Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jest taka gra, co Frostpunk się nazywa. Gra, w której już pod koniec XIX wieku ludzkość przegięła z maltretowaniem środowiska, co doprowadziło do katastrofy ekologicznej. Świat ściął mróz. Za nim krok w krok szły choroby i głód. Ty znajdujesz opuszczony generator parowy i budujesz wokół niego osadę.

Właściwie we Frostpunk nie da się wygrać. Przegrywasz zawsze, bo kryzys panuje zawsze, a wybór jest tylko między złem i złem większym. To jedno wielkie zarządzanie klęską, w którym dominuje konstatacja – cytat za Dwutygodnik.com – obywatele żywi to na ogół obywatele nieszczęśliwi.

Frostpunk jest grą polską, a ja nie wątpię gdzie twórcy znaleźli inspirację – oczywiście w naszej ulubionej rodzimej piłeczce.

Tutaj, tak samo jak w postapokaliptycznym skutym wieczną zmarzliną świecie, jest tylko kryzys, większy kryzys i gradobicie kryzysów. Podczas krótkich chwil wytchnienia wszyscy zadają sobie pytanie: ciekawe czy trener i drużyna przetrwają prawdziwą próbę, czyli zmierzającą już w ich kierunku gradową chmurę. Kryzys nie jest czymś wyjątkowym – kryzys jest rutyną, którą należy oswoić.

Lech Poznań w zasadzie od lat był tej tendencji synonimem. Apogeum miało miejsce na koniec zeszłego sezonu. Wywrotka na autostradzie do mistrzostwa. Totalna panika, chaos, w końcu – nie bójmy się tego słowa – haniebne wydarzenia na finiszu. Wydawało się, że ta zawierucha pochłonie ofiary nawet zasiadające na najwyższych szczeblach.

Ale trzeba szefostwu Kolejorza przyznać, że letnie zarządzanie kryzysem wyszło im wzorowo. Czas kreuje w piłce kontekst, wiec jeszcze możemy czytać to inaczej, ale na ten moment – trudno o inną opinię.

Postawili na trenera, który kupił lud. Trenera z charakterem, trenera rozumiejącego doskonale czym jest Lech Poznań, trenera, któremu wiele może brakować, ale który nigdy pracując przy Bułgarskiej nie będzie najemnikiem. Wszędzie indziej – możliwe. Pańszczyzna. Robota bo robota. Bo z czegoś żyć trzeba. Ale dla Lecha nigdy. Dla Lecha jest ogień, motywacja, której nie trzeba sztucznie podsycać.

Postawili na zupełnie inną politykę transferową. Sięgnęli głęboko do kieszeni. Milion euro tu, półtora miliona tam – poważne kwoty. Kwoty takiego kalibru, jakie jeszcze się w Ekstraklasie nie opatrzyły i aż jestem zdziwiony, że o rozmachu tych transferów tak mało się mówi. Może dlatego, że przychodzili gracze, których nazwiska nie rzucały na kolana. Może byłby większy dym, gdyby był to transfer wewnątrz ligi – ale zgranych kart i wtop po zakupie ligowych gwiazdeczek widzieliśmy dość. Jak na razie Tiba i Amaral pokazują, że warto było im zaufać.

Podoba mi się też transfer Dioniego, choć jeszcze nie wybiegł ani razu na boisko. Być może okaże się patałachem. Być może kompletnie nie będzie rozumiał co oznacza gra dla KKS. Ale podoba mi się w tym transferze to, że gdy Lechowi odmówił Carlitos, w Poznaniu nie płakali, tylko kupili sobie następnego Carlitosa. Jest tu element – chłopaku, nie ty, to inny. Szanuję. Dioni boiskami Segunda B wycierał podłogę, oczywiście aklimatyzacja w Polsce może u niego przebiegać inaczej, oczywiście Tosik może mu połamać za miesiąc nogi, ale CV w niczym nie ustępuje temu, które przywiózł Carlitos. Ba – kto powie, że na papierze jest lepsze, będzie miał pole do dyskusji.

