Frankowski pływał szybko, ale dość chaotycznym kraulem
Weszło

Frankowski pływał szybko, ale dość chaotycznym kraulem

Nie oszukujmy się – mecz Jagiellonii z Rio Ave w pierwszej połowie przypominał parodię piłki nożnej. Jakiś grubymi nićmi szyty skecz Monty Pythona. Ale to był po prostu psikus natury. Nad Białymstokiem przeszła taka ulewa, że brakowało tylko, aby na boisku pojawił się Gene Kelly i zaczął wywijać piruety z gustowną, czarną parasolką. Czy można Jagiellonię winić, że skorzystała z takich okoliczności przyrody? Jasne, że nie. Przemysław Frankowski idealnie się w te warunki wstrzelił ze swoją szybkością, wielokrotnie objeżdżając spowolnionych rywali.

Czy jest tu jednak pole do zachwytu? Również nie.

„Portugalczyka będą chować, to i niebo płacze” – rzekłby Andrzej Kmicic. Rywale zdecydowanie mocniej odczuli trudności, jakie wynikają z gry w piłkę, brodząc po kostki w grząskim bajorze, na dodatek bez gumofilców. Ich meczowa strategia opierała się na kombinacyjnej grze po ziemi, szybkiej klepce w drugiej linii. Trudno coś takiego wykonać, kiedy futbolówka co i rusz wyhamowuje gwałtownie w kałuży. Wymowna była scena, gdy Marian Kelemen po jednej z interwencji musiał wyżymać swoje rękawice.

W dużej mierze za sprawą Przemysława Frankowskiego, Jaga w bajorku radziła sobie lepiej. To on dał szansę obrońcy rywali na wykonanie tej komicznej obcinki, która zaowocowała jedyną, zwycięską bramką dla Jagi. Po prostu, jak na klepisku pod blokiem – wziął piłkę, przejechał z nią parę ładnych metrów i wypuścił w bój rozpędzonego Machaja. Geniusz tkwi w prostocie.

Frankowski początkowo poczuł się na boisku jak… ryba w wodzie. Na tle kolegów i tonących przeciwników najlepiej było widać, jaki dynamit ma w nogach. Na pierwszych trzech metrach wyglądał niczym rekin wśród wielorybów. Nieuchwytny. Trzeba napisać wprost: momentami po prostu brakowało mu wsparcia. Przyjmował piłkę na połowie przeciwnika, utrzymywał się przy niej, co było podwójnie trudne pośród białostockich kałuż. Ale zanim koledzy nadążyli za jego akcją, trzeba już było wycofać futbolówkę.

Czego dzisiaj u Frankowskiego brakowało? Cóż… Umiejętności. Asystę można mu oczywiście zaliczyć, choć raczej było to zagranie z kategorii „kluczowego podania”, bo Machajowi najbardziej zadanie ułatwił obrońca. Poza tym – Franek miał jednak na koncie za dużo niedokładności. Nawet biorąc pod uwagę warunki. Od zawodnika aspirującego do regularnych występów w reprezentacji Polski należy 0czekiwać bardziej precyzyjnych dośrodkowań i – przede wszystkich – zwycięskich pojedynków z obrońcami.

Franek raz na jakiś czas musi po prostu ograć przeciwnika dryblingiem. Kiwnąć, wytrącić z równowagi, założyć siatkę, cokolwiek. Nie może być tak, że każdą akcję wychowanek Lechii próbuje rozwiązać, bazując na niezwykłym potencjale szybkościowym. Bo wytrawnym rywalom łatwo się w tym wszystkim połapać i po jakimś czasie wygasić jego ofensywne popisy. Tak uczynili obrońcy Rio Ave.

Sama szybkość to jednak trochę mało, jeżeli Franek chciałby pograć w piłkę na naprawdę poważnym poziomie. Trudno się oprzeć wrażeniu, że gdyby nie wyjątkowość tego meczu, to na tle rywali z Rio Ave wyglądałby dość surowo pod kątem technicznym.

