piłkarska geografia i poziom piłki gdzieś indziej rośnie szybciej niż u nas.
Trzeba sobie zadać pytanie dlaczego oni potrafią lepiej operować piłką? Może lepiej szkolą?

facemob

ZMienia zmienia, CLUJ do 2013 nie weszło do grupy czy to W LM lub LE. Steua też tendencja spadkowa. Co nei mzienia faktu ze dudelange to ogórki

DrMabuse
Wisła Kraków

Na pewno Dudelange to największa klęska pucharowa Legii w jej całej historii podobnie jak Levadia to największa klęska pucharowa Wisły w jej historii

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WieslawWojnar

Janko, przestań wreszcie pierdolić.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Ja bym się kłócił czy nie Dinamo Tbilisi. Przecież w tym samym sezonie Wisła rozbiła Mistrza Gruzji 11-2… Wówczas była szansa zbudować sobie ranking na rozstawienie w ostatniej rundzie kwalifikacji do LM (przed reformą Platiniego!!). Wystarczyło pograć w grupie Pucharu UEFA…

DrMabuse
Wisła Kraków

Nie, mecze z Dynamem to był raczej brak koncentracji i trochę pecha niż odstawanie od niego poziomem.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

No właśnie. Dlatego tak bardzo boli. A jakie składowe na to wpłynęły to można sobie dywagować. Dzisiaj poziom jest równiejszy, bo know-how ma każdy. Dudelange właśnie prowadzi 2-0 z Cluj więc tego no.. W Europie nie ma już słabych drużyn :) Kilka milionów budżetu, piłkarze z przeszłością w Ligue 1 i Bundeslidze. Zupełnie obiektywnie Dudelange jest silniejsze niż Dinamo Tbilisi było wtedy.

vincent van cock

Trnava też 2-0, czyli jesteśmy w sumie zajebiści tylko trafiamy na jeszcze bardziej zajebistych, a tak poważnie, to chyba wczoraj ktoś z 1 ligi mówiąc na temat wyrównanego poziomu powiedział, że różnice w umiejętnościach są tak nieduże ,że trzeba wygrywać walką, jedyny sposób i w pucharach jest to samo na poziomie eliminacji a potem jeszcze bardziej bo najlepsi właśnie zapierdalają, nie wiem dlaczego nasi ciągle o tym zapominają, chyba przez wakacje

gryf01

Luksemburg działa na wyobraźnię. Ale najgorszy, jak napisał Leszek jest spadek w rankingach. Legia doczłapała tu dzięki sensacyjnemu zwycięstwu nad Spartakiem w Moskwie i solidnemu punktowaniu w kolejnych latach. Teraz znowu potrzebny będzie jakiś cud. Chude lata idą!

Marekkk
Kolejorz KKS

Niech trenerzy zaczynają wymagać od piłkarzy znacznie więcej. Bo obecnie jest to ukrywanie i lizanie po fiutach tak by pozorować dobrą grę MOMENTAMI a reszta to już totalna fuszerka. Wszyscy piłkarze ekstraklasy to taki pan Wiesiu od wykończeniówki – odjebać fuszerkę, zapić wódeczką i odebrać kasę od naiwniaków.
Naiwniakami jesteśmy my(kibice i dziennikarze) a ofiarami tej patologii są zarządzający klubami.
Albo dziennikarze zaczną głośno mówić o tym że piłkarze w Ekstraklasie zarabiają za dużo na poziom który prezentują albo na wstępie każdego wywiadu uzmysłowić tym leniom że są beznadziejni w tym co robią a o ambicji to słyszeli tylko w bajkach na dobranoc.

qdlaty81
WIDZEW

Od dawna pisze ze w PL kontrakty powinny byc np 1500€ podstawy i np 60 000€ premii za mistrzostwo (40 krotność podstawy), 30 krotność za vice, 15 krotność za puchary. 5 krotność za utrzymanie. Czy coś takiego.

