Historia luksemburskiego futbolu pisze się na naszych oczach
Weszło

Historia luksemburskiego futbolu pisze się na naszych oczach

Wczorajsze zwycięstwo piłkarzy F91 Dudelange przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie z pewnością smakowało naszym rywalom świetnie, chociaż w tej beczce miodu potrafimy doszukać się dwóch łyżeczek dziegciu. Pierwsza to uczucie niedosytu, bo przyjezdni z Luksemburga mogli wygrać nawet 5:1 – sytuacji im nie brakowało, ale skuteczności już tak. A druga to brak kibiców, z którymi można by świętować ten sukces. Do luksemburskich fanów nie ma co jednak szczególnie się czepiać, bo – umówmy się – w gruncie rzeczy ich los jest nie do pozazdroszczenia.

Dlaczego ludzie nie jeżdżą za ekipami z Luksemburga? Pewną odpowiedzią jest historia wyjazdowych meczów w europejskich pucharach, jakie rozegrały tamtejsze drużyny. Wczoraj przy Łazienkowskiej dopiero po raz 10. w historii ekipa z tego małego państwa przywiozła zwycięstwo z zagranicy. Było tego tak mało, że z łatwością możemy prześledzić wszystkie te historyczne momenty dla futbolowego Luksemburga.

– W mocno zamierzchłych czasach, czyli w sezonie 1958/59 Jeunesse Esch ograł na wyjeździe szwedzki IFK Göteborg, co niewątpliwie było ogromnym sukcesem.

– 21 lat później, w sezonie 1979/80, Aris Bonnevoie wygrał w Finlandii z Lahden Reipas.

– 22 lata później, w sezonie 2001/02, nasi znajomi z F91 Dudelange pokonali na Łotwie Skonto Ryga 1:0.

– Po upływie kolejnych 10 lat przyszedł świetny sezon 2011/12, w którym FC Differdange przywiózł z Estonii 1:0 z Levadią Tallin, natomiast F91 Dudelange wrócili z Andory po pokonaniu FC Santa Coloma 2:0.

– Ha, na kolejny wielki sezon nie trzeba było długo czekać. Po roku ten sam duet zlał na wyjeździe odpowiednio NSÍ Runavík (Wyspy Owcze) 3:0 oraz Tre Penne (San Marino) 4:0.

– W następnym sezonie 2013/14 wygrać na wyjeździe potrafiło już tylko FC Differdange, które przywiozło z Albanii 1:0 po meczu z tamtejszym Laçi.

– Po 5 latach posuchy wreszcie przyszła odwilż. W 2018 roku w lipcu Progrès Niedercorn ograł w Azerbejdżanie FK Qəbələ 2:0, a w sierpniu F91 Dudelange wygrał w Warszawie z Legią 2:1.

Przeszło 60 lat europejskich zmagań i ledwie 10 wyjazdowych zwycięstw. Cóż, przy średniej jednego zwycięstwa na każde 6 lat prób trudno się dziwić, że za Luksemburczykami nie podążają tłumy.

* * *

Autorzy pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w historii Luksemburga (i to nie z byle kim!), piłkarze Jeunesse Esch zasłynęli także z czegoś innego. Rok później, w sezonie 1958/59 zniszczyli u siebie ŁKS 5:0, dzięki czemu wczoraj Legia pięknie spięła klamrą historię polsko-luksemburskich bojów. Dlaczego łodzianom poszło wtedy tak kiepsko? Przytoczmy fragment tekstu Grzegorza Ziarkowskiego z portalu Slow Foot (całość TUTAJ):

W pierwszej rundzie Pucharu Mistrzów łodzianie trafili na mistrza Luksemburga, Jeunesse Esch. Rywal nie należał do szczególnie wymagających. A jednak osłabieni brakiem Jańczyka, który wyjechał do Australii oraz kończących karierę Barana i niespodziewanie Grzywocza (powody zdrowotne) ełkaesiacy zwyczajnie się skompromitowali. W Luksemburgu przegrali aż 0:5! Podobno wpływ na postawę ekipy z miasta włókniarzy miały nisko umocowane jupitery nad boiskiem i… ukryta wada wzroku bramkarza Bema. W rewanżu znowu nie popisał się Bem, który wrzucił sobie piłkę do siatki. Na szczęście dwa razy do właściwej bramki trafił Szymborski i ŁKS wyszedł z tego meczu z twarzą, wygrywając 2:1.