Co nie zmienia faktu, że ewentualna utrata Frankowskiego to będzie potężny cios w układankę Ireneusza Mamrota. Potwierdził dzisiaj, że nawet w najtrudniejszych warunkach jego możliwości biegowe są nieposkromione. Piłka odegrana do niego to inwestycja, która daje nadzieję na zysk. Ale, gdyby odmierzyć jakąś specjalną miarką, ile w tym wszystkim jest czystych umiejętności, to zdecydowanie lepiej od Frankowskiego wypadł w dzisiejszym meczu na wodzie choćby Romanczuk.

Mimo wszystko – jeżeli Frankowski jednak odejdzie, to trudno sobie wyobrazić, żeby białostoczanie zdołali w tym okienku znaleźć wartościowe zastępstwo. Tacy piłkarze na kamieniu się nie rodzą. Chyba że Ireneusz Mamrot znajdzie jakiś sposób, żeby z komiksowego uniwersum DC wyciągnąć Flasha. Bo Usaina Bolta trudno będzie namówić, żeby porzucił jamajskie plaże dla deszczowo-trawiasto-błotnistej kąpieli na stadionie w Białymstoku.

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (21)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
nieobiektywny

To niech się redaktor zdecyduje, albo rybki, albo…pipki!

kajko

Wiele debilnych tekstów na weszło w ostatnim okresie sie pojawiło, ale poziom zdebilenia redachtorów rośnie w tempie kosmicznym – zastanawiam sie dokąd może to dojść.
Parę perełek wyprodukowanych przez redakcyjnego debila – wesołka:
-„Rywale zdecydowanie mocniej odczuli trudności, jakie wynikają z gry w piłkę, brodząc po kostki w grząskim bajorze, na dodatek bez gumofilców.” – oczywiście zawodnicy Jagi taki scenariusz mieli zaplanowany i gumofilce mieli wcześniej przygotowane, więc biedni Portugalczycy już na starcie nie mieli szans
-„Ich meczowa strategia opierała się na kombinacyjnej grze po ziemi, szybkiej klepce w drugiej linii. Trudno coś takiego wykonać, kiedy futbolówka co i rusz wyhamowuje gwałtownie w kałuży.” Wiadomo zawodnicy Rio Ave to sami wirtuozi techniki którym woda przeszkadza, ale już”Franek raz na jakiś czas musi po prostu ograć przeciwnika dryblingiem. Kiwnąć, wytrącić z równowagi, założyć siatkę, cokolwiek.” Frankowi po prostu pół metra wody nie ma prawa przeszkadzać.Tak samo jak reszcie zawodników Jagi.
Czytając takie wypociny człowiek zastanawia się kto takiego „mistrza klawiatury” wpuścił do redakcji.
Nie chce mi się wyciągać kolejnych złotych myśli redakcyjnego nołnejma ale czuję gdzieś w tle zapach maści na ból dupy.

Janusz Ekspert

to chyba jakiś nowy nabytek Weszło, bo od niedawna zauważyłem, że niektóre teksty charakteryzują się jeszcze większą niż zwykle ilością błędów, powtórzeń i porównań rodem z gimnazjalnych korytarzy. Tutaj w pewnym momencie, na przestrzeni kilku zdań pseudonim „Franek” pojawia się trzy razy.

pejsbuk

Mnie wkwia otwierasz strobe weszlo widzisz artykuly schodzisz nizej te same artykuly zajmuja miejsce na 1 stronia

