Praktycznie co rusz w ryj. I tak od 14 miesięcy…
Weszło

Praktycznie co rusz w ryj. I tak od 14 miesięcy…

Za nami bardzo smutny wieczór związany z występami polskich klubów w europejskich pucharach, ale jeśli mamy być szczerzy, to nawet za bardzo nie chce nam się rozdzierać szat. Powód jest prosty. Jeśli się nad tym głębiej zastanowimy, to wyjdzie nam, że w ostatnich dniach, tygodniach i miesiącach doświadczyliśmy tylu klęsk, że mogły one spowszednieć i spowszedniały. Nie wierzycie? Zapraszamy was na krótką wycieczkę w czasie. 

Bardzo przykrą, więc ludzie szczególnie delikatni i wrażliwi powinni sobie darować. Oto nieco ponad rok w polskiej piłce w pigułce.

16.06.2017. Pierwszy dzień mistrzostw Europy do lat 21, mecz Polska-Słowacja. Zaczęło się świetnie, bo w pierwszej minucie bramkę strzelił Patryk Lipski, skończyło tak, że byliśmy po prostu zażenowani. Nie chodziło nawet o sam wynik (1-2) – jeśli chodzi o kulturę gry, to była przepaść. Dobił nas swoim słynnym wywiadem Krystian Bielik:

22.06.2017. Młodzieżówce Dorny, która grała tak, jak trenowała, udało się wyrwać remis z gardła Szwecji, dzięki czemu do końca można było się łudzić, że Euro, które organizowaliśmy, nie skończy się sportową klapą. Mecz z Anglią był jednak kubłem zimnej wody na głowy, które nawet nie zdążyły się porządnie rozgrzać. 0-3. Jakby tamci uprawiali inną dyscyplinę sportu.

13.07.2017. Lech przegrywa na wyjeździe z Haugesund. Koniec końców tylko 2-3 i udaje się to wyciągnąć w rewanżu, ale jeszcze w 73. minucie, przy 0-3, kibice Kolejorza mogli mieć kurwa dosyć.

20.07.2017. Poziom Jagiellonii Białystok weryfikuje Gabala. Ireneuszowi Mamrotowi, który zaczynał pracę z drużyną z Podlasia, spokojnie udało się przejść Dinamo Batumi, ale to żadne osiągnięcie. Można mówić, że na wyjeździe zabrakło skuteczności, ale rewanż w Białymstoku (0-2) uwypuklił różnicę klas.

26.07.2017. Chyba wystarczy podanie jednego hasła, by wszystkie złe wspomnienia wróciły – Kabananga. Reprezentant Demokratycznej Republiki Konga robił, co chciał z obrońcami Legii i w zasadzie już po pierwszym meczu z Astaną (1-3) było jasne, że Ligę Mistrzów piłkarze Jacka Magiery obejrzą jedynie w TV.

ASTANA 26.07.2017 PIERWSZY MECZ III RUNDA KWALIFIKACJE LIGA MISTRZOW SEZON 2017/18: FK ASTANA - LEGIA WARSZAWA 3:1 --- UEFA CHAMPIONS LEAGUE FIRST LEG THIRD QUALIFYING ROUND MATCH: FC ASTANA - LEGIA WARSAW 3:1 JUNIOR KABANANGA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

3.08.2017. Zdrowie Nenada Bjelicy jest zagrożone – Chorwatowi grozi pęknięcie z dumy po tym, jak jego piłkarze odpali z pucharów z Utrechtem. Po walce, ale… bądźmy poważni. Z pucharami żegna się też Arka Gdynia, która nie daje rady Midtjylland. Zaskakują tylko okoliczności odpadnięcia, bo drużyna Leszka Ojrzyńskiego była o krok od wyrzucenia Duńczyków. Niektórych tym bardziej boli ta porażka.

24.08.2017. Rewanżowy mecz Legii z Sheriffem Tyraspol. Mołdawianie przywieźli korzystny remis 1-1 z Warszawy, ale w drugim spotkaniu warszawianie wcale nie zmusili ich do tego, by wznieśli się na wyżyny. Już w pierwszej połowie z boiska wyleciał Michał Pazdan, a kilkadziesiąt minut później mistrz Polski pożegnał się z pucharami. I z pieniędzmi za nie, co głośno odbija się czkawką już teraz, choć prawdziwe – jakby to ująć… –  zamieszanie dopiero przed nami.

