To nie musiało się tak skończyć
Weszło

To nie musiało się tak skończyć

Szkoda Jagi, bo zagrała dobry mecz z faworytem, a skończyło się jak zwykle? Być może. Ale piłkarze z Podlasia mogą mieć pretensje tylko do siebie. Wyłącznie oni wiedzą jakim cudem Coosemans, belgijski bramkarz odstawiający Fabika nawet przy niegroźnych wrzutkach, dowiózł czyste konto. Gent na pewno był dzisiaj do zrobienia.

Od pierwszych minut widać było, że Belgowie przywieźli zespół będący w fazie budowy, jeszcze niezgrany, w praktyce trudno powiedzieć czy szczególnie groźniejszy niż Rio Ave. Kto liczył, że mecz z udziałem Vadisa będzie obfitował w efektowne rajdy, szybko musiał być usatysfakcjonowany – z tą różnicą jednak, że na karuzelę rywali wrzucał Frankowski. Vadis przypomniał o swoim istnieniu szybko, bo w ósmej minucie zagrał na czyste pole do Dompe, ale na pewno nie był postacią pierwszoplanową.

W zasadzie był to taki mecz, że trudno wskazać, kto nią był. No bo dobrze, skrzydła Jagi hulały aż miło. Z wyjątkową regularnością rywale byli robieni w konia. Wychodziły akcje oskrzydlające, udawała się klepka, gra po prostu się Jadze kleiła. Ale co z tego wynikało? Głównie – by tak rzec – niekonsekwencja w jakości. Świetne zagranie, którym wywalczyło się dogodną pozycję, po którym następowała zła decyzja – podanie do rywala, strzał po aucie, niecelna wrzutka, względnie próba wymuszenia jedenastki, w co raz zabawił się Novikovas.

Może zabrakło wsparcia? Środek pola Jagiellonii w atakach brał udział wyjątkowo sporadycznie i nieśmiało. Środkowi pomocnicy skupiali się głównie na pilnowaniu tyłów. Jak na to co prezentował Gent i Coosemans, chyba jednak zagrali zbyt bojaźliwie. Na pewno nie pomógł dzisiaj Sheridan, któremu nie można było odmówić chęci, ale jego dobre chęci w rezultacie zmieniały się w sabotaż. Pal licho przegrane pojedynki główkowe, pal licho, że ani razu nie uciekł z krycia sprytnym ustawieniem. Nie możemy zapomnieć jak dostał dobrą piłkę na szesnastym metrze, idealną by przyjąć, odwrócić się, strzelić lub podać. A jednak spróbował z linii pola karnego posłać główkę. Takie bramki oczywiście się zdarzają, ale raz na milion. Sheridan nie jest piłkarzem o umiejętnościach mogących zakrzywić tak niekorzystne prawdopodobieństwo. Innym razem Irlandczyk, słynny na cały świat geniusz dryblingu, poszedł sam i – niewiarygodne! – łatwo stracił. Niemniej za niego wszedł Bezjak, zmarnował dobry przerzut na wolne pole, więc zamienił stryjek siekierkę na kijek. Szkoda, bo coś nam podpowiada, że rasowy snajper wykorzystałby chociaż jeden z błędów Coosemansa. Taktyka – daj mu się pomylić, a potem dobij, mogłaby się sprawdzić. To Coosemans stworzył bodaj najgroźniejszą okazję Jagi, ale uderzenie Kwietnia zostało wybite w linii.

Nie twierdzimy, że Gent nie grał zupełnie nic – bzdura, stwarzali mniej więcej podobnie groźne sytuacje co Jagiellonia. Był to w praktyce mecz równorzędnych rywali, a to, że rywal nie kwapi się do rozgrywania, musiało być dla Jagiellonii jednak pewnym zaskoczeniem. Jaga jakby dość długo oswajała się z myślą, że można to wygrać, aż w końcówce ruszyła do ataku większymi siłami i z większą fantazją. Dobrze? Pewnie, że dobrze, pachniało 1:0, ale zabrakło równowagi. Jagiellonia dostała ostrzeżenie, żeby nie przesadzać i nie zapominać o obronie, bo „pierwszy” gol padł z minimalnego spalonego.

