Dlaczego Europejczycy nie potrafią walnąć setki?
Inne sporty

Dlaczego Europejczycy nie potrafią walnąć setki?

Kiedy biegł Usain Bolt, nawet gospodynie domowe wychylały się z kuchni, żeby popatrzeć. Kiedy o medal biją się najlepsi Europejczycy, podglądają ich najczęściej tylko zadeklarowani fani „lekkiej”. Stary Kontynent to jak wiadomo drugi świat na dystansie 100 m, ale czy to, że od lat nie potrafimy wyprodukować nawet jednego zawodnika na poziomie medalu olimpijskiego czy mistrzostw świata można zrzucić wyłącznie na karb krótszego ścięgna Achillesa, mniej pojemnych płuc i skromniejszej liczby włókien mięśniowych?   

*

Od wczoraj nowym królem 100 m w Europie jest Zharnel Hughes. To jego największy indywidualny sukces w karierze, dlatego szał radości był uzasadniony. Tym bardziej, że ustanowił nowy rekord mistrzostw. Jednak kiedy emocje opadną i 23-latek na spokojnie przypomni sobie, ile faktycznie w świecie sprintu znaczy jego złoty rezultat 9.95, zejdzie nieco na ziemię. Gdyby Brytyjczyk (urodzony na wyspie Anguilla na Karaibach, to też nie jest bez znaczenia) taki sam czas zanotował w finale olimpijskim w Rio de Janeiro, nie miałby tam medalu, a na ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Londynie być może otarłby się o brąz. Z naciskiem na być może.

Europa mistrzem Europy

Dokładna analiza wyników europejskich 100-metrowców na imprezach światowych to dość smutna lektura. W przypadku igrzysk olimpijskich zawodnicy ze Starego Kontynentu w miarę regularnie dobiegali do trójki jeszcze do Moskwy i 1980 r., ale od tamtej pory Europa doczekała się na tym dystansie tylko trzech medalistów: Linforda Christie, który zdobył złoto w Barcelonie i srebro w Seulu, a także Francisa Obikwelu, który w 2004 r. w Atenach był drugi. Przy czym podkreślmy to grubym, czerwonym flamastrem, pierwszy jest z pochodzenia Jamajczykiem, a drugi Nigeryjczykiem. W przypadku mistrzostw świata, które organizowane są od 1983 r., jest niewiele lepiej – cztery medale, w tym ostatni zdobyty na czempionacie w Paryżu w 2003 r. Szmat czasu.

Tak samo jak i szmat czasu ma rekord Europy wynoszący 9.86. Czternaście lat temu ustanowił go wspomniany już Obikwelu, a więc był to w pewnym sensie rekord naciągany, bo afrykański sprinter Portugalczykiem został w 2001 r. Humor poprawia nieco fakt, że w 2015 r. ten rezultat wyrównał Francuz Jimmy Vicout, ale na liście najlepszych wyników w historii to i tak jest obecnie dopiero 105. pozycja.

Europejscy sprinterzy zupełnie jakby biegli pod górkę. Przepaść między nimi a Amerykanami i Jamajczykami jest bardzo duża. Obraz sprintu na kontynencie rozjaśniają nieco jedynie 200-metrowcy, bo w Rio na tym dystansie trzeci był Francuz Christophe Lemaitre, a na mistrzostwach w Londynie złoto niespodziewanie zdobył Turek z Azerbejdżanu Ramil Guliyev.

10 sekund łamią tylko wybrańcy

Niestety, Europa jest w sprintach – mówiąc kolokwialnie – sto lat za murzynami, chociaż my też mamy czarnoskórych sprinterów, którzy reprezentują kraje europejskie. A jednak statystyki pokazują jednoznacznie: nie dajemy rady – mówi Marcin Urbaś, rekordzista Polski na 200 m, który w swojej kariery był też mistrzem kraju na setkę.

W podobnym tonie wypowiada się Dariusz Kuć, olimpijczyk i czterokrotny mistrz Polski, do którego należy trzeci najlepszy rezultat na tym dystansie w naszym kraju (10.15, rekord Mariana Woronina z 1984 r. to 10.00).

