Adam prosił tylko, żebym nie zmieniał mu pozycji
Weszło

Adam prosił tylko, żebym nie zmieniał mu pozycji

Dariusz Dźwigała stoi przed pasjonującym, ale trudnym wyzywaniem – musi wejść w buty Jerzego Brzęczka i kontynuować dobrą passę Wisły Płock, to raz. Dwa – przejąć zespół, w którym gra jego syn. Nowy szkoleniowiec „Nafciarzy” jest jednak pewny siebie, czego dał wyraz w rozmowie z Wojtkiem Pielą i Sebastianem Wachem na antenie WeszłoFM. – Teraz czeka mnie cotygodniowy stres, ale jest to wkalkulowane w życie trenera. Jestem pewien swojej wiedzy i umiejętności – spuentował Dźwigała ten naprawdę interesujący wywiad.

Czym pan ujął działaczy z Płocka?

Kiedy trener Brzęczek był już po rozmowach w Polskim Związku Piłki Nożnej, dostałem telefon z Płocka. Dzień przed oficjalnym ogłoszeniem nominacji Jurka. Nie wierzyłem w tę ofertę, aż poprosiłem dyrektora sportowego, Łukasza Masłowskiego żeby powtórzył tę propozycję. Dla mnie to był lekki szok, choć nie ukrywam, że bardzo przyjemne uczucie.

Trudno było rozstać się z młodzieżówką?

Trudna decyzja, bo jestem człowiekiem, który bardzo się przywiązuje do swojego miejsca pracy. W związku czułem się dobrze, świetnie mi się pracowało z młodzieżą, widziałem u nich postępy. Przede wszystkim musiałem porozmawiać z Piotrem Burlikowskim, poinformować go o wszystkim. On wolałby, żebym jednak został, moja praca odpowiadała działaczom PZPN-u. Nie ukrywam, że to była dla mnie ciężka decyzja i nieprzespane noce. Ostatecznie postanowiłem przyjąć ofertę z Płocka, bo to też oznacza dla mnie rozwój sportowy. Nigdy nie byłem samodzielnym trenerem na poziomie ekstraklasy. Moja decyzja była spowodowana też tym, że obejmuję bardzo dobry zespół, w którym grają zawodnicy odpowiadający mojej wizji futbolu.

Można powiedzieć, że nastąpiła wymiana na linii PZPN – Wisła Płock.

Chciałbym też za pośrednictwem waszej stacji podziękować wszystkim byłym współpracownikom ze związku, ale też działaczom Wisły, że mi zaufali. Myślę, że miała na to wpływ moja wizja zespołu. Według mojej oceny, mam bardzo zbliżone myślenie o piłce do nowego selekcjonera reprezentacji.

Na pewno przyda się też pańskie piłkarskie doświadczenie, zebrane na boiskach ekstraklasy.

Zdecydowanie. Gdziekolwiek pracowałem, nie miałem żadnych problemów z komunikacją i mówią to też z pozycji trenera. Czuję szatnię od środka i wiem, czego zawodnicy ode mnie oczekują. Wiem jak to było, kiedy miałem trenera, który na mnie nie stawiał. I wiem też, jak grałem dla trenera „tatusia”. Jak rosłem pod wodzą tego drugiego. Rozumiem te zależności, czuję piłkarzy. Wiem, że Jurek wysoko zawiesił mi poprzeczkę, ale ten zespół piątego miejsca nie zdobył przez przypadek, jest tutaj dużo potencjału.

Kiedy miał pan tak zwanego trenera „tatusia”, to rósł pan w górę jako zawodnik. Tymczasem w Płocku będzie pan dosłownie tatą jednego ze swoich piłkarzy.

Adam był załamany, kiedy się dowiedział, że odchodzi trener Brzęczek. Za jego kadencji wywalczył sobie pozycję w zespole, grał we wszystkich meczach rundy rewanżowej. Był w szoku. O mojej nominacji dowiedział się dopiero z oficjalnego komunikatu, bo ja mu o wcześniejszych rozmowach nic nie mówiłem. Zapytałem o jego przemyślenia. Niestety – nasze środowisko takie jest, że ludzie będą szukali podtekstów. Ja się też syna nie wyprę. To dobry piłkarz. Jednak moim synem będzie w domu, a na treningu jednym z zawodników. Powiedziałem mu to. Prosił mnie tylko o jedno: „tato, nie zmieniaj mi pozycji!”.

Trener Brzęczek wreszcie znalazł dla Adama właściwe miejsce na boisku.