Urkides
Legia Warszawa

W twoim myśleniu przebija taki ogólny, polski trend w którym wszystko jest rozpatrywane tak, jakby poza Polską nic nie istniało.
A przecież dookoła są ligi gdzie płaci się dużo więcej już za samo granie.
Twoja propozycja oznacza że tylko zawodnicy kilku drużyn dostaną dobre pieniądze. Byc może byłoby to sprawiedliwe, ale……. W ligach skandynawskich płaci się większe pieniądze a poziom jest tylko trochę wyższy. W ligach II i III w Niemczech, Francji, Holandii, Danii itd też płaci się dużo więcej niż 1500 EUR.
A więc mielibyśmy masowy exodus piłkarzy.
Jesli w eklasie wynagrodzenie byłoby niskie, to jakie powinno być w I i II lidze.
Żyjemy w pewnym ekosystemie i trzeba to brać pod uwagę.
Na cenę zawsze największy wpływ ma podaż. Im większa tym cena niższa. A więc szkolenie które spowoduje dopływ dużej liczby wyszkolonych zawodników spowoduje że cena za ich usługi będzie racjonalna.

qdlaty81
WIDZEW

Urki, kto by wziął tych kopaczy?! no kto?! piszesz tak, jakby Ci którzy w PL zarabiają kokosy to byli nie wiadomo jacy zawodnicy. A potem ambitne chłopaki z niskimi pensjami ogrywają nasze GWIAZDY w pucharach aż miło. Przy niskich kontraktach kluby musiałyby szukać niżej i szkolić.
A ja coraz bardziej mam wrażenie, że lepiej wydać 1mln € na pensje np 10 trenerów niż na zakup jednego piłkarza.

Marekkk
Kolejorz KKS

Dokładnie. Wątpie, że nagle wszystkie wyjściowe jedynastki ekstraklasy znajdą pracę za granicą :) A te nasze „gwiazdy” Jevtićowe, Carlitosowe i inne znajdą pracę ale nikt po nich płakać nie będzie.

Urkides
Legia Warszawa

Milewski też obniżył loty i dostosował się do poziomu bezproduktywnego pierdzielenia i załamywania rąk. Mnie bardziej interesuje jakie są recepty na zmianę tego spadkowego trendu.
Miarą wydolności naszego szkolenia są nie tylko wyniki naszych zespołów ale też styl. Gramy beznadziejnie. Luksemburczycy swobodnie operują piłką i prowadzą grę. W polskiej lidze nie trzeba przeciwnikowi odbierać piłki, wystarczy pozwolić mu grać a on ją straci. To jest efekt naszego szkolenia.
Ale szkolenie nie bierze się znikąd, ktoś tym tak zarządza. Pomyślałem jak porównać poziom zarządzania w poszczególnych ligach. W zarządzaniu chodzi zawsze o optymalizację, czyli o uzyskanie jak najlepszego efektu, przy jak najmniejszych nakładach.
Mowa jest tutaj o punktach rankingowych a więc można porównać ile kosztuje jeden punkt rankingowy dla porównywalnych lig? Można to zrobić poprzez podzielenie dochodów ligi przez ilość punktów rankingowych zdobytych przez przedstawicieli ligi.
I tak jeśli budżet całej ligi wynosi ok 160 mln EUR a zdobyliśmy w tym roku 2,25 pkt rankingowego, to znaczy że 1 punkt kosztował nas trochę ponad 70 mln EUR.
Tą liczbę można porównywać z liczbami z innych lig w celu sprawdzenia efektywności zarządzania pieniędzmi. Ile ligi „zapłaciły” za jeden punkt, kto zapłacił mniej ten lepiej zarządza.
Ale ponieważ ligi mają różne przychody, to warto jeszcze sprawdzić jaki procent przychodów ligi stanowi koszt jednego punktu rankingowego. Im mniejszy procent tym lepsza wydajność zarządzania kasą.
Piszę o tym, bo jestem przekonany że mamy jeden z najgorszych wyników w efektywności wydawania kasy. Zarządzanie polskimi klubami jest na dramatycznie niskim poziomie. Chodzi mi wskaźnik poziom sportowy vs wydatki. Koszt są zawsze wysokie tam gdzie brakuje kompetencji albo system jest niewydolny.
Efektem tego braku kompetencji i nie wydolności systemu jest miedzy innymi kiepskie szkolenie.
I tak kółko się zamyka.
Jeśli ktos ma info o przychodach innych lig, to możemy się pobawić w takie wyliczanki.
Najciekawsze były by dane z lig Czeskiej, Słowackiej, Serbskiej, Chorwackiej, Białoruskiej, bo to z nimi konkurujemy bezpośrednio.
Podsumowując, to nie bieda finansowa jest naszą największą przeszkodą w uzyskiwaniu lepszych wyników, ale bieda umysłowa całego środowiska. Jak przysłuchuje się dyskusji o tych eurowpierdolach to słyszę szyderę a nie słyszę żadnych logicznych wniosków a już tym bardziej nie ma żadnego rozsądnego planu jak odwrócić ten trend.
Kiedyś nasze zarządzanie piłką porównałem do inwestowanie w „przetwórnie owoców” (stadiony, kontrakty) na terenach gdzie nie ma „plantatorów” (szkolenie). Jak wam się wydaje, wybudowanie „przetwórni” na pustyni przyniesie dobry efekt, czy raczej nie? Prosta logika i myślenie przyczynowo-skutkowe jest z jakichś powodów niedostępna w naszym klimacie umysłowym.