Prestiż setki w Europie nie jest wielki, chociaż kiedy przeanalizowałem listy startowe na mistrzostwa Europy, to mój rekord byłby dziś rezultatem jednym z wielu. To pokazuje, że poziom poszedł nieco do przodu, ale oczywiście wciąż nie na tyle, żeby zdobywać medale na imprezach rangi światowej. Przykład: ja na igrzyskach w Londynie pobiegłem 10.24 i nie dało mi to półfinału, a w Berlinie wygrałbym tym wynikiem poniedziałkowe eliminacje. To pokazuje, że igrzyska to dwa poziomy wyżej niż mistrzostwa Europy. Dlatego nie wydaje mi się, żeby sprinter z Europy mógł wkrótce zdobyć indywidualnie medal na imprezie światowej. Ostatnie lata pokazują, że już finał olimpijski czy mistrzostw świata jest dla Europejczyka osiągnięciem. Mało tego, złamanie bariery 10 sekund już jest wielkim wydarzeniem – mówi w rozmowie z Weszło.

Kiedy w przypadku finałów igrzysk i mistrzostw świata wyniki poniżej tej granicy od lat są wręcz standardem, tak u nas właśnie rzadkością. Wystarczy wspomnieć, że w całej historii ME, tylko trzech uczestników finałów zeszło poniżej 10 sekund (z czego dwóch dokonało tego we wtorek). A w całej historii tego dystansu poniżej dychy potrafiło zejść jedynie dziewiętnastu zawodników z Europy.

DAEGU 03.09.2011 LEKKOATLETYKA MISTRZOSTWA SWIATA IAAF WORLD CHAPIONSHIPS NZ CHRISTOPHE LEMAITRE FOT MAREK BICZYK PRZEGLAD SPORTOWY NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

W ostatnich latach wielkie nadzieje wiązano przede wszystkim z dwójką Jimmy Vicaut i Christophe Lemaitre. Pierwszy z nich dwukrotnie w latach 2015-2016 pobiegł 9.86 i łącznie 22 razy biegł poniżej 10 sekund, drugi z kolei był pierwszym białym, który złamał magiczną granicę – dokonał tego w 2010 r. uzyskując 9.97, a rok później wyciągnął to jeszcze do 9.92. Problem w tym, że Vicaut jest bardzo podatny na kontuzje i właśnie dlatego nie pobiegł chociażby we wtorkowym finale, a Lemaitre od kilku lat granicy 10 sekund już nie pokonał i medale na setkę były nieosiągalne (zdobywał krążki jedynie na 200 m i w sztafecie).

Marcin Urbaś szczególnie żałuje właśnie regresu formy Lemaitre, bo wierzył, że to on w końcu namiesza w stawce 100-metrowców.

Bardzo wysoki, biegający długim krokiem z połączeniem wahadła tylnego i przedniego. Wiązałem z nim nadzieje przede wszystkim ze względu na jego sposób biegania i to, że największe rezultaty uzyskiwał z… błędami technicznymi. Wszyscy go obserwowali i mówili: „popatrz, sknocił start z bloków, to sknocił, tamto też, to trzeba poprawić”. Każdy myślał, że jeśli on to wszystko poprawi, to naprawdę będzie rywalizował z największymi na świecie. Rysowała się przed nim świetna przyszłość, ale jednak, zabrakło stabilizacji formy. Wciąż uważam też, że bardzo duży potencjał ma Brytyjczyk Adam Gemili, czyli były piłkarz zaadoptowany do sprintu. Chłopak biega już poniżej 10 sekund na stówę i poniżej 20 na dwieście – mówi.

Geny i mięśnie to nie wszystko?

O aspektach fizjologicznych odróżniających białych sprinterów od czarnoskórych lekkoatletów napisano już opasłe tomy prac eksperckich i artykułów prasowych. Geny, dłuższe nogi, które podnoszą punkt ciężkości, bardziej pojemne płuca, większa liczba włókien mięśniowych, węższe biodra, czy dłuższy Achilles – to najważniejsze różnice, które wpływają na to, że Europa zbiera bęcki na 100 m.

200 m pokazuje, że Europa momentami potrafi jeszcze powalczyć, ale jeśli chodzi o setkę, to genetyka według mnie przynajmniej w 80 proc. ma znaczenie – uważa Kuć.

Medalowa posucha na najważniejszych imprezach każe jednak zadać pytanie, czy przez te wszystkie dekady wyłącznie biologia była powodem, przez który Europa nie potrafiła wydać na świat nawet jednego sprintera na poziomie medalowym igrzysk lub mistrzostw świata? Bo wspomnianego już Francisa Obikwelu z wiadomych względów należy pominąć.

