Mundial bez efektu „wow”. Na mistrzostwach królował pragmatyzm
Weszło

Mundial bez efektu „wow”. Na mistrzostwach królował pragmatyzm

Ten mundial wcale nie był seksi. Był cierpki, wyrachowany, pragmatyczny. Był turniejowy aż do przesady i w zasadzie trudno się dziwić reprezentacjom, że skupiły się na wyniku – medal jest medalem, a nikt not za styl nie przyznawał. Natomiast – poza wyjątkami typu Francja-Argentyna, Hiszpania-Portugalia czy Francja-Chorwacja – dostaliśmy mnóstwo meczów, które nadawały się do natychmiastowej utylizacji. Dla mnie Mistrzostwa Świata 2018 były kultem pragmatyzmu, w którym show zeszło na drugi, trzeci albo nawet czwarty plan.  

Oczywiście w tym turnieju znalazły się kapitalne historie. Była Chorwacja, która w fazie pucharowej wyszarpywała zwycięstwa i przedarła się tak aż do finału. Były narodziny nowego spadkobiercy futbolu, czyli Kyliana Mbappe. Były klęski wielkich – Niemców, Hiszpanii czy Argentyny.

Ale patrząc na ten mundial całościowo mam wrażenie, że był on do bólu wykalkulowany. Dla wielu trenerów meczem idealnym byłby ten Belgii z Francją. Totalne zamknięcie się obu ekip, gol wciśnięty po rzucie rożnym i natychmiastowy powrót do swoich okopów. Jakby zdecydowana większość zespołów przyjechała tu z cytatem Gianniego Brery wyrytym na autobusie. Włoski pisarz powiedział kiedyś, że „mecz idealny powinien się kończyć wynikiem 0:0”.

Spod tej tezy wymyka się oczywiście szalony finał – z sześcioma golami i desperackim pościgiem Chorwatów. Ale i on do pewnego momentu idealnie wpisywał się w definicję tego mundialu. Pierwszy gol – strzelony po rzucie wolnym i po przypadkowym samobóju Mandzukicia. Drugi – po rzucie karnym. Dwa stałe fragmenty i samobój – nic bardziej mundialowego temu meczu nie mogło się przydarzyć. Mówimy przecież o turnieju, na którym ponad 40% goli zostało strzelonych po stałych fragmentach gry. Na którym padły 22 bramki po strzałach z „wapna”. Na którym Anglia jadąca niemal wyłącznie na golach ze stojącej piłki otarła się o podium.

Zabrakło mi też na tym turnieju jakieś spektakularnej historii, w której maluczki ustawia w szeregu wielkich. Ktoś powie – hejże, durniu, a co z Chorwacją? I być może ma rację, natomiast nie potrafię włożyć Chorwatów w ramy niespodzianki. Nie z piłkarzami pokroju Modricia, Mandzukicia, Rakiticia, Perisicia. Nie potrafię też napisać, że Chorwacja rozstawiała po kątach wielkich, bo powiedzmy sobie szczerze, że – mimo zapisania pięknej karty w historii – męczyła się na mundialu niemiłosiernie. Ledwo ograli Danię i Rosję (żadni „wielcy”), przemęczyli się z Anglikami (kompletnie nieoglądalnych), a Francuzi w finale pokazali im różnicę klas.

To może Szwecja w ćwierćfinale była objawieniem turnieju? No, nie bardzo. Mówcie co chcecie, ale wolę oglądać siedem powtórek Piasta z Pogonią niż nazwać „objawieniem turnieju” drużynę z Marcusem Bergiem i Olą Toivonenem w ataku?

Nawet ta Francja (mimo show w finale) miała więcej meczów pragmatycznych niż olśniewających. Skromne zwycięstwa w grupie nad Australią (męczenie buły, o zwycięstwie przesądził samobój) i Peru, pójście na cichy układ z Danią w meczu o nic, wspomniany już minimalizm w starciach z Belgią czy Urugwajem. Nie chciałbym ich deprecjonować, bo przecież fajerwerki pokazali w meczach z Argentyną czy Chorwacją, ale właśnie takimi popisami utwierdzali nas w przekonaniu, że mogą dużo więcej niż pokazują. Wygrać tylko tyle, by wystarczyło – to była ich dewiza.

I ten turniej wpisał się też w oczywistość sezonu klubowego. Tego, w którym nie było żadnej niespodzianki w kluczowych rozstrzygnięciach – Liga Mistrzów wpadła w ręce Realu Madryt, Liga Europy znów dla Atletico, Hiszpanią zawładnęła Barcelona, Juventus dorzucił do gabloty kolejne scudetto, w Niemczech znów królował Bayern, we Francji PSG zdemolowało rywali, a w Anglii wygrał najbogatszy Manchester City. Francja – faworyt bukmacherów i ekspertów – wpisała się w ten trend.