Ja go, kiedy był dzieckiem, kreowałem na ofensywnego piłkarza. Wiem, że ma dużo takich inklinacji, jest kreatywny. Ale w ekstraklasie zaistniał jako środkowy obrońca, na tej pozycji sobie wywalczył miejsce, więc trudno teraz, żebym na siłę zmieniał jego psychikę. Niech się doskonali jako stoper. Jeżeli będzie grał na tym poziomie, co do tej pory, to będzie miał szanse na pierwszy skład. Wiem, że to jest olbrzymi potencjał piłkarski. Szkoda, że w ostatnich latach tak mało grał, był rzucany po różnych pozycjach, brakowało mu stabilizacji. A to jest też taka osobowość, co chyba odziedziczył po mnie, że potrzebuje właśnie trenera „tatusia”. Ja go znam od dziecka, wiem jak jego potencjał wydobyć.

Wspominał pan o swojej wizji, którą przedstawiał działaczom z Płocka. Jaka to jest wizja i jakie są możliwości, żeby ją realizować we współpracy choćby z dyrektorem Masłowskim?

Na pewno nie będę robił rewolucji. Moje spojrzenie na piłkę jest bardzo podobne do spojrzenia Jurka. Sam nie ukrywam, że w pewnym momencie miałem dosyć pracy w klubach. Gdzie nie poszedłem, to po trzech, czterech miesiącach zostawałem zwolniony. To mnie zraziło, a praca z dziećmi sprawiała ogromną satysfakcję. Ale dyrektor i prezes Wisły są cierpliwymi ludźmi. Czułem w rozmowie z nimi, że moja praca będzie długofalowa.

To chyba idealne warunki dla trenera.

Tak powinien funkcjonować każdy klub. Mieć dyrektora sportowego, który odpowiada za wizję. Nie wyjdzie z Dźwigałą? Szukamy kogoś innego, ale o podobnym profilu. A nie tak, że przychodzi jeden trener, który chce grać ofensywnie. Nie ma wyniku? Przychodzi kolejny, z całkiem innym pomysłem na drużynę, co prowadzi do wymiany piłkarzy. Nie ma powtarzalności.

Pana drużyny zawsze chciały, jak to się mówi, „grać w piłkę”. Do rozpoczęcia sezonu zostało bardzo mało czasu. Na czym się pan teraz będzie skupiał? Przygotowaniu mentalnym?

Dokładnie tak. Będę rozmawiać z piłkarzami, żeby zamknęli rozdział trenera Brzęczka, z którym osiągnęli naprawdę dobry wynik. Powtórzę – nie będę tu za wiele zmieniał. Moim zadaniem jest teraz to, żeby jak najszybciej dotrzeć do zawodników, przekonać ich do wzajemnych relacji. To, że piłkarze Wisły potrafią grać w piłkę – jestem przekonany. Na pewno będziemy cały czas zwracali uwagę na grę defensywną. To jest klucz do dobrych wyników, co pokazały choćby mistrzostwa świata. Każdy zawodnik będzie musiał sobie wkładać w głowę, żeby świetnie się organizować także po stracie piłki.

Jak to teraz wygląda – już pan się spotkał z drużyną? Jest pan na bieżąco z sytuacją w klubie, czy trzeba było nadrabiać zaległości?

Zawodnicy po ciężkim okresie przygotowawczym mieli grę kontrolną ze Stomilem, teraz dostali dwa dni wolnego. Dzisiaj mamy pierwszy trening o siedemnastej, wcześnie jeszcze spotkam się z kibicami i sztabem. Odprawa jest przewidziana na godzinę szesnastą i wtedy będzie mój pierwszy kontakt z samymi zawodnikami. Z racji tego, że gra tam mój syn, to śledziłem wszystko na bieżąco. Byłem na wielu meczach, znam ten zespół od środka. Dużo rozmawiałem z Adamem o tym, jak on się czuje od strony fizycznej czy psychicznej. To mi na pewno ułatwi wejście do szatni, mam sporą wiedzę o zawodnikach. Widziałem się też z Jurkiem, dał mi sporo wskazówek.

Kilku zawodników do Płocka już przyszło, ale czy ma pan też jakieś swoje pomysły na kolejne wzmocnienia?

Kadra w tej chwili jest naprawdę wyrównana. Na każdej pozycji będę miał do dyspozycji dwóch równorzędnych zawodników. Z pewnością trudno będzie zastąpić takiego zawodnika, jakim był Jose Kante. Z kim nie rozmawiałem, to zawsze mówiłem, że to jeden z najlepszych zawodników ekstraklasy. Lubię takich piłkarzy – brał na siebie ciężar gry, dużo dawał Wiśle Płock. Klub stracił też dwóch szybkościowców, Recę i Michalaka. Wiemy przecież, jak ważna jest szybkość w dzisiejszej piłce. Ale przyszło kilku ciekawych zawodników w zastępstwie. Między innymi Carlitos.