skttr

Bardzo dobry komentarz, brawo.

Urkides
Legia Warszawa

Dziękuję za plusy, ale czy macie dane o dochodach LIG europejskich. Jeśli dobrze pamiętam, to liga holenderska ma przychód około 600 mln EUR. W zeszłym sezonie zdobyła 2,9 punktu rankingowego (słabo) a więc jeden punkt rankingowy kosztował ją 206 mln EUR (dużo). Ale biorąc pod uwagę dochody ligi, to 206 mln stanowi około 35% przychodów.
Polska liga miała przychód 160 mln EUR, zdobyła 2,25 pkt a więc 1 pkt kosztował 71 mln EUR. Co stanowi ponad 44% przychodów ligi. A więc jesteśmy mniej efektywni od Holendrów.
Jeśli macie dane żeby podliczyć innych, to dawajcie. Może będzie ciekawie?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

faz30

To raczej nie Subotica taka mocna, tylko Sparta taka słaba. Broendby w kolejnej rundzie nie miało większych problemów z Serbami. Sparta ostatnie dwa sezony w pucharach ma fatalne.

PRT

Sparta zaczęła sprowadzać zagraniczny szrot, zamiast grać nieźle wyszkolonymi Czechami i się z niej zrobiła „polska” drużyna.

Šćepan Šćekić
Warta Poznań

zarządzanie. Zvezda jest słabsza niż w poprzednim sezonie (zwłaszcza jesienią), ale robią dobre transfery zagraniczne, nie sprowadzają wielu ogorów – jak Legia, a do tego mogą liczyć na młodych, krajowych zawodników. Taki Radonjić już jest wyceniany na 10 mln, ale kibice i zarząd woli poczekać, bo wie, że po udanej kampanii w Europie, gość może przejść za 15 spokojnie.

M.S.

Dobrze napisane. Tam potrafią sprowadzić w miarę sensownego obcokrajowca. Jednak oprócz tego, takie kluby, jak Crvena i Partizan wyłapują dobrych krajowych. Problemem jest to, że mocno są drenażowane przez obce kluby. Brak stabilności składu. Tyle tylko, że potrafią za duże pieniądze sprzedawać. Kluby serbskie też słabiutko wyglądają w pucharach. Mimo wszystko serbscy piłkarze mają ciągle bardzo dobrą opinię i sprzedawani są duże pieniądze.

Urkides
Legia Warszawa

M.S.
Bo jeśli na rynku są młodzi zawodnicy potrafiący grać w piłkę, to sprowadzony zawodnik na dobrym poziomie robi różnicę. Jeśli nie ma z kim grać, to sam też niewiele pokaże.
Jestem ciekawy jak by wyglądał Messi w Sandecji?

Spektakularny

Jak można zastanawiać sie, czy AIK było gorsze od Levadii? Przecież liga szwedzka w tamtym momencie była i jest nadal lepsza od polskiej. Niewiele, ale jednak. Właściwie chyba nigdy nie była gorsza LOL. Właściwie powiedziałbym, że to jest konkretnie bezczelne. Jak zwykle, co tam jacyś Szwedzi, Norwegowie przy super polskich druzynach…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Murphy
KTS Weszło

@PanSrajkub
Myli Ci się ranking UEFA z poziomem ligi. Liga szwedzka jest lepsza niż polska.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pele77

Dla mnie nic się nie równa przegranej Wisły z Dinamo Tibilisi. Chodzi o proporcje, nikt nie miał takiego potencjału w 21 wieku jak tamta Wisła i dlatego uważam to za największy blamaż, a na drugim miejscu Valarenga. Ktoś powie Levadia, ale Wisła Skorży była dużo słabsza od tej 2002-2005 także nie jest to dla mnie aż taka kompromitacja proporcjonalnie do potencjału.