egzekutor_77
Pogoń Szczecin

No właśnie nie mogę się oprzeć nieuchwytnemu wrażeniu, że te weszlackie barany, z każdym kolejnym gównoartykułem starają się jak mogą zdeprecjonować dzisiejsze wyniki … tyle wczoraj było płaczu, kurwa, eurowpierdolometry wyjebie poza skalę, jesteśmy mega gównem, zaorać wszystko… a dzisiaj tak: Jaga klepnęła Portugalczyków, Lech już praktycznie w kolejnej rundzie, Górnik jak się nie obsra, to też może coś tam powalczy, a ci srają artykułami, że Burič to w zasadzie chuj, Frankowski to taki kurwa Przybecki, tylko na „F”… trochę optymizmu kurwa.. świat nie kończy się na chujowym wyniku Legii, w której awans – tak na marginesie – tez kurwa liczę, jak każdy głupi kibic naszych zajebistych pucharowiczów … a tak w ogóle, to po dzisiejszych meczach widać prawidłowość, że im lepszy rywal, tym bardziej te nasze kurwa ekstraklasowe kaleki coś tam grają… ja wiem, że istnieje spoooore prawdopodobieństwo, że za tydzień Rio Ave wpierdoli u siebie Jadze piątkę, a Lech – jak to Lech – obsra się u siebie, skończy się 0-2 i zaraz jakiś głupi chuj z forum wypomni mi ten komentarz, ale… dopóki piłka w grze… 😀

plumker

Wynik Jagiellonii i w dużym stopniu Lecha, zburzył narracje jaką weszło założyło po przegranej Legii. Cała trójka miała przegrać, a wtedy bez żadnego skrępowania i robienia kurwy z logiki weszło zaprosiłoby na pogrzeb polskiej piłki klubowej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

nieobiektywny

JB: Dawkuj sobie racjonalnie tzw. publiczne media, bo Ci wywrócą mózg na trzecią stronę.

raw

Bo kiedy nasze kaleki do bycia kalekami dołączą jeżdżenie na dupach i wiarę, że coś się da ogarnąć to okazuje się, że można coś wyszarpać. I za to zasłużone brawa. Wynik Lecha przyzwoity, Jagi bardzo dobry.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Frankowski – standardowy produkt polskiej myśli szkoleniowej. Poza walorami fizycznymi nie potrafi praktycznie nic. Co gorsza – Frankowski jest jednym z lepszych jej produktów… Fajnie, że Jagiellonia wygrała. Obawiam się niestety, że żeby zagrać w Lidze Europy potrzeba umieć grać w piłkę. Jagiellonia umie biegać, przeszkadzać, kopać piłkę… grać w nią niestety jeszcze nie.

pejsbuk

Fakt.
Na ligę starcza.

jaadam

To Frankowski w koncu gral dobrze czy zle.
Nie wiem o co chodzi redaktorowi tego artykulu.
Szybko biegal ale nie szybko,byl deszcz ale nie przeszkadzal zawodnikom Jagielloni w strzeleniu gola,mial asyste ale bylo to kluczowe podanie tylko nie takie jakies kluczowe.
Zamiast sie cieszyc to gnoic trzeba.
Tyle z tego artykulu wynika.
Dziekujemy tworcy tego artykulu.
Tak kurde trzymac,jebac Jage,Wszyscy przegrali to i oni mieli przegrac.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzycho

Ogólnie- nie wyróżniał się ponad przeciętność. Umie szybko biegać, nieźle się przystosował do bagienka na boisku, raz kopnął piłkę do przodu i jakimś cudem wyszła z tego asysta – ale to wszystko.
Trudno żeby po takim opisie mówić ze ktoś zagrał dobrze. Zagrał jak typowy klasyczny polski piłkarz. O ile o graniu w piłkę w przypadku polskiego piłkarza w ogóle można mówić.

anzorkazor

https://dokladnewynikimeczow.blogspot.com/ – Trafili ostatnio 3 kupony z kursami ponad 400 i zdjęcia tych kuponów dali na bloga! na dziś mają kupon z kursem między 200-1000! polecam ich bo typy wchodzą!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pejsbuk

Szkoda ze go nie sprzedali tam.
Nie jestem fanem tego Frankowskiego.
Może za granice go ktoś weźmie?

Habanero
Las Palmas

Bolt się w Australii testuje to moze na Jage też się skusi

zippedin

Ale jak można zrobić literówkę i zamiast ‚oczekiwać’ napisać ‚0czekiwać’? 😀

pejsbuk

Nie wiem.
Ale przy odpowiednich warunkach pogodowych można pewnie i się zesrac.

StanLevy

Beznadziejny jest ten Frankowski i nie umie grać w piłkę. Perełka naszej piłki, a nie umywa się do Litwina Novikovasa.

wpDiscuz

INNE SPORTY