Co w polskiej piłce nie działa i jak to zmienić?
Blogi i felietony

Co w polskiej piłce nie działa i jak to zmienić?

Polska piłka nożna nie funkcjonuje lub funkcjonuje wadliwie na każdym etapie. Jako że mówimy o naprawdę prostej grze, zdiagnozowanie problemów i ich naprawa to w teorii nie jest niczym nadzwyczajnym. A jednak czasami nie potrafimy się zmierzyć z rzeczami banalnymi, za to zabieramy się za temat od tzw. dupy strony ze złej strony.

Pomyślmy o problemach, które sprawiają, że nasza piłka jest tam, gdzie jest. Generalnie wszystko wynika z biedy, ale poniekąd sami się w tę biedę wpędzamy, poprzez niewłaściwe zarządzanie pieniędzmi.

PROBLEM NUMER JEDEN. Trenerzy pracują za krótko. Doszliśmy do momentu, w którym trener jest gościem we własnej szatni. Na trzy albo pięć miesięcy dostaje gwizdek i to jest w zasadzie jego jedyne narzędzie. Przede wszystkim nie ma czasu.

Jeśli trener nie ma czasu, to tak jakby trenera nie było w ogóle. Gdyby polscy piłkarze mieli trenować mocniej, ktoś musiałby tego od nich zażądać. Jeśli szkoleniowiec wie, że do klubu trafia tylko na moment, to co tak naprawdę może zrobić? Nie podniesie z dnia na dzień w trakcie sezonu w sposób drastyczny wymagań podczas treningów, bo jaki przyniosłoby to skutek? W pierwszej kolejności mogłoby jeszcze bardziej pogorszyć wyniki (organizmy nieprzyzwyczajone do mocniejszej pracy mogłyby się zacząć buntować), a przecież trener wie, że przyszedł tylko na moment i w celu szybkiego polepszenia, a nie pogorszenia wyników. W związku z tym jest wielce prawdopodobne, że straciłby pracę, ale co gorsze – w Polskę pocztą pantoflową poszłaby opinia, że ów trener jest wariatem, katem, nie da się z nim pracować, jest nieludzki, niesympatyczny, po prostu tyran, bez szacunku dla zawodników. Taki trener działałby więc na swoją niekorzyść i psuł własną pozycję na rynku pracy. A każdy chce zarabiać.

Dlatego mamy wielu trenerów, którzy starają się być kolegami dla zawodników, bo to gwarantuje im codzienną pracę bez zbędnych kwasów i bez nieprzyjaznych artykułów. Są też trenerzy, którzy kolegami nie są, za to mają na tyle rozumu, że starają się nie być wrogami. A niestety, trener czasami powinien być wrogiem piłkarza – piłkarza leniwego, zaniedbanego, nieprzystosowanego.

Trenerami, którzy stosowali zamordyzm, byli głównie cudzoziemcy: Okuka, Petrescu, Czerczesow. Żaden z nich nie był świadomy, że tak się w Polsce nie pracuje, ale też żaden z nich nie miał w planach obskoczyć czternastu klubów w naszej ekstraklasie.

PROBLEM NUMER DWA. Polskie drużyny to składaki, z przypadkowych części znalezionych na śmietniku, kupionych w lombardzie i skleconych samodzielnie w garażu. Nie mają konstruktora.

Polski trener dostaje pracę, gdy drużyna wpada w kryzys. Poprzednik zostaje zwolniony, przychodzi następca i musi szybko z kryzysem sobie poradzić. Otrzymuje tych samych piłkarzy, którzy kiepską grą doprowadzili do zwolnienia wcześniejszego szkoleniowca. Nie kupuje nowych graczy, ponieważ klub nie ma pieniędzy. Nie podnosi też standardów treningowych z przyczyn, o których napisałem powyżej. W zasadzie więc nie zmienia się nic.

W zawodowym futbolu, w normalnych warunkach, trener jest w stanie wymienić skład na swoją modłę. Określić, w jaki sposób chce grać i ściągnąć w tym celu zawodników o określonych parametrach.

Jako że u nas trener pracuje bardzo krótko, to nawet nie tyle nie jest w stanie ściągnąć piłkarzy o poszukiwanych parametrach, ale nawet nie jest w stanie wyczyścić zespołu ze „zgniłych jabłek”. Zawodnicy swoją słabą grą pogrążają kolejnego trenera, ale ze względu na rotację na tym stanowisku nikt nie jest w stanie się ich pozbyć. Są jak słaby uczeń w szkole, którego siłą jest ciągła zmiana nauczyciela.

Jeśli nie masz pieniędzy na dobrych piłkarzy, musisz ich sobie wytrenować. Najprostszym rozwiązaniem byłoby dać trenerom czas. Chociażby jutro wszyscy prezesi mogliby się spotkać i ustalić, że przez najbliższe trzy lata nie zwolnią żadnego szkoleniowca. Oczywiście w praktyce nie jest to możliwe, ponieważ…

PROBLEM NUMER TRZY. Prezesi bądź też właściciele klubów nie mają pojęcia, co robią. W większości klubów na najwyższych stanowiskach mamy ludzi, którzy w sporcie zjawili się przypadkowo. Nie mają koncepcji prowadzenia klubu, zazwyczaj też albo bardzo im zależy na tym, by zachować posadę (prezesi), albo na tym, by zachować dobry wizerunek (właściciele). Poświęcają więc trenerów przy pierwszej nadarzającej się okazji, panicznie reagując na histerię wywoływaną przez kibiców.

Co ważne, prezesi/właściciele permanentnie nie mają pieniędzy, więc nie mają ochoty/możliwości spełniania zachcianek trenerów, traktując je nie jako oczywiste potrzeby, ale jako fanaberie. Nie dają pieniędzy na przebudowę zespołów, nie dają pieniędzy na rozwiązanie kontraktów z niechcianymi zawodnikami (przeniesienie do Klubu Kokosa nie jest rozwiązaniem), często nie zapewniają tez odpowiednich warunków treningowych.

Tych pieniędzy byłoby więcej, gdyby nie… ciągłe zwalnianie trenerów i wypłacanie im odszkodowań, ale na to forsa zawsze się znajduje, bo przecież chodzi o image prezesa/właściciela. Porażka, z którą klub babra się zbyt długo, brudzi także prezesa. A porażka, za którą obwiniony zostanie trener, brudzi wyłącznie trenera.

Nie byłoby tego problemu, gdyby nie…

PROBLEM NUMER CZTERY. A tym problemem są kibice. To oni często wytwarzają niezrozumiałą presję, nie mogąc się pogodzić z aktualnymi możliwościami klubu. Żądają wymarzonych wyników, nie zważając na realia. Mają też problem ze zrozumieniem podstawowej zasady: nawet jeśli wszystkie kluby będą funkcjonowały doskonale, to któryś będzie musiał zająć pierwsze, a któryś szesnaste miejsce. W większości przypadków posługują się utartymi sloganami: albo do wymiany jest trener, albo piłkarze są źle przygotowani fizycznie (wtedy też trener jest do wymiany, ale najpierw trener od przygotowania fizycznego).

Nikt nigdy nie mówi, że piłkarze są źle przygotowani technicznie, co oznaczałoby, że są po prostu słabi. A to faktyczny powód większości niepowodzeń.

Mityczne przygotowanie fizyczne to argument podnoszony głównie w Polsce. Zagranicą kibice mówią: przegrywamy, bo nie mamy dobrego lewoskrzydłowego. Albo: jeśli chcemy wygrywać, musimy wzmocnić boki obrony. Ewentualnie: nasz najlepszy napastnik jest bez formy (po prostu, przyczyn może być mnóstwo, zaczynając od sytuacji w domu). I tak dalej. Nikt tam w ogóle nie bierze pod uwagę, że piłkarz może być źle przygotowany fizycznie. A u nas sami eksperci od tej dziedziny: biegają zbyt jednostajnie, nie mają siły, umierają w 20 minucie.

Dobrze prowadzący się piłkarz, będący w treningu od 15 lat, nie umiera fizycznie ani w 20, ani w 80 minucie meczu. Rozpisanie treningu, po którym zdrowy 25-latek będzie szybko biegał i wysoko skakał nie jest wiedzą tajemną, dostępną wąskiemu gronu osób.

Z drugiej strony, gdyby jednak trener chciał podnieść wymagania treningowe, to – jak już było wcześniej – zostanie zwolniony. Sami kibice zażądają takiej zmiany, a prezes/właściciel chętnie żądania spełni, dla świętego spokoju. Bo przecież kibic z jednej strony dopieprzy piłkarzowi bardzo chętnie (niech trenują!), ale pod warunkiem, że drużyna nie przegra trzech meczów z rzędu. Wtedy sytuacja staje się nieakceptowalna.

Ale w takim razie dlaczego niektórzy trenerzy pracują dłużej, ale… nic z tego nie wynika? Tak dochodzimy do…

PROBLEM NUMER PIĘĆ. Czy polscy trenerzy są głupi? Wręcz przeciwnie. Umieją dostosować się do warunków, w jakich pracują i po prostu balansować w taki sposób, aby zapewnić dobrobyt swoim rodzinom.

Gdyby chcieli robić wszystko po swojemu i za każdym razem, szybko spadaliby z trenerskiej karuzeli. Dostosowują się do otoczenia niczym kameleony. Nie pracują tak jak chcą, tylko zaczynają wyczuwać, w którym klubie należy nadskakiwać prezesowi, w którym należy nadskakiwać piłkarzom, a w którym kibicom (zazwyczaj trzeba robić i to, i to, i to). Starają się też wyczuć, jakie wymagania wobec trenera ma dana społeczność. Dochodzi więc do sytuacji, że to nie trener stawia wymagania, tylko trener dostosowuje się do wymagań. Gdzieś potrzebują ostrego – będzie ostry. Gdzieś potrzebują filozofa – będzie udawał filozofa.

Polski trener – co często go odróżnia od zagranicznego – jest nawet lepiej przygotowany merytorycznie, za to ma przetrącony kręgosłup, stara się dopasowywać do otoczenia, nie podpaść zawodnikom i nie zepsuć reputacji w mediach. Nie brakuje mu fachowości, ale brakuje mu komfortu (zaufania, czasu, pieniędzy).

Pewnie polski trener nie dawałby tak sobie włazić na łeb, gdyby nie to, że…

PROBLEM NUMER SZEŚĆ. Nie jest bogaty. Trener na zachodzie stawia warunki, bo wie, że jak go zwolnią, to niczego w jego życiu nie zmieni, bo dalej na koncie będzie kilka milionów euro. Polski trener nie ma na koncie kilku milionów euro.

W naszym futbolu są pieniądze, ale szwankuje ich dystrybucja. Są przejadane, źle wydawane, w większości kluby uczestniczą w idiotycznym wyścigu zbrojeń – idiotycznym dlatego, że za duże pieniądze kupują sobie broń (kontrakty piłkarzy), która tak naprawdę jest pistoletem na wodę. Struktura wydatków jest zła i nie wynika z niczego więcej niż tylko bezrefleksyjnego samonakręcania się.

