Liga Europy ustawiła Lecha w friendzonie. Gdzie szukać szans?
Blogi i felietony

Liga Europy ustawiła Lecha w friendzonie. Gdzie szukać szans?

Lech Poznań w III rundzie eliminacyjnej trafił na najlepszą drużynę spośród wszystkich polskich pucharowiczów. Genk – z takim składem, z jakim przyszły mierzyć się Kolejorzowi – wygrywałby Ekstraklasę co roku i to jakoś w okolicach 30. kolejki. I zasadniczo nikt do Lecha nie ma pretensji o to, że dostał bęcki od drużyny lepszej. Gorsze jest jednak myślenie oparte na zasadzie „no cóż, III runda i tak nie jest taka zła”.

To bowiem prowadzi do tego wyświechtanego zdania o tym, że gorsze od trafienia do czarnej dupy jest tylko urządzanie się w niej jak w świeżo kupionym mieszkaniu. Aspiracje Lecha sięgają przecież dalej niż odpadanie na etapie, na którym swoje drużyny tracą Mołdawianie, Finowie czy Czarnogórcy. A tymczasem III runda eliminacji stała się na Kolejorza granicą bólu:

2012/13 – 3Q – AIK Solna [rozstawienie]

2013/14 – 3Q – Żalgiris Wilno [rozstawienie]

2014/15 – 3Q – Stjarnan [rozstawienie]

2015/16 – 3Q (LM) – Basel (wejście do grupy LE przez Q4 LE)

2016/17 – nie grał w pucharach

2017/18 – 3Q – FC Utrecht [rozstawienie]

2018/19 – 3Q – KRC Genk [brak rozstawienia]

Siedem lat, pięć razy lechici odpadali na etapie trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy, jedno wejście do fazy grupowej LE przez odpadnięcie z eliminacji do Ligi Mistrzów. No i wstydliwy sezon 2016/17, gdy poznaniakom nie udało się zagrać w pucharach.

Konsekwencje lat 2012-2014 Lech odczuwa do dziś. Zespół prowadzony wówczas przez Mariusza Rumaka przerżnął koncertowo świetny współczynnik z udanych wojaży w Europie, gdy poznaniacy wyszli z grupy Ligi Europy, puknęli w międzyczasie Manchester City, Salzburg i walczyli jak równy z równym z Juventusem. Na tamtych punktach do rankingu szło budować coś wielkiego. Ale to tak, jakby Lech wygrał milion w Totolotku, odebrał swoją pulę i w drodze do domu zgubił całą kasę.

I przez to dziś jest tu, gdzie jest. Przez to wpada na zespół pokroju Genk, którego przejście należałoby rozpatrywać w kategorii niespodzianki. Przez to jego współczynnik plasuje go gdzieś w okolicach 160. miejsca na mapie europejskiej piłki. A przypominamy, że zgodnie z „Planem 2020” Kolejorz za dwa lata miał być w TOP50 klubów Europy. Dziś już wiemy, że takie cele można włożyć na półkę obok mocarstwowych planów Józefa Wojciechowskiego. Może za siedem lat. Może za piętnaście.

A przecież tuszem z europejskich pucharów zapisuje się najbardziej pamiętne karty w historii klubu. Zapytajcie poznaniaków o mecze, które pamiętają najlepiej. Ci młodsi wspomną o Manchesterze City, ciut starsi wzruszą się na dźwięk nazwy Austrii Wiedeń, starsze pokolenie z uśmiechem powie Bilbao lub Barcelona (ale nie pytajcie o to Jarosława Araszkiewicza). Ekstraklasa jest fajna, przaśna i codzienna. Ale Ekstraklasa to bułka i masło, europejskie puchary to pachnący plaster szynki.

Jakie zatem perspektywy ma Lech, by przebić barierę Q3 i zagrać w fazie grupowej LE?