Nieoficjalna wersja brzmi jednak trochę inaczej. W przekazach z tamtych lat tłumaczy się, że piłkarze z głębokiego PRL-u po raz pierwszy zetknęli się z bogato zaopatrzonymi sklepami, z pełnymi przepychu galeriami i suto zastawionymi stołami. A jeśli doda się do siebie dwa do dwóch…

Fakty są więc takie, że – dzięki tamtemu wyczynowi ŁKS-u – Legia nie poniosła wczoraj historycznej klęski. Inna sprawa, że raz z Luksemburczykami można przegrać przypadkowo. Natomiast przegrać dwa razy… Cóż, to już mała seria. A ta – poza polskim przedstawicielami – przytrafiła się jeszcze klubom z:

– Finlandii
– Norwegii
– Wysp Owczych
– Szkocji
– San Marino
– Mołdawii
– Irlandii
– Irlandii Północnej
– Dani
– Cypru
– Azerbejdżanu
– Andory
– Albanii

Dzięki popisowi Legii wkroczyliśmy więc do panteonu. Dzięki popisowi Legii nie możemy już powiedzieć, że przegrywaliśmy z rywalami z Luksemburga jedynie w zamierzchłych czasach, kiedy futbol wyglądał zupełnie inaczej. Dzięki popisowi Legii właśnie wbiliśmy się do nowej, jeszcze smutniejszej piłkarskiej rzeczywistości.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (15)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Obserwator1312

No,fajnie było ale juz wypierdalać z tymi artykulikami.

Poznaniak

Przy okazji Serdeczne pozdro dla Vukovica Jestez zachwycony jego bezpodstawna duma chamstwem profesjonalizmem i mania wyzszosci Takie jaja kutasie to wal na Balkanach a nie nad Wisla

LABRON

hahaha wyluzuj, to tylko piłka

potępiony

Przecież ty mieszkasz nad Wartą, wiec chuj ci do tego

LABRON

Tak przegraliśmy z ogórkami. Posłużę się tu klasykiem – „piłka jest nieprzewidywalna, dlatego tak ją kochamy” :) Legia przez 5 lat natłukła punktów w Europie. Cieszcie się z tego co było – bo to szybko nie wróci

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Yarek

W pastwieniu się nad porażkami czy klęskami Polacy są mistrzami świata… Porażka, która nie powinna mieć miejsca ale zdarzyła się. Sam bramkarz A. Malarz zapowiada, że jest rewanż, który wygrają i awansują, oby się tak stało. Lech zagrał nie najgorszy mecz, ale widać było na boisku różnicę klas. Jagiellonia walczyła, to ambitna drużyna ale nie zawsze to wystarczy. Lepiej zastanowić się nad tym, co zrobić, aby uzdrowić klubową piłkę nożną, bo mamy wiele pięknych stadionów, kibiców chętnych na oglądanie ligowych potyczek i ogólnie wysoką popularność piłki nożnej w Polsce. Szkolenie młodzieży, szkolenie młodzieży i jeszcze raz szkolenie młodzieży do wdrożenia od zaraz a efekty w ciągu kilku lat powinny się pojawić. To jest chyba koszt, jaki musi ponieść piłka klubowa, bo ściąganie zagranicznych przeciętniaków, czy szukanie gwiazd na boiskach 3 ligi hiszpańskiej to nie są rozwiązania na problemy polskich klubów, przynajmniej to jest moje zdanie. Nie wiem co trzeba zrobić, żeby zobaczyć wymierne korzyści zmian, ale chyba czas na jakiś wielki okrągły stół ekspercki, gdzie nie tylko zasiądą do rozmów osoby znające się na piłce nożnej, ale w ślad za tym pójdą konkretne działania, których dzisiaj niestety brakuje, szkoda…