Naszą piłkę należy przemodelować. Struktura piłkarskiego biznesu jest teraz taka, że istnieje duże zapotrzebowanie na perspektywicznych piłkarzy. Polska w sposób naturalny stała się dostarczycielem półproduktów dla bardziej zamożnych lig. Ktokolwiek młody ze względnym powodzeniem zagra kilka spotkań w ekstraklasie, od razu staje się obiektem zainteresowania. Ale nawet nie trzeba grać. Tylko dzisiaj ogłoszono wyjazdy dwóch dość anonimowych nastolatków do Włoch (jeden do Napoli, drugi do Genui).

Pieniądze są do podniesienia z boiska. Jeśli wszystkie kluby mocno postawią na młodych zawodników, zarobią na dwa sposoby: ze sprzedaży oraz z zaoszczędzonych kwot kontraktowych. Poziom początkowo się zapewne obniży, ale tylko początkowo – o ile kasa pójdzie w odpowiednie inwestycje. Polskie kluby potrzebują boisk i to niekoniecznie dla pierwszych drużyn (chociaż dla nich też), ale przede wszystkim boisk dla dzieci i młodzieży, przy fachowej opiece trenersko-organizacyjnej.

Fachowej, czyli też… nieprzyjemnej. Obecnie cała polska piłka jest niewolnikiem poziomu zadowolenia piłkarzy: tak samo młodych, jak i tych dorosłych. Młodzi piłkarze też recenzują, czy trener robi fajne treningi, czy niezbyt fajne. A treningi nie zawsze muszą być fajne. Czasami muszą być mocne. Wpadliśmy w pułapkę robienia wszystkiego z piłką przy nodze, a prawda jest taka, że nie zrobisz wszystkiego, nie zmęczysz się skrajnie z piłką przy nodze. Futbol to w dużej mierze lekkoatletyka, o czym zapomnieliśmy.

Ale to nie jest tak, że my w Polsce nie szkolimy piłkarzy. Szkolimy, tylko z powodów finansowych jesteśmy zmuszeni oddawać talenty byle szybciej i za bezcen. Nie ma tygodnia, by polski junior nie wyjechał zagranicę, jest na nich popyt w coraz to lepszych akademiach. Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, mielibyśmy mocniejszą kartę przetargową. Nie musielibyśmy oddawać zawodników przy pierwszej nadarzającej się okazji, co korzystnie wpływałoby nie tylko na poziom drużyn juniorskich, ale też na poziom trenujących tam zawodników.

Najważniejszym więc zadaniem jest to, aby strumień kasy popłynął chociaż w małej części w innym kierunku. Jeśli to się uda i jeśli zbudujemy finansową bazę, eksport piłkarzy – choć nieunikniony – będzie odbywał się trochę bardziej na naszych zasadach.

Żeby jednak ten eksport miał sens, musielibyśmy uporać się z…

PROBLEM NUMER SIEDEM. Młodych piłkarzy nie tylko trzeba wychowywać i szkolić, ale trzeba też ich wyławiać. Niestety w polskich klubach kuleje skauting na poziomie pierwszej drużyny, a skauting na poziomie juniorskim jest całkowicie w powijakach. To też efekt złej dystrybucji pieniędzy i inwestowania w wierzchołek piramidy, zamiast w jej podstawy.

Niewielka część największych klubów, o tych mniejszych nie wspominając, przeczesuje regularnie całą Polskę w poszukiwaniu utalentowanej młodzieży. Jest to robione dorywczo i bez planu. W związku z tym do co lepszych zawodników jako pierwsi zazwyczaj docierają menedżerowie (co generuje dla klubów koszty), ale wielu obiecujących zawodników po prostu przepada, zniechęca się, idzie do pracy.

Chciałem napisać, że jest to kolejny problem, który wynika z biedy, ale jest tak tylko połowicznie. To znaczy dzisiaj skauting na poziomie juniorskim nie ma większego sensu, ponieważ kluby… nie mają gdzie tych piłkarzy zagospodarować (brak boisk, internatów, kadry trenerskiej). Z drugiej strony zmniejszenie wydatków na pierwszą drużynę o 30 procent zapewne pozwoliłoby zbudować odpowiednią strukturę.

Ale do tego wszystkiego potrzebne jest rozwiązanie problemu numer osiem, najważniejszego…

PROBLEM NUMER OSIEM. Brak cierpliwości.

Kibice nie mają cierpliwości.
Przez co prezesi nie mają cierpliwości.
Przez co trenerzy nie mają cierpliwości.

Jeśli mamy poruszać się w ramach tych samych pieniędzy, trzeba świadomie ograniczyć wydatki na pierwszy zespół, wiedząc, że wpłynie to negatywnie na poziom sportowy w perspektywie pięcio- czy nawet dziesięcioletniej. Inwestycja w podstawy pomoże nam:

– szkolić więcej piłkarzy na eksport
– co pozwoli nam pozyskać jeszcze więcej pieniędzy
– co pozwoli nam szkolić jeszcze więcej piłkarzy na eksport
– co pozwoli nam pozyskać jeszcze więcej pieniędzy
– co pozwoli nam szkolić tylu piłkarzy, że rynek zagraniczny wszystkich nie wchłonie
– co pozwoli nam podnieść poziom polskiej ligi

Polska piłka potrzebuje efektu skali. Aby jednak ten efekt skali w pełni nastąpił, polska piłka musi liczyć na uporanie się z…

PROBLEM NUMER DZIEWIĘĆ. Z kilku przyczyn nie jesteśmy społeczeństwem, które stawia na sport. Nie jesteśmy na tyle biedni, aby sport był jedyną szansą na wyrwanie się z nędzy i spełnienie marzeń, ale też nie jesteśmy na tyle bogaci, by sport stanowił dopełnienie i by rodzice inwestowali w sport dzieci (dla zdrowia), a państwo zapewniało idealną i łatwo dostępną infrastrukturę. Nie mamy też idealnego dla piłki klimatu, jak np. Hiszpanie czy Brazylijczycy, więc w naturalny sposób stykamy się z różnymi ograniczeniami.

Ale trzeba robić więcej na poziomie początkowym. Nie zwalniać dzieci z lekcji wychowania fizycznego, a wręcz przeciwnie – dokładać liczbę tych lekcji. Państwo musiałoby mocniej zainwestować w tę gałąź, sprawić, aby w-f nie odbywał się w korytarzach i by nauczyciel był fachowcem w swojej dziedzinie. Państwo musi zainwestować w sport masowy, a także szkolny. Dopiero później, ze zdrowych dzieci, tworzą się potencjalni piłkarze.

I to jest problem, na który środowisko piłkarskie nie ma żadnego wpływu i musi sobie radzić nawet wówczas, gdy nigdy nie zostanie rozwiązany i gdy coraz większy odsetek dzieci będzie wolał grać na Playstation niż na prawdziwym boisku.

PODSTAWOWE WNIOSKI

CO POWINNY ZROBIĆ KLUBY
– Zapomnieć o obsesji wyniku, zarówno na poziomie ekstraklasy, jak i juniorskim. To wyzwanie dla kibiców, prezesów i trenerów.
– Dzięki temu przestać zwalniać trenerów i wydawać pieniądze, aby ten wynik na szybko zapewnić.
– Pozwolić trenerom przez lata podkręcać śrubę, a strumień pieniędzy przekierować w stronę podstawy piramidy (a tę podstawę trzeba dopiero od początku zbudować, bo aktualnie piramida stoi na głowie).
– Nie przejmować się przez kilka lat, tylko czekać.

CO POWINIEN ROBIĆ PZPN
– Zarabiać jak najwięcej pieniędzy i dzięki temu maksymalnie pomagać (zwalniać z opłat, dotować) klubom dużym i małym. Im mniej wydadzą te kluby na opłaty administracyjne i inne duperele, tym więcej zostanie na inwestycje w podstawy.
– Szkolić trenerów na masową skalę i możliwie najtaniej.
– W razie dalszych nadwyżek finansowych zastanowić się nad sposobem dotowania trenerów młodzieżowych.

CO POWINNI ZROBIĆ KIBICE
– Zażądać od klubu przejrzystości finansowej, co pozwoliłoby bardziej świadomie oceniać ruchy klubu i opiniować, czy inwestycje klubu idą we właściwym kierunku.
– Uzbroić się w cierpliwość.
– Bronić trenerów przed zwolnieniem.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (166)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
pazdzioch55
Kamil Stoch, Adam Ksczot, Anita Włodarczyk

Ja tam uważam, że problemem są dziennikarze, którzy są związani układem z PZPN. PS, Weszło, piłka nożna, TVP sport, Polsat sport i sport.pl w zamian za wywiady z piłkarzami i informacje z dobrej ręki muszą lizać rowa Rudemu. Jeżeli jakiś dziennikarz zbuntuje się, będzię zmęczony przez Basałaja i jego świtę, utraci kontakty z PZPN i zostanie wywalony tak jak czterech dziennikarzy PS w latach 2013-2014
Jeżeli zniszczymy beton dziennikarsko-związkowy, możemy myśleć o naprawie polskiej piłki nożnej

M.S.

Wiesz, kiedyś ten portal był zawsze w opozycji do wszystkich i wszystkiego. Jechali na wszystkich, często aż za bardzo. Nie było lizania się po fiutach. Obecnie, wiecie jak jest. Kiedyś zawsze wytykali błędy i pomyłki w tekstach, teraz sami mają mnóstwo.

Michal Sz

Chyba zaglądasz tu od niedawna, że takie pierdoły piszesz. Zawsze na Weszło było pełno byków, a przez pierwsze lata amatorszczyzna wyłaziła stąd drzwiami i oknami. Można to zresztą bez trudu sprawdzić zaglądając w stare teksty. Dzisiaj jest z tym bez porównania lepiej. Weszło chwyciło, bo to na początku był portal jajcarski, jak sami mówili o sobie, a takiego podejścia u nas raczej nie było, jedynie zczuba jeszcze tak podchodziło do tematu. No ale to chyba dobrze, że z czasem stali się poważniejsi?

semikonduktor
! 13=14 !

A czy kiedys tak poważne dyskusje wszczynano
gdy z całą piłką nie działo sie dobrze, czy
tak jak teraz: gdy Legii nie idzie? 😉

Jacek Nysa

Tak było kiedyś a teraz na weszło , Boniek ze szklanką piwa reklamuje swojego bukmachera Tak więc Stanowski jest uzależniony finansowo od prezesa jak go ma krytykować ?

może tak, może nie
Legia Warszawa

niektórym moda na bycie alternatywnym i znającym prawdę objawioną chyba weszła za mocno, dziennikarze są chujowi, ale błagam, nie piszmy, że przez dziennikarzy w układzie polska piłka jest chujowa tylko skupmy się na realnym problemie

kibic sukcesu

Główna rzecz jednak – to, oczywiście, propaganda i agitacja wśród wszystkich warstw ludu.

skttr

to jakby napisać, że problemem polskiej polityki są dziennikarze. Głupi jesteś paździochu.

