Tour de France na finiszu. Co z niego zapamiętaliśmy?
Inne sporty

Tour de France na finiszu. Co z niego zapamiętaliśmy?

Choć oficjalne zakończenie nastąpi jutro, to już dziś możemy napisać, że na emocje związane z walką o zwycięstwo w Tour de France poczekamy do przyszłego roku. Podobnie jak na kolejny występ naszych kolarzy. Film się skończył, pozostały jedynie napisy z dodatkową sceną po nich – jutrzejszym finiszem. Co z tych trzech tygodni będziemy najczęściej wspominać?

Po pierwsze: zwycięzcę. Musimy sobie przyznać jakąś nagrodę, bo trafnie wytypowaliśmy, że to właśnie zawodnik Team Sky dojedzie do Paryża na czele klasyfikacji generalnej. No dobra, przyznamy się, że nasz strzał nie był do końca celny, bo – jak chyba wszyscy – typowaliśmy, że to Chris Froome, finalnie dopuszczony do udziału (choć przez jeden dzień był objęty zakazem startu) w Tour de France, po raz kolejny zostawi w tyle konkurencję. Okazało się, że tym razem w tyle został i on, a rolę lidera brytyjskiej ekipy przejął Geraint Thomas. I udźwignął, bezapelacyjnie. Do samego końca. Rozstrzygnięcie zaskakujące, bo gdy szukaliśmy Froome’owi rywala, nie pomyśleliśmy o tym, że taki może czaić się w zespole Chrisa. Cóż, kolega kolegowi wilkiem.

Po drugie: innego zwycięzcę. Klasyfikacji górskiej. Nie był nim, niestety, Rafał Majka, ale gdy zerkaliśmy na to, co wyczyniał Julian Alaphilippe na trasie wyścigu, to… nie mamy nic przeciwko, by cieszył się z koszulki w czerwone kropki. Raz ostatnie dziesięć kilometrów przejeżdżał, śmiejąc się do siebie, raz ukradł diabłu widły trójząb, jeszcze w innym wypadku nie był w stanie uwierzyć, że wygrał etap. Ot, gość, któremu jazda w wyścigu sprawiała radość i który swoją jazdą sprawiał radość nam. A o to też przecież chodzi.

Po trzecie: wspomniany trzy zdania temu etap. Bo nigdy nie spodziewalibyśmy się, że na trasie któregokolwiek z wielkich tourów kolarze dostaną… gazem. Nigdy też nie myśleliśmy, że wyścig zostanie przerwany z powodu strajku innego niż strajk kolarzy. Że to możliwe udowodnili nam francuscy rolnicy, którzy zablokowali trasę i peleton musiał wyhamować. Policjanci przybyli na miejsce wyciągnęli gaz i wycelowali w strajkujących. Inne plany miał jednak wiatr, który postanowił nieco pomęczyć zawodników. Na szczęście wszystko zakończyło się szczęśliwie i kolarze pojechali dalej. Co do reszty: nie pochwalamy ani rolników, ani policjantów, ani wiatru.

Po czwarte: bruki. Etap, na którym się znalazły, umiejscowiony został idealnie, bo na koniec… początku. Innymi słowy: tuż przed górami, od których oddzielony był jedynie dniem przerwy. Organizatorzy Tour de France widocznie zachwycili się wyścigiem Paryż-Roubaix i postanowili wysłać kolarzy po raz drugi w sezonie w tamte okolice. Skończyło się to bardzo widowiskowo, ale i niebezpiecznie. To ten etap, gdy Rafał Majka dosłownie sięgnął bruku (spójrzcie tylko na zdjęcie niżej), ale dojechał do mety wraz z główną grupą. Oglądało się to niesamowicie, ale nie jesteśmy pewni czy chcielibyśmy, żeby za rok znów wysłano tam peleton.

Po piąte: Rafał i spółka. Skoro już go wywołaliśmy, to warto coś napisać. Tour de France zakończy się, niestety, bez sukcesów Polaków. Tomek Marczyński, debiutujący zresztą w Wielkiej Pętli, próbował łapać się w ucieczki, ale nie wyszło i swojej obecności nie udało mu się specjalnie zaznaczyć. Maciej Bodnar swojej szansy upatrywał – jak przed rokiem – na czasówce. Tym razem jednak pojechał zdecydowanie zbyt wolno, a po drodze zapłacił jeszcze za błąd… i to nie swój. Na trasie został po prostu źle poprowadzony przez motocykl, a na mecie wyraził swoją opinię na ten temat, gdy uderzył mocno w kierownicę. Choć podejrzewamy, że wolałby uderzyć coś kogoś innego. Paweł Poljański? Robił po prostu swoje i wywiązywał się z przydzielonych mu zadań.

Na więcej liczyliśmy z pewnością ze strony Rafała – miała być walka o pierwszą piątkę, skończyło się rozczarowaniem. Gdy przyszły góry, Majka nie dojechał. W przenośni i dosłownie, bo kończył etapy z dala od grona najlepszych. Skradł jednak nasze serca, kiedy, już bez szans na zaistnienie w generalce, walczył o każdy górski etap. Nie wygrał żadnego, ale gratulujemy postawy. Fenomenalnie spisywał się za to Michał Kwiatkowski, obarczony rolą głównego pomocnika Froome’a i Thomasa. Często to on dyktował tempo peletonu, ciągnął grupę Sky i jej liderów przez wiele etapów, a na koniec był najlepszy na czasówce spośród zwykłych ludzi*. Przed nim byli tylko ci, którzy stanęli na podium klasyfikacji generalnej. Nie jesteśmy tylko pewni, czy Sky to wciąż dobrze miejsce dla „Kwiato”. Bo ten gość ma potencjał na walkę o najwyższe cele, a jeżdżąc w zespole z takimi gwiazdami może być trudno się przebić.

