Nie byłem za słaby na 2.Bundesligę, tylko chciałem zmienić otoczenie
Weszło

Nie byłem za słaby na 2.Bundesligę, tylko chciałem zmienić otoczenie

– Nie byłem za słaby, miałem możliwość zostania w 2. Bundeslidze. Natomiast, szczerze mówiąc, nie interesował mnie ten kierunek, chciałem zmienić ligę i kraj. Siedem lat to szmat czasu. Wybrałem Polskę. Miałem też opcje w Portugalii czy Turcji, ale dobrze, że wylądowałem tutaj – mówi Artur Sobiech, nowy napastnik Lechii, w rozmowie z Weszło. Zapraszamy.

Cztery lata temu twój ówczesny agent stwierdził, że ten, kto łączy Sobiecha z Lechią, powinien zmienić dilera. A dziś już jednak jesteś w Lechii.

Akurat wtedy byłem w Hannoverze, gdzie bardzo dobrze się czułem, występowaliśmy w Bundeslidze i nie było tematu powrotu do Polski. Natomiast teraz byłem w Darmstadt, gdzie nie odpowiadała mi sytuacja w zespole, rola, jaką odgrywałem, więc postanowiłem, że trzeba coś zmienić i zacząć coś nowego.

Co poszło nie tak w Darmstadt?

Doszło do zmiany szkoleniowca, który preferował inny styl gry i nie stawiał na mnie. Uznałem już w trakcie trwania rundy rewanżowej, że nie ma sensu tam zostać i trzeba znaleźć inną możliwość.

Co powiesz na głosy, że byłeś po prostu za słaby na tę ligę?

Nie byłem za słaby, miałem możliwość zostania w 2. Bundeslidze. Natomiast, szczerze mówiąc, nie interesował mnie ten kierunek, chciałem zmienić ligę i kraj. Siedem lat to szmat czasu. Wybrałem Polskę. Miałem też opcje w Portugalii czy Turcji, ale dobrze, że wylądowałem tutaj. Żona zostanie na pewno do końca tego roku – być może nawet do końca sezonu – w obecnej drużynie. Daliśmy im słowo, a połączenie Gdańsk-Frankfurt w godzinę dwadzieścia też miało wpływ.

Jesteś zadowolony z pobytu w Niemczech czy mogłeś osiągnąć więcej?

Zawsze można więcej, ale z okresu w Hannoverze na pewno jestem zadowolony i mogę mówić w samych superlatywach. Natomiast z Darmstadt nie jestem zadowolony, to nie był udany rok.

Pójście tam było błędem?

W życiu podejmuje się decyzje: lepsze i gorsze, ta była tą gorszą.

Mówisz, że dobrze czułeś się w Hannoverze, ale nie brakowało jednak bramek?

Gdy spadaliśmy, to zacząłem strzelać regularnie i szkoda, że ten sezon się skończył. Potem mega wszedłem w sezon w 2.Bundeslidze, strzeliłem dwa gole z Kaiserslautern, ale w drugiej kolejce przytrafiła się kontuzja i nie poszło to tak, jak się spodziewałem.

Ale byłeś tam przez kibiców bardzo szanowany.

Przez kibiców, przez klub, wszyscy powtarzali, że drzwi są dla mnie otwarte. Zawsze dawałem z siebie 100 procent i myślę, że fani to doceniali. Zostałem też wybrany przez szatnię wicekapitanem, koledzy doceniali moją ciężką pracę, więc zdarzało się, że wyprowadzałem drużynę na boisko.

Dlaczego to tak długo trwało, zanim trafiłeś do Lechii? Mówiło się o tobie w jej kontekście już na początku lipca.

Byliśmy w stałym kontakcie, ale to nie jest łatwa sytuacja zmienić klub, mając ważny kontrakt przez rok. Wszystko się przeciągało, dzisiaj indywidualnie trenowałem, bo załatwiane były ostatnie detale.

Miałeś propozycje z innych polskich klubów?

Tak, z Wisły Kraków i Śląska Wrocław, a wcześniej miałem wstępne rozmowy z Jagiellonią, ale tam nie przedstawiono mi kontraktu.

W jakiej jesteś formie fizycznej?

To będziemy monitorowali na bieżąco i podejmiemy dalsze decyzje co do treningu. Jednak przeszedłem testy medyczne, one wykazały, że jestem zdrów jak ryba.

Ale sam po sobie pewnie wiesz, jak się czujesz.

W tej kolejce nie ma tematu mojej gry, nie jestem w osiemnastce, ale z każdym tygodniem będzie coraz lepiej. Pierwszy mój mecz w Polonii był też na Górniku, zdobyłem tam bramkę, więc może historia zatoczy koło.

Jak wybierałeś klub, to sugerowałeś się tym, jak dany zespół gra? Wydaje mi się, że Lechia potrzebuje teraz dziewiątki, która będzie kończyć podania ze skrzydeł.

Zwróciłem na to uwagę. W Lechii drzemie olbrzymi potencjał wśród zawodników, który jeszcze nie jest do końca wykorzystany, ta drużyna może zrobić kilka kroków naprzód.

Dużo się mówi o problemach finansowych Lechii, nie boisz się tego tematu?

Dopiero podpisałem kontrakt, trzeba by zapytać innych zawodników, którzy dłużej są w klubie. Ale z tego, co mi wiadomo, sytuacja się poprawiła.

Ważne będzie dla ciebie, żeby unikać kontuzji, bo one w Hannoverze nieźle ci dokuczały.

Jak już byłem w gazie i strzelałem, to przytrafiała się kolejna kontuzja. Natomiast przez ostatni rok nie miałem żadnych problemów zdrowotnych i tego się trzymajmy. Człowiek z każdym rokiem staje się mądrzejszy i teraz wiem, czego mój organizm potrzebuje w danym momencie, więc może ta poprawa z tego wynika. Mam nadzieję, że żadnych kontuzji nie będzie.

ROZMAWIAŁ PAWEŁ PACZUL

Fot. Wojciech Figurski/400mm.pl