Urkides
Legia Warszawa

Dziennikarze to nie jest jedyny ani najważniejszy problem polskiej piłki, ale dosyć istotny. To oni opisują piłkę a ludzie to czytają i wyrabiają sobie opinię.
Jak dziennikarze wypisują bzdury, to ludzie uważają te bzdury za prawdę. Jeśli dziennikarze naśmiewają się z piłkarzy że są słabi, ale nie zadają pytań decydentom dlaczego tak słabo szkolimy piłkarzy, a nawet jak zadają to zadowalają się bzdurnymi odpowiedziami że „zagraniczny szrot” przeszkadza, to ludzie tkwią w takim przekonaniu. A dlaczego nie zadają pytań jak to się dzieje w Czechach że tam zagraniczny szrot jest w mniejszości a Czesi wyprzedzają nas w rankingu UEFA o „długość”. W ten sposób omijają szerokim łukiem nasze prawdziwe problemy i pozwalają „Bońkom” znajdować tanie i głupie wymówki.
Ci skołowani czytelnicy piszą komentarze, równie głupie jak teksty dziennikarzy i wszyscy razem „żądają sukcesów” od prezesów klubów.
Od Legii oczekują awansów do LM a nie mogą dostrzec że klub dużo bogatszy od Legii RB Salzburg 10 razy z rzędu!!!!!! nie awansował do LM.
Otóż dziennikarze fałszują obraz naszej piłki.
Inni też mają za uszami.
PZPN nie szkoli trenerów dziecięcych na wysokim poziomie i w wystarczającej liczbie, a przecież ma monopol na szkolenie trenerów.
PZPN niczego nie robi w sprawie wprowadzenia piłki do szkół w poczatkowych klasach.
Nie jest prowadzona żadna dyskusja na temat roli sportu w wychowaniu dzieci, a więc politycy w ogóle się nie zajmują tym tematem. Wszystko na co ich stać to wybudowanie boisk. Ale potem na tych boiskach nie wyrosną przecież sportowcy „samosieje” tylko ktoś musi ich wychowywać.
Mamy czarną dziurę szkoleniową od 7 do 13-14 roku życia a potem się dziwimy że 16-latkowie i 18-latkowie są drewniani.
W POLSCE NIE MA RZECZOWEJ DYSKUSJI O SPORCIE.
Dziennikarze są łącznikiem między potrzebami społeczeństwa a politykami i działaczami. I U NAS NIE WYWIĄZUJĄ SIĘ Z TEJ ROLI.

Mecenas_Misiura

Szapo ba Krzysztof, jak mawiają dziennikarze. Taki długi tekst o problemach polskiej piłki a nazwa PZPN pada raz, Najważniejsze zalecenie dla PZPN – „zarabiać jak najwięcej pieniędzy.”

Jacek Nysa

Dokładnie tak masz 100% rację , Boże dlaczego tak mało ludzi to widzi

piotreq

O kurwa, miała być zapowiadana prawda objawiona a wyszedł taki zbiór banałów że ja pierdole.

theark
Wisła Kraków

Prawda jest banalna.

Scheisskopf

Bo prawda najczęściej jest banalna i prozaiczna, rozwiązania problemów za pomocą prawd objawionych i cudownych metod oferują hochsztaplerzy ioszuści na potrzeby tłumu.

M.S.

Moses 😉

Urkides
Legia Warszawa

Bo to jest 9 problem piłki nożnej. Dziennikarze albo są kretynami nieznającymi się na tym o czym piszą, albo hipokrytami schlebiającymi tym którym trzeba, albo konformistami schlebiającymi oczekiwaniom tłuszczy żądającej jazdy po wszystkich którzy „zawiedli oczekiwania. Najczęściej bzdurne i zawyżone.
Stanowski ze swoim Weszło znajduje się na szczycie tej piramidy głupoty ale ten temat pominął żeby się nie nadstawiać.
Generalnie składamy się z samych nieudolności i głupoty a oczekujemy wielkości na boisku.
Dla NIKOGO kto interesuje się piłką nie jest tajemnicą że żeby miec dobrych piłkarzy to trzeba ich dobrze szkolić i SELEKCJONOWAĆ od dziecka. Jeśli chłopak w wieku kilkunastu lat nie ma umiejętności technicznych i nie jest szybki (wcześniejsza selekcja) to potem żadna „akademia” tego nie zmieni.
To jest tak proste i oczywiste że tylko debilni dziennikarze i działacze nie mogą tego dostrzec.

wojtkow

Zdjęcie profilowe Urkides właśnie w tej selekcji jest spory problem. W wielu klubach w drużynach juniorów grają synowie bogatych tatusiów i znajomych trenerów a nie najlepsi piłkarsko. Tych częstokroć wyrzuca się z klubów z braku miejsca, bo np rodzice są zbyt biedni, żeby płacić za obozy przygotowawcze. Cały nasz system kształci miernoty i efekty tego widzimy co weekend.

Urkides
Legia Warszawa

wojtkow
Dlatego sport szkolny powinien być finansowany przez państwo, żeby talenty mogły się rozwijać. A jak juz wiadomo że ktoś jest talentem i ma chęć trenować, to powinny być kluby dla młodzieży również finansowane przez państwo albo samorządy. A dalej akademie zawodowych klubów.
W myśleniu wielu nie może się przebić fakt, że sport to również edukacja. Jeśli państwo gwarantuje edukację szkolną do określonego wieku, to powinno również wspierać sport.
Na naukę religii w szkołach państwo wydaje ponad 1 miliard PLN. Niech wyda tyle samo na sport i będziemy mieli i trenerów i sportowców.

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Otóż to, taka jest rola tzw dziennikarzy w piłkarskim ekosystemie – produkowanie banałów.

andreski

Bardzo dobry tekst. Całkowicie się zgadzam. I jeżeli nie będzie zmian, będzie coraz gorzej, co już widać.

Pasta

Ja nie zgadzam sie punktem o kibicach. Akurat kibice w polsce sa na plus

Dareios
Lechia Gdańsk

Ta, zwłaszcza jak podpalą stadion, przebiją opony w autokarze albo oklepią piłkarzy.

może tak, może nie
Legia Warszawa

to dlaczego każda drużyna zagraniczna która do nas przyjeżdża chwali polskich kibiców? wracaj na wybiórczą

Alie_Verema
Widzew. Lech. Barcelona

Bo widzą ich tylko 90 minut. I akurat nie jest to moment jak biegają po ich mieście w celu zrobienia z napotkanych miejsc pobojowiska.

przetok

Wydaje mi się, że kibice są na stadionie tych którzy „biegają po ich mieście w celu zrobienia z napotkanych miejsc pobojowiska.” nazwałbym bandytami, chuliganami czy jakoś tak. Później właśnie takie wsadzanie wszystkich do jednego worka daje opinie „Źli polscy kibole”. Jak gość ukradnie batonika z żabki i ma mordę owiniętą szalikiem klubowym to według twojej filozofii to kibol jak dla mnie złodziej.

Rafal Chelmsko

Panie Krzysztofie dobry artykuł.. gdzie zapowiadany szczegolowy materiał o bankructwie Legii?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

spof

widzę, że kwadratodziejczyka nikt nie traktuje jako redaktora, bo nawet do przeróbek go nie chcą dawać. nie dziwię się.

pazdzioch55
Kamil Stoch, Adam Ksczot, Anita Włodarczyk

On nigdy nie będzię w misji futbol bo jest antyPZPN.
Co nie zmienia faktu że.jest chujowy

Pasta

Hehe lepsze niz stano w tym tygodniu

FCKierpce

Och, to było wspaniałe, czytałem z przyjemnością. Niech Pan kontynuuje tę misję i jedzie z przejawami kolesiostwa Panów dziennikarzy, którzy są lojalni wobec siebie i Bońka, a nie wobec czytelnika. Proponuję też wymyślenie jakiegoś ładnego pojęcia na naszą „klasę dziennikarską”, coś w stylu dawnych leśnych dziadków. Serdecznie pozdrawiam; będę wyczekiwał kolejnych wpisów!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Tabaluga

Jak usłyszałem URLOP TACIERZYŃSKI oplułem monitor. Ten mierny bufon Kudzki sam sie wystawia na strzał.

mj8

To są jego słowa z nowej Misji Futbol, gdzie poinformował zgromadzonych, iż odlepił się od Premier League i skierował okulary na Ekstraklapę w związku z urlopem tacierzyńskim i pomaganiu „mojej Kasi”. 😉

JackGrand

Brawo Mistrzu! Pieknie obnażasz hipokryzje. Mam dla tego kwartetu alternatywne ksywki: uśmiech traktorzysty, entuzjasta bonka, zdystansowany zizi i stary leniuch gawędziarz.

matek15

Genialne :) Aż się prosi o adaptację na YT.
Jeszcze dorzuciłbym u Szparowskiego cytat : „ale popatrzcie Panowie na Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium…..”
„Zobaczcie Panowie jak Bayern Monachium poradził sobie z tym problemem…”
„rozmawiałem z Robertem Lewandowskim i opowiadał mi o tym jak trener Bayernu Jupp HAJKENS przeprowadził rozmowę z pierwszym zespołem Bayernu Monachium..”

Markalari

Hłe hłe hłe jakie to smieszne. Poprzekręcać nazwiska i pośmiać się z groteskowości uczestników programu. No są groteskowi i co z tego. Lizusy, bo nie krytykują, aby tylko krytykować? Jak krytykować tego „Rudego”, to za co? Skoro taki z Ciebie satyryk, to wytknij w humorystyczny sposób błędy Bońka. Zero puenty, bez ładu i składu. Zlepek wypowiedzi sparodiowanych bez sensu.

ruchoporu
coco jambo warszawa

Jeżeli jesteś autorem to gratuluję! Nazwa programu i „nazwiska” osób piękne. Musisz zrobić serię z tego może ktoś zrozumie przekaz…

Lukasz8181

PROBLEMEM NR 1 W POLSCE TO JEST WADLIWY SYSTEM WYNAGRODZEŃ PIŁKARZY. CHORY NIE JEST SAM WYŚCIG WYNAGRODZEŃ ORAZ WYSOKIE ZAROBKI PIŁKARZY CO ODERWANIE WYNAGRODZEŃ PIŁKARZY OD EFEKTU SPORTOWO-EKONOMICZNEGO KLUBU ORAZ ICH INDYWIDUALNEJ POSTAWY SPORTOWEJ. POWODUJE TO, ŻE KLUBY NIE SĄ W STANIE WYMUSIĆ NA PIŁKARZACH ZMIANY MENTALNOŚCI – „Z CZY SIĘ STOI CZY SIĘ LEŻY 100 KOŁA MIESIĘCZNIE DLA GWIAZDKI SIĘ NALEŻY” NA WYMUSZENIE AMBICJI, WALKI ORAZ ZAANGAŻOWANIA NA BOISKU I NIE MAJĄ KASY NA PRZEDE WSZYSTKIM INWESTYCJĘ W INFRASTRUKTURĘ TRENINGOWĄ.

