Gruby nie zrozumie chudego. Radović porównuje grę w Wiśle i Legii…
Weszło

Gruby nie zrozumie chudego. Radović porównuje grę w Wiśle i Legii…

Ech, łudziliśmy się, że dwubramkowa porażka z zespołem, w którym grają były rezerwowy Górnika Zabrze i były rezerwowy Zagłębia Lubin po golach byłego rezerwowego Górnika i byłego rezerwowego Zagłębia to już dzisiejszy szczyt. Ale niestety – po tej wielopoziomowej kompromitacji Legii Warszawa jej piłkarze i sztab wyszli przed oblicza dziennikarzy i zrobili to, co w ostatnich tygodniach wychodzi im najlepiej – pokazali, że żyją na jakiejś innej planecie, w dodatku nie stronią tam od używek wpływających na percepcję.

Chcielibyśmy to wytłumaczyć jakoś logicznie, ale nie potrafimy. Miroslav Radović wychodzi tuż po kompromitacji ze Spartakiem Trnava przed kamery i wypala…

W meczu, w którym w podstawowej jedenastce wyszło DWÓCH nowych zawodników, w dodatku w sytuacji, gdy jeden z nich to NAJLEPSZY STRZELEC LIGI i niekwestionowana gwiazda, która niedawno przy Łazienkowskiej robiła sobie z legionistów jaja, Radović doszukał się winy zmian oraz właśnie tych dwóch zawodników.

Szukamy odpowiedniej analogii. Czy to trochę tak, jakby Cuadrado narzekał właśnie na transfer Cristiano Ronaldo po wcześniejszej porażce Juventusu z Foggią?

Generalnie nieco puszysty gość, na którego nie da się w tym sezonie patrzeć, twierdzi, że gra w Wiśle Kraków i natrzaskanie tam fury bramek to zupełnie coś innego, niż granie w Legii Warszawa, która w ubiegłym sezonie przegrała 11 z 37 meczów? Że jeden z niewielu, którzy coś tam z przodu aktualnie ogarniają, jest głównym winowajcą tej żenady, którą Legia zafundowała ze Spartakiem? Że jeden z najważniejszych transferów w tej lidze od czasu wyjęcia z Lecha Hamalainena był przeprowadzony pochopnie?

W czym niby w Legii jest inaczej niż w Wiśle? Że dogrywa ci Sebastian Szymański a nie Rafał Boguski? Czy w tym, że dostajesz pensję na czas i z jednym zerem więcej?

Radović po rozrzuceniu przez siebie i wszystkich kolegów sterty nawozu na samym środku boiska, zszedł z murawy i rozprowadził łajno po wszystkich gabinetach klubowych, od pokoju trenerów, przez ten zajmowany przez dyrektora sportowego, aż po prezesa, który przecież transferem Carlitosa pokazał całej lidze swoją moc. Serb w kilkadziesiąt sekund postawił znak zapytania przy robocie sztabu ludzi, którzy pracowali nad wzmocnieniem klubu od zdobycia przez Legię mistrzostwa, co zresztą – logicznie patrząc na potencjał Legii i zawodników, którzy do niej przyszli – przynajmniej w teorii udało się zrobić. Później – chyba tak dla złagodzenia przekazu – dodał coś o tym, że potrzeba czasu i nowi dostaną odpowiednie wsparcie, ale nie zmienia to faktu, że całość ciągle brzmi kuriozalnie i groteskowo.

Radović – przypomnijmy, 34-latek z brzuszkiem – zaatakował króla strzelców, kolegę z szatni. Radović – przypomnijmy jeszcze raz, 34-latek z brzuszkiem – zaatakował dwóch rywali do miejsca w składzie, z którymi przegrał rywalizację, a gdy dostał okazję zaprezentowania swoich niewiarygodnych umiejętności, zagrał równie żenująco jak oni.

Aha, na pytanie, czy w rewanżu Legię poprowadzi Dean Klafurić odburknął, że trudno powiedzieć.

Według Rado najlepiej jakby Legię prowadził Rado, a ustalanie składu rozpoczynał od kapitana Rado i kuferka z pożywieniem dla Rado.

Fot.FotoPyK