A może jednak ten mecz warto obejrzeć…
Weszło

A może jednak ten mecz warto obejrzeć…

Rano pytaliśmy o sens rozgrywania meczu o trzecie miejsce, ale znacie nas – futbolu pod każdą postacią nie odpuszczamy, tym bardziej jeśli to mecz mistrzostw świata. Mecz przegranych, owszem, ale porównywanie go do sernika z rodzynkami albo podwójnej hawajskiej jest mimo wszystko nie na miejscu. Zerkamy na składy, widzimy zaledwie kilka zmian względem najważniejszych meczów jednych i drugich, ale i poza tym znajdziemy kilka argumentów, które powinny was przekonać do tego, by o 16:00 odpalić piwko i zasiąść głęboko w fotelu. 

1. Przede wszystkim pan Bóg sobotę stworzył po to, by oglądać mecze i pić piwo. Poza meczem o brązowy medal naprawdę nie ma żadnej alternatywy. Oczywiście na myśli mamy porę popołudniową, bo wieczorem wiadomo, że czekają nas niesamowite emocje i nieziemski futbol w Superpucharze Polski. A tak już zupełnie serio, to dopiero o 20:00 zrozumiecie, że nie można w dni tak dużej posuchy odrzucać cukierków De Bruyne, rajdów Hazarda, czy perfekcji Anglików przy stałych fragmentach gry… Oczywiście, żeby nie dostać szoku termicznego w trakcie meczu Legia – Arka, zaleca się zerknąć o 17:45 na Smolevichi STI – BATE. Taki rozkład spotkań zagwarantuje spokojny zjazd z przestworzy w niziny futbolu amatorskiego.

2. Najbliższa przyszłość również nie zapowiada się spektakularnie, dlatego warto docenić najbardziej prestiżowy mecz towarzyski w ostatnich czterech latach. W środku tygodnia do oglądania będą jedynie eliminacje do europejskich pucharów, w których występują jeszcze pasterze, rzeźnicy, bankierzy i polskie kluby. Czyli mówiąc łagodnie poziom nie powala. Poza tym w weekend wraca ekstraklasa i jej zaplecze. Tak więc za tydzień w sobotę do obiadu będziecie mogli odpalić Cracovia – Śląsk. A dla tych co do stołu siadają nieco później pojedynek niedoszłych gigantów, czyli Bruk-Bet kontra Bytovia. Trochę szkoda jednak, że Drutex wycofał się ze sponsorowania klubu z Bytowa, bo mielibyśmy starcie okien z kostką brukową. W każdym razie nawet jeśli Southgate i Martinez wystawią dzisiaj 156. skład, to i tak będzie lepiej niż w nadchodzącym tygodniu.

3. Pewnie kilku z was mruknęło właśnie pod nosem, że uwielbia nieporadność naszych ligowców, a pudła do pustej bramki w stylu Miłosza Przybeckiego, to dla was sól futbolu. Nie martwcie się, bo mamy tak samo jak wy, ale pamiętajmy, że Jordan Henderson nie jest amatorem w tych sprawach. Tylko zerknijcie, co nawyprawiał w meczu z Chorwacją:

Ten gość naprawdę jest gwarancją, że swojskości z boisk ekstraklasy dziś nie zabraknie.

4. Nasz przykład z 1982 roku jest najlepszy, by nie ignorować tego spotkania. Pokonanie Francuzów w Alicante przeszło do historii polskiego futbolu (KLIK). Być może więc spotkanie o brąz dla Brazylijczyków albo Niemców to mecz bez znaczenia, ale dla Belgów i Anglików już niekoniecznie. Ci pierwsi na arenie międzynarodowej nie mają żadnych poważnych sukcesów, a drudzy już dawno zapomnieli, co to znaczy wygrywać. Belgowie mogą przejść do historii jako najlepsza drużyna w historii belgijskiego futbolu. Natomiast Wyspiarze wreszcie mają szansę, by do domu nie wracać z pustymi rękami.

5. Jeśli ktoś przegapił ostatni popis żenady Anglików, to być może dzisiaj dostanie powtórkę. Otóż dumni „Synowie Albionu” w taki sposób próbowali strzelić gola Chorwatom, gdy ci wyszli na prowadzenie w dogrywce. Warto więc oglądać dzisiejszy mecz, bo tak haniebnych i jednocześnie komediowych zagrań możecie nie zobaczyć już nigdy.

6. W najbliższym czasie nie będzie już okazji, by zobaczyć gustowną marynarkę Garetha Southgate’a. Zestaw selekcjonera reprezentacji Anglii, w którego skład wchodzi biała koszula, oryginalny krawat i kamizela zrobił prawdziwą furorę na Wyspach. Warto może więc oglądać dzisiejsze spotkanie z żoną albo dziewczyną i przekonać się tak już na pewno, na sto procent, czy to dobry pomysł na wesele/rocznicę/finał Ligi Mistrzów w Football Managerze?

