Nie zjawił się Harry Potter. Piłka w Luksemburgu idzie do przodu, ale stopniowo
Weszło

Nie zjawił się Harry Potter. Piłka w Luksemburgu idzie do przodu, ale stopniowo

Były zawodnik Widzewa Łódź, Paweł Chodakowski od ponad dwudziestu lat mieszka w Luksemburgu. Widział klęski luksemburskiego futbolu oraz zmiany w szkoleniu młodzieży, samemu też pograł w kilku klubach ligi luksemburskiej. Zapraszamy do rozmowy o akademii narodowej, rozwoju i szansach Dudelange w meczu z Legią. 

Od dawna obserwuje pan w luksemburską piłkę?

Od 1994 roku, więc już całkiem sporo. Przede wszystkim widziałem moment, w którym poszli po rozum do głowy.

Michał Mroch, piłkarz niższych lig w Luksemburgu powiedział, że Dudelange widzi w Legii przeciwnika do przejścia. Co w takim razie się stało, że poszli po rozum do głowy i luksemburskie kluby przestały bać się polskich zespołów?

Potwierdzę, to co powiedział pan Michał, Dudelange wierzy w awans i nie są bez szans. Co się wydarzyło? Krótko mówiąc, jak ja zaczynałem swoją przygodę z luksemburską piłką, sprowadzono dużo piłkarzy zagranicznych. Każdy klub kupował Belgów, Francuzów czy Niemców tylko po to, by się utrzymać. Później się okazało, że reprezentacja nie zdobywa punktów w eliminacjach, kluby odpadają w pierwszej rundzie eliminacji do europejskich pucharów i zmieniły podejście do piłki. Paul Phillipp, obecny prezes związku, rozpoczął proces reformacji piłki. Miał ten problem, że musiał pracę zaczynać od zera. Stworzył akademię piłkarską i wszyscy wyróżniający się zawodnicy, od dziewiątego roku życia, trenują dwa razy w tygodniu w klubie i  dwa razy w akademii reprezentacji. Można powiedzieć, że szkolenie jest zorganizowane centralnie. Od dziesięciu lat ten program jest wdrażany w życie i przynosi pierwsze efekty.

Jak rozumiem, kluby luksemburskie nie mają pełnej wolności w szkoleniu, tylko reprezentacja pilnuje, by dzieci rozwijały się w prawidłowy sposób?

Dokładnie. Nie tylko trzyma pieczę, ale pilnuje, by jak najwięcej rodzimych graczy mogło występować w lidze. Do tej pory ważny jest przepis mówiący że w pierwszej drużynie klubów pierwszej i drugiej ligi musi występować siedmiu zawodników, którzy teoretycznie będą mogli występować w reprezentacji Luksemburga. Nie ma możliwości, by klub kupił siedemnastu obcokrajowców do pierwszego składu, którzy wygryzą lokalnych piłkarzy. Musi być siedmiu Luksemburczyków.

Luksemburczycy muszą dbać o swoich wychowanków.

Właśnie taki jest plan, by w ten sposób podnieść poziom piłki. Zresztą, są już tego efekty. Phillips, co prawda ma swoje wady, ale jest w Legii, Martins jest w Lyonie, o Thilla bił się Bayern i Real. Najlepsi młodzi piłkarze są w bardzo mocnych akademiach, a gdyby spojrzeć na reprezentację U-19, to wszyscy reprezentują barwy klubów zawodowych. Albo Mainz, albo Eintracht Frankfurt, Metz czy Nancy. To daje duże efekty.

Kluby luksemburskie chyba jednak nie są zbyt bogate. 

Na realia lokalne są bardzo bogate. Zacznę od tego, że oficjalnie piłka nożna w Luksemburgu ma status amatorski. Tolerują to, że każdy piłkarz ma kontrakt. Dopóki nie ma problemu, to nikt się w to nie wtrąca.

Zaskoczyło mnie to, bo Kruska czy Bisevac nie przyszliby grać za darmo.