O wszystkim ostatecznie zdecydowała dłuższa ławka Gentu. Wszedł na boisko wybiegany David, przedstawił się kąśliwym strzałem, a potem był najświeższy przy kontrze. Prosiło się o faul taktyczny, zatrzymanie tego gdziekolwiek wcześniej. A nagle zrobiło się sam na sam, które Kelemen obronił, ale nie miał asekuracji – strzał do pustaka, Guilherme na ziemi, Kwiecień daleko w tyle. 0:1.

0:1 pechowe, 0:1 po odważnej grze, 0:1, po rywalizacji bez kompleksów. 0:1 zostawiające uczucie niedosytu, a nie niesmaku. 0:1, które nie skreśla szans Jagiellonii, bo jeśli klepnąć Gent, to na tym etapie sezonu, kiedy jeszcze nie zaleczyli ran po sprzedanych liderach.

Ale jest to 0:1, które jeszcze bardziej wskazuje na to kto jest faworytem do awansu.

Jagiellonia – KAA Gent 0:1 (0:0)
0:1 – David 85′

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (35)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wojtek Michalski

Warszawa. Redakcja serwisu Przeszło. Prezes Broniek właśnie usiłuje dostać się na rozmowę do redaktora Stanowczego. Wejść – odpowiedział Krzysztof Stanowczy jednocześnie stukając się siódmym już dziś browarem spożytym w towarzystwie Wojciecha Wypijczyka.
Nagle rozległ się potężny huk, który szybko dotarł do trąbki Eustachiusza redaktora Stanowczego. Prezes Broniek nie mogąc dostać się do środka zdecydował się potraktować ów drzwi z buta tak, że po zawiasach pozostało tylko wspomnienie. Jak śmiesz mi podskakiwać mały redaktorku – wrzasnął Prezes Broniek, że aż podniosły się jego rude wąsy, a na czole zarysował się grymas niezadowolenia.
Nie mam pojęcia o co chodzi szefie – zaskamlał przerażony Krzysztof Stanowczy. Niech Prezes lepiej zasiądzie z nami do stołu – próbował załagodzić atmosferę bełkoczący już kompletnie Wojciech Wypijczyk.
Stanowczy mam dość Ciebie i Twoich wypocin, jak śmiałeś skrytykować wybór trenera Brzęczyszczykiewicza – darł się jak opętany Prezes Broniek. Jego zaciśnięte żółte zęby i rozwścieczone oczy wystraszyły redaktora Stanowczego nie na żarty. – Panie Prezesie, przecież ja nic nie krytykowałem – ze łzami w oczach odpowiedział Stanowczy. – Napisałem na Twitterze, że świetnie wypadł selekcjoner Brzęczyszczykiewicz, tak jak Pan Prezes kazał – ostatkiem sił pisnął Stanowczy.
Hmm, jednak miałem rację, że kumplowałem się z Tobą tylko dla wizerunku – pomyślał sobie w rudej głowie Prezes Broniek. – Nie chodzi mi o samego selekcjonera, ale o trenera bramkarzy Woźlaka! Jak śmiałeś się przyczepić do jego przeszłości korupcyjnej? Kim Ty w ogóle jesteś – w tym momencie twarz prezesa Brońka odbiła się od blasku błyskawicy, która trzasnęła w samym centrum Warszawy.
Przeraża mnie Pan – odparł nadredaktor Stanowczy, który nerwowo zaczął przecierać dłońmi swoją skromną już grzywę. O nieeee – wrzasnął Stanowczy. Wszystko z powodu włosów, które zobaczył na swej dłoni. Redaktor zrobił się zielony i w mig popędził do łazienki zastosować pożyczony od Amadeusza Korka zestaw H&S. Amadeusz ma piękne gęste włosy to i ja będę takie też miał – pocieszał się w duchu uśmiechnięty niepewnie Stanowczy.