wkolski

Tbilisi tak, klęska, ale Valerenga to solidne nadużycie. Wisła miała wtedy (jak na swoje warunki) bardzo słaby skład, grała wtedy takimi tuzami jak Piekutowski, Paszulewicz czy Brasilia w pierwszym składzie, a z ławki atakował Ekwueme. Ponadto Valerenga później zdobyła mistrzostwo Norwegii…
Chyba, że skalę klęski odzwierciedla fakt, że Wisła wygrywając wtedy z nimi zapewniałaby nam, jak Polsce drugie miejsce w LM. Eliminacjach rzecz jasna, ale i tak sprawa bez precedensu.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Valarenga akurat notowała beznadziejny sezon. Skończyła na miejscu gwarantującym baraż… o utrzymanie. Fakt, 2 lata później została Mistrzem Norwegii. Była topową norweską drużyną, Wisła miała gorszy sezon i skład ale… to wszystko nie przeszkodziło jej obijać poprzeczek bramki rywala i cisnąć cały dwumecz. Dlatego odpadnięcie było takim szokiem. Ponadto ta porażka boli najbardziej ze względu na ranking. W krajowym wreszcie bylibyśmy w top15 i uzyskali drugie miejsce w kwalifikacjach do LM. A w klubowym Wisła była o włos od rozstawienia w ostatniej fazie kwalifikacji do LM, i to przed reformą Platiniego!! Valarenga, Dinamo Tbilisi… potem jeszcze Vitoria Guimaraes. Te porażki zniszczyły wielką Wisłę.

Kolo
Górnik Zabrze

Jednak jakby nie patrzeć Legia z tym budżetem pobija wszystkie wcześniejsze kluby nie wygrywając ani razu i odpadając z listonoszami i kurierami, gdzie nie ma nawet profesjonalnej ligi, tylko amatorska, a kraj mniejszy od Mokotowa. Tego nikt chyba przez najbliższe 50 lat nie przebije.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DrMabuse
Wisła Kraków

Patrzysz na suche wyniki a trzeba porównywać realne mecze.
Tak w meczach z Tbilisi jak i Valerengą Wisła była o wiele lepsza od rywali, tyle, że nieskuteczna. O Legii w meczach z Dudelange raczej się tego powiedzieć nie da.

Larry Gopnik

ech, te stjarnany i żalgirisy bolą z każdym rokiem mocniej, tak zmarnowana szansa
dziękuję panie Rumak

pepe72

Ale w 2019 to w eliminacjach do LM to raczej zagra Jaga.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Uśmiech Koali

A moim zdaniem Zagłębie Sosnowiec, maja przekonywujaco slaby poczatek sezonu (podobnie jak Legia w ostatnich mistrzowskich sezonach) wiec wydaja sie byc murowanym faworytem do zajecia 1 miejsca na koniec sezonu 😉

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Legia jeszcze w przyszłym sezonie będzie grała z rankingiem ponad 20 punktów. Liczy się 5 ostatnich sezonów: 14/15, 15/16 16/17 17/18 18/19. Tak więc za rok będzie miała ostatnią szansę na obronę ponad 20 punktowego dorobku.

A co do eurowpierdoli Wisły. To nie Levadia była najbardziej bolesna (Wisła i tak była już bez rankingu). O wiele gorsze były porażki z Valarengą i z Dinamem Tbilisi. Po sezonie 2003/04 o mały włos przegraliśmy 15 pozycję z Norwegami. Gdyby Wisła odprawiła Valarengę to dostalibyśmy 2 miejsce do kwalifikacji LM. Blamaż z Dinamem Tbilisi zamknął drogę do fazy grupowej Pucharu UEFA gdzie Wisła mogła swój współczynnik podbić na tyle ażeby w 2005 uzyskać rozstawienie w 3 rundzie kwalifikacji LM (bo zabrakło tylko 4 punktów, łatwo sobie wyobrazić, że wygrywając choć jeden mecz z Valarengą i grając w fazie grupowej te punkty by zdobyła). Zamiast Panathinaikosu byłby rywal nierozstawiony. A, że Biała Gwiazda była wówczas do rywalizacji o LM bardzo dobrze przygotowana, wie każdy kto ten dwumecz oglądał. Gdyby nie celebryta w bramce Majdan oraz sędzia Mike Riley, Wisła grałaby w LM. Co się później stało już wszyscy wiemy.