Dokładnie, jednak cofnijmy się trochę w czasie. Był tu Tony Vairelles, który grał w reprezentacji Francji, Mustapha Hadji czy Florent Malouda. To nie są piłkarze, którzy przyjdą kopać za darmo. Kluby bardzo tu pomagają. Każdy piłkarz ma pracę, przez co wie, że gdy skończy grać w piłkę, będzie miał co robić. Oczywiście są tacy, którzy nie chcą pracować i skupiają się na piłce, więc taki zawodnik zamiast – przykładowo – pięciu dostaje od klubu dziesięć tysięcy euro. Oczywiście to wszystko jest okryte parasolem amatorstwa, a dla klubów nie jest problemem, by załatwić zawodnikowi pracę. Szczególnie, że jak ktoś gra w piłkę, to automatycznie ma dużo drzwi otwartych w różnych firmach.

W Polsce zbytnio nie mówi się o luksemburskiej lidze, trochę lekceważymy ją przez znikomą sukcesów.

Jednak one się pojawiają. Dudenlage wyeliminował Red Bull Salzburg, Differdange wyeliminowało Utrecht. Wszystko rozwija się tutaj stopniowo. To nie jest tak, że zjawił się Harry Potter, pstryknął palcami i Luksemburczycy nagle dobrze grają w piłkę. Przez dziesięć lat młodzież wychowywana przez akademię dorosła, doszły transfery z głową i powoli piłka staję się tutaj silniejsza. Co ważne, te transfery nie są z łapanki, tylko naprawdę szukają piłkarzy na pozycje, na których są braki. Każdy klub ma dyrektora technicznego, który się tym zajmuje, więc naprawdę jest to robione profesjonalnie. Sztaby w tych czołowych zespołach zostały zorganizowane bardzo mądrze. Sądzę jednak, że gdyby ktoś tu wpadł na pomysł stworzenia profesjonalnej ligi, to te biedniejsze kluby miałyby problem, zwłaszcza finansowy.

Dudelange ma ponad trzysta dzieci w akademii, które są podzielone na dziewiętnaście zespołów…

Mają również cztery boiska tylko dla dzieciaków. To fajnie brzmi „akademia piłkarska”, jednak w samym Dudelange nie jest tak kolorowo. Opowiem panu taką anegdotę. Mistrzem juniorów Luksemburgu zostało Dudelange. Nie jest to żadna niespodzianka, bo mają najlepszą akademię. Po meczu do szatni wszedł prezes, chłopcy zamiast słów gratulacji usłyszeli: – Od jutra możecie sobie szukać klubów, nie jestem zainteresowany waszą grą w pierwszej drużynie. Takie otrzymali podziękowanie za zdobycie mistrzostwa.

Dudelange nie jest lubianym klubem w Luksemburgu. Teraz to się nasiliło. Prezes Becca to osoba, którą mógłbym porównać do Aulasa, prezesa Lyonu. „Ja wszystko wiem i robię najlepiej, a dodatkowo mam najwięcej pieniędzy”. Becca nie słucha nikogo i robi w tej lidze co chce. Przykładowo, dziś Dudelange gra z Differange i w tej ekipie będzie napastnik, który przeszkodzi mu w zdobyciu mistrzostwa. Prezes Dudelange go kupi, zaproponuje wielkie pieniądze, ale ten napastnik będzie trzydziestym zawodnikiem w kadrze. Aktualnie Dudelange ma kadrę ponad trzydziestu zawodników i prawie każdy spokojnie grałby w pierwszym  składzie innych drużyn z ligi luksemburskiej. Troszkę Dudelange przekracza fair-play, na co kluby w końcu zwróciły uwagę. Gdy jest jakiś zawodnik, którego inny zespół chce sprowadzić, to proponują mu bardzo duży kontrakt, tylko po, to by nie odszedł, a następnie wypożyczają go do zupełnie innego klubu. Po złości oraz po to, by ten wypożyczony piłkarz nie przeszkodził w zdobyciu mistrzostwa. Przez takie zachowanie dwa kluby, w tym Progres Niederkorn, wycofały się z organizacji drużyn ligowych. Nie przychodzą na oficjalne prezentacje, nie zwracają uwagi na sponsoring. Zobaczymy, jak to się skończy, chwilowo jest to walka na noże.

Jeszcze wróćmy na chwilę do młodzieżowej piłki. Biorąc pod uwagę pomoc federacji w szkoleniu młodzieży, za kilka lat reprezentacja Luksemburgu będzie zabierała punkty potentatom europejskim?