– Zdobyć mistrzostwo i liczyć, że uda się zjechać zjeżdżalnią do grupy. Właśnie na takim spadochronie Kolejorz dofrunął do europejskich pucharów w sezonach 2010/11 i 2015/16 – czyli w dwóch ostatnich wizytach na salonach. Ale przykład Legii pokazuje, że nawet ta ścieżka mistrzowska nie daje ci handicapu

– Zerwać z filozofią „godnej porażki”. Traktować Q3 jak klęskę, a nie przebąkiwać po cichu o zrealizowaniu planu minimum. Z takim podejściem Lech automatycznie stawia się w roli przegranego. Bo w tej sytuacji musi liczyć na fuksa, że z brakiem rozstawiania w Q3 dostanie w losowaniu jakiegoś ogórka, którego będzie mógł ograć na tym etapie, a później poszczęści mu się ponownie w losowaniu w ostatnie rundzie eliminacji i znów trafi na zespół w jego zasięgu. A jeśli znów trafi na Belgów, Holendrów czy Chorwatów? No to trudno, zbieramy honorowo w czapkę, wracamy za rok i liczymy na szczęśliwą kulkę wyciągniętą z koszyka

Bo jeszcze ze dwa takie sezony w wykonaniu Kolejorza i przyznamy, że bjelicowa duma po odpadnięciu z Utrechtem była czymś naturalnym. A dobrze wiemy, że nie była.

Damian Smyk

fot. FotoPyk

KOMENTARZE (19)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
KoStUcHy

Dokładnie Rumak rozjebał cały współczynnik Lecha a wczoraj zrobiła to Legia… która już w przyszłym sezonie nie będzie rozstawiona w 3 i 4 r. eliminacji. Już nie będzie musiała odpadać z amatorami, teraz mogła będzie spadać z wysokiego konia jak Lech czy Jaga, czyli bez rozstawienia.
I teraz znowu będzie modlitwa o takie spotkanie jak ze Spartakiem Legii w Moskwie i historycznym 3-2, czy jak awans Lecha w dogrywce z Austria Wiedeń.
A ja dalej twierdzę że średni inwestor z Polski, jest w stanie z pierwszym lepszym klubem zawojować ligę na lata… bez przepłacania a uczciwego podejścia do pracy, nie tak jak te pizdy biegające po 2h dziennie i szukające 6 miesięcy formy. Za co oni biorą kasę? W takiej Legii każdy powinien mieć zapisane w kontrakcie że brak awansu do fazy grupowej pucharów europejskich to obcięcie wynagrodzenia na poziomie 80% i wtedy same te cipki by zapierdalały jak ta la la… a tak to kasa się zgadza, wszyscy biorą wszystko na siebie… i żenada trwa w najlepsze.

zielek

Legia w przyszlym roku tez będzie rozstawiona w eliminacjach do ligi europy i do 3 rundy eliminacji ligi mistrzów. Odpadnie jej współczynnik 2,0 za sezon 13/14 a dojdzie również 2,0 za obecny sezon. I współczynnik nadal będzie wynosic 24,5 (14/15 ma 10, 15/16 ma 3, 16/17 ma 8 i za 17/18 ma 1,5).
Lech natomiast 8,0 przez co nawet w drugiej rundzie el.LM lub trzeciej el.LE bedzie nie rozstawiony.

KoStUcHy

Masz rację, więc ostatni moment na ogarnięcie tego bajzlu i ostatnia szansa za rok żeby nie spaść przy rozstawieniach do roli kopciuszka. I tak uważam że dla naszej ligi optymalnym rozwiązaniem na 2-3 lata jest nie wygranie przez Legii MP, i w ten sposób awans 2 drużyn do grup LE. Ta która wygra MP, będzie miała łatwiej idąc drogą mistrzowską eLM a potem LE a Legia ze współczynnikiem rozstawiona do końca eLE. Innego wyjścia dla tej patologii w naszej ekstraklasie nie widzę.

jeremy

Winny jest Rumak, Skorża, Urban, Bjelica… bo przecież nie Kamisńki, Trałka, Thomala, NBN, Burić i inni…

KoStUcHy

No a kto ich zatrudnia? I trenuje? Mimo wszystko trener ma na to spory wpływ nie? Nie wierzę że w polskich klubach trener nie jest decyzyjny odnośnie transferów… przecież gość zatrudniany jest z jakąś wizją, którą ma realizować, a nie składać i lepić z tego co mu dadzą.