WhiteStarPower

Dobry koment

Voitcus

Z całym szacunkiem, ale nie chodzi o pastwienie się. Chodzi o to, że oni z nas robią sobie żarty, plują nam w twarz i zwyczajnie sprzedają swoje gówniane usługi jako „Ekstraklasa”. Nic dziwnego, że w końcu pękło.
To, że p. Malarz obiecuje zwycięstwo, jest kolejną żenadą, bo obiecywali już w tym sezonie trzy razy, a w zeszłym pięć. Owszem, można uwierzyć raz, drugi, trzeci, ale tylko frajer się na to samo nabiera czwarty raz. Życzę p. Malarzowi i Jego PT Kolegom, aby nie przeszli tych Luksemburczyków, bo kolejnej żenady w tym roku oglądać nikt z nas nie ma zamiaru.
To nie chodzi o to, że mamy młodzież niewyedukowaną, bo to nie ma znaczenia (vide casus Argentyny na MŚ). Chodzi o to, że jak ktoś nie umie grać w piłkę, to nadrabia bieganiem, ambicją i wolą walki. Dlatego ludzie oglądają sport, żeby oglądać walkę, pokonywanie słabości. Szanuje się przegranych, jeśli oddali serce.
A te gnoje niech po prostu spierdalają byle dalej, niech tym młodym – szkolonym – nie dają złego przykładu. Bardzo dobrze, niech się prasa nad nimi pastwi, niech młodzi widzą, że nie ma zgody na robienie z nas idiotów.

Yarek

Nie ze wszystkim się zgodzę, ale każdy ma prawo do własnej opinii. Też jestem naiwny i wierzę, że z roku na rok rozgrywki będą stały na wyższym poziomie, a tak nie jest. Wierzę też w to, że nasze drużyny będą grały w pucharach we wrześniu, kiedy większość zaczyna dopiero na poważnie grać. Co do szkolenia nie mogę się zgodzić że to nie ma znaczenia, gdyż lepszy poziom szkolenia to lepsze wyniki. Przykładem jest tutaj koszykówka, proszę popatrzeć na drużynę Słowenii i gracza o nazwisku Luka Dončić, który jako 18-latek został mistrzem Europy a był jednym z wiodących graczy. W tym roku został między innymi MVP Euroligi, podpisał zawodowy kontrakt z Dallas Mavericks. Oczywiście to jeden przykład, ale ile takich mamy w Polsce, którymi możemy się pochwalić w grach zespołowych? Niewiele albo prawie wcale… A wszystko to zasługa systemu szkolenia dzieci i młodzieży, dzięki któremu szkoleni są kolejni kandydaci na wielkich graczy. W Europie przez wiele lat przykładem świetnego szkolenia i promowania młodych zawodników był między innymi Ajax Amsterdam. Moim skromnym zdaniem nie wyciągamy wniosków i nie uczymy się od lepszych…

Mikas
West Ham United

Luksemburczycy wygrali w tym sezonie z Gabalą? Z tą Gabalą która wyeliminowała Jagiellonię będąc zresztą faworytem? W ciekawym miejscu znalazła się nasza piłka.

WhiteStarPower

Spokojnie, Qabala w ostatnich latach odprawiana duzo lepsze firmy niz Jaga. Wczoraj Trencin rozniósł Feyenoord a Minsk bardzo bogaty Zenit. W pucharach czasami takie rzeczy sie dzieją, szkoda ze my ostatnio dajemy dupy od 1,5 roku non stop.l.

WhiteStarPower

Zreszta… przypomnij mi kto chyba 2 lata temu odprawił Twoj West Ham i ocen na tej podstawie pilke angielska.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

xavy1234

Pytanie brzmi. Z kim powinna przegrać jakakolwiek drużyna z Polski aby przebić jakością Legie. Beka na wieki wieków.

wpDiscuz