*choć chyba powinniśmy napisać: „ludzi, którzy nie walczyli o wygraną w wyścigu”. Bo Michał ewidentnie zwykłym człowiekiem nie jest.

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (10)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jakub87

A mnie zastanawia to co się stało na 20 etapie (czasówka), gdy Dumoulin wjechał na metę. Jego czas okazał się gorszy od Froome’a o 1.5 sekundy a po chwili zweryfikowano to, że jednak wygrał. Oglądam dużo kolarstwa i pierwszy raz byłem świadkiem takich rzeczy….Skad sie wzięła ta rożnica 3 sekund po wyściugu na korzysc Dumoulin’a?

emperor

Jeśli Sky doprowadza do zwycięstwa właśnie trzeciego brytyjskiego kolarza w ostatniej dekadzie (każdego z nietypowa drogą na szczyt) to albo są to geniusze albo…

Lelumpolelum

Albo tradycyjne jojczenie. Jak wygrywał Contador czy inne południowce, to było cacy, teraz ciągły płacz o Sky i Brytoli. Najwięcej problemów mają kibice z Polski i Francji z tego co widzę jakoś Hiszpanie, Włosi czy Belgowie bardziej wyluzowani.

emperor

Contador przed aferą „foliową” czy co to było (kurczakową?) też jeździł na „podejrzanym poziomie”, po jeździł już „tylko” jak człowiek, więc może był czysty. Andy Schleck w ogóle zniknął po aferze swego brata, a zwycięstwo w 2010 ma jedynie po dyskwalifikacji… Contadora.

Od 2012 mamy erę Sky (żeby nie było, Cadel Evans i NIbali też nie musieli być czyści, odpowiednio w 2011 i 2014). Wiggins przeszedł z toru i wygrał bardzo szybko (choć Froom prawdopodobnie był już wtedy mocniejszy), teraz po dłuższej jeździe na szosie wygrywa drugi torowiec. Froome to jest w ogóle robot, jeździ jak Armstrong w „najlepszych czasach” i oczywiście to kwestia tego, ze jest białym Kenijczykiem z płaskowyżu?

Lelumpolelum

Afera „bydlęca” lub „wołowa”, Alberto twierdził, że clenbuterol wziął się w jego organizmie po zjedzeniu wołowiny. Polskim kibicom to nie przeszkadzało, no bo to wspaniały Alberto. Po dyskwalifikacji już nie jeździł aż tak dobrze, ale Vueltę i Giro nie wygrał na piękne oczy, nadal był świetny. Czy Froome jeździ jak Armstrong, to jest sprawa dyskusyjna, bo już różne opinie czytałem. Oczywiście ci co go nie lubią wierzą we wszystkie te doniesienia, że kręci tyle watów co Amerykanin, że na Mont Ventoux wjechał z taką mocą jak on, ale inne znów pokazują, że to jednak są niższe wartości. Inaczej też wyglądają. Armstrong był niższy, cięższy, wyglądał jak „klasykowiec”, a Froome to typowy suchoklates-góral lżejszy o jakieś 6 kg. Nie twierdzę, że Sky i Froome są niepokalani, uczciwi do szpiku kości, kombinują, jadą po bandzie, wykorzystują różne furtki, które są w systemie antydopingowym, np. leki na astmę. Jak się okaże, że walą EPO, robią jakieś transfuzje, to dopiero będzie afera. Niewykluczone, że tak się stanie za jakiś czas. Podejrzane zwycięstwa to jeszcze Cobo na Vuelcie w 2011 i Horner też na Vuelcie w 2013. Wygrali i przepadli, no Horner już był stary jak świat, ale Cobo?

zuy_pan

A kto by dziś brał EPO, skoro:
1. Prawdopodobnie nie działa jako środek dopingujący (w badaniach ma skuteczność nieodróżnialną od placebo)
2. Jest łatwo wykrywalny, bo znany.

Lelumpolelum

A z tym niedziałaniem EPO to już pewnik? Też mi się coś obiło o uszy, ale wtedy badania były dopiero w toku czy coś takiego. Byłoby śmiesznie gdyby się okazało, że to tylko placebo, no ale efekt placebo potrafi być potężny.

Rogal

rozumiem ze czasowka to sukces skay a 2014 to sukcesy majki ?

myzzterius

„kolega kolegowi wilkiem”, serio?

wpDiscuz

INNE SPORTY

Tyson Fury boxing sparring session in Manchester, United Kingdom

Featuring: Tyson Fury
Where: MANCHESTER, United Kingdom
When: 06 Jun 2018
Credit: WENN.com

*****No UK Tabloids & Tabloid Websites*****
FOT. WENN/NEWSPIX.PL
POLAND ONLY!
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
18 sierpnia, 23:33