Wyniki już teraz są dużo lepsze. Przegrana z Portugalią 1:2, 0:0 z Senegalem, wygrali z Gruzją, z Węgrami. To nie są reprezentacje z kapelusza. Mimo wszystko, ktoś z umiejętnościami musi biegać po boisku, by wygrać z Węgrami czy Gruzinami. Ich reprezentacja wychodzi na boisko grać to, czego ich nauczono w akademiach. Oni od małego wiedzą, jak poruszać się na boisku. Wychodzą na murawę zrobić swoje, jak zawodowcy. Wszystko u nich idzie w dobrych kierunku. Gdyby patrzeć na kwestię organizacji to Progres jest trochę lepiej zorganizowany niż Dudelange. Mają dyrektora sportowego, trzech lekarzy którzy są 24/7 w klubie, sześciu masażystów, jak zawodnik ma problem z mieszkaniem to szybko jest rozwiązywany. Tu naprawdę widać już profesjonalizm.

Parafrazując Leo Beenhakkera, wyszli z drewnianych chatek.

Dokładnie. Dudelange rozwija się dzięki pieniądzom. Prezesem jest Romain Schumacher, który… Nie powiem, że jest kukiełką ale głównym sponsorem i właścicielem jest pan Becca. I tu zaczyna się problem, bo Becca zainwestował w trzecioligowy belgijski klub – Racing Virton, a dwóch klubów nie może mieć jeden właściciel. Teraz jeszcze nikt tego nie podniósł, choć czterech zawodników już odeszło z Luksemburgu do Belgii. Jest też co roku w wakacje taki pomysł, by Dudelange nie grał w lidze luksemburskiej, tylko w Niemczech czy Belgii. Cały czas jednak ten temat upada.

Chyba kwestia pieniędzy jest tu ważna, bo po przenosinach zabraknie wpływów z europejskich pucharów.

Dla klubów z takich krajów jak Luksemburg pieniądze są bardzo ważne. Za samo to, że Dudelange przeszło pierwszą rundę, klub otrzymał 250 tysięcy euro. Może w Dudelange nie jest to dużo, choć jeżeli oficjalnie mają budżet cztery miliony euro, to dla nich to zawsze ważny zastrzyk gotówki.

W Polsce cały czas się mówi, że Luksemburg jest sto lat za murzynami. To od dawna nie jest prawda. Kluby z tej ligi powoli doganiają naszą ligę, smyrają nasze kluby po piętach. Nie chodzi o same kwestie finansowe, ale również o organizacje klubów. Dam przykład – Differdange kończył się kontrakt ze sponsorem technicznym. Kto się zgłosił? Puma, Nike, Adidas. Wybrali Nike i podpisali kontrakt na trzy lata. Duże firmy co raz chętniej patrzą w kierunku tej ligi. Proszę mi wierzyć, że jeżeli klub w poniedziałek zamawia coś do klubu, to sponsor do czwartku to przynosi. Tu naprawdę jest zawodowstwo, tylko pod przykryciem.

Ostatnio byłem na Widzewie i jak patrzę, gdzie klub mój i taty musiał trenować… Dobrze, że przynajmniej Łodziankę Widzewowi otworzyli, ale sprzętu brakuje.

Spójrzmy na Rumunię. Kiedyś było tam bardzo dużo talentów a teraz kluby z Rumunii odpadają z drużynami z Luksemburgu. Piłka nie lubi stagnacji. Obstawiam, że gdyby Górnik Zabrze trafił na Dudelange, to luksemburczycy wygraliby dwumecz. Górnik przyjechałby pewny siebie, a Dudelange grałoby to, czego się nauczyło w akademii – skuteczną piłkę.

Kibice w Luksemburgu długo świętowali czwartkowe zwycięstwo?

Raczej normalnie poszli spać (śmiech). Radość była stonowana, nie było euforii.

W prasie luksemburskiej nastroje też były tonowane?

Tak, ale spodziewałem się takiej reakcji. U nich euforię można będzie poczuć dopiero po awansie do grupy w Lidze Europy.

Pewność siebie Legii i przeświadczenie o wyższości piłkarskiej zostały ukarane.

A w którym momencie ta wyższość piłkarska była widoczna na boisku? Proszę wskazać mi dziesięć minut dominacji Legii na boisku. Ja tego nie widziałem. Myślę, że piłką lepiej operowało Dudelange. Wiedzieli do czego dążą i wykonywali to na boisku.

