Piszczu, wielkie dzięki za te wszystkie lata!
Weszło

Piszczu, wielkie dzięki za te wszystkie lata!

Przeszło 11 lat w drużynie narodowej. 65 występów. Cztery imprezy rangi mistrzowskiej, w tym kapitalne w jego wykonaniu Euro 2016. Ale też 33 lata na karku i to chyba ta ostatnia liczba okazała się tutaj kluczowa. Dziś na swoim profilu na Instagramie Łukasz Piszczek oficjalnie ogłosił, że kończy karierę reprezentacyjną. A my żegnamy piłkarza, na którego grę przez lata patrzyliśmy z prawdziwą przyjemnością.

– Patrzę dziś na nastolatków, którzy z nami trenują i widzę, że oni nie czują zmęczenia tak jak ja kiedyś nie czułem. Mogłem wyjść na jeden mecz, drugi i chciało się grać dalej. Nie stawiam sobie żadnej granicy, ale gdy będę miał 34 lata, będzie mi naprawdę ciężko utrzymać się na poziomie, na którym jestem teraz – tak przed rokiem Piszczek rysował swoją pomundialową sytuację w rozmowie z Weszło. Dziś natomaist niejako przypieczętował tamtą zapowiedź, w którą niewielu chciało wierzyć. A przy okazji po raz kolejny potwierdził, że nie zwykł rzucać słów na wiatr. Jego decyzja wpisuje się w jego szeroko pojęty profesjonalizm i znajomość własnego organizmu. Mistrzostwa świata oczywiście mu nie wyszły – podobnie jak i całej drużynie – ale też po rzetelnej analizie Łukasz zrozumiał, że bardzo ciężko byłoby mu nawiązać do swoich najlepszych występów z orzełkiem na piersi. Powiedział dość i chyba mógł to zrobić ze względnym spokojem, bo akurat na jego pozycji o następców u nas stosunkowo najłatwiej.

Sportowo to oczywiście wielka strata dla kadry. Wielu wyobrażało sobie Piszczka kontynuującego karierę reprezentacyjną chociażby na środku obrony, gdzie zdarzało mu się grać w Borussii. A to pozycja, na której z powodzeniem można występować do naprawdę zaawansowanego wieku. Z drugiej strony na kolejnej wielkiej imprezie, w której Polska może wziąć udział, miałby już 35 lat. A w tym wieku forma bywa już znacznie większą niewiadomą.

Z Piszczkiem z reprezentacyjnym obuwiem zawieszonym na kołku wkraczamy też w całkiem nową dla nas rzeczywistość. Będziemy mieli piłkarza w wielkim europejskim klubie, który sportowo spokojnie będzie kwalifikował się do przyjazdów na zgrupowania, i z którego selekcjoner Brzęczek nie będzie mógł korzystać. Czołowy piłkarz rezygnujący z gry w kadrze to w naszych warunkach sytuacja niespotykana. To luksus, na który chyba nie do końca nas stać. Z całą pewnością Łukasza będzie brakować w tej drużynie. Będzie brakować wielkiej pracy, jaką regularnie wykonywał na boisku, jak i pozytywu, jaki bił od niego na każdym zgrupowaniu, co doskonale było widoczne w oku kamer ŁNP. Niby mamy Bereszyńskiego i Kędziorę, mamy też kilku młodzieżowców z Gumnym na czele, ale wyrwa po piłkarzu tej klasy jeszcze długo pozostanie odsłonięta…

Tytaniczna praca wykonana na Euro 2016. Asysta do Kuby Błaszczykowskiego na Euro 2012 z Rosją, kiedy jeszcze wierzyliśmy, że stać nas na tamtym turnieju na cokolwiek. Cudowny gol z Czarnogórą. I wiele, wiele innych momentów, z których będziemy pamiętać Łukasza w drużynie narodowej… Piszczu, wielkie dzięki za te wszystkie lata!

Fot. FotoPyK