Zawsze w przypadku wielkich imprez zastanawiam się – „co będę z niego pamiętał za cztery lata?”. I z rosyjskich mistrzostw zapamiętam na pewno heroizm Chorwatów, objawienie się światu przez Mbappe i klęskę Polaków. No, nie jest to zestaw imponujący. Taki kotlet mielony, buraki i ziemniaki. Niby spoko, ale wiesz, że na tym talerzu bywało już lepiej.

Kiedyś usłyszałem, że głupio jest mówić o dziewczynie, że jest brzydka. Lepsza jest forma dyplomatyczna – czyli określanie tej kobiety mianem „wizualnie dyskusyjnej”. I podobnie mam z tym mundialem. On nie był brzydki. Był po prostu wizualnie dyskusyjny.

DAMIAN SMYK

 fot. FotoPyk

KOMENTARZE (26)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Na kolana truskawki
Na kolana antyfrancuscy hejterzy
à genoux!!!!
Allez les Bleus!!!!
Ta „defensywna” Francja najebała 11 goli w rundzie pucharowej, maszyna, bez wad, bez słabych stron
Jak raz im się paliło koło dupy z Argentyną to w kwadrans z 1-2 zrobiło się 4-2
Wyłączali wszystkie argumenty i mocne strony rywali, grali tak jak chcieli, momentami wręcz odpoczywając na murawie
Najlepsza drużyna turnieju, zasłużone zwycięstwo
Talent, pokora, determinacja, koncentracja
Wielkie Brawa dla Trójkolorowych

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bakajoko

pełna zgoda – w przeciwieństwie do większości tu komentujących – widziałem to samo

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Idziesz na jakieś wypożyczenie czy będziesz walczyć u Sarriego o pierwszy skład?

Tomasz______

jeśli Mbappe objawił się na
mundialu światu, to pytanie jest następujące: Kto kurwa ogląda Mundial?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

obwarzanek

Ale bzdury, na każdych mistrzostwach dominuje pragmatyzm i wygrywa drużyna najbardziej wyrachowana. Faza pucharowa i tak miała wiele świetnych, emocjonujących meczów, chyba najfajniejsza od 98. A o tych niespodziankach w kluczowych momentach to szkoda gadać, ostatnia taka miała miejsce w 1950 jak Urugwaj wygrał w finale z Brazylią. Autor tego artykułu ma chyba 10 lat i pierwszy raz widział mundial a jego odczucia przelał na tekst jego starszy kuzyn

Pre

w 1950 nie bylo finalu w dzisiejszym rozumieniu

M.S.

Już za cztery lata, już za cztery lata, Polska będzie mistrzem świata !!! … przynajmniej musimy w to wierzyć :)

Pawel_Jumper

Francja wygrywa 4:3 z Argentyną, Francja wygrywa 4:2 z Chorwacją.

> pragmatyczny Mundial dziady żabojady, bo wygrali 1:0 z drugą najlepszą drużyną
< Iran piękna drużyna piękna historia, piękny futbol – posiadanie 22%


Gratuluję kurwa. Kotlet mieliony, buraki i ziemniaki. Na chuj próbować być na siłę innym lub kontrowersyjnym.
Rozumiem, że nie pamięta się Mundiali sprzed 4, 8 i 12 lat tak dobrze, jak obecnego, ale to jest mega pierdolenie. Bo wtedy to był kawior z szampanem. Kiedyś to było, teraz jest chujowo.
Najlepszy mundial w XXI wieku

Rudy z UE

Te ich teksty to chyba na przekor zeby idiotycznym tytulem wkurwic czytelnika zeby klikna i obejrzal reklame przy okazji.

FC Bazuka Bolencin

Przecież ten tekst pisało jakieś dziecko, które pamięta może 1-2 mundiale wstecz.

Bakajoko

popieram

Ponczkowski
Rodowity Czerwony Diabeł

Panie redaktorze rozumiem, że był to Twój pierwszy turniej jaki obejrzałeś w całości?
Bo nie widzę żadnych odniesień co Pan pamiętasz z innych turniejów, które miały ten (co za bzdurne określenie) „efekt wow”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

gryf01

Sto procent racji. Mundial pragmatyzmu to był 1990 we Włoszech. Ten Mundial był całkiem dobry.

Znaffca

+1

Bakajoko

trafne podsumowanie – nic nie trzeba dodawać

Kausz
Cracovia

Czarnym koniem jest VAR. Tyle było kontrowersji a się okazało że dzięki niemu w końcu może uda się wyeliminować padoliniarzy. Teraz trzeba rozszerzyć mu kompetencje czyli np. kontrola takich sytuacji jak dzisiejszy faul po którym padła pierwsza bramka. Jednocześnie jeżeli weryfikacja pokaże iż faulu nie było to żółta dla symulanta. Myślę że to jedyna skuteczna metoda na tą zarazę w piłce kopanej.
Jak do tego dodadzą w końcu mierzenie efektywnego czasu gry to zobaczycie jak to wszystko zyska na atrakcyjności i w końcu zacznie się era futbolu a nie teatrzyków.
PS. Wiem że nie jest to zgodne z linią partyjną tego portalu ale stosowanie VAR na MŚ pokazało jak amatorsko u nas to wygląda i że w tym względzie PZPN również dał ciała. Oczywiście Prezes będzie się szczycił innowacyjnością ale już po pierwszym meczu było widać że to co u nas wprowadzono to jakaś popierdółka a nie VAR jest.