Jeśli warszawianie dochodzili do sytuacji, to po błędach indywidualnych Luksemburczyków.

Bramka dla Legii wpadła po błędzie najbardziej doświadczonego piłkarza. Jeżeli drużyna wychodzi z akcją i w środku pola jest popełniany błąd, to tak się to kończy. W trakcie spotkania mało było dziur w środku obrony, gdyż Prempeh trzymał całą defensywę.

Szybkościowo Luksemburczycy też wydawali się lepiej przygotowani od legionistów.

Proszę spojrzeć, gdzie część piłkarzy Dudelange się szkoliło. To jest niemiecka szkoła przygotowania fizycznego. A czy to jest liga regionalna, czy 2. Bundesliga, to jest nieważne. Wystarczy spojrzeć na Kaiserslautern, które spadło do trzeciej ligi i gra jak gra. Jedyną różnicą jest status drużyn. Dudelange nie jest drużyną w pełni zawodową, ale dąży do tego i to było widać. Każdy z piłkarzy był zmobilizowany, by dobrze się pokazać.

Na korzyść Legii będzie przemawiać fakt, że Luksemburczycy będą grać na stadionie, na którym zazwyczaj nie grają.

Przede wszystkim jest tam długie i szerokie boisko. To będzie przejście z boiska 90×60 na 120×80. To będzie wymuszać inne ustawienie obrony, bo zawodnicy będą bardziej oddaleni od siebie. Będzie więcej dziur, które Legia będzie mogła wykorzystywać.

Z drugiej strony, tak długie boisko da szansę szybkim napastnikom Dudelange wyprowadzać błyskawiczne kontry.

Oni na sto procent wyjdą tak ustawieni. Mają szybkich zawodników i będą chcieli to wykorzystać. Spójrzmy zresztą na „amatora” Jordanova. Obiegał legionistów jak chciał na swojej prawej stronie. Najgorsze jest to, że to nie jest jego naturalna gra. Zazwyczaj Bułgar rzadko przechodzi środkową strefę boiska. Jemu pozwolono na taki styl gry i to wykorzystywał. Tak samo było z środkiem pola. Ile akcji przeszło przez tę strefę, to jest niepojęte. Legia mogła dziękować Bogu, że nie skończyło się wyższą porażką. Turpel powinien mieć dwie bramki, Couturier miał sam na sam. Gdyby Luksemburczycy wykorzystali wszystko, co mieli, to Legia na rewanż mogłaby przyjechać rezerwami. Legioniści nie mieli tyle sytuacji, bo nie liczę strzałów z dystansu.

Ostrzegałem, że Dudelange będzie grało bardzo mądrze i to się sprawdziło.

Luksemburczycy grali prostą piłkę, opartą na grze w trójkącie. Takie najprostsze przyjmij-oddaj. Oni są uczeni tego w swoich akademiach?

Oni dążą do tego, by grać prostą, skuteczną piłkę. Efekty już są widoczne. Oglądałem spotkanie Ufa – Progres. Jeżeli ma pan możliwość, to proszę obejrzeć to spotkanie. W pewnym momencie rosyjski komentator krzyknął „Jezus Maria, to nie Luksemburczycy grają”. Skonstruowali akcję od bramkarza na dwa kontakty: obrońca – boczny pomocnik – środkowy pomocnik – boczny pomocnik – napastnik, który zagrywa piętą do drugiego napastnika. Z tego nie wpadła bramka, bo strzał zatrzymał się na słupku, jednak sama akcja to był już poziom przynajmniej europejski. Rosjanie na początku śmiali się, że przyjechał klub z Luksemburga, a w trakcie spotkania postrzeganie Progresu im się zmieniło.

U nas niestety nie.

I dobrze, piejmy nadal z zachwytu nad naszą piłką, zobaczymy, gdzie będziemy za kilka lat. Jednak wracając do Legii, jeżeli zagrają to, co potrafią, to mogą wygrać z Dudelange. Luksemburczycy uczą się dopiero jak wychodzić na spotkanie, gdy prowadzą z teoretycznie lepszym od siebie zespołem. Nikt się z tym nie rodzi, więc będą musieli zaadaptować się do nowej roli. To będzie ich największa bolączka. Trener będzie musiał tonować ich nastroje, by zagrali jak faworyt.

