Warszawa na razie raczej nie zakocha się w Carlitosie
Weszło

Warszawa na razie raczej nie zakocha się w Carlitosie

Carlitos w pierwszym składzie Legii Warszawa? Na ten widok kibice stołecznego klubu czekali z wyraźnym zniecierpliwieniem. W końcu do tej pory w kontekście Hiszpana mówiło się głównie o nadrabianiu braków i szlifowaniu formy fizycznej, więc jego obecność w wyjściowym składzie na mecze ze Spartakiem Trnava, mogła sugerować, że wreszcie wszystko jest z nim porządku. Jak się jednak okazało, w porządku nie jest i ciężko stwierdzić, kiedy tak naprawdę będzie. 

W pierwszej połowie rywalizacji spotkania przypominał raczej piłkarza, którego zapamiętaliśmy z jego najsłabszych meczów jeszcze w barwach krakowskiej Wisły, choć na tle reszty i tak odrobinę się wyróżniał. Szału oczywiście nie było, ale spośród wszystkich legionistów, których mieliśmy nieprzyjemność oglądać na boisku, to właśnie Hiszpan przynajmniej zdradzał chęć do gry. Być może wynikało to z jego stylu – w końcu Carlitos już nie raz, nie dwa udowodnił, że uwielbia być w centrum wydarzeń, być może z tego, że pierwszy raz wystąpił w podstawowym składzie Legii i po prostu chciał się pokazać. Inna sprawa, że efekt jego poczynań był po prostu żaden.

Z pierwszej części meczu zapamiętamy przede wszystkim prostopadłe zagranie Carlitosa do Cafu, który jednak w momencie podania znajdował się na spalony, zablokowany strzał Hiszpana z pola karnego w 43. minucie i liczne próby dryblingów, które przynosiły różny skutek. W tym ostatnim aspekcie mieliśmy małe deja vu, bo momentami wydawało nam się, że znów patrzymy na Wisłę Kraków z poprzedniego sezonu. Kolor koszulek co prawda się nie zgadzał, ale cała reszta? Apatyczna postawa prawie całego zespołu i osamotniony Carlitos, próbujący różnych sztuczek, by zajść rywalowi za skórę. Zabraknąć nie mogło też taktyki, nad którą swego czasu mozolnie pracował Kiko Ramirez i którą świat poznał pod kryptonimem „laga na Carlitosa”.

Po przerwie hiszpański napastnik nadal starał się brać udział w każdym ofensywnym wypadzie Legii (akcjami tych podrygów nie nazwiemy). Wprawdzie początek był w jego wykonaniu dość niemrawe, ale od 49. minuty i celnego strzału z rzutu wolnego, Carlitos znów zaczął korzystać z resztek zeszłosezonowego wigoru. W 62. minucie, stojąc plecami do bramki Chudego, całkiem ładnie przyjął piłkę zagraną z prawej strony boiska, ale strzał, który oddał chwilę później, pozostawiał wiele do życzenia. Dziesięć minut później Hiszpan popisał się jeszcze dryblingiem w polu karnym Spartaka, mijając dwóch rywali, ale Kante nie poradził sobie z mocno wstrzeloną piłką.

Jakie wnioski można wyciągnąć z dzisiejszego występu Carlitosa? Po pierwsze, każdy, kto myślał, że władzom warszawskiego klubu uda się wyciąć napastnika ze składu Wisły i po prostu wkleić go do składu Legii, z pewnością przeżył dziś spory zawód. Hiszpan ewidentnie nie jest gościem, który z miejsca może zostać koniem pociągowym. Po drugie, Carlitos nadal jest daleki od optymalnej dyspozycji fizycznej. Było to widoczne zwłaszcza w fazie sprintu oraz przy dryblingach, w których wyglądał ociężale, a nogami przebierał mniej żwawiej niż zazwyczaj. Po trzecie, na razie nowy napastnik Legii ewidentnie nie rozumie się z kolegami z zespołu. O ile w Wiśle między nim a Brlekiem, Imazem czy nawet Wojtkowskim czuć było boiskową chemię, to w Legii podobnych powiązań aktualnie nie widać. Za dowód niech posłuży sytuacja z 85. minuty, gdy napastnik przepuścił piłkę do – jak mu się wydawało – ustawionego szerzej Radovicia, który wówczas człapał już w zupełnie innej części boiska. I wreszcie po czwarte, Carlitos ustawiony głównie tyłem do bramki, to pomysł, który nie wygląda najlepiej. Boris Godal, który, jak wiemy, żadnym orłem przecież nie jest, z tak grającym Hiszpanem radził sobie bez większych problemów.

Podsumowując, debiut Carlitosa w wyjściowym składzie Legii wypadł po prostu słabo. Postawimy nawet, że Legia przegra jeszcze nie jeden mecz, zanim uda mu się dojść do optymalnej dyspozycji. Najbliżsi rywale „Wojskowych” na myśl o rywalizacji z Hiszpanem nie mają się więc czego obawiać.

KOMENTARZE (13)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KatalonskiPIES

A o czym chcialbys czytac w dniu wpierdolu mistrza Polski europejskich pucharach ty tępy dzbanie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wróżka Weszława

Ja nie rozumiem dlaczego rozpoczął przygotowania do sezonu później niż reszta, skoro zakończył poprzedni sezon dokładnie w tym samym dniu.
Tzn. wiem czemu tak było, „ja nie będę zaczynał przygotowań z Wisłą bo przecież lada dzień odejdę!”, znam więc powód, ale takiego zachowania zwyczajnie nie rozumiem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Futbol na peryferiach

Sądzę, że Carlitos bardziej dba o fryzurę niż o formę boiskową…

pep

Nie sądzę, że nagle zapomniał jak się w piłkę gra. I to przez kilka miesięcy. Raczej to wkład trenera Legii w grę klubu..

LOBO

Przecież się zatruł, kibice zrozumieją.

victorybetpoland

https://dokladnewynikimeczow.blogspot.com/ – Ostatnio trafili 2 kupony z kursami ponad 200 i zdjęcia tych kuponów już dali na bloga! na dziś mają kolejny kupon z kursem 200-1000 polecam ich !

kajko

Do Carlitosa, od początku czułem dużą sympatię, patrząc na jego grę w Wiśle można było gościa polubić.
Po jego przejściu do Legii i wywiadach w których opowiadał o uczuciach względem nowego pracodawcy, ocena zmieniała się w kierunku śmieszności..
Patrząc na Carlitosa i nadzieje z nim wiązane, mam przed oczami innego króla strzelców – Roberta Demjana – gość po jednym dobrym sezonie ( 14 goli w 28 meczach) sądził że e-klapa jest dla niego zbyt mała. Skończyło się na holenderskiej Ersteklasse i 2 golach w sezonie a potem ogonek podkulony, powrót na stare śmieci i jedyne co pozostało to wspominanie dawnych dobrych czasów.
Nie życzę Carlitosowi tego samego, ale gdyby był tak dobry jak o nim niektórzy piszą (i chyba sam się tak ocenia ), to nie grałby w tej kartoflanej lidze a kopałby choćby w drugiej lidze hiszpańskiej.
Wypada poczekać, czas pokaże, oby weryfikacja wypadła pozytywnie.

wpDiscuz