Belgowie zaprawieni w bojach… z własnym systemem rozgrywek
Weszło

Belgowie zaprawieni w bojach… z własnym systemem rozgrywek

Choć polska liga średnio co trzy tygodnie sięga Himalajów absurdu, tak nie można Belgom odmówić chęci dorównania nam. Ich system rozgrywek jest tak przekombinowany, tak złożony, tak dziwaczny, że na swój sposób są przygotowani do wchodzenia w kontakt z nieprzewidywalną – zwykle dla siebie – polską piłką.

Najpierw 30 kolejek zaskakująco normalnego jak na Belgów grania, czyli otwieramy rundą zasadniczą. Po niej nie ma jednak podziału na grupę spadkową i mistrzowską, a na mistrzowską i… play-offu o Ligę Europy. Tak tak.

ZASADNICZY SEOZN

Szczególną nowinką jest oczywiście ta druga grupa. Tutaj są jajca na całego. Dzielimy bowiem – co oczywiste – grupę o play-off Ligi Europy na dwie grupy. W jednej gra 7, 9, 12 i 14 drużyny sezonu zasadniczego, w drugiej 8, 10, 11, 13 i 15. To ile ugrałeś punktów w trakcie sezonu zasadniczego nie ma znaczenia – gramy od zera.

Szczerze mówiąc, ciekawi jesteśmy jak wiele z meczów grup play-off przypomina fazę grupową Pucharu Ekstraklasy. Przecież na pewnym etapie jest jasne, że – powiedzmy – maksymalnie dwie drużyny mają szansę. Reszta gra dla picu. Rezerwami i juniorami. Chociaż tyle, że można ich ograć, sprawdzić? Kto wie.

play off

Zwycięzcy grup grają ze sobą półfinał play-off, w którym zwycięzca zagra z piątą drużyną grupy mistrzowskiej o awans (tu dzielono punkty na polską modłę, potem dziesięć meczów). W zeszłym sezonie Zulte pokonało Lokeren po serii rzutów karnych, wpadając na Genk.

GRUPA MISTRZOWSKA

W finale Genk po trzydziestu minutach prowadził 2:0 i spokojnie dowiózł zwycięstwo. Czyli nieprawdopodobnie skomplikowany system rozgrywek, a w praktyce jak Gent i Genk miały 4 i 5 miejsce po rundzie zasadniczej, tak je zachowały. Natomiast całe granie w grupie play-off poszło w gwizdek, bo zwycięzca i tak łatwo przerżnął.

Tyle cudowania. Droga w pucharach prosta, Belgowie to nie ogórki, od I rundy zaczynać się nie muszą. Gent awans do III rundy uzyskał z automatu. Genk z kolei nastrzelał luksemburskiej Foli Esch dziewięć goli, stracił jednego i spokojnie zameldował się w kolejnej rundzie. W praktyce dwa sparingi, ale spokojnie – liga belgijska też już wystartowała, obie drużyny nie przyjadą do Polski z wakacji.