Belgijska sonda przed wielkim czwartkiem dla Jagi i Lecha
Weszło

Belgijska sonda przed wielkim czwartkiem dla Jagi i Lecha

Los chciał, że Lech i Jagiellonia w III rundzie eliminacji do Ligi Europy trafiły na belgijskie drużyny. Na dodatek z nazwy bardzo podobne do siebie, dlatego łatwo się pomylić kto z kim gra. Pomiędzy tymi ekipami jest jednak wiele różnic, o czym opowiedzieli nam belgijscy dziennikarze. Frank Eeckhout, Christophe Franken i Bjorn De Cock odpowiedzieli na kilka pytań, utwierdzając nas w przekonaniu, że w czwartek łatwo nie będzie. W szczególności dla Lecha Poznań, który zagra z jednym z faworytów do mistrzostwa Belgii. 

Gent będzie grał z Jagiellonią, a Genk z Lechem Poznań. Porażka w starciu z polskimi drużynami będzie traktowana w Belgii jako wielki dramat czy tylko jako lekkie rozczarowanie?

Frank Eeckhout: – Przegrana naszych drużyn będzie wielkim dramatem. Zamiarem obu klubów jest dotarcie do fazy grupowej Ligi Europy. Nie ma więc mowy, by potknąć się już na tym etapie.

Christophe Franken:  – Wydaje mi się, że wielkiego dramatu by nie było, jeśli nasze drużyny potknęłyby się z polskimi. W końcu już druga runda eliminacji pokazała, że jest sporo niespodzianek. Bardziej ubolewalibyśmy jednak nad kolejnym regresem w rankingu UEFA. Po złym sezonie 2017/2018 musimy zdobywać punkty.

Bjorn De Cock: – Genk gra z Lechem Poznań, który naszym zdaniem jest jednym z najlepszych zespołów w Polsce. Dlatego porażka Genk będzie jedynie niespodzianką, a nie wielkim dramatem. Natomiast Gent gra z Jagiellonią, której kompletnie nie kojarzymy. W tym wypadku będzie więc wielki dramat, jeśli nie uda się awansować.

Twoim zdaniem Gent zagra ofensywnie w meczu z Jagiellonią?

Frank Eeckhout: – Z całą pewnością na własnym terenie Gent zagra ofensywnie. Natomiast w Polsce wydaje mi się, że nie podejmą dużego ryzyka. Myślę, że remis będzie dobrym wynikiem na wyjeździe. Drużyna jest gotowa na to spotkanie.

Christophe Franken: – Na pewno zagra ofensywnie. Gent ma zdecydowanie lepszych piłkarzy na pozycjach ofensywnych. Wielkim talentem jest na przykład Jaremczuk.

Bjorn De Cock: – Gent będzie próbował grać piłką. Spodziewam się ofensywnego stylu.

Którego zawodnika Gent piłkarze Jagiellonii powinni obawiać się najbardziej?

Frank Eeckhout: – Przede wszystkim Kubo i Jaremczuka. Ukrainiec jest prawdziwym killerem, który może zagrozić każdej drużynie. Poza tym Dejaegere jest również świetnym piłkarzem.

Christophe Franken: – Prawdopodobnie Lovre Kalinić jest najlepszym zawodnikiem. To drugi bramkarz w reprezentacji Chorwacji. Z nim jest jednak taki problem, że nie wiadomo, czy zostanie. Dlatego w tej chwili nie gra. Co do reszty, to warto wyróżnić takich graczy jak Jaremczuk, Czakwetadze, Foket i Bronn. Ten ostatni jest jednak kontuzjowany i nie zagra w spotkaniach z waszą drużyną. Oczywiście Gent ma również Vadisa, ale o nim nie muszę ci dużo mówić, bo znasz go z występów w polskiej lidze. Bez wątpienia to świetny zawodnik, ale potrzebuje jeszcze czasu, by być w optymalnej formie.

Bjorn De Cock: – Na pewno Vadisa, a poza tym groźni są Czakwetadze, Kalu, Dompe, Jaremczuk i Bronn.

Czy uważasz, że letnie transfery Gent były dobre?

Frank Eeckhout: – Oczywiście jest jeszcze za wcześnie na ocenę, ale mam pewne oczekiwania wobec niektórych piłkarzy sprowadzonych latem. Szczególnie liczę na skrzydłowego, Dompe. Z drugiej strony będzie brakowało Gigota i Mitrovicia, którzy opuścili drużynę.

Christophe Franken: – Szczerze mówiąc tylko Vadis wygląda mi na piłkarza, który może być gwiazdą ligi. Poza tym odszedł Gigot, który był jednym z najlepszych obrońców w naszej lidze. Spartak Moskwa zapłacił za tego zawodnika aż 8 milionów euro, a to już o czymś świadczy

Bjorn De Cock: – Dużym wzmocnieniem jest Vadis, ale Gent potrzebują jeszcze 3-4 graczy o dużej jakości, by grać o tytuł w Belgii. Tym bardziej że odeszli  Gigot i Mitrović. Generalnie Gent ma teraz braki w defensywie.

Gent przegrał pierwszy mecz ligowy. Grali tak źle, czy mieli pecha?

Frank Eeckhout: – Nie ma mowy o pechu. Zagrali bardzo słabo. Co prawda strzelili gola przy pierwszej dogodnej sytuacji, ale wiele to nie zmienia. Trener ma bardzo dużo pracy, by drużyna weszła na odpowiedni poziom. Muszą wygrać w weekend, bo inaczej zacznie się debata o mini kryzysie, a to na pewno nie sprzyja na początku sezonu… Inna sprawa jest taka, że do końca sierpnia nowi gracze muszą wprowadzić się do drużyny. Jeśli jest czas, by z nimi łatwo wygrywać w lidze, to właśnie teraz. Wątpię jednak, że zrobią dobry wynik w europejskich pucharach w tym sezonie.