Niestety – nie „ten” Carlitos.

Nasz Carlitos też ma olbrzymi potencjał, zwłaszcza w grze jeden na jednego. Niewiele jest tego typu indywidualności.

Celem zespołu na pewno jest jednak awans do górnej ósemki.

Nie chcę nakładać ciśnienia ani na siebie, ani tym bardziej na zawodników. Choć wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Naszym celem jest grać ofensywnie, żeby ściągnąć kibiców na stadion. Jednak przede wszystkim – grać skutecznie. Bo co z tego, że zagramy ładnie, jeżeli nie będziemy zdobywać punktów? Do tego będzie nam potrzeba poprawiona reakcja po stracie piłki. Mundial pokazał, że zespoły, które starały się długo utrzymywać przy piłce, ale miały problemy z organizacją, traciły mnóstwo bramek po kontratakach i stałych fragmentach gry.

Mówiliśmy o pana piłkarskiej karierze. Doświadczenie ogromne, ale trenersko dopiero pan zaczyna. Co pan odpowie kibicom rozczarowanym, że trafia do Płocka szkoleniowiec, który dopiero będzie się uczył fachu?

Kibice nie mają się czego obawiać. Znam się na piłce, znam się na piłkarzach. Ktoś może mi zarzucić, że tu odszedłem po trzech miesiącach, tam po czterech. Ale w klubach, w których do tej pory pracowałem, miałem bardzo mało czasu, a do wymiany był praktycznie cały zespół. Myślę, że żaden trener na świecie przez cztery miesiące nie zmieni filozofii drużyny. Taki jestem – chcę ładnego grania w piłkę. Samym przeszkadzaniem przeciwnikowi nie zbliżymy się do poziomu Europy. Jeżeli będziemy patrzeć tylko i wyłącznie przez pryzmat wyniku, żaden polski zespół nie zrobi kroku do przodu. Mogę podać przykład trenera Mamrota, którego doskonale znam z I ligi. Wiem, jak jego zespoły grają. Okazało się, że grając ładnie w piłkę można zdobyć wicemistrzostwo Polski i to w pierwszym sezonie pracy w klubie.

Czy ma pan taką pewność po rozmowach z dyrektorem Masłowskim, że zaufanie do pana wizji utrzyma się, jeżeli początek pracy będzie bez zadowalających wyników?

Jestem przekonany, że Wisła potrafi wytrzymać trudne momenty. Kiedy mnie zwalniano z Podbeskidzia, trener Brosz i jego Górnik Zabrze byli w tabeli I ligi niżej ode mnie. Potem złapali serię i zdołali awansować do ekstraklasy. Dzisiaj są w europejskich pucharach. Tam presję wytrzymano. Oczywiście nie mam do nikogo z Arki czy Podbeskidzia pretensji. Wynikowo mi tam nie wyszło, ale dostaję sygnały, że zostawiłem tam dobre wrażenie. W każdym klubie potrafiłem wyciągnąć anonimowych zawodników z rezerw i drużyn juniorskich. Dzisiaj mam z tego satysfakcję. Choćby przykład Igora Sapały. Nie łapał się w IV lidze, ale ja go znałem od dziecka, bo występował z moim synem w Polonii Warszawa. Od razu wziąłem go do Ząbek, co zaawansowało transferem do ekstraklasy.

To już historia. Teraz chcę potwierdzić swoją wartość w Wiśle. Tutaj zespół jest już gotowy. Kiedy z Dolcanem Ząbki mieliśmy szansę powalczyć o awans, była podobna sytuacja – również tylko drobne retusze, zamiast rewolucji kadrowej. Tam udowodniłem, że jednak nie jestem słabym trenerem. Ale nie chcę się przechwalać. Mam zamiar przemówić wynikami na boisku.

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (29)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Dariusz Dźwigała, 268 spotkań w ekstraklasie, piękna kariera, reprezentant takich zespołów jak Pogoń Szczecin, Star Otwock czy Hetman Zamość. Zapisał się nawet na piłkarskich kartach za granicą grając u naszych serdecznych żydowskich przyjaciół z Hapoelu

Kristof.