Nauka na otwartym organizmie.

Zawsze musi być ten pierwszy raz, szkoda, że akurat na Legii będą się uczyć. W poprzedni czwartek zaliczyliśmy hat-tricka i nie jest powiedziane, że w ten czwartek nie będzie powtórki. Chciałbym, żeby tak nie było. Tak naprawdę, wszystko zależy od samych legionistów. Jeszcze wracając do kwestii dziennikarzy, oglądałem mecz na TVP. Pan Żewłakow wydawał się bardzo zaskoczony wydarzeniami na boisku, wspominał spotkania sprzed kilku lat. Wszyscy, może prawie wszyscy, zapominają, ile się zmieniło w Luksemburgu przez ostatnie dziesięć lat. Właśnie nam to udowodnili. Teraz wchodzi nowa generacja piłkarzy do piłki luksemburskiej. Debiutują pierwsi piłkarze, którzy rozpoczynali program scentralizowanej akademii. Właśnie zbierają tego owoce.

Mam wrażenie, że wszyscy zastanawiają się, co by się stało, gdyby Dudelange przeszło Legię. Rozmawiając z ludźmi stąd, można odnieść wrażenie, że już nie tylko wierzą w przejście Legii, ale i Rumunów. A tak mówiąc szczerze, to faktycznie Dudelange z Rumunami nie będzie stać na straconej pozycji. Liga rumuńska stoi w miejscu od kilku lat.

Pamiętam, że o pewnym 28-letnim piłkarzu, mówiło się „utalentowany”, a w Luksemburgu 16-latek już trenuje z pierwszą drużyną, by przyzwyczajać się do obciążeń z seniorskiej piłki, a 18-latek zaczyna grać w pierwszym składzie. Jeżeli jest za słaby, by aktualnie grać w pierwszym zespole, to jest wypożyczany. Trzeba o tym myśleć, bo za chwilę będziemy mieli jeszcze większy problem. Teraz rzuciło mi się w oczy, że Brożek wraca do Wisły. Gdzie ta Wisła będzie z Brożkiem za dwa lata? Znów zacznie się szukanie napastnika, zapewne za granicą. Od ośmiu lat w Mondorf jest organizowany turniej dla młodych piłkarzy, uczestniczy w nim między innymi Widzew. W poprzednim roku łodzianie przegrali z czterema luksemburskimi klubami. Trener Widzewa nie wierzył w to, co się dzieje na boisku. Młodzi piłkarze w trakcie turnieju mogą się uczyć od Metzu, Borussii Moenchengladbach. I to nie chodzi nawet o samą grę, a przygotowanie się do spotkania. Gdy tu przyjechała Slavia Praga, to można było podejrzeć, jak młodzi chłopcy z Czech rozgrzewają się przed meczem. Trener Slavii na rozgrzewce nie powiedział słowa, bo piłkarze wiedzieli co robić. Zmieniało się ustawienie „hopków”, pachołków i automatycznie małolaci zmieniali ćwiczenie. Jak roboty. Tak samo było w trakcie spotkania. Trener tylko korygował ustawienie, nie musiał krzyczeć czy gestykulować. Z drugiej strony, trener innego polskiego zespołu, chciał stawiać zawodnikom frytki w przerwie spotkania. My jesteśmy bardzo daleko w szkoleniu młodzieży. Tu trzeba robić zmiany od podstaw. Nie tylko w nauce piłkarzy pod kątem umiejętności, ale i mentalnym. Kiedyś piłkarz zarabiał mało i wiedział, że musi zapieprzać na treningu, by się wybić. I dzięki temu nie bał się nikogo. Wie pan, podać niecelnie piłkę czy popsuć strzał jest prosto, ale zagryźć zęby i potem zostać po zajęciach i się doskonalić to już jest problem. To trzeba mieć we krwi, z taką walką człowiek się rodzi. Tego między innymi brakowało Legii w czwartkowym spotkaniu. I warszawianom zabrakło klasowych zmienników. W Dudelange wchodził zawodnik na boisko i nie było widać różnicy w umiejętnościach, każdy wiedział, co ma robić po wejściu. Wprowadzono już zawodowe myślenie u piłkarzy i to widać.

