Kolejny przykład, że CV nie gra. Tym razem z Katowic
Weszło

Kolejny przykład, że CV nie gra. Tym razem z Katowic

Przekonujemy się o tym co chwila, ale i tak są momenty, gdy jesteśmy nieco zaskoczeni. CV nie gra, zwłaszcza w polskiej piłce. Jeżeli przychodzi jakiś obcokrajowiec z dobrymi papierami, w dziewięciu przypadkach na dziesięć musi mieć jakiś ewidentny feler. Mimo wszystko sądziliśmy jednak, że Dalibor Volas w I lidze poradzi sobie lepiej. Nic z tych rzeczy. Przyszedł do GKS-u Katowice w połowie lutego, a odszedł w połowie sierpnia.

Facet miał się czym pochwalić. W 214 meczach słoweńskiej ekstraklasy zdobył 86 bramek, z czego jeszcze w sezonie 2016/17 trafił 15 razy dla NK Celje. Nie chodziło o prehistorię. Doliczając mecze pucharowe, dla klubów z ojczyzny strzelił ponad 100 goli. Na międzynarodowej arenie pokonywał m.in. bramkarzy Rangersów, Birmingham, Bragi i Club Brugge. Poprzedni sezon rozpoczął w Eredvisie jako zawodnik Sparty Rotterdam, ale po czterech występach poszedł w odstawkę, a w listopadzie rozwiązał kontrakt. Bez klubu pozostawał więc sporo czasu, nie przychodził jednak na ostatnią chwilę. Do startu rundy wiosennej pozostawały trzy tygodnie.

Wyglądało to na poważny transfer GieKSy. I szybko przestało. 31-letni Słoweniec zadebiutował dopiero w połowie kwietnia. Po raz pierwszy od początku zagrał 9 maja. Skończyło się na siedmiu spotkaniach i bramce w przedostatniej kolejce z Olimpią Grudziądz.

Co więksi optymiści mogli zakładać, że po spokojnie przepracowanych przygotowaniach, nowy sezon już będzie należał do Volasa. Na inaugurację wybiegł w wyjściowej jedenastce z Podbeskidziem. Wypadł słabo, w 54. minucie zmienił go Daniel Rumin, który miejsca w składzie już nie oddał. Równo miesiąc później Volas pożegnał się z Bukową.

Skąd taki nagły obrót wydarzeń? – Przyszedł Arkadiusz Woźniak, niewykluczony jest jeszcze jeden transfer. Kadrę byśmy mieli za dużą. Volas mało nie zarabiał, a faworytem Paszulewicza nigdy nie był. U nas się nie sprawdził, ale też mało grał. Nie było jakoś chemii między nim a trenerem. Nie zdziwię się jednak, jak za rok będzie znowu królem strzelców w Słowenii i grał w jakimś Mariborze czy innej Ljubjanie – mówi nam Piotr Koszecki, prezes Stowarzyszenia Kibiców „SK1964”.

Skoro nie byłby zdziwiony, czy to znaczy, że piłkarsko uważa Volasa za dobrego? – Nie będę wyrokował. Za mało grał, a przez większość czasu miał mało kreatywną pomoc, bo Zejdler i Kalinkowski grali głównie do boku, a nie do przodu. Patrząc na przebieg jego kariery, musi jednak sporo umieć i mieć nosa do goli. Albo jest już na rozdrożu kariery, albo po prostu nie dostał zbyt wielu szans i nie było nici porozumienia z Paszulewiczem. To ostatnie jest prawdopodobne, bo trener po sezonie mówił u nas w podcaście, że nie jest zwolennikiem sprowadzania obcokrajowców. Na moje oko, jeśli ktoś tyle grał w różnych państwach i to z sukcesami, to musi być niezły, zwłaszcza na I ligę – tłumaczy Koszecki.

Dalsze losy Volasa pokażą więc, czy GieKSa trafiła już na schyłek jego formy, czy po prostu nie potrafiła go odpowiednio wykorzystać.

Na dziś w ataku są więc wspomniani Rumin i Woźniak oraz David Anon. Już jednak dochodzą nas słuchy, że Hiszpan nie imponuje i może mieć problemy z graniem. CV… też ma zachęcające, w ostatnim sezonie Segunda B strzelił 12 goli, a w przeszłości zaliczył nawet epizod w Primera Division.

Kto jeszcze może przyjść? Powrócił temat Artura Siemaszki z Zagłębia Lubin, który w zeszłym sezonie na wypożyczeniu w Stomilu Olsztyn strzelił 11 goli. Intensywne rozmowy prowadzono już pod koniec lipca.

Kandydatem do gry przy Bukowej jest także Łukasz Sekulski. Zimą zamienił Jagiellonię Białystok na SKA Chabarowsk, ale jego nowy klub z hukiem spadł z rosyjskiej ekstraklasy (jeden punkt w ostatnich szesnastu kolejkach!). Sekulski rozegrał dziewięć meczów, niczego nie strzelił. W nowym sezonie wystąpił w jednym spotkaniu.

Jeśli atak zostanie uzupełniony, będzie to już siedemnasta nowa twarz w Katowicach w tym okienku!

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (10)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
baran

Jakiś Maribor albo inna Lubliana? Kluby o wiele bardziej rozpoznawalne niż GKS, a miasta zdecydowanie bardziej przyjazne do mieszkania, niż Katowice. Taka drobna uwaga pod adresem Piotra – prezesa stowarzyszenia.

Staszek Anioł

Faktycznie, wysokie mniemanie o sobie w klubie, który już bodaj 12. sezon z rzędu przebija się do SuperHiperMegaEkstraklasy, na razie oczywiście bez powodzenia. Marka znana w Polsce i w promieniu jakichś 5 km od jej granic (może jednak 15, bo mają przecież przyjaciół w Ostrawie).

Torquemada

Przecież Lublana to kopciuszek przy Mariborze z sukcesami na poziomie GKSu.

Torquemada

Znaczy Lublana sukcesy to ma na poziomie GKSu :)

Tomek Jankowski
Amika

Lepsza już ta śmierć niż ekstraklasa.

Boski Diego
Barca B

pytanie najwazniejsze: jak przekonac do awansu grupe ludzi, ktorzy wiedza ze tak czy inaczej w eklapie nie zagraja jak druzyna awansuje? a tutaj kontrakt moze i na 3 lata i ciepelko i spokoj

Gudi

A jednak co roku dwóm drużynom udaje się przekonać swoich zawodników

Plafon

w tych negocjacjach musiało być dużo alkoholu i sztukmistrz z Lublina

Boski Diego
Barca B

jednym sie udaje przekonac, pewnie dajac gwarancje gry i podwyzke, inni czestokroc sa faktem awansu zaskoczeni, bo nie taki byl przeciez plan :)

Spektakularny

Bo liczy się w jakiej jest formie, a ta była fatalna w ostatnim czasie więc można było spokojnie zakładać, że i tu będzie klops. Koleś już jest u schyłku kariery, mimo, że staruchem nie jest

wpDiscuz