Mocny na papierze, ale także na boisku. Liverpool rozszarpał West Ham
Anglia

Mocny na papierze, ale także na boisku. Liverpool rozszarpał West Ham

Minęły już prawie trzy lata od kiedy Jurgen Klopp objął Liverpool. Nadszedł więc czas, by wymagać sukcesów od niemieckiego szkoleniowca. Tym bardziej że „The Reds” wydali tego lata na transfery ponad 180 milionów euro. Czas na budowanie i wymówki z tym związane już się skończył. Ekipa z Anfield uchodzi w tym sezonie za głównego faworyta do zdobycia mistrzostwa Anglii, a dzisiejszy mecz z West Hamem tylko to potwierdził.

Szczerze mówiąc, nie jesteśmy specjalnie zaskoczeni przebiegiem meczu, bo spodziewaliśmy się scenariusza, w którym Łukasz Fabiański będzie miał dziś bardzo pracowite popołudnie. Polak musiał być czujny od samego początku, bo Alexander Arnold, Robertson i Milner cały czas posyłali piłkę w pole karne Młotów. Co prawda ten pierwszy zwykle niecelnie, ale jak już udało mu się dobrze dośrodkować, reprezentant Polski wypiąstkował futbolówkę. Prawdziwe zagrożenie od Arnolda nadeszło jednak kilka minut później, gdy groźnie uderzał z rzutu wolnego. Anglik oddał naprawdę bardzo dobry strzał, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się golkiper przyjezdnych.

Tylko raz Fabiański interweniował niepewnie, gdy wybijał piłkę na raty, ale wielkiego zagrożenia i tak z tego nie było. Poza tym nie popełniał błędów, a czasami nawet naprawiał je po swoich kolegów. Łukasz potrafił w porę odczytać zagrania przeciwników. Brawo zwłaszcza za wyprzedzenie Salaha i Mane, gdy ci wychodzili na czyste pozycje. Były zawodnik Swansea wybronił również strzał Salaha z kilku metrów. Choć tutaj trzeba zaznaczyć, że Egipcjanin zbytnio się nie popisał, bo uderzył wprost w naszego golkipera.

Generalnie 33-letni reprezentant Polski rozegrał dobry mecz, ale nie miał szans, by powstrzymać podopiecznych Kloppa. Mane bawił się dziś w najlepsze, a Milner, Naby Keita, czy Firmino wcale mu nie ustępowali. Pierwsza bramka dla gospodarzy padła po perfekcyjnej akcji Keity i Robertsona. Gwinejczyk dostrzegł na skrzydle kolegę z drużyny, a ten wystawił patelnię Salahowi. Oczywiście, Egipcjanin nie miał żadnych problemów, by skierować piłkę do pustej bramki. I trzeba powiedzieć, że taka bramka dziś musiała paść, bo wcześniej gospodarze przeprowadzili kilka podobnych akcji.

Momentami mieliśmy wrażenie, że na boisku było trzech Milnerów. Były zawodnik Manchesteru City był dziś niemal wszędzie. Mocno harował w defensywie, ale przede wszystkim zapamiętaliśmy go z doskonałych dośrodkowań. Sadio Mane powinien postawić mu duże piwo, bo 32-latek dograł mu w pole karne z bardzo trudnej pozycji. Spójrzcie sami.

A jak już Senegalczyk będzie zapraszał kolegę z drużyny na browara, to wypadałoby również zabrać ekipę sędziowską, która nie dostrzegła w tej sytuacji spalonego.

Oczywiście ten nieuczciwy gol wiele nie zmienił, ale innym razem może być już inaczej. Ba, jesteśmy niemal przekonani, że kilka drużyn w tym sezonie Premier League straci punkty, bo mądre głowy postanowiły nie wprowadzać VAR-u.

Nie tylko atak był dziś mocną stroną gospodarzy, bo linia defensywna również dawała radę. West Ham nie potrafił wykreować sobie praktycznie żadnej klarownej sytuacji do zdobycia gola. Co prawda w pierwszej połowie przed doskonałą okazją stanął Marko Arnautović, ale piłka trafiła do niego przez przypadek. Otóż jeden z zawodników „The Reds” chciał wyprowadzić kontrę, lecz wpadł na sędziego, co częściowo wykorzystali goście. Poza tym było jeszcze pudło Antonio z kilku metrów, ale tutaj również nie można mówić o stuprocentowej okazji, bo Anglik był ustawiony tyłem do bramki. Generalnie Młoty nie sprawdziły dziś w żaden sposób nowego golkipera Liverpoolu.

Podopieczni Kloppa przeważali nad rywalami w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, dlatego nie mogło zabraknąć gola ze stałego fragmentu gry. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Milner, a piłkę do siatki wpakował Sturridge, który na boisku zameldował się kilka sekund wcześniej. Bramka o tyle ważna, że dała Anglikowi pewność siebie, a na dodatek zapewniła pierwsze miejsce w tabeli jego drużynie. I słusznie zresztą, bo do tej pory nikt w Premier League lepiej nie zagrał. 

Liverpool – West Ham 4:0 (2:0)

1:0 Salah 19′

2:0 Mane 45′

3:0 Mane 53′

4:0 Sturridge 88′

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (6)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

śmiemwątpić
Liverpool FC

Janusz

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jarek Gierczak

Jebany Firmino na kapitanie w FPL bez gola w takim meczu, no żesz chuj.

kibic sukcesu

Kloppersi ładnie się mobilizują i potrafią ogolić każdego, żeby następnym razem gładko stracić punkty z ogórkami. Czy tym razem będzie inaczej?

śmiemwątpić
Liverpool FC

„Nadszedł więc czas, by wymagać sukcesów od niemieckiego szkoleniowca” – wymiękam.

wpDiscuz

INNE SPORTY