Koniec pięknej przygody, początek jeszcze piękniejszej drogi?
Weszło

Koniec pięknej przygody, początek jeszcze piękniejszej drogi?

To całkiem nowa sytuacja dla Anglików, gdy po kolejnym wielkim turnieju kibice i media nie  równają piłkarzy z ziemią. Nawet my, przeglądając tamtejszą prasę dzień po meczu z Chorwacją byliśmy może nie w szoku, jednak nieco zdziwieni, jak przyjęli porażkę rodacy Synów Albionu. Na klatę, bez popadania w żadną skrajność. Przez głosy dziękczynne przebijały się oczywiście też te krytyczne, ale co najbardziej dało się wyczuć w nastrojach Wyspiarzy, to nadzieję.

Wymowna scena – gdy po spotkaniu z półfinałowymi oprawcami kibice nie chcieli wyjść ze stadionu aż do 1 w nocy lokalnego czasu, czekając na ponowne wyjście selekcjonera. Zupełnie jak na bis, chociaż tamtego wieczoru mógłby zanucić co najwyżej jakiś smutny remiks „It’s coming home”. No bo przecież wracają, tylko że dzień wcześniej. A jednak fani nie czekali na Southgate’a po to, aby ekstraklasowym wzorem mu naubliżać. Wręcz przeciwnie, dziękowali mu, choć ogólna atmosfera była raczej przygnębiająca dla obu stron. Dla kontrastu – kiedy dwa lata temu Anglicy wrócili do domu, przywitały ich nawoływania, aby oddali reprezentacyjne ciuchy, ponieważ nie są godni reprezentowania kraju.

Długa to była droga, ale rosyjski mundial bynajmniej nie jest jej zakończeniem. Wręcz przeciwnie, powinniśmy uznawać go za punkt wyjścia. Na Wyspach najwięcej mówi się teraz o budowaniu, a ogólna sytuacja reprezentacji wygląda tak, jakby podczas stawiania domu pierwszy powstał przedsionek. Brzmi kuriozalnie, nieprawdaż? Piszemy to jednak bez cienia ironii, ponieważ teraz utalentowane pokolenie zagra jedynie o brąz – i tak najlepszy wynik od 1966 roku – lecz w najbliższej przyszłości powalczy o to, by nie okazać się pokoleniem zmarnowanym, jak parę poprzednich, którym towarzyszyły potężne oczekiwania.

Selekcjoner wyszedł właśnie z takiego założenia. Zaraz po przegranym półfinale rozmawiał z zawodnikami w szatni o tym, co czeka ich w przyszłości. – Nie wiem czy to był najlepszy moment z wielu powodów. Co jednak chciałem przekazać chłopakom to to, że z Rosji powinni wynieść cenną lekcję, która zaprocentuje w przyszłości. Choćby względem samych meczów, kiedy prowadziliśmy, nie chcąc za wszelką cenę oddawać tego co już wypracowaliśmy, zamiast po prostu grać dalej, być odważnymi – mówił.

– Czy ktokolwiek w ogóle sądził, że zajdziemy tak daleko? Cofnijcie się o 18 miesięcy i spytajcie. Nikt nie przewidywał, że znajdziemy się w półfinale mistrzostw świata. Ja zdecydowanie jestem dumny z tej grupy zawodników, którzy naprawdę zrobili spory progres. Są przykładami tego, jak trzeba reprezentować swój kraj. Widocznie nie mogli dać z siebie jeszcze więcej. Doświadczenie zebrane przez tę drużynę w czasie mundialu przyniesie owoce każdemu z osobna, uczyni tych piłkarzy silniejszymi. Przez te kilka tygodni przełamali wiele barier – podkreślał.

Jasne, było w tym sporo zwykłego elementu pocieszenia. Podnoszenie morale zawsze jest kluczowe w takich chwilach, to oczywista oczywistość. Z drugiej strony natomiast wypowiedź trenera miała w sobie sporo szczerości. Bylibyśmy niesprawiedliwi pisząc, że Southgate w tamtej wypowiedzi nie wybiegał przyszłość.

No bo co tak naprawdę zgubiło Trzy Lwy podczas tych mistrzostw? Wymienicie błędy indywidualne, brak siły przebicia, kreatywności, zbyt duże uzależnienie od stałych fragmentów, brak odpowiedniej reakcji w kryzysowym momencie… We wszystkim będziecie mieć rację. Każda z tych rzeczy wynika z kolei z faktu, iż mieliśmy do czynienia z ekipą o wciąż bardzo małym reprezentacyjnym doświadczeniu, w pewnych aspektach wciąż nie do końca zgraną na tyle, aby z łatwością rozmaślić po murawie każdego przeciwnika. Przede wszystkim jednak młodą. Trzecią najmłodszą na tym mundialu (26.2, gdzie we Francji wynosi 26.1, w Nigerii zaś 26.0), a także trzecią najmłodszą w historii samej reprezentacji Anglii.

Już w perspektywie Euro 2020 to powinna być znacznie bardziej dopracowana ekipa, zaś jej trzon w kwiecie wieku. Ba, wybiegnijmy nawet do katarskiego mundialu, w 2022 roku.

Pickford – wówczas 28 lat, Sterling – 28, Rashford – 25, Kane – 29, Alli – 26, Lingard – 30, Stones – 28, Maguire – 29, Loftus-Cheek – 26, Dier – 28. Walker, Rose czy Trippier czy Henderson po 32. A przecież dojdzie jeszcze świeża krew. Na przykład Trent Alexander-Arnold, Phil Foden, Jadon Sancho, Ryan Sessegnon, a nawet Alfie Mawson. Jedyne o co wyspiarze mogą się martwić, to to, czy wszyscy ci młodzi przebiją się do mocniejszych ekip, szczególnie taki Foden, który za konkurencję ma De Bruyne, Davida Silvę i jeszcze paru innych lepszych żbików.