Silna Wisła się skończyła, Legia i Lech się obronią. Dalej będą hegemonami w lidze. A nie sądzę by jeden czy 2 lepsze sezony w Europie miały aż taki wpływ na poziom tych zespołów. Skoro jak widać można koncertowo przejeść sukces. Jeżeli nie będzie zdrowych podwalin to gra ponad stan w Europie niewiele pomoże.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Nie zgadzam się. Legia ze swoim współczynnikiem będzie rozstawiona w każdej rundzie kwalifikacji do LE. Natomiast w ścieżce mistrzowskiej tuzów nie ma. I jeżeli MP będzie w dobrej formie to może spokojnie się na LE tą drogą załapać. Patrz np MOL Vidi. Węgrzy nie mieli pucharów od 6 lat…
Z kolei każda inna drużyna niż Legia ma małe szanse w kwalifikacjach do LE w drabince niemistrzowskiej, te są obecnie bardzo wymagające. Jeżeli chcemy budować ranking krajowy to jedna Legia nie wystarczy. Uważam wręcz, że po obecnej reformie, gdzie MP ma naprawdę duże szanse na LE bez względu na współczynnik – Legia wcale nie musi być Mistrzem.

Kolo
Górnik Zabrze

jaka to różnica czy ktoś jest rozstawiony czy nie, jak i tak dostaje się baty od ligi amatorskiej ???? Każdy ma gdzieś puchary, bo i tak wiadomo że będzie oklep dlatego najlepiej jakby mistrzem został ktoś nowy, bo te ciągnięcie legii przez sędziów każdy ma już dość. Tego sobie i całej Polsce życzę.