Moim zdaniem nie wynika to wyłącznie z tego, że na naszym kontynencie nie ma talentów i biali sprinterzy są gorzej uwarunkowani fizycznie. Zrzucałbym to wyłącznie na karb biologii tylko do momentu, w którym ja biegałem, czyli mniej więcej do 2000 r. Później pojawiło się bowiem wielu białych sprinterów, którzy byli w stanie biegać o wiele szybciej, czyli poniżej 10 sekund na 100 m i 20 na 200 m. Na tym drugim dystansie w 1999 r. byłem drugi w historii, gdzie w tej chwili nie wiem czy jeszcze łapię się do dziesiątki najszybszych białych. Skoro więc oni uporali się z tymi barierami, to inni też mogą – mówi Marcin Urbaś i zwraca uwagę na model szkolenia sprinterów: – Nie wierzę, że różnica w poziomie sportowym wynika tylko i wyłącznie z genetyki. Uważam, że w najsilniejszych sprintersko krajach funkcjonuje również specyficzny system szkolenia, którego my po prostu nie mamy. Dopiero jak jeden czy drugi trener czasem coś zmieni i prowadzi akurat bardzo utalentowanego zawodnika, to próbuje doścignąć Amerykę czy Jamajkę.

Teorię z kompletnie odmiennym systemem szkolenia potwierdza też Dariusz Kuć. Jak mówi, sam był świadkiem, jak po regularnych wycieczkach za ocean jego rywale potrafili zejść z wynikami w rejony, które wcześniej wydawały się być bardzo odległe.

W Europie mamy różne systemy szkolenia. Inaczej trenują Polacy, inaczej Brytyjczycy, a jeszcze inaczej Niemcy. Jeśli chodzi o tych ostatnich, sami zauważyliśmy, że od kiedy niemieccy zawodnicy zaczęli na dłużej wyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych na zgrupowania, poziom biegów indywidualnych i całej sztafety bardzo poszedł do przodu. Przez miesiąc-półtora siedzieli na Florydzie i dzięki temu ich poziom ruszył. Jedna-dwie dziesiąte sekundy, które dla nas są ogromnym przeskokiem, oni potrafili później urwać. Kiedy rozmawialiśmy o tym z Niemcami, sami mówili, że wpływ miały na to właśnie konsultacje za oceanem. Taki Julian Reus potrafił biec 10.01 (rekord Niemiec – red.), gdzie wcześniej nie był tak szybki. Ale kiedy zaczął wyjeżdżać, konsultować z Amerykanami trening, suplementację i odnowę biologiczną, wskoczył na wyższy poziom. To pokazuje, że być może powinniśmy poszukać specjalistycznej wiedzy na zachodzie. Bo kto wie, może jakiś wielki talent już się urodził i rośnie?

Dopóki jednak tak się nie stanie, z zawodnikami z Europy jest trochę jak z bohaterem tego dowcipu:
– Czego szuka sprinter w samolocie?
– Biegu.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI 

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (31)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Hivth

„Problem w tym, że Vicaut to bardzo kontuzjogenny przypadek”

Ooo, a kogo kontuzjował?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Świroos

Bo są biali ot cała tajemnica.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Świroos

Skrót myślowy, pełna zgoda z Tobą.

pepe72

Może by tak zdjęcie Zharnela Hughesa? Musiałem wygooglać, że jest czarny.

asddsa

samo imie nie wystarczylo?

pepe72

nie

Laguna

Dlaczego Europejczycy nie potrafią walnąć setki? To chyba tema na piątkowy felieton.

ahmed

ewolucja, a dokladnie tysiace lat ewolucji, ktore uksztaltowaly roznice miedzy grupami ludnosci. organizmy musialy dostosowac sie do panujacych warunkow klimatycznych na danych obszarach. jedne grupy maja wiec latwiej w danej konurencji, inne trudniej, chinczycy maja jeszcze ciezej w biegach. w koszykowce w zasadzienie nie istnieja, za to ich warunki bardziej predysponujaich do ping-ponga, gdzie liczy sie przede wszystkim refleks. europejczycy nigdy nie osiagna najwyzszego poziomu w biegach, bo nie przeskocza praw ewolucji, tak samo jak azjaci.

Baton

https://www.youtube.com/watch?v=V09H08Q0UQA – jednak jest możliwe :). Problem to zaawansowane programy dopingowe w USA i na Jamajce. Program rosyjski obejmował/obejmuje inne dyscypliny.

ahmed

doping tu nie wiele zmieni, a nawet jesli, to na chwile. czarni afrykanie i tak beda mogli brac to samo, wiec obie grupy beda lepsze, ale lider bez zmian. czarni maja tez statystycznie wyzszy poziom testosteronu we krwi, a zolci najnizszy, ale za to wypadaja najlepiej w testach na IQ.