1) Wadliwe są zasady wynagrodzeń piłkarzy – zbyt dużo kasy mają zagwarantowane z miejsca w kontrakcie obojętnie od tego czy grają, jak grają i jaki wynik sportowy osiągnie klub na koniec sezonu, o wyniku ekonomicznym klubu to już nie wspominając. Nie ma nic złego, aby dobrze zarabiali piłkarze mistrza kraju oraz drużyn które zakwalifikowały się do europejskich pucharów. Krew człowieka jedynie zalewa, gdy słyszy, że byle kopacz często grzejący ławkę, który dokładnie nawet podać piłki nie potrafi z 10-14 zespołu w tabeli zarabia 60-80 tys zł miesięcznie.
2) „NALEŻY ZERWAĆ Z ZASADĄ U PIŁKARZY, ŻE CZY SIĘ STOI CZY SIĘ LEŻY DUŻA KASA SIĘ PIŁKARZOWI NALEŻY”.
Tu chodzi o wprowadzenie ogólnej zasady, że pieniądze leżą na boisku i mają je piłkarze z niego zebrać w 70-90 % rocznych zarobków. W tej chwili natomiast jest, że 80-90% rocznych zarobków osiągają z gwarantowanego kontraktu czyli czy się stoi czy się leży duża kasa piłkarzowi się należy.

3) Piłkarz powinien mieć szansę zarobienia tych 100 tyś zł, a nawet i 200 tyś zł miesięcznie, ale pod warunkiem, że funkcjonując z nim zespół osiąga sukces/oczekiwany lub zadowalający władze klubu wynik sportowy albo po prostu swoją własną indywidualną postawą na boisku zasłuży na takie pieniądze.

Przykładowo podstawowa gwarantowana pensja miesięcznie zwykłego piłkarza powinna wynosić 10-20 tys zł, ale już pozostała część zarobku piłkarza powinna być uzależniona od jednej, kilku lub wszystkich łącznie poniższych kryteriów:
1) przede wszystkim od pozycji końcowej klubu w tabeli po sezonie np. przy 1 miejscu tytule mistrzowskim 80 tysięcy dodatkowo miesięcznie wypłacane po sezonie jednorazowo 960 tyś, przy pozycji pucharowej 2-4 dodatkowo 40-60 tysięcy miesięcznie (480-720 tys jednorazowo po sezonie), przy dalszych lokatach odpowiednio proporcjonalnie mniej,
2) jeżeli piłkarz swoją indywidualną postawą osiągnie określone statystyki: np napastnik za strzelenie min. 20 goli w sezonie wypłacane po sezonie np. 960 tyś jednorazowo czyli ma 80 tyś miesięczne dodatkowo, za strzelenie min. 15 goli 480 tyś jednorazowo (40 tys ekstra miesięcznie), za min. 10 goli – 20 tyś ekstra miesięcznie, przy ofensywnych pomocnikach za strzelone bramki oraz asysty według określonych progów widełek statystycznych według uznania danego klubu dodatkowe ekstra 10-80 tysięcy zł miesięcznie,
3) za rozegranie w pierwszej jedenastce określonej ilości spotkań np. min. 20-25 spotkań w wyjściowej jedenastce np. 10-20 tys zł miesięcznie wypłacane jednak po sezonie jednorazowo 120-240 tyś.,
4) za przyciągniecie określonej liczby widzów w sezonie przez klub na stadion ekstra 5-10 tyś zł miesięcznie wypłacane jednorazowo po sezonie 60-120 tys.,
5) za dobry wynik ekonomiczny klubu wypłacony 10-20 czy więcej % zysku klubu jako ekstra premia na podział dla zespołu,
6) większa ekstra premia do podziału dla kadry pierwszego zespołu zamiast aktualnych do maksymalnie kilku mln zł zwiększyć premię za tytuł lub awans do pucharów X2 albo nawet x3.

Precyzyjne kryteria statystyczne zebrania pieniędzy z boiska powinny być ustalone według uznania każdego klubu stosownie do kryteriów statycznych/końcowej pozycji klubu w tabeli/zysku/przychodów klubu.

Pasta

Dokladnie, tez pisalem o tym niedawno, ale cyfry bym dal inne

pepe72

Ale jak kluby dysponują kasą miejską to nie mają żadnych bodźców by się zmieniać.

m1025

w wielu lepszych ligach nie masz zadnych premii za mecz tylko goly kontrakt

Krzysztof.Reperowicz

Wejsciowki to zakala polskiej pilki. Jak kopacz nie dostanie wejsciowki to zaczyna sie krecia robota.

Michal Sz

Komunały niestety. Jak kluby mają niby zapomnieć o wyniku? Po to chyba grają, żeby osiągać jak najlepsze wyniki? Kibice w ogóle nie powinni w nic się mieszać, tak jak ludzie chodzący na filmy nie mieszają się w działanie kin.

Jeśli faktycznie coś ma się tu ruszyć to należy zmusić kluby do odpowiedniego gospodarowania kasą, na przykład poprzez limity na drużynowe wynagrodzenia. Niby kluby działają na wolnym rynku, ale jednak tworzą wspólną ligę i nie żyją same sobie. Skoro samemu nie potrafią tego robić to ktoś regulaminem powinien je do tego zobligować.

Kolejna rzecz to powinien być obowiązek budowy akademii młodzieżowych i zatrudniania odpowiednich fachowców, tu też powinien być nacisk systemowy. Niestety bez zmian odgórnych nic się w tej lidze nie zmieni, szkoda tylko, że nie widać nikogo kto miałby walnąć pięścią w stół. Zmienić mocno regulamin rozgrywek, by skończyła się samowolka. Dopiero po czasie, gdy zaczęłoby to trybić, można by od tego odejść. Na razie to jedyna droga.

m1025

nie trzeba byc prawnikiem aby wiedziec ze tego typu prawa da sie latwo obeisc

Michal Sz

Jakoś w NBA się obejść nie da, a podejrzewam, że prawników mają tam nielichych. To jest kolejny problem naszej piłki i nie tylko piłki – wieczne narzekanie, że ten czy tamten pomysł się nie sprawdzi. Najlepiej nic nie robić tylko jęczeć, że się nie uda, że trzeba czasu, że to kosztuje itp. Z takim podejściem to jeszcze długo nic tu się na pewno nie uda.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Patrz a w Rzeszy kurwa jest i dziala. Bez X boisk, boisk treningowych, akademiii, zdywersyfikowanego budzetu na poziomie X licencji nie dostaniesz.
Czyli da sie jak sie chce.

Tomasz Kurzak

Kwestię trenerów poruszam w tych komentarzach jak mantrę. To w naszej piłce największy frajerzy, ale nie dlatego, że kompletnie nie mają warsztatu, tylko są pomiatani przez wszystkich. Piłkarzy, prezesów, kibiców, sprzątaczki. Oni gówno tutaj mogą. Nie mają ani czasu na poukładanie zespołu, możliwości przeżycia chwilowego kryzysu, niesnasek z zawodnikami, czy odstawienia lubianego gwiazdorka. Są pomiatani i to na nich zawsze spada cała wina. Z podpunktami o szkoleniowcach zgadzam się całkowicie.

Naszej piłki nie nazwałbym biedną. Nie jest bogata, nie jest nawet w klasie średniej, ale nie należy do żebraków. Żebraków z którymi rokrocznie przegrywamy. Zła jest struktura wydatków, która kumuluje się na zarobkach dla zawodników. Piłkarzy, którzy z taką jakością zarobią podobnie najwyżej u arabów, albo chińczyków. W Europie nikt nie płaci tyle słabym zawodnikom. Za duże zdecydowanie są pensje podstawowe, bo jak widać odpady z Ekstraklasy w Trnavie potrafią grać za kilkukrotnie mniejsze pieniądze i nie narzekają. Fakt, że niektórych musimy nadpłacić, żeby zechcieli zagrać w Polsce, ale czy naprawdę muszą?

Największym problemem jest zarządzanie tymi pieniędzmi, które się ma. Legia w budżecie zawiera sobie niepewne puchary, Lech się zdrowo wpieprzy jak nie sprzeda co dwa lata jakiegoś młodziaka za grubsze pieniądze. Na w miarę zbilansowaną wygląda obecnie chyba tylko Jaga. Reszta za to liczy na cud, bo nikt nie wie, czy będzie walczył o puchary, czy o utrzymanie. Zero poduszki finansowej na wypadek spadku, czy jakichś kar/bojkotów. Wszystko na wiecznym minusie. Jakby kolejny niesprawdzony w 10 klubach słaby kopacz miał coś zmienić. Ale zostało w kasie pół miliona, to dajmy mu kontrakt, może pomoże.

Warto sobie przeprowadzić prosty eksperyment myślowy. Co by było gdyby. Większość klubów posiada jako takie szkolenie i kogoś nowego stale wprowadza do zespołu. Nie w jednym zespole, w całej Ekstraklasie. Po boiskach biega nie dwóch młodych utalentowanych, a dwudziestu dwóch, a na ich miejsce grzeją się kolejni. Co to sprawia? Że z czasem młodzież będzie musiała zostawać w kraju znacznie dłużej żeby wyjechać. Rynek się nasyca. Nie będą skupywali do czołowych lig po 15 młodych co sezon. Będzie też wewnętrzna rywalizacja o taki transfer i wyróżnienie się w lidze. Z tych 15 większość musi zostać i dalej udowadniać jakość, a nie uciekać po dobrej rundzie.

Tak czy owak kluczową kwestią jest zarządzanie tym całym kurwidołkiem. Trzeba na jakiś czas przestać pieprzyć, że mistrzostwo to jakieś osiągnięcie, że puchary to osiągnięcie. Nie ma to znaczenia. Na tę chwilkę to tylko cyferka dużo mniej wartościowa, aniżeli jedno zero więcej na koncie. Bo my kurwa cały czas robimy sprint na 100 metrów, a nie widzimy, że biegniemy w maratonie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

lupi45

Już ty matołek lepiej nic nie pisz w tym temacie, bo to zbyt poważne dla Ciebie. Naprawdę tu nie piszemy o Legii, ale widocznie nie czytałeś artykułu

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Twój przypadek to naprawdę ewenemt tego portalu.Pobijasz glupotą wszystkich jak leci.
Byle jaki artykuł, a ty wysrywasz tylko o Legii.
Gratuluję kompleksów.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

To spójrz sobie na np. Trencin który zgwałcił młody i propolski Górnik, gdzie młode murzyny z Trencina jechali z nimi jak z dziećmi, a jeden z nich wpakował im 2 bramki.
Potem Feyenoord powieźli i znowu młody murzyn strzelił brameczke.
No ale po co, lepiej ściągać 30+ letnich graczy.

nysowsky
FC Adziallonia

Sympatyczny redaktor naczelny serwisu zapomniał wspomnieć o destrukcyjnej sile gromady agentów piłkarskich współpracujących z „osobistościami” świata dziennikarzy sportowych żerujących na naiwnych i często młodych zawodnikach.