Jak Dudelange wypadło w ostatnim meczu ligowym? 

Z pierwszego składu wystąpili wczoraj tylko obrońcy. Przegrali 0:2, tracąc bramki po stałych fragmentach gry. To jest ich największa bolączka, tracą dużo bramek po mocnych wrzutkach w pole karne. Z przodu grał nawet nie drugi, a trzeci garnitur. Z ławki wszedł Turpel, ale cały mecz truchtał. Miałem wrażenie, że podchodzili do tego meczu jak do mocniejszej jednostki treningowej. Widać było, że przygotowują się już do meczu z Legią i wiedzą, jak to robić. Po meczu nikt z piłkarzy nie mówił że wyjdą po swoje, jednak podkreślali, że rozumieją, o co toczyć będzie się gra. Osiągnęli już historyczny wynik, teraz jedynie go pilnować.

Kruska teoretycznie powinien uspokajać grę Dudelange.

Prawda, choć to on jest głównym winowajcą bramki straconej w Warszawie. Oni już raz pokazali, że potrafią grać w piłkę, teraz wszystko zależy od tego, czy nie sparaliżuje ich presja. Nie upatrywałbym też szans Legii w zmianie trenera. Jedynie co Sa Pinto może zrobić, to zmienić mentalność piłkarzy, nic więcej. Wczoraj rozmawiałem też ze służbami porządkowymi i wszyscy są zdziwieni, że legioniści nie wiedzą, że kasy w czwartek będą zamknięte. Także jeżeli kibice będą lecieć w dniu meczu do Luksemburgu, to mogą nie wejść na mecz. A co do spotkania: wygląda na to, że Dudelange wyjdzie 4-4-2. I teraz wszystko w nogach Legii, bo to od niej zależy, jak będzie wyglądało to spotkanie.

Rozmawiał ŁUKASZ KARPIAK (www.pilkakarpia.pl)

KOMENTARZE (34)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
FalszywyProfil

co to jest w ogóle za kraj Luksemburg? Złożony albo z Francuzów albo Niemców, nie ma chyba narodu luksemburskiego. Nie wniósł nic do historii ludzkości poza Żan Klodem Junkerem i rajem podatkowym. Nawet żadnego pisarza, choć mają łatwiej tworząc w niemieckim albo francuskim.

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Jest ich 640 tys. – tyle co Tarnobrzeg i kilka okolicznych powiatow. Co wniosl Tarnobrzeg i okolice do historii ludzkosci? Bo ten luksemburski Tarnobrzeg juz wniosl opierdolenie Legii.
Nie wiem, jak z poczuciem narodowosci mieszkancow Luksemburga, ale procz niemieckiego i francuskiego jezykiem urzedowym jest rowniez luksemburski.

FalszywyProfil

Tak się oburzyłeś, jak byś był z Luksemburga :) no właśnie , 640 tys. , więcej niż Islandia, a nic nie wnieśli. Islandia trochę dokonań ma, choćby w filmie czy muzyce i sporcie. Luksemburg jest śmieszny po prostu. A ten wywiad przeczytałem jeszcze raz i jest rónie śmieszny. Kolejny z cyklu rozmów z Polakiem, który mieszka w innym kraju i przekonuje, że u niego wszystko świetnie, a w Polsce wszysko g… żeby przekonać siebie i rodzinę w kraju, że dobrze zrobił mieszkając na obczyźnie. Przecież ten tekst kupy się nie trzyma. Raz, że świetna młodzież luksemburska, a potem, że prezes wyrzucił młodzież. Raz, że świetni piłkarze, a potem, że amatorzy (co się wyklucza) P.S.luksemburski to dialekt niemieckiego. P.S.2 . a to, że Legia może odpaść świadcz o Legii, a nie sile fuslabu luksemburskiego.

