Reklama

Mecz w tle rozpędzonej karuzeli

redakcja

Autor:redakcja

04 sierpnia 2018, 11:20 • 4 min czytania 20 komentarzy

Reprezentację Niemiec od 1926 prowadziło dziesięciu trenerów. Legię od 2010 jedenastu. Ten rok może być szczególny – Jozak do kwietnia, Klafurić do sierpnia, tymczasowy Vuković nie wiadomo jak długo, a ewentualny czwarty, załatwiany właśnie treneiro, na ostatnie miesiące roku. 

Mecz w tle rozpędzonej karuzeli

Stabilizacja na całego.

Co prawda część kibiców pewnie chętnie opowiedziałaby się za Vuko w roli pierwszego szkoleniowca, a historia zna wiele przypadków, gdy tymczasowy zostaje w siodle, ale sam Vuković nie ma złudzeń: – Na polskim rynku są dwie grupy trenerów: tymczasowi, którzy wiedzą, że takimi są, oraz wszyscy pozostali, którzy nie zdają sobie z tego sprawy. Ja mam szczęście i świadomość, że znajduję się w pierwszej grupie. Odwagi nigdy mi nie brakowało, ale nie spodziewam się propozycji samodzielnej pracy z zespołem – powiedział trener legionistów na konferencji.

Był już w podobnej roli podczas równie szalonego roku 2016, kiedy Legię prowadzili Czerczesow, Hasi, a potem Magiera. Vuko posłużył jako pomost między Albańczykiem i Magiciem. Poprowadził Legię w jednym meczu: 0:0 z Wisłą Kraków na wyjeździe.

Vuko będzie pracował na ściegach wyszytych przez Klafuricia, rewolucji więc trudno się spodziewać, szczególnie, że Serb chwalił współpracę z Klafem: – W kwestii ustawienia sporo już zostało powiedziane i wyszedłbym na ignoranta, gdybym kazał drużynie grać w innym schemacie niż ostatnio. Moim ulubionym ustawieniem jest 4-4-2 i nie zamierzam burzyć tego, co było w ostatnich dniach.

Reklama

Z drugiej strony, mamy ciche podejrzenie, że dokona subtelnych, ale znaczących zmian. Podczas rzeczonej konferencji padły dość mało kurtuazyjne słowa na temat sytuacji Artura Jędrzejczyka, z których jasno można wynieść, że Vuković wolałby mieć go do dyspozycji. Skoro tutaj nie brakło Serbowi odwagi, to może i przy ustawianiu składu bądź zmianie ustaleń taktycznych? We wspomnianym 0:0 z 2016 roku zdjął z boiska Radovicia i Nikolicia, o co obaj mieli pretensje, a także nie wystawił w pierwszym składzie Vadisa.

Czy Legia wreszcie przełamie się u siebie? Kurs na jej zwycięstwo wynosi w LV BET 1,7

Co dzisiaj musi zrobić Legia? Przestać być najgościnniejszym klubem tej części Europy. Jest czwarty sierpnia, a Legia ma już trzy porażki u siebie – kto ma chęć sięgnąć po pełna pulę na Legii, ma do tego otwartą drogę. A przecież gra przed własnymi kibicami była najmocniejszym punktem zeszłego sezonu Legii. Wtedy trzy porażki domowe stuknęły im dopiero 18 marca (no, chyba, że ktoś chce liczyć też karne z Arką w Superpucharze, ale i wtedy trzeba sięgnąć do wiosennych wyników). Dramat. Kolejna klęska będzie ciosem w legijne morale, tak ważne przed meczami z Dudelange, bo te też nie wygrają się same. Cytując klasyka: luksemburska piłka zrobiła w ostatnim czasie spory postęp.

Rywal, Lechia Gdańsk, na pewno się nie położy. Gdańszczanie wystartowali obiecująco, w praktyce dużo lepiej, niż się tego po nich spodziewano. Widać rękę Stokowca, który poukładał szyki nie posiadającej nie wiadomo jakiego potencjału drużyny. Lechia na pewno nie gra joga bonito, na pewno nie przypomina piłkarskiego Harlem Globetrotters, ale jest całkiem efektywna. Zwycięstwo z Jagiellonią na wyjeździe ma swoją wymowę, szczególnie w obliczu wyników Jagi z Rio Ave. Remis ze Śląskiem Wrocław, który wyraźnie nabiera rozpędu, także trzeba uznać za pozytyw, choć prawda, że w tym meczu pomógł lechistom sędzia Marciniak. Gra Lechii nie porywa, kto powie, że obaj ligowi rywale mieli więcej z gry wiele się nie pomyli, ale przecież zarazem niewiele brakło, by Lechia miała sześć punktów.

Lechia bez szans na Łazienkowskiej? Zakłady bukmacherskie Totolotek za zwycięstwo piłkarzy Piotra Stokowca płaci aż 5,30

Można zaryzykować teorię, że gdańszczanie wolą oddać inicjatywę i czekać na okazje – a przecież w dzisiejszym meczu na pewno ze zdradzieckim atakiem pozycyjnym zmagać będzie się Legia. Haraslin czy Mak są stworzeni do szybkich kontr, a Paixao – poza parodystycznym karnym – dobrze wszedł w sezon. Defensywa Lechii nie będzie łatwa do sforsowania, a ich ataki mogą zaskoczyć.

Reklama

Warto też dziś w Warszawie uważnie przyglądać się trybunom. Sobotnia batalia, będzie miała specjalną oprawę. Na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej 3, kibice oddadzą hołd żyjącym oraz zmarłym bohaterom, którzy 74 lata temu walczyli w Powstaniu Warszawskim.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

20 komentarzy

Loading...