Baton

A nie dziwi Cię to, że czarnoskórzy mieszkają w wielu państwach i na różnych kontynentach, a najszybciej biegają tylko Ci z USA i z Jamajki :)…?

ahmed

nie. to kwesta inwestycji w potencjal. widac to np. w NBA, gdzie 75% zawodnikow to czarni, a 0,2 % azjaci… gdyby kraje afrykanskie stworzyly infrastrukture, inwestowaly, to wowczas mialyby ultra-mocne zespoly koszykowki, a nie maja zazwyczaj, bo ekonomicznie leza. w USA to maja, i wychodzi,ktore grupy etniczne maja predyspozycje do danego sportu, a ktore nie.

pepe72

Ale to tylko w sprintach. Bo jak dochodzi do maratonów czy innych długich dystansów to królują raczej państwa z Afryki.

Świroos

Bieg przez płotki to zdecydowanie inna dyscyplina niż sprint. W płotkach szybkość jest ważna ale duży nacisk kładzie również na technikę. Nie ma większego sensu porównywać płaskiego sprintu z płotkami.

Hala Madryt
Reprezentacja Królestwa Chiszpanii

Zdjęcie profilowe Baton „Jeśli chodzi o tych ostatnich, sami zauważyliśmy, że od kiedy niemieccy zawodnicy zaczęli na dłużej wyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych na zgrupowania, poziom biegów indywidualnych i całej sztafety bardzo poszedł do przodu. Przez miesiąc-półtora siedzieli na Florydzie i dzięki temu ich poziom ruszył. Jedna-dwie dziesiąte sekundy, które dla nas są ogromnym przeskokiem, oni potrafili później urwać. Kiedy rozmawialiśmy o tym z Niemcami, sami mówili, że wpływ miały na to właśnie konsultacje za oceanem”

najlepsze konsultacje tylko u dr. Omnadrena

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Jedni i drudzy nie musieli uciekać przed lwami…?!

Świroos

Faktycznie te same korzenie ale jednak inna dyscyplina obecnie. :)

Staszek Anioł

Taka drobna rzecz (a czasem bardzo wiele zmienia) – w Polsce dajemy przecinek zamiast kropki przy podawaniu czasów.

motyl

W Polsce mowimy tez Polska-Senegal 0:2,niestety Borek i wyroby borkopodobne z uporem maniaka lansuja irytujacy brytyjski sposob prezentowania wyniku,czyli Polska zero,Senegal dwa

Staszek Anioł

To pół biedy, bo wiadomo i tak, o co chodzi. Mylenie przecinka z kropką w zapisie liczb (notoryczne tu zresztą) jest o tyle gorsze, że powoduje czasem mylenie jednostek z tysiącami…

fryzjer

Setka dla mnie nie stanowi problemu.
Każdy barman to potwierdzi

Ponewor

Gratuluję, że zrozumiałeś żart z tytułu i dzięki, że raczyłeś go nam, mniej światłym, wytłumaczyć.

Hawrań

Jimmy Vicout do bialych też sie nie zalicza ,mimo że urodził się we Francji to jego matka jest Iworyjką a ojciec Francuzem co widać po śniadej karnacji .

n0_thx

Wszystkiemu winna ewolucja. Biali typu europejskiego już kilka tysięcy lat temu zaczęli odchodzić od gospodarki zbieracko-łowieckiej, która wymuszała częste bieganie za zwierzyną. Czarni natomiast zaczęli od niej odchodzić jakieś 120 lat temu i w sumie część z nich nadal żyje w ten sposób. A gdyby biali nie pojawili się w Afryce to do dziś 90% z nich uganiałaby się z dzidami za dzikiem.

A w lekkiejatletyce dochodzi do tego jeszcze doping. Doping jest obecny w każdym sporcie zawodowym, ale w lekkiejatletyce ma dużo większe znaczenie i jest znacznie bardziej rozbudowany niż np. w piłce nożnej.

Jozef Wojciechowski
Bułka z Bananem i Zupa w Pięć Minut

Gdyby problem był odwrotny i to czarni zbierali bęcki na 100 m, organizacje antyrasistowskie już dawno podniosłyby kwik i zmusiły białych do biegania w ołowianych butach dla wyrównania szans.

pepe72

:) w golfie na szczęście nie.

Takata
[ ⚫ ]

A Peszko to niby zawodnik z Afryki?

Lelumpolelum

Lemaitre to była wielka nadzieja białych, co się stało, że się nie rozwinął?

Hala Madryt
Reprezentacja Królestwa Chiszpanii

„Drugi z kolei był pierwszym białym, który złamał magiczną granicę – dokonał tego w 2010 r. uzyskując 9.97, a rok później wyciągnął to jeszcze do 9.92”
Marianowi Woroninowi ponoć zmierzyli 9,99, ale oficjalnie zapisali równe 10. Swoją drogą teraz starczyłoby to na medal :)

wpDiscuz