Podoba mi się nawet według wielu kontrowersyjny pomysł o wędrującej opasce kapitańskiej. To jest według mnie świetny sposób na scalenie zespołu, zarażenie odpowiedzialnością, a to kwestie tak ważne u zarania nowej drużyny. Czy powierzenie opaski Trałce na stałe tak wiele by zmieniło? On i tak czuje się liderem, i tak matkuje niektórym zawodnikom, opaska rewolucji w jego mentalności by nie wywołała. Ale jeśli dostaje ją grać młody, taki jak Jóźwiak, może dostać kopa na rozpęd. Jeśli dostaje ją obcokrajowiec jak Rogne, z miejsca gra się u niego na czułych strunach. Trudno dosadniej powiedzieć „Słuchaj, nie mamy cię za najemnika. Ufamy tobie i wierzymy, że nie będziesz traktował naszego klubu przedmiotowo”. Normalni ludzie na zaufanie reagują chęcią spłacenia go, a taki Norweg od razu czuje, że to nie musi być dla niego jeszcze jeden klub, który w przyszłości zajmie pół akapitu wypowiedzi w wywiadzie norweskiego Kuby Białka.

Lech nie gra pięknie. Oglądałem bardzo uważnie mecz ze Śląskiem i cisnęło się na usta wiele epitetów, ale żaden nie dotyczył efektownej gry. Ale nawet w takim meczu był optymistyczny dla kibiców Kolejorza aspekt łapania na ofsajd. Pod tym względem wzór, a przecież mowa była o bloku obronnym stworzonym z odzyskanych dla Lecha z rezerw zawodników. Kolejny kopniak motywacyjny dla wielu zawodników z szerokiego składu – słuchajcie, możecie dostać szansę.

Podoba mi się danie szansy Orłowskiemu, który pewnie nowym Nestą nie zostanie, ale też wątpliwe by zastąpienie go złapanym w siatkę na pchlim targu piłkarzem z byłej Jugosławii miało Lecha odmienić. A tak jest do dyspozycji swojak, który da się pokroić za koszulkę, a ma też przecież wciąż wszelkie pole do dalszego rozwoju.

Nie wiem jak Lechowi pójdzie z Genk, faworytem przecież nie jest. Można się łudzić, można zakłamywać rzeczywistość, ale Belgowie to po prostu inna półka. Tak jest świat futbolu ułożony, że półek jest naprawdę sporo, a my do najwyższych nie sięgamy nawet z wyskoku. Optymistyczne jest jednak to, że w prawie każdym meczu tego sezonu zdawał test charakteru. Oblewał test z ciekawej gry, oblewał z nie przyprawiania swoich kibiców o hart ducha, ale z walki do końca nigdy.

Ile udanych polskich pucharowych przygód zasadzało się na tym elemencie?

Leszek Milewski

Fot. Newspix

KOMENTARZE (15)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
koziolzbrodom
WKS Śląsk Wrocław

Zmień grać na gracz.

Urkides
Legia Warszawa

„Trenera z charakterem, trenera rozumiejącego doskonale czym jest Lech Poznań, trenera, któremu wiele może brakować, ale który nigdy pracując przy Bułgarskiej nie będzie najemnikiem.”
Nie wiem co to może znaczyć? Czy jak trener pójdzie pracować do innego klubu to będzie się mniej starał albo sabotował, bo nie ma klubu w sercu? Co to za infantylne myślenie? Albo ktoś jest zawodowcem i potrafi dobrze pracować albo nie.
mnie też na ogół bardzo podoba się czas okienka transferowego, wtedy mogę puścić wodze fantazji i oczekiwać znaczącej poprawy gry. Ale to jest taki moment między ustami a brzegiem pucharu. Przy pierwszym łyku okazuje się że jest kwasior jak zawsze.
Pan Milewski ryzykuje z pochwałami Lecha, jego transferów i trenera. Może zdarzyć się tak że Lech dostanie srogie baty w pucharach, zawodnicy się sfilcują a trener „na lata z klubem w sercu” wyleci „z glanem w dupie”.
Oby było inaczej ale ja proponuję nie patrzeć na polską piłkę z horyzontem kilku tygodni, tylko wielu lat. I biorąc pod uwagę ten horyzont, to z wyjątkiem ‚opakowania” ligi, niewiele się zmienia na lepsze. No może z wyjątkiem otrzeźwienia finansowego działaczy.
Uważam to za dobry sygnał, bo oznacza że wraca racjonalne myślenie, które jest tak deficytowe.
Racjonalność oznacza bowiem szkolenie i inwestowanie w nie. Oby jak najszybciej plany mocarstwowe wywietrzały z głowy prezesom ligowego planktonu i wzięli się do pozytywistycznej pracy u podstaw.