Od siebie dodałbym propozycję zrezygnowania z wszelakich reform ESA37 oraz przymusu grania zawodnikiem u-21 w ekstraklasie co jest absurdalne. Jestem pewien, że odkąd władze ekstraklasy i PZPN zaczęły mieszać w kwestiach organizacyjnych ligi (limit obcokrajowców, grupy top8 i bottom8), jej poziom drastycznie spadł (o ile można rozmawiać o jakimkolwiek poziomie).

może tak, może nie
Legia Warszawa

Poza najlepszymi ligami zdecydowana większość idzie w grupy, bo to poprawia atrakcyjność ligi. Tylko, że jak na ilość kolejek i drużyn mamy mało miejsc w pucharach dlatego jest to może takie męczące. Jeśli coś zmieniać to układ tych grup, więcej drużyn niech spada albo play-offy o LE i tak jest mała lub znikoma różnica w poziomie to co za różnica.

nysowsky
FC Adziallonia

Uwzględniając całkiem pasjonujący koniec sezonu 16/17 oraz kompromitujący ostatni sezon można mieć wrażenie, że czasami ta reforma ma sens a czasami wcale. Mnie cały czas przekonuje klasyczny system rozgrywek bez udziwniania. Jest to tylko kropla w morzu potrzeb.

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Oczywiście że jednym z głównych problemów jest ten chory i rasistowski przepis o maksymalnie 2 graczach spoza unii.Teraz wprowadzają 3 zamiast kurwa całkowicie to znieść i dokładają przymus grania zawodnikiem u-21.
Skoro to takie super to czemu w najlepszych ligach nie ma takiej patologii?
Tam niekiedy biega tylko 1-2 narodowych graczy w jednej drużynie.
W Polsce niestety jak w lesie.

FalszywyProfil

no dobrze, zgoda, ale sami b. często domagacie się wywalenia szybko trenera. Paru już wywaliliście. Nie widzę tu konsekwencji. A co do tego wywalania trenera, to czy może ktoś wreszcie zestawić, czy rzeczywiście w innych ligach zwalniają dużo rzadziej?

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Zalezy. W lepszych ligach maja lepszych pilkarzy, lepszych trenerow, zaplecze itd. i kibicow z realnymi oczekiwaniami. Niktw Maladze, Burnley czy Hamburgu nie oczekuje mistrza na obecna chwile. Ani kibice, ani sztab, ani Zarzad.

M.S.

Można śmiało startować w wyborach na prezesa PZPN i uzdrawiać polski futbol. Jakiś wysyp mądrości ostatnio, jak nie Borek, to teraz szanowny redaktor. Prawda jest taka, że dziennikarze też swoje dorzucają do tego całego nieszczęścia.
Pan Stanowski był oburzony korupcją, Fryzjerem i całą teamtyką z tym związaną. Później czytam ze zgrozą, że Pan redaktor był w dobrej komitywie z człowiekiem z Wronek. Nawet zdarzyło się, że robił przysługę dziennikarzowi. Pan Krzysztof miał podejrzenia, że coś nie tak z Fryzjerem, a jednak miał kontakty, chociaż aż huczało o korupcji. Coś mi się kojarzy, że Pan Stanowski wspominaŁ gdzieś, że nie chciało mu się w to wierzyć czy przymykał oko. No właśnie i tu jest problem. Podałem jeden przykład. Jednak sporo można by wymieniać, ile złego robią też dziennikarze w innych aspektach.

Bartek BAchorski

Jak dla mnie deprecjonowanie trenerów najbardziej przejawia się nie notorycznym zwalnianiem ich ale zatrudnianiem gości bez żadnego doświadczenia. Dzisiaj były piłkarz, który zrobi licencję wcześniej(pół roku) czy później(półtora roku) stanie się trenerem w Ekstraklasie. I to nie tak, że Ci ludzie trenują rezerwy czy juniorów. Oni czasami są asystentami, a czasami są po prostu pod rękom. To nie tak, że trener przez dwa-trzy lata z sukcesami zbiera szlify w I lidze albo w rezerwach i dostaje szanse pokazania się w klubie Ektraklasy. U nas trener dobrze gdzieś pół roku popracuje i dostaje szansę. Albo popracuje średnio albo słabo i też dostaje szanse. W efekcie mamy w Ekstraklasie kilkunastu trenerów, o których nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic jeśli chodzi o ich zawód.

Gustaf

Do listy klubów, PZPN, kibiców dodał bym jeszcze i dziennikarzy. Całe środowisko dziennikarskie zachowuje się jak jedna taka zaprzyjaźniona stacja telewizyjna wobec jednej z partii politycznych – liże sobie nawzajem….z dziubków.
Brakuje konkretnych pytań do konkretnych piłkarzy nie o drużynę, ale o indywidualne zachowanie, o przebieg konkretnych meczów z punktu widzenia takiego piłkarza, brakuje dążenia do poznania prawdy, trudnych pytań, dociekliwości, mam wrażenie, że większośc dziennikarzy nie przygotowuje się do wywiadów. Panie Krzysztofie może kolejny felieton poświęci Pan kolegom po fachu i opisze prawdziwe relacje dziennikarsko-piłkarskie jakie panują w naszej ekstraklasie.

Zauważyliście, że wszystkie meczowe i pomeczowe pytania i konferencje wyglądają tak, ze piłkarze korzystają z jednej z pięciu-sześciu odpowiedzi schematów.
– Dziennikarzyna – Jak tam słabo weszliście w tą połowę (co to w ogóle kurwa znaczy?)
– Piłkarzyna – nooooo strzelili nam bramkę ze stałego fragmentu gry, a potem próbowaliśmy wyrównać, ale zabrało czasu (po chuj to mówisz, wszyscy to widzieli z pięciu ujęć).
Czy nie lepiej by było
– Pan Dziennikarz – Dlaczego sfaulowałeś Iksińskiego po tym wolnym padła bramka – o czym wtedy myślałeś, albo dlaczego w ostatniej chwili odpuściłeś krycie Igrekowskiego, albo jesteś napastnikiem – trener zabrania wam wychodzić z kontrą?, skąd ten brak formy patrzę na raport instat za pierwszą połowę i widzę brak sprintów i przebiegnięte tylko 3 km, skąd tyle niecelnych podań, 30 sekund próbowałeś zrobić wyrzut z auto, ale koledzy z drużyny nie wystawiali się na czyste pozycje, trenujecie rzuty z autu na treningach?

Spektakularny

Wszystko sie zgadza poza kibicami i trenerami. Presja kibicow u nas to nic w porownaniu do Wloch, Anglii czy Argentyny.

A nasi trenerzy sa TRAGICZNI. Spójrzcie co wyprawia Probierz, jak co tydzien sprowadza inny szrot, jak rotuje non stop i zadnych efektow. Nikt w Europie nie chce naszych trenerow i to jest wymowne. Nawalce odmawia kazdy po kolei

N.

A jesteś pewien, ze yo on sprowadza sobie piłkarzy?

Ja1

Probierz musi sprowadzać szrot i rotować bo zdarzyło się kilka kontuzji, Pasy wylądowały na dole tabeli a ludzie zamiast wykazać się cierpliwością i wyrozumiałością krzyczą o ścięcie. Żeby grać młodymi i zdolnymi to trzeba ich najpierw wytrenować, zbudować odpowiednią strukture w klubie a do tego potrzeba czasu. Tymczasem musi się uciekać do półśrodków w postaci obcokrajowców za grosze żeby utrzymać prace.

Wszyscy chcą dużych transferów dobrych zawodników, tak jak to zrobił Lech w tym okienku, a nie pomyślą, że zamiast inwestować w piłkarza który da sukces na rok czy dwa, lepiej te pieniądze wyłożyć na akademie czy bazy treningowe które nie dadzą natychmiastowego sukcesu ale zaowocują za pare lat zdolnymi wychowankami którzy będą przynosić i zysk i wynik.

lupi45

A ja uważam że Super Prezesem wszystkich Prezesów, powinien zostać Stano. Lub otworzyć szkołę i ich uczyć
Wtedy nasza piłka będzie super. Łatwo redaktorowi pisać, ale ciekawe jak by się zachował gdyby osobiście był prezesem lub właścicielem, a jego drużyna by przegrała siódmy mecz z rzędu i w oczy by zaglądał spadek. Nadal by trzymał trenera, a później przez następny sezon go opłacał w 1 lidze. Niby z czego, jak tam się nie da zarobić. Względem Europy jesteśmy biedni, nie ma inwestorów, nie ma oligarchow, szejkow itp którzy mogą sobie pozwolić na wywalenie grubych milionów. Piłka nożna to kasa i bez niej nic się nie uda. Więc artykuł jest do bani.

Misza

mam nadzieje, że Pan Prezes Olkiewicz przeczytał tą (czy tę?) receptę na sukces KTSu

Voitcus

Tę. (biernik: kogo, co?) tę receptę przekazuję Prezesowi, (narzędnik: kim, czym?) tą receptą Prezes uzdrawia polską piłkę (też: tę piłkę)

c-zary

W artykule zabrakło jeszcze jednej selcji: co powinni zrobić dziennikarze? Czasami pompowanie piłkarza/meczu/klubu destrukcyjnie wpływa na karierę/wynik/inwestycje. Poza powyższym dodać do wyliczanki należałoby menadżerów.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

c-zary

Jeżeli artykuł nosi nazwę „Co w polskiej piłce nie działa i jak to zmienić?” zakładam że każdy z uczestników tej zabawy powinien się poczuć do odpowiedzialności. Z drugiej strony – masz rację – liczą się kliki i zarobek z nich a nie jakieś tam ganianie się 22 kopaczy. Zawsze można obwieścić wszystkim że teraz jest się ekspertem np. z jazdy figurowej i na innym portalu pisać teksty wskazując innym błędy

N.

Brawo. W zasadzie nic więcej dodać.

Palmer

Aha, czyli fundamentem wszystkich problemów są kibice… Brzmi to jak główna teza artykułu z „wyborczej”, czyli słabo.
Zapewne bez kibiców polski futbol hulałby, że niech się Bundesliga z Premiership schowają!

Problemem numer jeden jest tak naprawdę postkomuna: w PZPN, OZPN-ach, klubach, a także wśród kibiców (prowokatorzy!).