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Nie oburzylem sie. Ty za to chcesz chyba ten Luxemburg anektowac, ze ich tak dojezdzasz? :-) Co do reszty masz duzo racji

FalszywyProfil

zawsze się zastanawiałem, co to za stwór ten Luksemburg i nigdy nie widziałem sensu :)

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Popatrz na mape Europy z XXVII czy XIX wieku na przyklad – to ci wiele wyjasni. Kontynent skladal sie z takich tworow panstwowych jak wlasnie tworow. Taki Brunszwik istnial do 1918, Wlochy zjednoczyly sie dopiero pod koniec XIX w. Ostal sie nie tylko Luxemburg, bo w domach niektorych mieszkancow Warszawy do dzis wisza flagi Kataloni 😉

FalszywyProfil

„Do tej pory ważny jest przepis mówiący że w pierwszej drużynie klubów pierwszej i drugiej ligi musi występować siedmiu zawodników, którzy teoretycznie będą mogli występować w reprezentacji Luksemburga. Nie ma możliwości, by klub kupił siedemnastu obcokrajowców do pierwszego składu, którzy wygryzą lokalnych piłkarzy. Musi być siedmiu Luksemburczyków.”

nie wierzę. Luksemburg byłby jedynym krajem UE gdzie nie obowiązuje prawo Bosmana?

karpiu

Status ichniejszej Ligi jest amatorski, więc mogą wprowadzić jakiekolwiek przepisy.

danger

Prawo Bosmana? Lepiej się troszkę doucz i poczytaj na czym ono polega!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JesusChristPose
Legia Warszawa

z pewnością wprowadzili już prawo Pascala!

Lou

Powinno byc „o szansach Legii w meczu z Dundelange”

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

Z rozmowy wynika mniej więcej, że polska piłka jest słaba, a w szczególności mistrz Polski bo niejaki Dudelange ostatnio rozjebał dosłownie Legię i wygrał zasłużenie.
Na podstawie jednego meczu przeciwko drużynie bez formy, kompletnie rozbitej i grającej większość spotkania w 10, ocenia się że Legia to dno, a Dudelange to kunszt piłkarski bo ich ograli po dominacji i większość ich graczy uczyło się grać w Niemczech!
Co będzie to będzie, ale mając na uwadze fakt że Legia nawet taka chujowa jak teraz zdecydowanie lepiej wypada na wyjeździe to nie wiadomo nic.
Równie dobrze może się powtórzyć sytuacja z pierwszego meczu czy z rewanżu z Trnavą, albo Legia pyknie ich 2-3 do zera.
Ciekawe co wtedy pan Chodakowski powie?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

karpiu

Tylko, że pierwsza czesc rozmowy była nagrana przed meczem z Legią. Nie pomylił się w ocenie.

UBecja_Forever

On raczej chciał powiedzieć, że Luksemburska piłka stopniowo staje się coraz silniejsza. Wyjebanie Salzburgu, czy Utrechtu, to coś co naszym drużynom albo by się nie udało albo się nie udało(Lech rok temu). Do tego teoretycznie słabsza od Dudelange drużyna przegrywa z rosyjskim UFA u nich zaledwie 1:2, a wcale przegrać nie musiała. Nasza liga faktycznie jest na podobnym poziomie co rumuńska(z tym, że tam mają jednak z jedną lepszą drużynę, która lepiej radzi sobie w pucharach) czyli stoi w miejscu, a Luksemburg powoli idzie do przodu i dlatego obecny wynik z Legią, to jeszcze niespodzianka, ale za dwa trzy lata może już być rutyną jeśli nasze kluby dalej będą grać gówno.

technojezus
murzyny z Afryki > szrot z UE

A wiesz kiedy ich wyeliminowali? W 2012roku.
Szczycić się wygraną z tak grającą Legią to naprawdę pretekst do dumy, nie ma co.
Równie dobrze mogę powiedzieć że nasza piłka się rozwija bo w ostatnich latach Legia pokonała Sporting, Celtic, zremisowała z Realem.Lech wygrał z Fliorentiną, pokonał Man City, Zagłębie odprawiło Partizan, Jaga Rio Ave.
Ja już mam dosyć tego pierdolenia i szkalowania naszej ligi na umór.
Ktoś słabszy nas pokona – tragedia, kogoś lepszego pokonamy – brak euforii i pierdolenia że się rozwijamy.
To że jakiś słabszy klub wygra z lepszym obojętnie z jakiej ligi, to nie oznacza że dana liga staje się lepsza.Oceniać takie rzeczy na podstawie 1/2 spotkań to jest patologia.

UBecja_Forever

Przecież sam szkalujesz naszą ligę w co drugiej swojej wypowiedzi 😉 Przecież nie da się jej nie szkalować po takim sezonie jak ostatni kiedy mistrza zdobywamy choć absolutnie nie powinniśmy mieć już na to szansy.