Przekaż temu wkrótce łysemu, że jak jeszcze raz mi podskoczy, to będzie mógł najwyżej zrobić sobie wywiad z reprezentantem Polski w saneczkarstwie. W Misji Lizus też już miejsca dla niego nie będzie! Zrozumiano absolewncie szóstej klasy – wrzasnął Broniek bijąc pięścią w biurko. Dobrzrzrz Prezesie – wybełkotał Wojciech Wypijczyk toastując browca.
W tym momencie dawka alkoholu okazała się zbyt duża nawet dla samego Wojtka. Tak oto nacisk na pęcherz okazał się nie do przeskoczenia. Idę do kibla – burknął zniechęcony ex piłkarz. A trafisz chociaż Wojtek do klozetu? – zaśmiał się złośliwy Broniek. Ostatnio widziałem skrót meczu z Węgrami i wiem, że masz problem z trafianiem – rechotał jak opętany prezes Broniek, oblizując się przy tym obleśnie po swoich rudych wąsach.
Już jestem szefie – powiedział pokornie Stanowczy. – Nie lubię, kiedy szef lize się po tych wąsach, zawsze to zwiastuje kłopoty – dodał przerażony redaktor. Niech Wojtuś Ci przekaże co mam do powiedzenia, dwa razy się nie będę powtarzał – zakomunikował z wyższością i stanowczością Broniek.
Mistrzu zrobię dla Ciebie wszystko tylko nie obrażaj się nigdy więcej na mnie – rozpaczliwie zajęczał Stanowczy. – Dobra to napisz artykuł o tym, że Jurek Endżel to Twój ulubiony trener – władczym tonem odpowiedział prezes Broniek. Co to to nie – zapowietrzył się Stanowczy.
Obaj dobrze wiemy, że nazwisko nie idzie w parze z charakterem, pisz albo nastawię przeciwko Tobie wszystkich influencerów – rozkazał Broniek. Ale te sumiaste wąsy mnie denerwują – nadal stawiał się redaktor. Ale moje Cię nie denerwują mam nadzieję – zirytowany krzyknął Prezes. – Wąsy mnie denerwują tylko u Endżela, a u Pana są śliczne – lizusowsko oświadczył Stanowczy. Do roboty – odburknął niegrzecznie prezes, po czym wymsknął z biura redakcji Przeszło, zacieszając przy tym okrutnie.
To nie był dobry dzień – pomyślał sobie Stanowczy kończąc właśnie artykuł o kunszcie trenerskim Jurka Endżela. – Zaraz jednak poprawię swoją sytuację, napiszę także peany na cześć prezesa Brońka, to mi rudzielec szybko wybaczy.
Dwie godziny później.
Krzysztof Stanowczy postanowił przejrzeć Internet. Czas się zrelaksować po dawce lizusostwa wobec prezesa Brońka. Stanowczy natknął się na artykuł o Tomaszu Lisie i Donaldzie Tusku. – Hahahaaha jakie to żenujące – pomyślał w duchu Stanowczy. -Jak można być tak nieobiektywnym dziennikarzem i podlizywać się temu rudemu – zakończył swe podsumowanie redaktor.
___________________________________________
W następny tekście (komentarz po meczu Legii) „Dlaczego nie cierpię Misji Lizus – PRAWDZIWE CYTATY Z TEGO PROGRAMU” . Ostrzegam jeszcze lepsze niż te z parodii.