facemob

Musisz byc pustym czlowiekiem

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

W Lechu wygląda to dość rozsądnie, ale z ocenami jeszcze się wstrzymam. Szczególnie z oceną trenera. Widać jednak, że jakieś wnioski tam wyciągnięto. Gdy patrzyłem na poprzednie letnie transfery, to zastanawiałem się, czy aż tak wszystko dobrze przemyśleli, czy też jednak to mocno pieprznie. Pieprznęło i optyka się widać zmieniła. Zmieniła się w Poznaniu, choć powinna i Warszawie. A jednak w Legii bez zmian. Jak grali w FM-a, tak grają. Mioduski to taki gracz, który ma silny klub, najwyższy budżet i ciągle coś nie trybi. Wymienia trenerów, wymienia piłkarzy, znów trenerów, znów piłkarzy, w międzyczasie siedmiokrotnie zmienia się koncepcja. Najgorsze jest to, że nie uczy się na błędach rywali (to jeszcze nie zawsze jest takie proste), ale też i na swoich (to już woła o pomstę do nieba). Nie jest grzechem zmienić koncepcję. Powiedzieć: trudno, polegliśmy, to się nie sprawdziło, czas na coś nowego. Tu po prostu każda kolejna zmiana jest gwałtowna, spontaniczna, bez pomyślunku. Legia jest jak facet, który szuka wybranki serca na całe życie. Nie wyszło mu z blondynką, to rzuca się w ramiona brunetki. Brunetka go zdradziła, więc szybko złapał rudą. Nasz bohater ani przez chwilę nie pomyślał, że problem tkwi głębiej.

Nie tylko jednak Legię posądzam o uproszczone myślenie. Model polski, model chorwacki, może teraz japoński? Nie jest istotne, czy nazwisko trenera kończy się na ski, czy na ić. A jednak często słychać tu i tam: o teraz to czas na trenera z kraju Iks, czy Igrek. No jasne, bo narodowość będzie gwarancją sukcesu.
Mówiło się często, w kontekście wyboru nowego selekcjonera, że warto poszukać Chorwata, bo pasowałby mentalnością do Polaków. Jasne… Bo wszyscy Chorwaci są tacy sami, bo wszyscy mają tą samą mentalność. To spojrzenie jest tak proste, jak kij szczotki. Jak widać popularne. Nie tylko w Warszawie tok myślowy jest uproszczony. W Legii jednak widać to aż zanadto. Z takimi możliwościami? Duża to sztuka tak wszystko pięknie spieprzyć. Często, gdy kibice się mądrzą, jakby to oni lepiej klub poprowadzili, to pusty śmiech mnie ogarnia. Tym razem do śmiechu mi nie jest, bo zdaje się, że kilku może mieć rację.

