Real rozpoczął już sezon, czy jeszcze rozgrywa sparingi?
Hiszpania

Real rozpoczął już sezon, czy jeszcze rozgrywa sparingi?

Rozumiemy, że na Półwyspie Iberyjskim panują teraz horrendalne upały. Że w związku z tym piłkarze mogą nie grać na tak wielkiej intensywności, jak zawsze. Że męczą się znacznie szybciej, więc fizycznie – skoro mamy początek sezonu – nie dojedzie jeszcze jeden czy drugi kopacz. No ale, do cholery jasnej, bez przesady. Real podejmował Getafe dopiero po 22, a i tak całe spotkanie toczyło się w tempie żółwim, choć być może należy to uznać za obrazę dla tych długo żyjących zwierząt.

Zdajemy sobie także sprawę, iż motywacja w spotkaniu z Atletico, a motywacja w starciu z Getafe nigdy nie będą sobie równe, jednak chyba zgodzicie się z nami – oczekiwaliśmy od podopiecznych Lopeteguiego nieco więcej ognia. Tymczasem grali raczej tak, jakby nawet nie chcieli się spocić. Jedynie momentami przyspieszali i właściwie tyle wystarczało z ich strony, by stworzyć sobie w miarę groźną sytuację. Szkoda, bo na przykład taki Isco mógł zrobić większe show. Tymczasem…

Dla niekumatych – zagrał bardzo dyskretnie, nie wywarł wielkiego wpływu na losy spotkania.

A z drugiej strony możecie sobie zatem łatwo wyobrazić jak prezentowali się dziś chłopcy z przedmieść Madrytu.

Getafe nigdy nie było ekipą grającą pięknie czy ofensywnie. Pepe Bordalas zresztą wcale do tego nie dążył. Los Azulones zawsze dopasowywali się do propozycji przeciwnika, mierzyli siły na zamiary. No ale jeśli zmierzyli je też dzisiaj, to naprawdę, już lepiej żeby w ogóle nie wychodzili dziś na Bernabeu. Mówi się, że czasem dana drużyna tylko przeszkadza rywalom, lecz dziś goście ograniczyli się tylko do tego. W przerwie rzuciliśmy okiem w statystyki – 0 strzałów, 0 sytuacji, 0 rożnych, nawet 0 spalonych. Do tego posiadanie na poziomie 19% (po dwóch kwadransach było 15!). Około 60% celności podań i aż 11 fauli. Jeśli jest tu jakiś zwolennik tezy, iż Getafe zawsze podkłada się Królewskim, to dziś dostał mocny argument ku tej teorii – zaznaczmy – mimo wszystko chorej teorii.

Z rywalem o takim podejściu nawet nie trzeba było się zbytnio starać, by zaliczyć jakieś trafienie. Zawodnicy Bordalasa praktycznie sami się podkładali. Na przykład w 20. minucie David Soria, który wcale nie takie groźne dośrodkowanie Bale’a zamienił na… asystę. Bo o ile do piłki doszedł bez problemu, o tyle wypiąstkował ją wprost na dyńkę Carvajala. Ten z kolei z łatwością przelobował golkipera. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby był to najłatwiejszy gol Daniego w karierze, wszak musiał przy nim tylko delikatnie ruszyć dyńką.

Mieliśmy nadzieję, że może przed drugą połową Bordalas wstrząśnie jakoś swoimi podopiecznymi, że ich opierdzieli od góry do dołu i wezmą się w garść, ale wątpimy, by cokolwiek takiego miało miejsce. Niewiele zmienił się bowiem obraz tego spotkania. Niby Los Azulones podchodzili wyżej, ale ta ich agresja wyglądała bardziej jak u pieska chihuahua z pianą na pysku niż u pitbulla. Królewscy wychodzili spod tego „nacisku” na totalnym luziku. Getafe niby też atakowało śmielej, aczkolwiek zagrożenie stwarzało pozorne – nawet niekoniecznie uderzeniami, a choćby akcją, w której centymetrów zabrakło danemu graczowi, by dosięgnąć do kąśliwej centry.

Pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy straciliśmy jednak nadzieję na to, iż ten mecz się jeszcze ożywi. Nawet Djene, który w poprzednim sezonie był ostoją defensywy Azulones, popełnił fatalny w skutkach błąd. Naciskał na niego Asensio, a za chwilę przepchnął z łatwością, jakby Dakonam nie jadł od 3 dni. Wygoniony do boku Hiszpan zdążył jeszcze zacentrować, a w polu karnym czekał już Bale, który pokonał Sorię.