Niestety Panie trenerze,ale warsztat to ma Pan slaby.Nie liczac warsztatu samochodowego ktory jest o wiele bardziej funkcjonalny od Pana umiejetnosci.Dla Pana max to 2 liga na Grenlandii lub Antarktydzie.Jedynie co fajne to miasto Plock.Bedzie Pan mogl odwiedzic restauracje o nazwie Akapit gdzie serwuja niesamowite drinki.Jedzenie tam niestety taki sobie.A wiadomo,jak sie wypije to trzeba by cos wpierdolic na ruszto.Z tym tez nie bedzie problemu w Plocku bowiem jest tam bardzo przytulna knajpka o nazwie Karczma na Grodzkiej.Jest tam tam ogromny wybor dan i zeby przegladnac cale menu to niewystarczylo by nam czasu i wyszlibysmy glodni.

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

W sumie to co robić w 120 tysięcznym miescie? Chyba tylko jeść i pić

LOBO

Kurwa, ale ty jestes kaleki umyslowo.

m_ds1973

Ładnie zjebem umysłowym trzeba być, aby hejtować ten ruch. Macie kurwa gościa, który wie o co cho w zawodzie, z dośw. piłkarskim, a ten będzie pierdolił kocopoły, bo mu się chuj wie co nie podoba w nowym trenerze. Ogarnij się Wiesławie i nie popełniaj dalej tych błędów młodości.

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Morda i nos takie niewyjściowa, polacka i chłopska, że można od razu stwierdzić, że gość do inteligentnych nie zależy.

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

To nie konkurs piękności tylko piłka nożna
Chociaż to fakt, jest brzydki

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Tu nie tyle chodzi o poziom urody, bo to akurat skutek uboczny, ale w tej mordzie od razu widzę takie chłopskie, trochę ukraińskie pochodzenie. Czyli intelektualne zero. Jak ta liga ma się rozwijać, jak trenerami zostają tumany?

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

„trochę ukraińskie pochodzenie.”

Bardzo poważne oskarżenie pod adresem pana Darka, masz na to jakieś dowody?

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Każdy Ukrainiec ma wielkie czoło, że Jumbo Jety mogłyby na nim lądować, szeroki nos oraz wygląda jakby był wiecznie wkurwiony lub zjarany.

PuszkinParowkin

I znów zebrało się dwóch ksenofobów-imbecyli, którzy jęczą o Ukraińcach.

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

O, a ten znowu swoje. Nawet słowem o nich nie wspomniałem, chyba masz już jakieś przewidzenia od tej nienawiści

PuszkinParowkin

Skoro twierdzisz, że bycie Ukraińcem to „bardzo poważne oskarżenie” to masz coś z głową.

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

@PuszkinZjeb
Śmieciu, jestem z pochodzenia w 1/8 Ukrem. Mimo, to nie mam kija w dupie i uważam, że jest to jeden z najbardziej kurewskich narodów na świecie, przepełniony nienawiścią i zakompleksieniem. Podobnie do Polaków!

PuszkinParowkin

Podsumowując: jesteś debilem.

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Raczej twój stary, głupi podlacki śmieciu!

DrMabuse
Wisła Kraków

A co masz, że aż tak na mózg wpływa?

Spektakularny

Haha

Albin Wikulski

Chcę od tyłu, niski pressing.
Ok – odpowiedział Dario.

Skandaloza

ciekawe kiedy trenerem zostanie Kaziu Węgrzyn, bo to mniej więcej taki sam poziom :-)

Spektakularny

Wskoczyl i zaraz wyskoczy z trenerskiej karuzeli. Można gadac o wizji i zaufaniu, a i tak wszystko zawsze kończy sie tak samo

egzekutor_77
Pogoń Szczecin

Ale Adasia w sumie trochę szkoda – powinien szybko z Płocka spierdalać.. w szatni ma na start przejebane.. nikt nie uwierzy, że nie będzie tacie z ucha strzelał… cokolwiek z szatni wyjdzie – będzie od razu na niego..

Takata
[ ⚫ ]

Bardzo dobry trener. Do jego plusów na pewno można zaliczyć:
– Przeniliwy, wręcz świdrujący wzrok. Żaden piłkarz nie będzie w stanie go zrobić w bambuko
– Umiarkowanie w słowach i gestach. Nie robi ani nie mówi nic bez powodu.
– Sztywny kręgosłup.
– Umiejętność słuchania bez przysłowiowego wpier…lania się
– Mruga rzadziej niż przeciętna osoba. Dzięki temu widzi więcej i nie ryzykuje tego, że przegapi jakąs istotną boiskową sytuację.
Na co załączam dowód.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kondredd
Ciupakabra Klukosieki

Dokładnie, 3 punkty z Legią na Łazienkowskiej zimą też pewnie były w ramach braterskiej współpracy

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

NflFan

No to młody dzwigała ma przejebane. Z szatnią już sztamy nie będzie, bo nikt przy nim nie powie przecież że trener hujowy.

wpDiscuz