Christophe Franken: – Gent nie rozegrał złego spotkania, ale trafił na silny zespół. Standard jest w tej chwili zdecydowanie lepszym zespołem od nich. I nie tylko oni, bo moim zdaniem Gent jest w tym roku najgorszą drużyną ze wszystkich naszych, które powalczą w Europie.

Bjorn De Cock: – Mają wielu nowych graczy, którzy potrzebują czasu, by się przystosować do nowych warunków. Poza tym grali z drużyną, która ma sporo jakości. Choć chciałbym podkreślić, że w tej chwili nie są dla mnie faworytem w walce o tytuł. Zobaczymy, jak dalej będą działać na rynku transferowym. Powinni jednak być w stanie zakwalifikować się do fazy grupowej Ligi Europy. Choć tutaj wiele zależy od tego na kogo trafią w kolejnej rundzie, jeśli przejdą Jagiellonię.

Genk kupił latem polskiego zawodnika, Jakuba Piotrowskiego. Co o nim myślisz? 

Frank Eeckhout: – Jest młodym i utalentowanym zawodnikiem. Z tego co mi wiadomo jest blisko drużyny narodowej i na pewno ma potencjał, by stać się ważnym graczem. Belgijska prasa pisała po jego transferze, że jest idealnym zawodnikiem dla naszego klubu. Właśnie gracze o takiej charakterystyce zaczynali w Belgii wielkie kariery. Musi być jednak bardzo cierpliwy, bo ma dużą konkurencję na swojej pozycji. Wydaje się , że Alejandro Pozuelo i Rusłan Malinowski są nie do ruszenia. Oni będą grać niemal zawsze. Zresztą nic w tym dziwnego, bo ten pierwszy jest kapitanem. Polak w ten weekend nie zagra w pierwszym składzie, a nawet nie wiem, czy znajdzie się na ławce rezerwowych (nie znalazł się – red.). Przede wszystkim więc potrzebna jest duża cierpliwość, bo naprawdę trudno będzie mu wejść do składu.

Christophe Franken: – Rozmawiałem o Piotrowskim z Michelem Thirym (skaut i agent pracujący między Polską a Francją, Belgią czy Holandią), który powiedział mi, że to duży talent. Potrzebuje jednak czasu, aby przystosować się do nowych warunków. Trafił na pewno w dobre miejsce, by się rozwinąć, ponieważ Genk odkrył i wypuścił w świat już kilku młodych piłkarzy. W przyszłości może być ważnym zawodnikiem, ale teraz jest czas dla Sandera Berge. Norweg jest śledzony przez wiele klubów, a przede wszystkim to świetny piłkarz. Wydaje mi się, że Piotrowski przygotowywany jest na jego miejsce, gdy ten już odejdzie z klubu. W tym sezonie Polak pewnie będzie grał w tych mniej ważnych spotkaniach.

Bjorn De Cock: – Jest zawodnikiem, który ciężko pracuje. Moim zdaniem to może być bardzo przydatny piłkarz. Obecnie jednak dużo zależy od tego, czy Berge i Malinowski zostaną w klubie. Poza tym do grania jest jeszcze Seck.

Z Genk deszli Omar Colley, Siebe Schrijvers i Jose Naranjo. To duża strata dla zespołu?

Frank Eeckhout: – Moim zdaniem nie jest to tak duża strata. Najważniejsi gracze pozostali w drużynie. Jeśli chodzi o ruchy w drugą stronę, to poza docelowym transferem, czyli Gano, postawili na młodzież. Przyszłość zespołu zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie, bo Genk kupił kilku naprawdę utalentowanych chłopaków. Bez wątpienia mają potencjał, by zaistnieć takim składem w Europie. Faza grupowa jest planem minimum. Myślę, że Lech będzie musiał się bardzo wysilić, by przejść do kolejnej rundy eliminacji. Genk chciałby też zdobyć mistrzostwo kraju.

Christophe Franken: – Colley był ważnym graczem w defensywie, ale Genk nadal jest mocny w tej formacji. Natomiast Schrijvers i Naranjo nie są dużą stratą. Najważniejsze jednak jest to, że utrzymali największe talenty, czyli Pozuelo, Trossarda, Malinowskiego i Berge. Moim zdaniem Genk może być mistrzem w tym roku. Co prawda nie jest wielkim faworytem, ale na pewno mogą tego dokonać. Stabilność jest ważna w piłce nożnej, a oni zatrzymali najważniejszych piłkarzy. W Europie powinni dojść do fazy grupowej Ligi Europy, a co dalej zobaczymy.

Bjorn De Cock: – Colley i Schrijvers są stratą, ale w ich miejsce przybyli nowi piłkarze, więc nie jest źle. Moim zdaniem mogą powalczyć o mistrzostwo Belgii. W każdym razie bardzo na nich liczę.

Genk wygrał pierwszy mecz ligowy aż 4:0. Czy możemy spodziewać się ofensywnej gry w meczu z Lechem Poznań?

Frank Eeckhout: – Musicie być przygotowani na bardzo ofensywną grę naszego zespołu.

Christophe Franken: – Genk pokazał dużą klasę w pierwszej kolejce z Lokeren. Wygrał 4:0, ale spokojnie mogło się skończyć nawet 8:0. Przede wszystkim w grze Genk imponuje organizacją gry, za którą odpowiada młody trener, Philippe Clement. To bardzo zdolny szkoleniowiec, który swoją wartość potwierdził wcześniej w Beveren.

Bjorn De Cock: – Genk jest najlepszy, gdy gra piłkę ofensywną. Kluczem do sukcesu będą więc Malinowski, Pozuelo i Trossard.

BB