mccat

Dla mnie ten mundial był udańy. Wiele meczów o coś, świetne widowiska Francja-Argentyna, Brazylia-Belgia, Japonia-Belgia, Hiszpania-Portugalia, czy emocje na meczach Chorwacji. Wszyscy nue mogli być w formie, szczególnie po takim sezonie, ale gdyby Niemcy i Hiszpanie byli w pełnej dyspozycji na pewno mundial znacznie by zyskał. Dużo zmieniła kontuzja Jamesa i skłaniałbym się ku twierdzeniu, ze sędziowie dawali radę. Jestem przekonany, że zarówno Senegal, jak i Japonia, Portugalia, Nigeria nie grały gorzej od Anglii, ale mieli mniej szczęścia w losowaniu. I absolutnie nie uważam, że Francja zdeklasowała Chorwację, zdecydowało mniejsze zmęczenie Francuzów, nieco szczęścia i szersza ławka. Mecz pierwszych składów za np. 3 dni byłby typowym 50/50.

FC Bazuka Bolencin

Mundial super, o czym świadczy stosunkowo duża liczba goli i dużo wyrównanych spotkań w fazie pucharowej turnieju. Zawiodła mnie trochę za to faza grupowa, gdzie zwłaszcza do pewnego momentu było sporo bronienia, a niektóre drużyny pomimo fajnej gry nie potrafiły strzelać bramek (Iran, Maroko, Peru).
Szczytem nudziarstwa i kunktatorstwa były MŚ w 90 roku we Włoszech, albo Euro’2016 we Francji. To były najgorsze imprezy w tym względzie.

Bakajoko

ale na Euro 2016 Francja też grała najlepszy futbol – niestety w finale (zmęczeni wyczerpującym meczem z dogrywką z Niemcami) nie dali rady fuksiarzom z portugali

FC Bazuka Bolencin

Oczywiście że tak. Osobiście do dzisiaj się zastanawiam jak zarówno Chorwaci jak i Francuzi przegrali na tamtym turnieju ze strasznie drętwą Portugalią.

Pawel_Jumper

Niestety piłka reprezentacyjna jest kilka lat za klubową. Tutaj ciężko uzupełnić braki na paru pozycjach, o czym przekonali się nawet Niemcy (lewa obrona, atak). Nie zgadzam się, że Iran grał fajnie. Wiadomo, że fajnie zapierdalali, ale samej „surówki” piłkarskiej było w tym tyle co nic.

No i nie od dziś wiadomo, że łatwiej się jednak bronić i nie stracić, niż strzelić :) Co dobitnie pokazał mecz Rosji z Hiszpanią.

FC Bazuka Bolencin

Już azjatyckie eliminacje pokazały jak Iran będzie grał. Szczelne murowanie i raz na ruski rok – jazda z jakąś kontrą 😀 Ale tak poza tym to zaskoczyło mnie wyszkolenie techniczne tych, co by nie mówić – dość anonimowych poza paroma wyjątkami zawodników, grających w lidze Irańskiej. Nawet na tle Portugalii czy Hiszpanii (II połowa po stracie gola) fajnie operowali piłką.
Co do Niemców, to moim zdanie zabrakło im kogoś szalonego i błyskotliwego z przodu (typu L.Sane). Nie mówię, że z nim by wyszli z grupy, ale podejrzewam że w trudnych momentach mógłby coś wyczarować pod bramką rywali jakimś niekonwencjonalnym zagraniem (np. z Koreańczykami w ostatnim meczu).

pep pep

Prawie wszystkie zespoły zagrały w taki sposób jaki był przewidywalny przed MS.
Kto miał murować to murował , kto posiadał to posiadał.
Jedyne zaskoczenia to: 1. Maroko grające atakiem pozycyjnym zamiast murowania (ale to zostało zdeterminowane okolicznościami- tym że mecz z IRN otwierał i była żądza 3 pkt a rywal to więksi murarze oraz szybkim otwarciem wyniku z POR przez rywali) 2.Arabia Saudyjska sfiksowana aż tak bardzo mocno na atak pozycyjny , grająca niemal jak Hiszpania E i to konsekwentnie nawet mimo wtopy na dzień dobry 3.Polska ( niespodziewanie i niekonsekwetnie próbująca jałowego ataku pozycyjnego zamiast się cofnąć i szukać okazji na szybki atak ).
Może jeszcze trochę TUN (fatalnie otwarta zwłaszcza z BEL mimo fatalnej obrony ) i COL po kontuzji Jamesa i to wszystko

wpDiscuz