Urkides
Legia Warszawa

W zasadzie zgadzam się z Tobą, ale oczywiście nie całkiem. W moim przekonaniu polskie kluby nie wypracowały sobie modelu funkcjonowania, bo próbują kopiować jakieś inne modele dosłownie. Oczywiście każdy klub ma inną specyfikę i dlatego ten model musi różny. To trochę jak z ubraniem, na jednym lepiej leży garniturek o jednym kroju na innym, innego kroju.
Mam takie wrażenie że dopiero niedawno zaczęła się indywidualizacja podejścia.
Lech i Legia mają inne możliwości transferowe i zasilania składu wychowankami, potem są Jaga, Lechia czy Śląsk z Lubinem.
Jeszcze na wszystkich te garniturki się marszczą i spodnie pękają przy odważniejszych ruchach ale proces chyba się zaczął.
Umiejętność złapania odpowiedniego balansu w kształtowaniu składu jest trudna ale zaczęliśmy się nad tym zastanawiać.
W moim przekonaniu bardzo ważna jest rola Jagiellonii w kształtowaniu czołówki. Ważna bo Jagiellonia regularnie naciska na Lecha i Legię mając dużo mniejszy budżet. A więc w tych obydwu klubach będą sobie zadawać pytanie, dlaczego za dużo większe pieniądze, nie jesteśmy dużo lepsi? To powinno prowadzić do szukania optymalizacji działań a więc łapania tego balansu.
Bardzo bym chciał że Miedź Legnica dobrze się spisywała, bo ona z kolei da do myślenia klubom z niższej półki budżetowej. Jeśli w Miedzi mogą za małe pieniądze mieć niezłe wyniki, to dlaczego nie my?
Liczę na rozlanie się rozsądnego myślenia, bo ono zawsze daje dobre efekty.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Z garniturkiem przykład jeszcze lepszy, niż ten mój z kobietami. Rzeczywiście czasem się garnitur gdzieś może pomarszczyć, czasem gdzieś pójdzie szef, ale wtedy trzeba pomyśleć o przeróbce, może zastanowić się nad innym krojem. U nas taki garnitur (wraz ze wszystkimi dodatkami) ląduje w kontenerze PCK, a nasz modniś 5 minut później stroi się w hawajską koszulę, spodnie bahama i japonki (oczywiście stopy w skarpetkach).
W Białymstoku robią dobrą robotę i trzymam za nich kciuki, a tak na marginesie wciąż dziwi mnie, że Probierz rzucił to wszystko w diabły. Może klasyczna moda Podlaska mu się znudziła i postanowił stworzyć linię małopolską. Całkowicie nową, odmienną, autorską. Tak, by nikt nie powiedział, że Probierz „skończył się na Kill ‚Em All”. Chciał zostać nowym Giorgio Armanim, został Tomaszem Jacykowem.

Urkides
Legia Warszawa

Właśnie pierdolnęły spodnie razem z majtami na dupie Legii. Chyba czas żeby wrócić do dresów. Nie są wyjściowe ale chociaż nie pękają.
Złapałem super doła piłkarskiego.

Hadziuk
Wisła Krakow

Swietny wpis. Prezes mioduski niedlugo dolozy kolejne 12mln. Jesli nie dolozy to co…?Podobno niechetny by dokladac. Dlugi rosna w zatrwazajacym tempie. Pensja Eduardo i Jedrzejczyka ? Horendalna!! A Wodoglowicz? Co bedzie jak nie bedzie awansu do Le? No slucham kto pokryje dziure budzetowa?

Szczepek
Legia Warszawa

Ciężko się nie zgodzić.
W Legii na siłę próbują wymyślić kwadratowe jaja.
Po co nam trener, który kogoś trenował, przychytrzymy wszystkich i weźmiemy dyrektora sportowego albo trenera kobiet.

Szczepek
Legia Warszawa

Jak drużyna wygrywa to od razu wszystkie decyzje są dobre, nie Panie Leszku?:)
Myślę, że jeszcze za wcześnie wystawiać laurkę. Jeśli Lechowi trafi się gorsza passa i przestaną wpadać bramki to zaczniemy mówić o rozmywaniu się odpowiedzialności przy rotacji opaski czy skąpstwu przy zatrudnianiu trenera.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Nie zrozumiałeś. Leszek nie chwali wyników Lecha ani tym bardziej rozpaczliwego stylu.

facemob

A gdzie tu wystawiona laurka? Ja pierdole czy wy potraficie czytac ze zrozumieniem?

Boski Diego
Barca B

ja Ci powiem tak, polskie gry sa zajebiste, polski futbol to kau
nie obrazaj powaznej i roziwjajacej sie branzy porownaniem z jakimis cipokami co nawet nie potrafia kopnac pilki

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

0:3 w meczu najwyższa klasa Polska – normalni piłkarze. Rzygłem.

Nie chcę się czepiać, ale...

Znów Leszek o Lechu… to przypadkiem nie Pan Milewski wróżył klubowi z Poznania MP w poprzednim sezonie?

wpDiscuz