Zauważmy: w Bundeslidze i premiership postkomuny nie ma.

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

No wlasnie taki eksperyment jest w Cracovii. Kibice bojkotuja, wiec mozna podzialac bez ich presji. Oby tylko profesorowi cierpliwosci starczylo

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

jazwima

kiedy z Polską piłką było dobrze… a były takie czasy, że polskie drużyny z powodzeniem grały w pucharach, a reprezentacja grała wysoko w mistrzostwach, materiał ludzki nie był jakiś zdecydowanie przewyższający obecny, a trenerzy (Strejlały, Gmochy czy Piechniczki) to raczej nie byli alfy i omegi, które wykształceniem biłyby na głowę obecnych trenerów… jaka była wtedy różnica, w piłkarskim świecie zasadnicza – piłkarz nie mógł do pewnego wieku opuścić kraju i nie było wolnego rynku, na którym hieny dumnie zwanymi „MANAGERAMI” 16-17-18 letniemu piłkarzowi, który na boisku treningowym dwa razy piłkę kopnie prosto, podsuwały umowę do podpisu… teraz mamy sytuację, kiedy byle grajek nie przygotowany do gry na poziomie ekstraklasy, ale przejawiający jakieś symptomy talentu ma zakręcone w głowie i nie liczy się jego kariera ale profit hieny której udało się podpisać z nim kontrakt… przykłady takich zawodników jak Dawid Janczyk, jak niedawno Sandomierski, Salamon teraz Bartek Kapustka, Jaroszyński, Drągowski, Jach, Bednarek – a nawet Arek Milik czy Mariusz Stępiński (i ich wojaże w Niemczech) pokazują, że ktoś im w pewnym momencie zawrócił w głowie pieniędzmi (jak na polskie warunki dużymi….) patrząc tylko i wyłącznie pod kątem własnego partykularnego interesu, nie zwracając uwagi czy kieruje zawodnika w miejsce gdzie będzie grał… każdy z nich mógłby grać do 25-27 roku życia w Polsce, rozwijać się tu jako talent i nadzieja polskiej piłki, a wyjeżdżać za granicę po pokazaniu się w pucharach w polskich klubach, jako reprezentant z A10-A20, gdzie byłby profit z gry i profit z transferu piłkarza przygotowanego, w najlepszym wieku i rozwiniętego, który cały czas by grał…. kolejna sprawa to rynek wewnętrzny, w Polsce niemal nie istniejący, bo przecież Wisła Płock, w której pokaże się Reca nie sprzeda go Legii, bo rzuci cenę zaporową jaką usłyszy dziś od słabeusza ligi włoskiej, Zagłębie Lubin nie sprzeda młodego zawodnika Lechowi, bo nie będzie wzmacniać konkurenta krajowego, a mógłby być i wilk syty i owca cała – wystarczyłoby częściej korzystać z opcji, ok dziś drużyna X daje 3-4 MLN Euro za talent, ale ten talent idzie za 1 MLN Euro do klubu który startuje w pucharach, a obecny klub zachowuje prawo do 40% z jego kolejnego transferu, jak się tam pokaże, to z takiej Legii, Lecha, Jagiellonii zostanie powołany też do reprezentacji i wtedy nie słabeusz ligi włoskiej, tylko drużyna środka tabeli, albo topu Ligue1, czy środka Bundesligi zapłaci za niego 10-15 MLN Euro i wtedy pierwsza drużyna dostałaby łącznie 7 MLN… transferująca drugie tyle + miałaby fajnego zawodnika przez dłuższy czas, ale nic liczy się co będzie za 12-24 miesiące, liczy się to co jest tu dziś i teraz i ile kasy można przytulić wysyłając 18 latka do „mistrza Anglii”, gdzie się nie będzie na ławkę łapał w rezerwach

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Marek Citko po występach w LM, miał ofertę z Anglii, Blackburn Rovers sypało funciakami, jednakże pan Marek odrzucił tą ofertę, potem kontuzja i koniec marzeń o poważnych klubach na zachodzie… Mówi Ci to coś…?!

jazwima

no mówi – że to jeden przykład na przestrzeni ostatnich 30 lat… i co ciekawe Marek Citko zdążył zagrać z Widzewem Łódź w Lidze Mistrzów i był czołową postacią reprezentacji, wiesz ilu piłkarzom kontuzja przekreśliła karierę? nie zagraniczną, ale krajową… pewnie można to liczyć w tysiącach, idź sobie porozmawiaj z Jankiem Pawłowskim, a ilu młodym talentom z Polski którzy wyjechali na zachód karierę zepsuli menago?? znam dwóch którzy wyjeżdżali ze słabych drużyn i coś osiągnęli na zachodzie poważnego – Piszczek i Glik, reszta wracała z podkulonymi ogonami albo po kilku miesiącach siedzenia na ławie uciekała na wypożyczenia i jakby tylko Milikowi na drugim wypożyczeniu zażarło w Ajaxie

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Nie kumasz, Polscy piłkarze jadą na zachód dla kasy…!
90% naszych kopaczy wyjeżdża dla kasy, w dupie mają czy będą grać czy nie… Kasa Misiu, Kasa…!

jazwima

ale ja tego nie neguje… przecież masz to w poście, tylko jak zawodnik w wieku 18-19 lat podpisuje kontrakt na 4 lata i dostaje z niego 300 tys. Euro/ Funtów rocznie, ale w momencie kiedy jest czas na pracę i rozwój siedzi i pierdzi na trybunach, to z takiego kontraktu w 4 lata zarobi 1,2 MLN Euro…. do tego poziomu dobijają Polskie kluby i jeśli pograłby chwilę sprawdził się na poziomie Eklapy w topie, pokazał w pucharach to razem z premiami nie w 4 ale przez powiedzmy 5 lat zarobiłby podobną kwotę (i grał) i wtedy pojechał za granicę, ale już za inny poziom kontraktu (jako wybijający się w lidze, reprezentant z historią w pucharach zaczyna od 2 MLN Euro za sezon i negocjuje) i też podpisał na te same 4 lata – przykład Igora Lewczuka, Janusza Gola – to nawet nie były gwiazdy tej ligi, ale już byli na tyle doświadczeni, że klub nie kupował ich jako inwestycję (jak 10 innych), że niech 1 wypali i będzie gwiazdą to zarobimy, tylko weszli do zespołu i grali, a na zachodzie (wschodzie) większość z nich się nie przebija i trenuje, trenuje, kontrakt spływa, wypożyczenie do Polski jest za drogie i nagle zamiast podboju Niemiec (Świerczok) w K’lautern, jest powrót do 2 ligi Polskiej, kilka miesięcy grania w Ekstraklapie i podbój ligi Bułgarskiej… Stępiński mógł podążyć drogą Lewego – mógł, narobił chlewu przy wyjeździe do Norymbergi i teraz od święta strzeli coś w Veronie i wszyscy o tym trąbią – możecie mnie minusować ile chcecie, dbajcie nadal o interes hien menedżeropodobnych, przykłady z ostatniej dekady dają odpowiedź która droga jest lepsza, ale wy dalej uważajcie, że WOW Bednarek pograł 6 miesięcy, Suoth zapłaciło 6 MLN, wciągnie PS nosem, nie wciągnie, zagrał kilka meczy, teraz ławka i czekanie, zaraz okażę się, że Pan się nie przebija i będzie wracał jako niespełniony talent – ale już nie do topu Eklapy, tylko drugiej ligi…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Wszystko ladnie pieknie tylko zapominasz o jednym, gdzie ci pilkarze mieliby sie rozwijac skoro mistrza Polski leja polamatorzy.
Zobacz jak wybitne jednostki jak Piszczek czy Lewy wziete zostaly na germanski warsztat i dzieki woli wlasnej poszly do przodu. W Polsce Lewy doszedl do sciany raptem po sezonie i sie zaprzestal zasadniczo rozwijac w Eklapie. A w Rzeszy rozwija sie juz 8 sezon i wciaz mu malo. Ale tam ma gdzie i od kogo/z kim sie uczyc.

jazwima

akurat Lewandowski jest najdobitniejszym przykładem tego o czym napisałem, Lewy w PL zdobył króla strzelców niższych lig, ale nie wyjechał od razu do słabeusza ligi belgijskiej tylko poszedł do jednej z 2 najlepszych drużyn w Polsce, z tą drużyną w 2 sezony zdobył Puchar Polski, SuperPuchar, Mistrzostwo Polski, tytuł króla strzelców najwyższej klasy rozgrywkowej i był już od dwóch lat reprezentantem, po prostu przerastał tą ligę i strzelał w Pucharach , a dla BvB w tamtym okresie wydanie 5 MLN Euro na transfer było innym trochę poziomem niż dziś wydanie 5-6 MLN dla Southampton, a w pierwszym sezonie nie wszedł z miejsca do 11 tylko dlatego, że miał Bariosa i grywał na cofniętym napastniku – czego jak sam twierdził nie lubił, ale BvB nie mogła sobie pozwolić aby zawodnik za 5 baniek grzał ławkę i wchodził na 15-20 minut, Piszczek… gdyby po wyjeździe, po wypożyczeniu do Zagłębia, wrócił i dalej upierał się że ma grać jako napastnik ewentualnie na skrzydle, to od dawna grałby w Polsce i dziś dogorywał jak Łobodziński w Miedzi Legnica… szkoda tylko, że niestety Legia nie potrafi przygotować zawodników do wyjazdu na zachód i w niej faktycznie żaden zawodnik się nie rozwinie, bo nawet własnych wychowanków, którzy zaczynają się pokazywać odpala i zastępuje ich grubymi starymi Serbami, albo drugim sortem Francuzów, a później ktoś opowiada bajki o akademiach i wizje rozwoju w przyszłości, gdyby Legię w składzie – Majecki, Jędza, Pazdan, Wieteska, Reca, Kopczyński, Mączyński, Michalak, Szymański, Niezgoda, Carlitos – ograł Spartak Trnava – pewnie nie poleciałby taki hejt, bo zawsze mielibyście wytłumaczenie, że grają młodzi Polacy i zbierają szlify w kwalifikacjach Pucharów (choć sądzę, że by nie ograł i z Kopczyńskim do LM awansowali) a że ograł ten sam Spartak 2x przepłacany szrot który nie łapał się już w żadnych powaznych klubach to wszyscy po niej jadą

jazwima

i jeszcze jedno – mistrza Polski leją półamatorzy, bo w Mistrzu Polski grają zawodnicy nie głodni sukcesu i na etapie rozwoju, którzy chcą się w nim pokazać, aby wywalczyć super kontrakt po transferze, tylko shrot i odpad z lig, który nie załapał się na karierę w poważnych klubach europejskich – albo „są już po drugiej stronie rzeki”, dla których Legia to przystanek i frajerzy którzy chcą im zapłacić pieniądze jakie oni odkładają na emeryturkę.. Eduardo, Radovic, Astiz, Malarz, a nawet Pazdan, Jędrzejczyk, Mączyński, Hamalainen – wskaż mi na którym z nich Legia zarobi jakiekolwiek pieniądze??? i jak jestem w stanie zrozumieć zatrudnianie reprezentantów kraju, którzy powinni być mentorami dla młodych zawodników, tak zatrudnienia ponownego Radovica, czy ściągniecia Eduardo – nie pojmuję, to tylko pokazanie jak w wieku przedemerytalnym, z brzuchem po kolana doić klub bez wysiłku, rządząc szatnią bo się jest LEGENDĄ z nazwiskiem