Glempinho
Tęcza Błędów

rozwin mysl bo chyba nie zalapalem

Ja, Felek

Zdjęcie profilowe ... wojtek-michalski
…lol…
To je dobre, pane Havranek. To je dobre.

Teleskop95

No co tu dużo pisać szkoda… sam pojechałem parę set km na stadion aby zobaczyć na żywo, i jedni i drudzy mieli sytuację, szkoda, że w końcówce wcisnęli Belgowie, bo 0:0 byłbym niezłym wynikiem. Jaga pała za rożne, 0 zagrożenie, każda piłka wybijana przez 1 obrońcę, mogli wsadzić, mogli dowieść, ogólnie walka, a przy obecnej sytuacji PL piłki, no źle nie było…

P.S, Legia do przerwy 1:1 (rywal dodatkowo z innej półki) i w 10, tu już jest źle…

kibic sukcesu

Golem dla Jagiellonii to jedynie śmierdziało, kiedy bramkarz Gent miał piłkę w rękach, bo tak to Jagiellonia jeszcze się nie dorobiła piłkarza, który na tym poziomie mógłby coś uczciwie strzelić, Gent to na pewno nie jest Rio Bravo Ave Maria.

Glempinho
Tęcza Błędów

po co komu ta polska pilka?

Juven7us
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Wszystko jest winą polskich (i innych słowiańskich) trenerów. Trzeba wprowadzić przepis, że wszystkie kluby w ekstraklasie muszą mieć na stanowisku 1. trenera kogoś o nie-słowiańskim pochodzeniu. Precz ze słowiańską myślą szkoleniową!

Glempinho
Tęcza Błędów

ale Latal jakos potrafi

Juven7us
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Żadnych kwadratowych jaj. Może być Niemiec, Holender, Anglik, Francuz, Włoch czy nawet Szwed, ale skończmy ze słowiańskim nihilizmem.

4:14mistrz4:14!
Legia - wpierdol z Spartakiem i z Dudelange

Przynajmniej Legia awansowała do III rundy eleminacji Ligi Europy :)

BaltazarGabka
Legia

No to zajebisty dzień dzisiaj dla polskich klubów. Jagi bym nie skreślał, jak ich zlekceważą, to Jaga nie odpuści i może tam jakieś 2:1 ugrać. Trzeba wierzyć. O Lechu można chyba niestety zapomnieć, bo Belgowie nie odpuszczą na wyjeździe, o Legii pewnie też, bo nie wiem, czy by wygrała obecnie z reprezentacją amp-futbolu… Muszę iść do sklepu po więcej piwa :)

Szynkers88

To pierwszy mecz. Liczę, że Jaga w rewanżu zagra odważniej, lepiej, tak jak w Portugalii – nie ma nic do stracenia i zobaczymy w rewanżu – przecież stać ją na to, żeby wygrać np. 2:1. Co my się tak boimy tych Belgów: dzisiaj Trenczyn ograł Feyenoord 4:0! W Jagę jeszcze nie przestałem wierzyć…, ale na pewno byłaby to niespodzianka.

XardasKSP
Polonia Warszawa

Szkoda Jagielloni ogladalem ten mecz i serio sie starali, ale skonczylo sie i tak jak zwykle. O Lechu nawet nie mowie tam juz jest zamiecione praktycznie.

A CWKS blisko stworzenia nowej historii z Luksemburgiem i tyle na pocieszenie, ale napewno bedzie napisane ze Gent i Genk to slabiacy a Dudelange to potega ktora meczyla sie Mistrzem Kosova.

Krzycho

Gent był spokojnie do puknięcia nawet przez ekstraklapowego słabeusza. To co wyprawiał ich bramkarz… Tyle że za rzadko miał okazje do robienia baboli. Ogólnie Jagiellonia nie zagrała źle, starali się grąc piłką. Szkoda że Novikovas ma siły na 60 minut – jak Grosicki. Trzeba go ściągać z boiska bo potem jest 12 zawodnikiem przeciwnika.
.
Lech i Legia za to daj koncert. Koncert kalek i drewniaków. Lech powinien przegrac 5:0 albo nawet 6:0, takiego kalectwa to dawno nie widziałem.

Hadziuk

Jeszcze nic straconego. Szkoda niewykorzystanych sytuacji. Rewanz zapowiada sie interesujaco i duma Podlasia wcale nie jest bez szans.

Janis Jądro
czikago fajer

Kurła, dobry mecz i pech Jagi! Szkoda tych sytuacji, ale Mamrot połaci frycowe.

Juven7us
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Ricardo Moniz – to jest trener. Nie to co te żebraki z Bałkanów, co znają wielką piłkę tak jak wszyscy – tylko z TV.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wysek10

Wyrównany mecz, pechowa porażka.
Jaga jako jedyna dziś pokazała walkę i ambicję.