Mejweniitakietam

– Dzień dobry Państwu, witam bardzo, BARDZO serdecznie w kolejnym odcinku „Misji Futbolu”. Ze mną jak zwykle, co stało się już tradycją- uśmiech, który do tej pory już zarażał optymizmem, rozpromienił się jeszcze bardziej- influenserzy, liderzy opinii.
Wyprostował palec wskazujący robiąc jednocześnie krótką pauzę.
– I…. i mejweni. Tak, tak- zachichotał pokracznie. – Te słówko też świetnie się tutaj sprawdzi. W dalekowschodniej kulturze funkcjonowało i określało pewnego rodzaju wyrocznię. Poza tym ma tyle samo sylab co słowo ekspert co nie można uznać za przypadek, więc zapożyczmy je sobie.
Na twarzach dobrze znanych gości po lekkiej konsternacji zagościł rumieniec. Lekkie zakłopotanie szczupłego jegomościa zmusiło nawet do nerwowego poprawienia okularów. Kolejnego do posępnego obserwowania podłogi. Zaś postawa kolejnego wskazywała nawet na podniecenie.
– Ze mną Pszemysław Rudzki- przegląd sportowy.- Mateusz Korek- Polsat sport.- oraz nestor polskich komentatorów- Dariusz Svaroski. Oczywiście jestem też ja, czyli Michał Gol.
Lekkie skinięcia głowy sugerowały widzom subtelne przywitanie się z kamerą.
– Panowie… trup jeszcze nie ostygł po, po…yyyyy…eurowp*erdolu, a my musimy zadać sobie pytanie „co dalej z polską piłką?”.
Poprawił lekko stos kartek trzymany w rękach.
– Może na początek Pszemek.
– Smutne jest to- ton głosu i posępnie zawieszony wzrok na kroczu Matiego sugerował prawdziwość.- Smutne jest to, że po raz kolejny nie wyciągamy wniosków, że popełniamy te same błędy. Zmiany muszą być natychmiastowe, ponieważ zacznie dochodzić do kolejnych kompromitacji. Przypomina mi się pewna anegdotka- wzrok odbił po twarzach zgromadzonych, ton nabrał wyraźnego rozpędu.- Kiedyś, kiedyś… Leciałem na wyspy zrobić wywiad z Grzegorzem Rasiakiem. Jak pamiętamy zaliczył wtedy mocne wejście do szatni kogutów. Spotkaliśmy się w przy stadionowym barze na angielską herbatę. Rozmawialiśmy o tym, że jego agent to musi być jakiś jeba*y czarodziej, że wyczarował mu taki klub gdy nagle ni z gruchy ni z pietruchy wszedł do baru Alan Shearer. Mówię do Grześka „ JEZU… Alan Shearer tutaj?!”- powiedział ostatnie zdanie przez delikatny śmiech, klatka piersiowa lekko podskakiwała.- Odpowiedział „Tak, Alan mieszka ulicę dalej”. To doświadczenie- znowu wyraźnie posmutniał- nauczyło mnie, że nie ma rzeczy niemożliwych. I wierzę w to mocno, naprawdę mocno, że możemy i musimy coś z polską piłka zrobić.
– Darek, a Ty co myślisz- powiedział Michał lekko wchodząc w pauzę, która miała być poświęcona na zadumę.
Nikt ze zgromadzonych nie wiedział czy pytanie zostało trafnie odczytane. Posępny wyraz twarzy oraz wzrok wbity w jedną z klepek podłogi nie dawał żadnej podpowiedzi. W głowie nestora mogło zachodzić wszystko. Mógł zastanawiać się czy komentatorstwo to na pewno jest coś co lubi, czy żałuje, że podczas licealnej imprezki wybrał do tańca Grażynę, a nie Lucynę. Może i była brzydsza ale charakter miała łagodniejszy. Na pewno nie była by taką suką co sączy mu truciznę do ucha za każdym razem kiedy nie jest w delegacji. Mógł też zastanawiać się czy ksiaomi, które zaproponowano mu w nowym abonamencie będzie lepszy od alcatela z klapką, z którego to przecież jest tak zadowolony. A może naprawdę zastanawiał się nad pytaniem, które przed nim postawiono…
– Ja powiem tak- zaczął.- przypomina mi się mecz Realu z Legią, kiedy to legioniści urwali punkty bardzo mocnym królewskim.
Chyba załapał. Pomyśleli wszyscy z ulgą.
Wtedy jak pamiętamy-kontynuował- kapitalne zawody rozegrał Moulin. Mało kto wie, że jego nazwisko z racji na flamandzkie pochodzenie poprawnie wymawia się „Moulą”. I wtedy ten Moulą zrobił jedną fajną rzecz- wzrok nadal pozostawał wbity w podłogę.- Grał na takich obrotach, zresztą to się dotyczy całego zespołu, że miał aż mokrą koszulkę po meczu. Popatrzyłem na pachy Kucharczyka po meczu z Dudelanż- były suche.
Chwila ciszy. Minuta ciszy. Demencja postępuję… i nie zna litości.
Niespokojny oddech Matiego zapowiadał burzę.
-Panowie ja się z wami nie zgodzę- powiedział spokojnie aczkolwiek pewnie.
Popatrzył na twarze zgromadzonych. Nie lubił sprzeciwu. Nie lubił także gagatków co wchodzą mu w zdanie. Miał na nich prosty sposób. Zawsze działał więc jak trzeba będzie wyjąć spluwę z kabury to na pewno jej użyje. Wiedział także, że choćby wszyscy naokoło mówili, że po wtorku jest środa to on jednym zdaniem potrafił rozwiać ich dotychczasowe przekonania. Był przecież liderem. Wiedział, że ma żółtą koszulkę. Cieszył się nienaganną opinią w środowisku. Nawet trochę rajcowało go to, że nawet najbardziej kontrowersyjny punkt widzenia zasieje ziarenko. Pomyślał, że czas na show.
– Panowie ja się nie zgodzę. Możemy tu sobie mówić i blamażach i zaangażowaniu ale nikt mi nie wmówi…
– Nie Mati, tu nie chodzi…- próbował wtrącić Darek.
– NIKT NIE WMÓWI MI- kontynuował jakby próbował zagłuszyć przelot samolotu patrząc cały czas przed siebie.
Pif Paf, broń wyjęta. Teraz już nikt nie wejdzie w słowo.
– Nikt nie wmówi mi, że wystarczy powiedzieć o blamażu i braku zaangażowania i nagle wszystko jest ok. Popatrzcie na transfery. W Anglii, we Włoszech, w Hiszpanii jak przychodzi zawodnik to od razu na pełnych obrotach. A u nas- popatrzył po coraz bardziej zaciekawionych twarzach- a u nas pan piłkarz potrzebuje na aklimatyzacje czy Bóg wie co. Ja mam pewien pomysł… i o tym chyba muszę wspomnieć podczas rozmowy w kuluarach z jednym czy drugim dyrektorem, prezesem. Chodzi mi po głowie schemat madrycki.
Bum! Cała trójka udaje sprytnie, że wie o co chodzi. Mati kontynuował na spokojnie, pewien, że czas do końca anteny jest jego. Oczami wyobraźni widzi tytuły jutrzejszych serwisów sportowych.
„Korek chce uzdrowić polski futbol. Ma pomysł”
„Mocno o polskiej lidze. Ekspert zaproponował…”
A może…
„Jest plan odbudowy polskich drużyn. Wystarczy zrealizować pomysł znanego…”
– Proszę popatrzeć na Real. Tam jest mieszanka młodości z doświadczeniem i charakterem. Do tego przebojowy prezes, który nie boi się zaryzykować. Ale najważniejszy jest trener, którego się szanuje. Trener, który ma autorytet. Trener z którym nikt nie dyskutuje. Na moje taką postacią jest Tomasz Hajto. Ten facet ma wszystko.
Wystawił rozłożona prawą dłoń, lewa ręką prowadziła na niej wyliczankę.
-Ma przeszłość w reprezentacyjnej ale i klubowej piłce nożnej. Ma kontakty. Ma wiedzę i ma charyzmę. Ja jako prezes powierzyłbym mu zespół z pieniędzmi na jakiś czas. I jestem pewien, powtarzam… JESTEM PEWIEN, że za sterami takiego fachowca na efekty nie trzeba by długo czekać.
Michał poprawiając nerwowo kartki odważył się spojrzeć w oczy Matiego. W końcu powiedział.
– No … yyy… Mati. Nie ukrywam, że to dość odważne posunięcie. No mamy… yyy… mamy temat do, mamy temat do dyskusji- mówił tonem i z nerwowością jakby relacjonował atak na WTC.- Niewątpliwie. Zapraszamy widzów do dyskusji. Widzimy się za tydzień.