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Nie negujac meritum Twojej wypowiedzi, to nie do konca odparles moja uwage.
Lewy spierdoli na Zachod przy pierwszej okazji. Tak samo jak Glik, Krychowiak, Szczesny, Fabianski, Piszczek, Stepinski czy Linetty. Co ich cechuje? Ano, ze im sie chcialo i chce zapierdalac i doskonalic. W Polsce szybko dochodzisz do chinskiego muru, ktorego ani obejsc ani przeskoczyc. I albo zostaniesz i gnijesz albo podejmujesz wyzwanie i ruszasz na Zachod.
A mlody nie dostaje 300 tys eur na rok tylko na kwartal. Taki Bednarek dostal 25-30-krotna podwyzke. Zadnego klubu Eklapy nie stac nawet na zaoferowanie takiego kontraktu.
U nas mogloby za 20 lat cos ruszyc, jesli zaraz cos zrobiloby PZPN ze szkoleniem. Ale nie zrobi.

jazwima

Krychowiak nigdy nie był piłkarzem w kraju… to chłopak wychowany we Francji, który od dziecka grał we Francji… co do Lewego, Stępińskiego, Piszczka i Glika napisałem kilka słów wcześniej, Lewy wyjeżdżał po 2 sezonach z osiągnięciami z Mistrza Polski, Stępiński pojechał z Widzewa i w Norymbergii stracił czas, później nieudane wypożyczenia i szukanie drogi, a teraz ogony w słabej drużynie we Włoszech, Linetty pograł w Lechu kilka sezonów, a Fabian był podstawowym bramkarzem Legii…,, jakim szkoleniem?? ktoś tych zawodników których wymieniłeś wyszkolił… to jest temat zastępczy, ale biznesik ma się kręcić – jak się o Kapustkę 2 menago pożarło bo każdy chciał przytulić kasę z prowizji, ostatecznie to talent którym zachwycał się Lineker dostał kontrakt chyba 300 tys, funtów rocznie… i od dwóch lat duch, nie ma gościa, a za wypożyczenie do Niemiec, Frankfurt zapłacił 1MLN Euro, jak teraz Cracovia chciała go wypożyczyć to usłyszała – ok. 0,5 MLN EURO… pitolenie o szkoleniu, kiedyś talenty największe rodziły się i szkoliły, a dziś nagle PZPN ma coś robić ze szkoleniem…. kit, pic na wodę fotomontaż…

Szczepek
Legia Warszawa

Stano na prezesa!

Tony Hawk
Zaorajmy boiska, zbudujmy skate parki

Stano sory ale pierdolisz frazesy. Problemem Polskiej piłki są głównie bardzo słabi trenerzy od pierwszych drużyn zaczynając a na najmłodszych grupach szkoleniowych kończąc. Pokaż mi polskiego trenera który pracuje z sukcesami za granicą, pokaż mi trenera który regularnie wprowadza pokolenia młodych piłkarzy do poważnej piłki. PZPN daje dupy totalnie pod względem szkolenia, Jedni słabi trenerzy szkołą całe pokolenia kolejnych gównianych trenerów. Idąc dalej trenerzy grup młodzieżowych zarabiają gówniane pieniądze i trenowanie jest ich dodatkowym zajęciem, a nie pasją na którą mogą poświęcić cały swój czas i naprawdę tym żyć, nie wspominając już o stażach i szkoleniach zagranicznych na które mogą sobie pozwolić pojedyńcze jednostki. To pod tym względem świat nam ucieka piłkarsko i to coraz bardziej. Dopóki tego nie zmienimy nie będzie dobrze.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Ale twoja teza musialaby Rudego jebnac wiec wicie rozumicie.

marjush-zet

Polska piłka jest jak polska służba zdrowia. Ile kasy w nią nie wpompujesz, to i tak będzie zmarnowana i nie przyniesie efektów.

maciek5183730

A ja bym powiedział, że za hasłem „niecierpliwość kibiców” kryją się przede wszystkim media, które pod fałszywym hasłem bycia głosem ludu, same nakręcają wiele niepotrzebnych tematów, a wszystko w imię klikalności.

skate
Wisła Kraków

Stanowski ale jak to, przecież twój rudy guru mówi że wszystko jest w porządku!!

Raducioiu

Dan Petrescu…i wszystko jasne.

Glempinho
Tęcza Błędów

kryzys Legii nie jest kryzysem polskiej pilki, jest jedynie kryzysem Legii Warszawa. To nie Jaga czy Lech odpadali z Luksemburczykami przez co wkrotce moze zabraknac kasy na sedziow. Jaga czy Lech notuja raczej progres (finansowy po pierwsze) i raczej nie zajmuja sie sprowadzaniem bezrobotnych grubaskow ktorzy sie kiedys dobrze zapowiadali bo dzielili szatnie z jakims Maradona czy innym Boudewijnem Zendenem

Szczepek
Legia Warszawa

No tak przecież Jaga czy Lech od kilku lat grają w pucharach i nawet zdarza im się wyjść z grupy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

n0_thx

„CO POWINNY ZROBIĆ KLUBY
– Zapomnieć o obsesji wyniku, zarówno na poziomie ekstraklasy, jak i juniorskim. To wyzwanie dla kibiców, prezesów i trenerów.
[…]
– Nie przejmować się przez kilka lat, tylko czekać.”

Przecież to zupełnie niewykonalne. Spadek z ekstraklasy dla większości klubów oznacza upadek. Wystarczy prześledzić losy spadkowiczów. Presja wyniku dla 13 spośród 16 klubów z ekstraklasy to po prostu utrzymanie, ale jednocześnie jest to presja ogromna

Murphy
KTS Weszło

Zdjęcie profilowe n0_thx
Jednego nie można robić w oderwaniu od drugiego. Restrukturyzacja wydatków. Skończyć z utrzymywaniem piłkarzy których piłkarska jakość jest żadna. Z przepłacaniem ich. Wtedy nawet potencjalny spadek, nie będzie groził finansową klapą.
To wszystko jest system naczyń powiązanych ze sobą.

Dizzy

A gdyby przyjac wersje, ze pilka nozna nie jest wcale tak skomplikowana i zamiast wyciagac 9 wnioskow, czesto mocno naciaganych, przyjac, ze wszystko sprowadza sie do tego czy ktos potrafi kopnac pilke ?

raw

Chyba najsensowniejszy komentarz.

Manny Ribera

Problem numer dziesięć – menadżerowie. Grajek dwa razy dobrze kopnie piłkę i już wyrzucają go na zachód pilnując by nie wrócił do Polski do momentu aż nie umrze piłkarsko.
Problem numer jedenaście – pieniądze z samorządów. Prezes wydaje niczyje pieniądze których ilość jest nieograniczona bo jak zabranie to prezydent miasta sypnie. Nie trzeba sprzedawać zawodnika za 400 tysięcy euro bo po co się osłabiać jak miasto te 400 tysięcy za chwilę sypnie?

W Polsce prawie nie istnieje przepływ gotówki między klubami. Klub A sprzedaje grajka za granicę i później te pieniądze wydaje w innym zakątku świata bo klub B liczy, że zgłosi się kiedyś jakaś Atalanta i weźmie za 4 miliony euro. Najczęściej się jednak nie zgłasza i zawodnik odchodzi za darmoszkę. Prezesi Ruchu coś o tym wiedzą.

pepe72

No właśnie, pieniądze miejskie. PZPN powinien ograniczać je (stopniowo) do wartości bliskich 0%.

Manny Ribera

Nie do 0% ale powinny być przekazywane na infrastrukturę, szkolenie młodzieży itd a nie na bandę przepłaconych Słowaków czy trzecioligowców z Hiszpanii. Jak trzeba się samemu utrzymywać to i Carlitosa za pół miliona można sprzedać a nie czekać na miliony bredząc coś o nie wzmacnianiu konkurencji.

Jareks

Świetna diagnoza – prosta i oczywista – bo rozwiazania proste i oczywiste. Jakiś pajac poniżej narzeka pod nickiem piotreq – pewnie Mioduski?

skttr

Generalnie się zgadzam, ale nie zgadzam się z pierwszą tezą p. Krzysztofie. Problemem polskiej piłki nie jest bieda, bo polska piłka nie jest biedna, jest wręcz zdeprawowana przez zbyt wielkie pieniądze, które w niej są.

dkozii

Vesović, Astiz, Hlousek, Cafu, Antolić, Radović, Hamalainen, Kante, Carlitos itd. Nie jestem do końca pewien czy to polska piłka się ośmiesza (na przykładzie Legii) czy bardziej zagraniczni piłkarze traktujący Polskę jako fajne miejsce do uprawiania hobby. Piękne miasta, nowoczesne stadiony, piękna ligowa otoczka i coraz większa kasa – żyć nie umierać. Oczywiście takie samo podejście mogą mieć Polacy, ale jak już mamy dostawać baty to lepiej niech gra Wieteska, Hołownia, Michalak, Szymański itd. Dlaczego wyjaśnia wyżej Stano

Wiaczesław Kosołapkin
Stasiak Gomunice

Amerykę uważa się od tej chwili za odkrytą.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

I w chwili kiedy wszystkie oświecone kluby zgodzą się usunąć w cień na te kilka lat, momentalnie znajdą się chętni, by wypełnić pustkę i zdobyć w ułatwionej sytuacji kilka chwalebnych tytułów i dopisać swe imiona i nazwy do annałów polskiej kopanej. Się nie da, panie Stanowski. Utopia.

B123

Czy polscy trenerzy są głupi? SĄ!!!!