Legia przegrywa na chwilę obecną z amatorami… Powtarzam, amatorami!

jazwima

mylisz się – Legia przegrywa jak najbardziej z profesjonalistami – Legia przegrywa sama ze sobą… szkoda głupiego zachowania Jagi przy kontrze Gent, Wójcicki kosztem żółtej kartki powinien faulować taktycznie… Jaga jako jedyna jakieś wrażenie zostawiła – dejavu jak Arka w zeszłym sezonie jedyna która coś zagrała

jazwima

obejrzałem tą sytuację kilka razy i przepraszam Wójcickiego, ta bramka obciąża Machaja, to on po wejściu na boisko mając świeże siły biegł 3 metry za Dombe i się przyglądał jak wychodzili 2 na 1, zamiast depnąć i złapać za rękaw faulując taktycznie w kole środkowym, Wójcicki mógłby dostać czerwo za taki faul

Erni

Gwoli ścisłości to nie są żadni amatorzy. Poczytaj trochę zanim bajki zaczniesz opowiadać.

wysek10

Amatorzy wygrali z beznadziejną drużyną.
Ta (L) to jak ulał pasuje… przegrani, frajerzy- loosers.

wysek10

dodając, chyba nikt w życiu nie przebije tak wielkiej żenady, kompromitacji w europejskich pucharach. Przegrać po walce, rozumiem.. ale przegrać w szatni.. wyjść na boisko z amatorami, to wstyd.

Juven7us
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Trzeba wprowadzić oficjalny i bezwzględny przepis, że każdy klub polskiej ekstraklasy musi mieć na pozycji 1. trenera kogoś o nie-słowiańskim pochodzeniu! Przez lata ślepo wierzyliśmy w ten najgorszy mit! Wystarczy już tych samobójstw! Tylko zachodni trenerzy są przesiąknięci wielką piłką. Tylko oni mają tę moc i promieniują nią na piłkarzy, tak jak Ricardo Moniz w Trenczynie. Oni całe życie spędzili na wysokim poziomie i tylko oni mogą to przenieść na nasz grunt. Nie ma wyjścia. Tonący chwyta się brzytwy, ale nic innego już naprawdę nam nie zostało. Do roboty więc. Zacznijcie szukać dobrych trenerów z zachodu dla wszystkich klubów polskiej ekstraklasy.

InfluencerOpinii
Jastrzębski Węgiel

Jaga jeszcze żyje, choć kra nad nią do połowy zamarznięta… Tu rzeczywiście będzie mi szkoda ewentualnego odpadnięcia. Nie stawiałbym fortuny, ale liczę przynajmniej na zażarty bój w Belgii.

pejsbuk

bedzie dobrze :)

yantar

– Jasne.. W noc poślubną..

pejsbuk

dziennikarze robia dym. tragedii nie ma. chcac mozna przejsc dalej. bilans bramkowy narazie nie powala.

yantar

Twierdziłem i twierdzić będę iż Jagiellonia to wyjątkowi FRAJERZY.
– Tylko w baardzo wyjątkowych momentach potrafią wykorzystać okazje. Czymś naturalnym jest u nich że „było blisko, ale.. „NIE WYSZŁO”..

Tak jak było sporo okazji w ubiegłym sezonie by oderwać się od rywali w walce o mistrza Polski a jednak – „NIE WYSZŁO”..
– Zabrakło 3 pktów do mistrzostwa bo.. „NIE WYSZŁO”..

Dzisiaj.. Belgowie wcale nie byli tacy straszni – ale.. „NIE WYSZŁO”!

Mnóstwo niecelnych podań.. Zadziwiające mnóstwo niepotrzebnych strat.. Zadziwiająca „umiejętność” podejmowania złych decyzji.. Do tego niepotrzebne faule i brak takich prób strzałów jak to robił np. Vasiljev.. -etc.itd..itp..