1.09.2017. Klęska w Danii. Tak słabej reprezentacji za kadencji Adama Nawałki nie widzieliśmy, nic w tym meczu nie funkcjonowało. Gdzieniegdzie mówi się, że to kluczowa porażka w kontekście przyszłych decyzji Nawałki – wcześniej selekcjoner Duńczyków mówił, że Polacy to drużyna łatwa do rozczytania, a teraz pokazał to w praktyce, co dało do myślenia byłemu już trenerowi naszej kadry i niejako pchnęło do kombinowania.

8.10.2017. Mimo klęski z Duńczykami reprezentacja Polski awansowała na mistrzostwa świata w Rosji z pierwszego miejsca. Wystarczyło pozbierać się i ograć Kazachstan, Armenię oraz Czarnogórę. Z perspektywy czasu wydaje się, że to najpiękniejszy dzień w polskiej piłce w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Chociaż i w tym ostatnim meczu dostaliśmy kilka minut nerwów…

10.11.2017. „Farerzy vs frajerzy”. Czyli reprezentacja młodzieżowa remisuje z Wyspami Owczymi. Rzutem na taśmę po bramce Jakuba Bartosza w 94. minucie. Kilka dni później drużyna Czesława Michniewicza rehabilituje się wygraną z mocną Danią.

23.03.2018. Pierwszy raz za kadencji Adama Nawałki reprezentacja przegrywa drugi mecz z rzędu. Niby to tylko towarzyskie starcie z Nigerią (a wcześniej podobne z Meksykiem), ale martwi to, że forsowany przez selekcjonera system z trójką obrońców kompletnie nie funkcjonuje.

20.05.2018. Koniec sezonu ekstraklasy. W dość zgodnej opinii obserwatorów najgorszego od lat. Wyścig żółwi ostatecznie wygrywa Legia i mniejsza o to, czy wyszło jej to na dobre. Dodatkowo dobija nas skandal sędziowski – wielbłąd Piotra Lasyka sprawia, że z pucharów okradziona została Wisła Płock.

19.06.2018. Mecz otwarcia…

24.06.2018. Mecz o wszystko. Wstyd. Żenada. Kompromitacja. Hańba. Frajerstwo. Nie wracajcie do domu.

28.06.2018. Mecz o honor. Wygrany, ale z honorem miało to niewiele wspólnego.

31.07.2018. Liga Mistrzów znów nie dla Polaków. Tym razem za sprawą odpadów z ekstraklasy. Po pierwszym spotkaniu w Warszawie, w którym gole Legii strzelili Vlasko i Grendel, jeszcze można było się łudzić, ale rewanż to cholernie smutne obrazki. Legia musiała gonić wynik w dziewięciu, bo prąd odcięło dwójce piłkarzy. Co ciekawe, obu z zaciągu Romeo Jozaka. Spartak Trnava w dwumeczu był lepszy.

2.08.2018. Piękny wieczór dla Jagiellonii Białystok, która remisuje 4-4 na wyjeździe z Rio Ave i dzięki pasjonującemu meczowi gra dalej. Lech potrzebował dogrywki, by wrzucił Szachtior Soligorsk, ale wygląda przyzwoicie. Boli za to postawa młodzieży z Górnika, która zostaje boleśnie oklepana przez Trenczyn.

9.08.2018. Legia przegrywa u siebie z mistrzem Luksemburga. I to zasłużenie. Lech dostaje dwójkę od Genku i powinien dziękować za to, że tylko tyle. Jagiellonia pechowo, bo pechowo, ale w końcówce przegrywa z Gentem.

16.08.2018. Koniec marzeń o Lidze Europy. Najmocniej kompromituje się Legia i to nie tylko na boisku – jej trener na przykład twierdzi, że ekipa z Luksemburga została przepchnięta dalej przez sędziów. Pełen odlot. Lech nie łudził się nawet przez chwilę, a Jagiellonia przez niecałe 30 minut, ale skończyło się bolesnym 1-3.

***

Tytułem puenty… Zamiast słówka „sezon” wstawcie sobie „rok” czy też może – by być precyzyjnym – „czas”.

Fot. FotoPyK