Prezesie klubu Ekstraklasy – bierz przykład z Sosnowca
Weszło

Prezesie klubu Ekstraklasy – bierz przykład z Sosnowca

Gdybyśmy za każde użycie słowa „przepłacony” w stosunku do piłkarza Ekstraklasy otrzymywali złotówkę – pewnie i tak nie zarabialibyśmy tyle, co gwiazdy tej jakże atrakcyjnej ligi. Patrzymy sobie w cyferki na kontraktach zawodników, potem na boisko, potem na kontrakty i widzimy, że cała liga dosłownie pali w piecach pieniędzmi, które bezpowrotnie giną w portfelach słabiutkich sportowców. Dlatego fotkę, która dzisiaj robi furorę na piłkarskim Twitterze traktujemy jako wzorzec, który powinien zostać skopiowany w całości we wszystkich pozostałych klubach ligi. 

Otóż jesteś piłkarzem/menedżerem/trenerem. Wbijasz się do gabinetu w Sosnowcu negocjować swój kontrakt. Zanim jeszcze powiesz „za mało”, albo „a co z premiami” – twoim oczom ukazuje się to. TO.

Tak, to pokój, w którym negocjuje się wszystkie kwoty. Tak, na ścianie jest napis: „Nie mogę dać wiele Ci. Przykro mi”.

Proste. Jasne. Wyraziste. Wymowne.

Piękne. Być może takie hasło w gabinecie powinno być wymuszone podręcznikiem licencyjnym.