Carlito

Fragment z rozkminką pytania Szpaka mocny 😉

shav0
Melanż w Dudelanż

W przyszłym roku będzie wpierdziol jeszcze większy. W polskiej lidze to jak na zatrutej ziemi, nic nie rośnie. Prawie zmarnowali nawet Lewandowskiego to co można zrobić jeszcze gorszego ? Ilu takich Lewandowskich zmarnowała polska piłka ? Tutaj zawodnicy grają najlepiej jak do tej ligi przychodzą z zewnątrz. Przykładowo Szymański wchodzi z juniorów gra świetnie, po 2 latach w ekstraklasie zaczyna człapać i kopać się po czole. Carlitos przychodzi z hiszpańskiej okręgówki i wciąga ligę nosem, drugi sezon i chłop ma już problemy, za kolejny rok zjazd do ligi tureckiej w najlepszym przypadku. Jevtic jak przychodził parę lat temu to czarował, kręcił obrońcami strzelał piękne gole. Po paru latach został zawodnik ze szkła który nie zrobił żadnego postępu od kilku sezonów. Dziękuję dobranoc.

kain

Chyba lepiej, że są nisko w rankingu – zamiast odpadać z teoretycznie najsłabszymi będą odpadać ze średniakami.

Staszek Anioł

Dwie proste sprawy:
– Legii pozostaje na przyszły sezon współczynnik 24,500, skąd tutaj jakiś inny?
– współczynniki piszemy po polsku z przecinkiem w środku – to nie są tysiące…

robi2009
RKS Siekiera Piła

„Lech miał w swoim czasie ponad dwadzieścia tysięcy punktów rankingu UEFA.”

Raczej ponad 20 punktów. To po kropce to tysięczne, nie tysiące. Tak dla wyjaśnienia.

robi2009
RKS Siekiera Piła

EDIT: Podwójny wpis. Nie wiem jak toto skasować.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

robi2009
RKS Siekiera Piła

Ja mam tylko Odpowiedz, Udostępnij i Edytuj 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

shevc30

A tymczasem pasterze z Luksemburga za tydzien melduja sie w Lidze Europy

14:troll:14
Cska Warszawa

To dopiero pierwszy mecz, nie mów hop, i tak nie umniejsza to kompromitacji Legii Warszawka

MuchyZNosa

A tymczasem FC Dudecośtam pokonuje u siebie Cluj 2:0 Można?