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Mi zabraklo paru watkow w tym tego 😉

PicsArt_08-21-07.09.28.jpg
bart007

Polska lige niszczy przede wszystkim gigantyczna ilosc niechlujstwa i jego powszechna tolerancja.
Rozumiem ze troszke mozna tych kopaczy probowac usprawiedliwiac, bo szkolenie nienajlepsze, brakuje boisk treningowych itd. Ale chyba sa jakies granice ? Jak ja widze ze dany kopacz w jednym tylko meczu potrafi wielokrotnie zepsuc proste podanie, nagminnie ma tez klopot z przyjeciem pilki i w zasadzie wiecej spierdoli niz zrobi dobrego, to ja sie pytam z czym do ludzi ? Do tego dochodzi MARAZM taktyczny taki, ze az zeby bola. Zero kreatywnosci, ze juz o finezji nawet nie wspomne. Granie na zero z tylu, a z przodu najczesciej wyglada to na probe przebicia sie z pominieciem gry kombinacyjnej. Masa fauli, 2-3 podania i strata wynikajaca z bezmyslnego kopniecia pilki na tzw. „pale”. I oni w ten sposob potrafia spierdolic 10 akcji pod rzad jak w jakims amoku. To sie nazywa PRYMITYWIZM ! Gdyby chociaz za takie bledy jak beznadziejna strata placilo sie czesto straconym golem jak w powaznych rozgrywkach, to moze skloniloby to kogos do wiekszej odpowiedzialnosci i dbalosci, ale w tej lidze nawet jak wystawisz przeciwnikowi sam na sam z bramkarzem, to w wiekszosci przypadkow gosc sie zwyczajnie skompromituje i udowodni ze nawet najprostrze sytuacje stanowia dla niego problem. Na koniec po meczu koszmarze wychodzi taki Probierz i na pytanie o slaby poziom meczu odpowiada, ze zesmy sie za duzo naogladali LM i LE, a w Polsce „gra sie takie mecze”. Przeciez to jego odburkniecie, pod ktorym zreszta podpisza sie wszyscy polscy trenerzy az kipi od arogancji i pelnej akceptacji dla tego gowna, o ktorym pisze. Nawet nie probowal owijac w bawelne, ze beda sie starali poprawic jakosc swojej gry w chociaz jednym elemencie, ale nie jest latwo itd, itp. NIE. Tu sie gra takie mecze i chuj !!

kolnaki

W pełni się z p. Stanowskim zgadzam, co przychodzi mi o tyle łatwo, że w poprzednich komentarzach pisałem właśnie o inwestowaniu w trenerów i młodzież. Jako kibic Legii obserwuję politykę klubu i widzę, że wybór całkowicie odmiennej strategii prowadzi ją do krachu.

bart007

A jesli chodzi o Legie, to jestem zdania ze jej ostatnie kompromitacje wynikaja bardziej ze zlego zarzadzania niz ze slabosci ligi. Sorry, ale oni praktycznie w dwa okienka stracili prawie cala druzyne, ktora grala w LM. To byla hurtownia zywym towarem i tu jest moim zdaniem pies pogrzebany. Czolowy polski klub majacy realne plany na zaistnienie w Europie nie moze miec az takiej rotacji. Ciekawe jak czesto czolowych pilkarzy traci taki CSKA Moskwa ? 1-2 raz na 3 sezony ? Wiem ze to mimo wszystko inny poziom budzetowy, ale pewnie mniej wiecej wlasnie o takim poziomie sportowym marza (marzyli) w Legii. W Sparcie/Slavii Praga majacym mniejszy budzet niz Legia pewnie tez odplyw jest mniejszy i stawiam, ze tam czolowy pilkarz odchodzi srednio raz na sezon. Legia w krotkim czasie stracila 7 podstawowych pilkarzy wliczajac Radovica, ktory mimo ze zostal, to tak jakby odszedl. Jakby tego bylo malo chyba wszyscy pilkarze jacy przyszli w zastepstwo okazali sie gorsi, niektorzy wrecz zupelnie niezdatni do gry. Nie wiem jak mozna sie az tak pomylic. To chyba jakis ligowy rekord, bo nawet Ptak potrafil kogos wylowic prosto z Copacabany. Jesli dodamy do tego, ze Legia w czasie tych wielkich zmian personalnych gra(la) bez trenera, to chyba nie ma co udawac wielce zaskoczonego ich wynikami w pucharach ?
Na czesciowe usprawiedliwienie Mioduskiego moze jedynie posluzyc fakt, ze tacy pilkarze jak Prijovic czy Dzidzia posuneli sie do szantazu aby wymusic transfer, a on sam robil co mogl aby ich zatrzymac. Podobnie zreszta jak w przypadku Guilherme.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pepe72

Aby zastopować wyścig zbrojeń kluby powinny grać za „własne”, a nie za pieniądze podatników. Jak wiadomo, że dziurę w budżecie pokryje miasto to nikt nie szanuje pieniędzy.
Jak prywatny właściciel szasta pieniędzmi to się wcześniej czy później nauczy, że to się źle kończy.

pepe72

PZPN powinien ograniczać procentowy udział pieniędzy podatników w budżecie klubów. Niech to zrobi w 3, może nawet w 5 lat. Ale niech to zacznie robić.

Bobek90

Ja pierdole, polska piłka to dno od drugiej połowy lat 80-tych, czyli od ponad 30 lat, a kibice w komentarzach pierdolą o Bońku który rządzi 6 lat (bo za Laty albo Listkiewicza, żeby nie cofać się jeszcze dalej, to było lepiej). I jak tu kurwa nie pisać że polscy kibice piłkarscy (spora ich część) to taka samą intelektualna patologia co leśne dziadki. Prymitywne plemienne odruchy myślowe (Tusk… znaczy… Boniek, on złuuyyyy jest grr wrr lewak i mason), i zero rzetelnej logicznej analizy. Na samym artykule się zawiodłem i to bardzo, a szkoda bo po wczorajszej zapowiedzi na twitterze czekałem z niecierpliwością. Ale kurwa pisanie że największym problemem polskiej piłki jest kolegowanie się Stanowskiego z Bońkiem, to intelektualne dno szamba. Macie taki poziom piłkarski na jaki zasługujecie troglodyty.

Raducioiu

Mamy dużo słabszych piłkarzy niż w większości lig europejskich.
Czy braki techniczne nadrabiamy bardzo dobrym przygotowaniem fizycznym?
Czy przewyzszamy konkurencję pod tym względem i dlaczego nie ?

„Mówił pan, że polscy piłkarze są bardzo leniwi. Dalej podtrzymuje pan tą opinię?

– Tak, bo to prawda. Oni nie chcą pracować. Chcieliby mieć wygodne życie: mało trenować i mieć przyjaznego trenera. Przez to wasze zespoły mają problem z grą w Lidze Mistrzów a wasza reprezentacja nie osiąga wielkich sukcesów. Ja pracowałem w Anglii osiem lat i wiem jak wygląda profesjonalizm.

Pan był zawsze tytanem pracy?
Też zaczynał pan w lidze rumuńskiej.

To prawda i miałem mentalność trochę zbliżoną do polskiej i rumuńskiej. Kiedy jednak wyjeżdżałem do Włoch powiedziałem, że do mojego kraju wrócę dopiero na zakończenie kariery. Chciałem się rozwijać, harowałem jak wół. A teraz? Piłkarze wyjeżdżają a za rok wracają, bo nie dają sobie rady. Dwa lata temu Ogararu poszedł do Ajaxu i już jest w Steaule z powrotem. Idąc za granicę nie wolno się poddawać. Miałem we Włoszech trenera, Zdenka Zemana. To był kat! Najostrzejszy trener z jakim pracowałem. Gdybym stosował jego metody, w Krakowie by mnie zabili. Wszyscy płakaliśmy, ale Zeman miał wyniki. A kiedy przeszedł do Turcji po dziesięciu treningach piłkarze zaczęli symulować kontuzje i Zemana wyrzucili. Podobnie było w mojej sytuacji. Trzeba zdecydować: chcemy wyników albo wzajemnej adoracji i miłości.

PhoenixLk
Legia Warszawa

Problem numer 10
Dziennikarze

Pytanie – z kim to według dziennikarzy mieliśmy grać w fazach play-off na MŚ 2018? Przecież jesteśmy tacy świetni, Lewandowski taki w formie, obrona (oczywiście pomijając Cionka) taka pewna…

„PROBLEM NUMER CZTERY. A tym problemem są kibice. To oni często wytwarzają niezrozumiałą presję, nie mogąc się pogodzić z aktualnymi możliwościami klubu. Żądają wymarzonych wyników, nie zważając na realia.” – czytają teksty dziennikarzy, że wszystko jest takie super, że w sumie to powinni nam od razu dać tytuł Mistrza Świata, czytają, że Dudelange to kelnerzy, „Cholera, jak boli! Górniku, jak mogłeś to przegrać?” po pierwszym meczu z Trenczynem (tym samym, który 2 tygodnie później wrzuca czwórkę Feyenordowi)… i tak dalej…

okrutnik

Zdecydowanie zmienić sędziów , oraz sposób sędziowania rodem z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku !! W pucharach nasze kluby trafiają na zespoły i sędziów , którzy na codzień są przyzwyczajeni do ostrej , kontaktowej gry , natomiast u nas gwiżdże się nie dość że wszystko , to jeszcze źle . Sędziowanie także mają wpływ na to że polska piłka jest chujowa.

glitch3179

Ja bym dodał jeszcze minimalizm w nastawieniu. Większość klubów gra tylko o utrzymanie. Puchary ich nie interesują. A szczytem jest rozgrzeszanie Lecha i Jagiellonii za odpadnięcie w 3 rundzie. Przecież to bardzo słaby wynik. Można powiedzieć to był dobry pomysł że Lech odpadał z Litwinami czy Islandczykami. Teraz mają niższy współczynnik, dostają trudniejszych rywali i teraz łatwo mogą się wytłumaczyć. A jeśli chodzi o Jagiellonię jeśli dla niej sukcesem jest ogranie zespołu w 2. rundzie eliminacje LE to czy zespoły z tak małymi ambicjami powinny nas reprezentować? W

Korniszon

Masz racje. Im się nie opłaca inwestować aby grać w Lidze Mistrzów albo Lidze Europy. Dlaczego ? Bo za mecze np. 1-4 runda kwalifikacji do Ligi Europy płacą po ~200tyś. euro. Czyli za dostanie się do grupy można zgarnąć koło 800tyś. euro czyli lekko ponad 3mln zł. A tu za samego majstra płacą w Extraklapie zdaje się koło 5mln, za 2 miejsce też płacą wciąż więcej 😉 Teoretycznie mogli by się wzmocnić aby coś ugrać ale po co wkładać kasę w bardzo niepewny interes ? Zapłacić ze 2mln za średniej jakości grajka który nie gwarantuje że się zwróci dzięki grze w Europie ? Lepiej skupić się na grze w tej marnej lidze od 1 kolejki, po najniższej linii oporu i znowu wywalczyć pudło i zgarnąć kilka baniek na które w Europie nie mają szans. Czysta zimna kalkulacja – w Ex zdobyć jak najwyższe miejsce, a gra w Europie to tylko niechciany dodatek.

facemob

PROBLEM NUMER JEDEN: a jak mają pracować dłużej skoro nawet Stanowski zwalnia ich po miesiącu? Hmmm? A co dopiero prezesi itp. Czasem jeszcze przed objęciem stanowiska.

wpDiscuz