O ile więc teraz kibice podchodzili do reprezentacji Anglii na chłodno, dając im „tabula rasa”, o tyle za już za dwa lata nadzieje przekują w wymagania. Wtedy Trzem Lwom przyjdzie mierzyć się w już nie tylko z Tunezją czy Panamą. Po awansie z grupy nie trafią na rozklekotaną wewnętrznymi problemami Kolumbię. Na Szwedów – być może, chociaż to powinien być rywal, którego trzeba się obawiać. Ekipy pokroju obecnej Chorwacji będą stanowiły jedną z łatwiejszych przeszkód. Poza tym na drodze może stanąć Francja, Hiszpania, Niemcy, znów Belgia, zapewne Włochy, Portugalia…

A wspominamy o tym, ponieważ za kadencji Southgate’a Anglicy wygrali jedynie dwa spotkania z drużynami z top20 rankingu FIFA – z Kolumbią oraz najgorszą od wielu lat Holandią. Poza tym były remisy właśnie z Hiszpanami, Niemcami, Włochami oraz Brazylijczykami, a także porażki z Niemcami, Francuzami, no i oczywiście Chorwatami. To pokazuje najlepiej jak wiele pracy muszą jeszcze wykonać Wyspiarze, aby zaliczyć ich do ścisłego topu. Dlatego, paradoksalnie, wejście tej drużyny aż do półfinału rosyjskiego mundialu może nieco zamazywać obraz jej realnej mocy.

– Wierzę, że ta drużyna będzie tylko mocniejsza. Musimy budować. Posiadamy naprawdę dobrych młodych zawodników, którzy dopiero wchodzą na wysoki poziom. Dopiero co osiągaliśmy sukcesy na szczeblach juniorskich [wygrane mistrzostwa świata w kategoriach U20 i U17 – przyp. red.]. A na tym mundialu pokazaliśmy, iż wiele rzeczy jest możliwych. Tkwi w tym zespole wielki potencjał. Marzyliśmy o półfinale lub finale i udowodniliśmy, że były to cele realne. Powinniśmy użyć wyników z rosyjskiego mundialu jako trampoliny, aby podczas przyszłych imprez doskoczyć do jeszcze wyższych szczebli drabinki – podkreślał Southgate.

To wszystko jednak przyszłość, a fakt, iż angielskie media piszą o reprezentacji już głównie w tym kontekście, też idealnie pokazuje ich podejście. Z drugiej strony wcale nie jest tak, że Synowie Albionu dzisiejszy mecz z Belgią o 3. miejsce traktują po macoszemu. Wręcz przeciwnie, to jest dla nich mecz o bardzo dużą stawkę. O drugi najlepszy wynik w historii ich udziału w mistrzostwach świata! O to, by przywrócić uśmiech na twarze wszystkich kibiców, którzy bezgranicznie w nich wierzyli. Tak jak na przykład położna odbierająca poród trzeciego dziecka Fabiana Delpha, która po całym zamieszaniu również prosiła, by „futbol wrócił do domu”.

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (6)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
marcinw13
Manchester United 1997/98

Anglicy od lat mają problem z mentalnością. Ich zawodnicy zawsze sprawiali wrażenie jakby dużo bardziej angażowali się w grę w klubach niż w reprezentacji. Widać to było nawet na tym turnieju mimo, że Southgate faktycznie zaszczepił im solidny team spirit. Ale weźmy takiego Sterlinga, widać było, że gość był zaangażowany co najwyżej w stopniu umiarkowanym. Zaangażowanie i waleczność pozostałych piłkarzy była raczej kwestią ich osobistych ambicji niż tego, że daliby się pokroić za swój „kraj” jak Chorwaci. Właśnie tego zabrakło Anglikom w półfinale, szalonej determinacji jaką może osiągnąć tylko człowiek, który faktycznie kocha swój kraj i walczy w jego barwach o zwycięstwo. Kluczem do ewentualnego sukcesu tego pokolenia angielskich piłkarzy jest ich głód sukcesów, tym bardziej, że angielskie kluby gdzie gra większość reprezentantów zbyt dużych osiągnięć ostatnio nie notują.
Idealnym zobrazowaniem braku zaangażowania w grę w reprezentacji był Steven Gerrard, który dla Liverpoolu zostawiał na boisku 300 proc. zdrowia, podczas gdy w reprezentacji, kiedy przychodziło mu grać ze znienawidzonymi przez niego piłkarzami Man Utd. grał może na 50 proc. sił. Teraz pod tym względem jest lepiej, ale do (chorwackiego) ideału jest wciąż bardzo daleko.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pejsbuk

Tak tak
Koniec i tak wysoko zaszli.
Powinni wziąć nowego trenera z Mazowsza.

Plastelinho

Fajna i poukladana druzyna, ale prawda jest taka, ze zwyczajnie mieli szczescie na tych mistrzostwach. Trafili mega łatwa droge do półfinalu i to ich najwieksza zasługa. Do najlepszych jeszcze im sporo brakuje, ale potencjał jest. Na tych mistrzostwach nie ograli jeszcze ani jednej powaznej reprezentacji…

Albin Wikulski

Pan kamizelka w sumie ugrał jeszcze mniej niż na Euro 96

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Fart i drabinka. Cały sukces. Nic nie ugrali, realne zwycięstwo to mecz ze Szwecją.

wpDiscuz

INNE SPORTY