Murphy
KTS Weszło

Nie tylko porażki Lecha w pucharach doprowadziły go tam gdzie doprowadziły. Ale dodatkowo jeszcze i sezony w których Lecha w pucharach nie było.
Pierwszy już po sezonie gdzie w grupie Lech przeskoczył Man City i Salzburg.
Już wtedy należało w klubie reagować.
Tyle że tak jak obecnie w Legii nic właściwie z tym faktem nie zrobiono. Najpierw zatrudniono na szybko Bakera, a nie trenera. Który nie potrafił Lecha wprowadzić nawet na miejsce pucharowe w lidze. A kombinacje w pucharach doprowadziły po części do tego że Lech na wiosnę skończył je po pierwszym dwumeczu.
Następne protezę trenera czyli Rumaka, i tego hodowano jeszcze dłużej. Rumak to taki trenersko – zarządczy casus piłkarza który po poprzednim sezonie stwierdził że to trzecie miejsce jest w zasadzie okey.
I tak samo było z Rumakiem i zarządem.

Paradoksalnie teraz najlepszym rozwiązaniem byłoby to w którym Lech wygrywa ligę, A Legia gra w el LE. Wtedy istnieje realna szansa na dwa polskie kluby w LE. I jakiekolwiek poprawy zarówno we współczynnikach krajowych jak i klubowych.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Krótko. Nikt tak jak Legia, Lech i Widzew nie dał polskim kibicom dygotania jajek. Nie sądzę, by się znaleźli lepsi. Nie ma innego miasta jeszcze przez długo.

obwarzanek

Leszku, weź się za jakieś reportaże itp. bo w tym jesteś najlepszy. Natomiast co do felietonów, to od jakiegoś czasu mam wrażenie, że piszesz je bo musisz co widać bo słabym poziomie 😉

Bartek99
CHrześcijańska Unia Jedności

Przeczytać. Zakuc. Zapamiętać. Dziękuję za poświęcony dla nas czas Panie Leszku.

PhoenixLk
Legia Warszawa

jedno pytanko …
„Lech miał w swoim czasie ponad dwadzieścia tysięcy punktów rankingu UEFA. W praktyce rozstawienia do rundy play-off w LE, szansa na rozstawienia do samego końca w eliminacjach Champions League.”

„Cztery kolejne skandalicznie przegrane bitwy w pucharach sprawiły, że Legia może niebawem zjechać z pułapu 25.500, plasującym Legię na 54. miejscu w Europie, do rankingu rzędu 15.000, ”

Przez tych kilka lat poziom aż tak spadł, że Legia – do bycia rozstawionym w 4 rundzie eliminacji do LM (szacunki według 90 minut) – potrzebowała tylko 25 punktów, a Lech miał ich prawie 1000 razy więcej… i TO TYLKO DAWAŁO SZANSĘ NA ROZSTAWIENIE DO KOŃCA ELIMINACJI????

Gdzieś tutaj wyczuwam jakiś błąd…

Szczepek
Legia Warszawa

Może warto zmienić kalendarz? Mam wrażenie, że gdyby sezon u nas zaczynał się u nas wcześniej, nawet o te 2 tyg albo najlepiej o miesiąc to nasze kluby będą już w rytmie meczowym lepiej by sobie radziły w pucharach. Może nie rozwiązałoby to całkowicie problemu ale napewno nieco by sytuację poprawiło.

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Co dwa lata masz Euro lub Mundial (choć z Katarem będzie kabaret), więc odpada… A może tak system wiosna – jesień…?!

Ssa Pento

Ale przecież my już przesunęliśmy rozpoczęcie rozgrywek żeby na pierwsze rundy być w formie. Wcześniej mecze tych faz eliminacji nasze zespoły grały przygotowując się do sezonu, i wszyscy biadolili że tamte Kazachy czy inne Watykany to już dawno zaczęli ligę i są w rytmie meczowym, dlatego odpadamy. Cofnęliśmy początek rozgrywek to teraz narzekają że mają już tyle meczów w nogach, granie co 3 dni, panie, to tempo grania jest nie do wytrzymania, dlatego na ligę pomiędzy pucharami trzeba robić 10 zmian w składzie, bo by się poprzekręcali z wycieńczenia biedaczki.
Po prostu nasi są chujowi i zawsze byli, czy ligę grano w takim formacie czy innym, czy rozpoczynano ją później czy wcześniej. To nie ma znaczenia, bo piłka to taki sport gdzie 22 ludzi biega po boisku a na końcu i tak Polacy przegrywają.

facemob

Pieprzony Rumak to wszystko zmarnował

M.

Artykuł o tym, które gówno jest gówniejsze. Ale daliście się wkręcić.
PS. Wstyd….

wpDiscuz