Systematyka. Piłka luksemburska się rozwija co widać też po reprezentacji. Jest rozwój powolny, ale jest. Gdyby takie kluby jak Salzburg jebali co sezon, to już by ich nikt nie zaliczał do grona drużyn słabszych, ale mecze z nimi od lat przestały być autostradą gdzie w ciemno jedzie się ich 5:0, a przecież kiedyś tak było.

Polska piłka się nie rozwija, a przynajmniej nie regularnie. Mamy okresy jak z Wisłą Cupiała, mieliśmy krótki okres dobrej gry Lecha Poznań i mieliśmy okresy dobrej gry Legii, ale prędzej, czy później zamiast stabilizacji wracamy do punktu wyjścia.

Patrzę na Dudelange i widzę, że z mistrzem Węgier odpadli po zaciętej walce(a ten mistrz Węgier też radzi sobie znakomicie i zdaje się jest już w rundzie decydującej o awansie do LM). Czasem nie chodzi o same zwycięstwa, ale sam poziom gry. Oni robią problemy, my nie. Gramy z Astaną, która jebie nas na luzie, a przeciwko Szeryfowi Tiraspol jesteśmy bezradni jak dzieci we mgle. Można odpaść zawsze, przypadkiem, ale czy przypominasz sobie jakieś klarowne sytuacje po meczu z Szeryfem? Bo ja nie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lelumpolelum

No nie może być, taki światły kraj jak Luksemburg wprowadza jakieś socjalistyczne przepisy, narzuca klubom ilu mają Luksemburczyków wystawiać w pierwszym składzie, kto by pomyślał?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Mozna mozna. Tylko bez sensu. Bo jak wprowadzisz wymog w kadrze meczowej 5 czy 6 wychowankow to dopiero nas wszyscy smigna. Bez szkolenia to takie wymogi tylko odweotny skutek do zamierzonego przyniosa.

Spektakularny

Nie wychowankow, tylko krajowcow. Przypomne tylko, ze nasza liga byla najmocniejsza za czasow przepisow, gdzie w 11tce musialo byc 5 Polakow. To czasy Wisly, Groclinu i Amiki

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

No wlasnie nie mozna Polakow forsowac, ale wychowankow bez problemu.
Albowiem gdyz wychowankowie nie maja narodowosci. Chuj, ze w Polsce to w 99% Polacy 😉

Lelumpolelum

Liga rosyjska prezentuje wysoki poziom sportowy i jednocześnie dostarcza nie najgorszych graczy do reprezentacji. Jakoś żaden z tak obficie tutaj występujących „wolnościowców” nie zamęczał nas swoimi mądrościami o „socjalistycznych zakazach” podczas mundialu. Ciekawe dlaczego? PZPN kosi hajs, niech go zainwestuje w centralny ośrodek na kształt Clairefontaine, niech kształci trenerów, itd., itp. sami wiecie o co chodzi. Przepisy faworyzujące Polaków w polskiej lidze też powinni wprowadzać, w miarę możliwości i w zgodzie z prawem. I tak, młody ma grać kosztem dziada ze Słowacji albo Łotwy, tylko dlatego, że jest młody i może coś z niego będzie, choć niekoniecznie musi. Z dziada serbskiego z pewnością nic nie będzie dla polskiej piłki, prezesi sprowadzą w większości szrot, który nie podnosi poziomu tej coraz słabszej ligi.

FC Bazuka Bolencin

Weźcie się i uczcie podejścia (długofalowego) od kopciuszków. My, jak nie zmienimy diametralnie podejścia, to jeszcze długo będziemy takim kolosem na glinianych nogach. Na razie tylko klubowo, a w przyszłości – także i reprezentacyjnie,

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Spektakularny

Niestety 10k euro na miesiac to ma w tej lidze jakies 70% pilkarzy

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Spektakularny

Kazda liga sie rozwija tylko nie nasza

Król Roastów
FC Taciewo

W wynikach reprezentacji Luksemburgu brakuje mi 0:0 z Francją w eliminacjach tegorocznego mundialu. Remis na wyjeździe z późniejszym mistrzem świata to ogromny sukces.

wpDiscuz