W efekcie – jak to u FRAJERÓW: – „było (znowu) blisko, ale.. znowu „NIE WYSZŁO”..
(- I po było biegać 95 minut? Po to tylko by znów dać dupy gdyż znowu – „NIE WYSZŁO”??)
~~~~

Gandalf

W sporcie zawsze może nie wyjść, zwłaszcza jak się gra z lepszym. Po co było biegać? Żeby spróbować, pokazać charakter, czegoś się nauczyć, zebrać doświadczenie. Alternatywą jest się poddać od razu i nie robić nic. Czyli być frajerem. Nie można mieć pretensji o porażkę, jeśli zawodnik „jest dzielny w swoim wysiłku”. Nie wyszło ? Spróbuj jeszcze raz.

yantar

Mówimy o różnych rzeczach… Mowie iż na przestrzeni kilku lat, jest to drużyna która w najważniejszych momentach nie potrafi wykorzystać pojawiającej się szansy.. okazji…
W pojedynczych meczach robią niebywale rzeczy, ale gdy przychodzi REALNA możliwość osiągnięcia czegoś znaczącego w dłuższej perspektywie, (np. sukces w lidze czy w europejskich pucharach..) wówczas marnują szanse – niekoniecznie szansę..
Owszem.. dwa v/ce MP, ale.. oczywiście zabrakło punktu.. dwóch.. trzech.. W sporcie – jasne – może nie wyjść, ale np. Genk pokazał jak to się robi by „wyszło” i gorzej kiedy ciągle „nie wychodzi”. Po prostu zbyt wiele frajerskich bramek, zbyt wiele frajersko przegranych meczy..
Są drużyny „murarzy”.. są drużyny „drwali”, są drużyny „kopaczy” – są drużyny „zwycięzców”.. killerów i są drużyny „FRAJERÓW”..
Taka (narazie) jest Jagiellonia. I nie uważam też iż gra się po to by grac.. by „spróbować.. „pokazać charakter” czy „zebrać doświadczenie” – lub tez „nauczyć się” dostawać w dupę.. Tu Legia – jakby nie było „miszcz” – jest negatywnym wzorem i przykładem..
Nie uważam też iż sensowny jest ogromny wysiłek przez 95 minut po to, by na koniec usłyszeć: – „Ach! – jaka PIĘKNA przegrana”!
I wcale tu nie chodzi o porażKĘ, lecz o porażKI

Gandalf

Przy wyrównanej walce – a taka była wczoraj w meczu Jagi decydują szczegóły i doświadczenie, spokój wynikający z odbytych wielu meczów na tym poziomie. Gdyby Jaga grała częściej w pucharach, pamietałaby że nie ma sensu w 84 minucie iść całą drużyną do stałego fragmentu, narażając się na kontrę, trzeba wybronić remis, który nie był złym rezultatem przed rewanżem. Jakby częściej grała z rywalami poziomu Gent czy Rio Ave to zachowałaby na boisku więcej spokoju. Tak więc jest sens grania z lepszymi, nawet jak się przegrywa. Inaczej niczego się nie nauczysz. Jak mówił Mamrot po sparingach, więcej daje jedna porażka z dobrą drużyną niż trzy zwycięstwa ze słabymi. Zresztą, co innego proponujesz, załamać się wycofać z rozgrywek?

Wczoraj Gent miał na boisku kilku piłkarzy kupionych za 3 mln euro. Również Vadisa, który dwa lata wcześniej określany był jako wybijająca się gwiazda ekstraklasy, a żaden klub w Polsce, w tym Legia pomimo usilnych starań nie był w stanie go zatrzymać. Najdroższy transfer Jagi to chyba 300 tys. euro. Obie drużyny stoczyły wyrównany pojedynek. Jak więc można pisać że Jaga to drużyna frajerów?

christwyszynski

Kto oglądał wszystkie mecze naszych? Czy Lech i Jaga by wczoraj dojechali dla drużyny z Luksemburgu?

pawko
FC Autobus w Bramce

A mnie jak zawsze najbardziej wkurwia niekonsekwentne sędziowanie (nie usprawiedliwiam Jagi – przegrali na boisku 11 vs 11 i to tylko ich wina, ale…).

Jakby sędzia dawał kartki tak jak w meczu Trnava – Legia, to w 20 minucie czarnoskóry przyjaciel z lewej obrony Gent oglądałby już mecz z trybun- tak jak Vesović. Potem 40 minuta – PIERWSZY i w sumie niezbyt złosliwy faul Novikovas – pyk żółta.

Ja się pytam: Co myśmy kurwa tej europie zrobili, ze zawsze sędziują przeciwko nam?

Druga rzecz która mnie denerwuje: Komentarz Hajty. Siedzi i liczy te niecelne podania Vadisa, ale jak Vadis w końcu kilka razy celnie zagrał otwierając droge do bramki napastnikom tak, że cała obrona Jagi miała ze strachu gówno w gaciach to Hajto już milczy, tylko czeka na niecelne podanie 😀

wpDiscuz

INNE SPORTY