Murphy
KTS Weszło

Widzę że ktoś postanowił rozwinąć mój wcześniejszy komentarz
Zdjęcie profilowe Damian Smyk
Ale dlaczego pominięty został sezon 10/11, (w pucharach sezon 11/12) – w którym Lech nie zakwalifikował się do pucharów?
Osiągając jednocześnie w pucharach w sezonie 10/11 dobry wynik – jak na polski klub?
To był już pierwszy objaw że coś niedobrego się dzieje z klubem. I należało już wtedy natychmiast reagować?

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Pierwszy objaw,moim zdaniem,był w tym udanym sezonie w pucharach,kiedy sprzedano Lewego do Borussi,a na LM wzięto Wichniarka.

Murphy
KTS Weszło

Zdjęcie profilowe podszyszkownik
A to też po części prawda. ALe późńiej przyszedł Rudnevs. Tyle że za późno. Bo się Lech o drobne targował w porównaniu z tym co ten zawodnik był wart. Kto wie jak wtedy wyglądałby dwumecz ze Spartą.

Skandaloza

juz skończcie z tymi Pucharami Lecha !!
Genk to był najsilniejszy rywal w eliminacjach do LE/ LM od czasu przęjecia klubu przez Rutkowskich !!
silniejszy od Austrii
silniejszy od Utrechtu
silniejszy od Sparty Praga

zobaczycie ze w LE Belgowie zajda bardzo daleko wiec skończcie to swoje pierdolamento !!!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

semikonduktor
! 13=14 !

Dla ścisłości, bo Weszło kompletnie zignorowało temat.
TRUDNO pokazać cos więcej, jak na rozgrzewce wypada
podstawowy wahadłowy, a 25 minut później…
najlepszy stoper.
Innymi słowami, cały plan taktyczny meczu poszedł w diabły.
Dodajmy do tego karny z niczego (oczywiscie, Genk i tak strzeliłby tę drugą bramę), oraz to że w Lech nigdy nawet nie grał w takim skladzie, a paru zawodników dopiero co przyszło
do klubu.
No i to że belgowie mieli pewnie 3 tygodnie wakacji więcej,
a ich szkółki produkują najlepszy narybek w Europie.
Tak więc w Niedrukowanym Pucharze weryfikujemy wynik na 1:1 i gratulujemy popularnemu Kolejorzowi walki.

Poznaniak

Lech z konsekwencja buduje zespol i robi to pod presja kibicow oraz Ivana Jezeli warsiafka tego w nieczysty sposob nie zwinie to bedzie tylko lepiej A zwijac nie powinna bo za kazdym razem jak likwidowala konkurencje ladowala w czarnej dupie czyli tam gdzie jest teraz Potrzeba nam silnych 3-4 druzyn i zdrowego wspolawodnictwa a wyniki przyjda same ale nic od razu

CRY

Problem Lecha siedzi w zarządzie. Po każdym sezonie zaczyna się bazarowa wyprzedaż i ściąganie emerytów za grosze, żeby „jakoś to było”. Zaraz ktoś za Jóźwiaka rzuci kilka milionów, włodarzom zrobi się mokro, a za rok powtórka z rozrywki.
Kibice wreszcie nie wytrzymali i dziwnym zbiegiem okoliczności nagle okazało się, że można wyłożyć jednak większe pieniądze na transfer. Nic dziwnego, że zawodnicy z góry listy życzeń nie chcą tu grać. Kto chciałby pracować dla dusigrosza?

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Sebinio

jedna uwaga- ogrywając w Q3 solidną ekipę przejmuje sie jej współczynnik więc teoretycznie w 4 rundzie powinno byc juz łatwiej ! Ale…..nie z De Marco Gajosem czy Orłowskim

wpDiscuz