A zauważmy, że mimo braku ciśnienia Realu na goleadę, wynik mógł tu być ze dwa razy wyższy, wszak mniej więcej po kwadransie gry Bale obił poprzeczkę, później Asensio przyładował petardą w słupek, zaś po faulu na nim Los Blancos powinni dostać jeszcze rzut karny. No właśnie, powinni, lecz nawet VAR w tej sytuacji nie interweniował, czemu szczerze się zdziwiliśmy.

Lopetegui i jego zawodnicy nie mają jednak na co narzekać. Tak naprawdę wygrali spotkanie minimalnym nakładem sił, a za chwilę o nim kompletnie zapomną. Może jakieś detale Bask z niego wyciągnie, lecz znikomy opór Getafe sprawił, iż trudno to starcie uznać za wartościowe w kontekście jakiejkolwiek szerszej oceny.

Real Madryt 2:0 Getafe (1:0)
1:0 Carvajal 20′
2:0 Bale 51′

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (8)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
TowarzyszZakolski

Pisanie, że pierwszy gol Realu to był błąd bramkarza, który musiał piąstkować, bo za nim już leciał Benz i pisanie, że ten lob główką był prosty – czy stażysta, który to pisał kopnął kiedykolwiek piłkę?!

Nefilim

Real zagral tak na 64%. Caly czas majac mecz pod kontrola.
Roznica miedzy obecnym zespolem, a tym z Krystyna i ZZtak jest taka, ze teraz grato jest troche szybsza. INo bardziej zespolowa.
Odnioslem wrazenie, ze nawet Benzyn rusza sie na boisku energiczniej 😉
Oczywiscie faktem jest, ze nie mozna po tym meczu wyciagac jakis wnioskow na caly sezon, ale na pewnorazie jeden mozna postawic.
Kluczem w tym sezonie bedzie zdrowie zawodnikow.
JakTo beda kontuzje to Lope bedzia mial duzy klopot.
Pzdr.

Bergen

64% powiadasz. Ja mysle ze na sto nie zagrali ale nadchodza chude lata. I tak naprawde Real nic nie ugra.Krystyna byl kluczem dokladnie jak Messi jest w Barcelonie. Bede wielce zaskoczony jesli Real ugra cos powaznego w najblizszych 3 latach.

Racjanajmojsza

Nie zgadzam się Barcelona straciłaby dużo więcej po odejściu Messiego niż stracił Real, różnica jest taka że w Katalonii szybko reagują jak np po odejściu Neymara a Perez chyba na stadion zbiera. Ale żeby wierzyć w brak sukcesów Ralu przez 3 najbliższe lata trzeba być z marsa

Nefilim

Palec mi sie omsknal i wyszlo 64% 😉
Przez trzy lata to nie wierze w brak sukceow, ale faktem jest, ze powinni zainwestowac w zaplecze.
Krystyna byl kluczem, ale nie az takim jak piszesz.
Pzdr.

Racjanajmojsza

Fapowanie czas zaczac… Ech jacy wy jesteście fajni… „Niektórzy piłkarze Barcelony całkiem niedawno biegali w japonkach, dlatego trudno wymagać od nich, by już na początku sezonu byli w optymalnej formie”
Oglądałem oba mecze i oba byly tak samo nudne może ciut lepszy był ten na Camp Nou ale bez przesady większość meczu na chodzonego ale ten Real to…

ice numéro cinq
Sparta

Spokojnie, Real pewnie przyspieszy na wiosnę, jak zwykle. Brakuje im jednak jeszcze jednego gracza. Perezowi powinni zmienić terapeutę, bo ten jest zbyt dobry. Miał go wyleczyć z zakupoholizmu i chyba się udało.

blasphemer93
FC Lahti / Stoke City

„to dziś dostał mocny argument ku tej teorii – zaznaczmy – mimo wszystko chorej teorii.” kiedyś dla słabych piłkarzy chcieliście powołać KUPę (komisję uprawnień piłkarskich – bo pewnie stażysta nie pamięta tak „zamierzchłych czasów”) powinniście pomyśleć o komisji uprawnień pismaczych. Teoria to zbiór aksjomatów, reguł wnioskowania i wywiedzionych za ich pomocą twierdzeń a nie jakieś zgadywanki. Nie odróżniasz teorii od hipotezy.

wpDiscuz