Pilka nozna. MS 2018. Chorwacja - Anglia. 11.07.2018

fot. FotoPyk

7. Pamiętacie jak wszyscy narzekaliśmy ponad dwa tygodnie temu, że mecz Anglików z Belgami mógłby być taki fajny, gdyby sytuacja w grupie ułożyła się trochę inaczej? Los przyniósł dzisiaj solidną rekompensatę, z której żal nie skorzystać. Jasne, dla niektórych mecz o brązowy medal jest tylko prestiżowym meczem towarzyskim, ale to i tak dużo lepiej od spotkania, w którym nikt nie chciał wygrać.

8. My już tęsknimy za Premier League, a do rozpoczęcia ligi pozostał jeszcze prawie miesiąc. Dzisiaj jednak można osłodzić sobie oczekiwanie, bo na boisku zobaczymy największe gwiazdy angielskiej ekstraklasy. Na przeciwko siebie staną Hazard, De Bruyne, Lukaku, Kompany, Courtois, Fellaini – Kane, Sterling, Dele Alli, Pickford, czy Stones. Cóż, tak właściwie szykuje się nam o 16:00 mecz gwiazd Premier League, z byłymi szkoleniowcami klubów z tych rozgrywek na ławkach.

9. Spotkanie o trzecie miejsce zwykle wypada bardziej widowiskowo od finału. Przede wszystkim takie mecze niemal zawsze gwarantują sporo bramek. Od ponad czterdziestu lat zawsze padają minimum trzy gole. Ostatni raz stało się inaczej w 1974 roku, gdy Polacy pokonali Brazylię (1:0). Oczywiście rozumiemy, że są kibice którzy bardziej preferują piłkarskie szachy, ale na to zapewne przyjdzie czas jutro. Dzisiaj zapowiada się nam szalony mecz, w którym powinniśmy zobaczyć sporo bramek. Ba, może nawet Anglicy dorzucą coś do swojego skromnego dorobku bramek z gry. Liczymy więc na powtórkę sprzed ośmiu lat, gdy Niemcy wcisnęli Urugwajowi trzy bramki, a ci odpowiedzieli jednym trafieniem mniej.

10. A jak już jesteśmy przy bramkach, to właśnie dzisiaj rozegra się walka o koronę króla strzelców. Zdecydowanym faworytem w tym wyścigu jest oczywiście Harry Kane, bo ma dwie bramki przewagi nad Romelu Lukaku. Nie skreślamy jednak zawodnika Manchesteru United w tej walce, bo strzelenie dwóch bramek w starciu z Anglikami z całą pewnością nie jest misją niemożliwą. Tym bardziej że 25-latek na tym mundialu prezentuje naprawdę wysoką formę, a Kane’a wielu podejrzewa o granie z lekkim urazem, przez co od ćwierćfinału jest cieniem najlepszej wersji siebie. Być może ktoś lekceważy nagrodę dla najlepszego strzelca, ale nie chce się nam wierzyć, że Kane i Lukaku mają ją kompletne gdzieś. Prędzej kibice zapomną drużynę która zajęła trzecie miejsce, niż króla strzelców mundialu.

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Szrot Henderson to idealny element angielskiej układanki pt „kick and run” z tą różnicą, że Jordan ograniczył się tylko do „kick” a raczej „wypierdole piłkę przed siebie i zobaczymy co z tego będzie”
Przy wzmocnieniach LFC ma gwarantowaną ławkę rezerwowych

Wicher

Mówisz o Hendersonie. Ja patrzę na reprezentację Anglii i dziwię się, że z taką grą zajęli 4 miejsce. Gdyby zamienić Anglię z Polską na grupy to oni nie mieli by szans na wyjście. Taki Kane zostanie królem strzelców MŚ, a ani razu nie pomógł tej reprezentacji w wygraniu meczu. Strzelał z karnych, albo w sytuacjach gdzie jego bramki nie były ważne (Panama).

Seksowny Cweliga z kolczykiem w uchu nokautuje i rozlicza użytkownika Sportowy_Maniak

patrze na fote southgate’a i za chuja nie moge sie dopatrzyc tej gustownej marynarki. cos ze mna nie tak?

tiruriru

Weszło daj wam Bóg zdrowie bo na rozum za późno 😛 Rano pytaliście o sens rozgrywania meczy o 3 miejsce, ale potem przetrzeźwieliście i przypomnieliście sobie o najlepszych rezultatach kadry Polski na MŚ 😛

Abominator

To bardzo ciekawe, że „spotkanie o brąz dla Brazylijczyków albo Niemców to mecz bez znaczenia”, bo w ostatnich 3 mundialach te zespoły grały o brąz na pełnej spinie (co nie uchroniło rozbitych Brazoli od klęski). Te Januszowskie rozterki dotyczące meczu o trzecie miejsce to zbiór jakichś dziwacznych mitów, że jak ktoś odpadł w walce o finał to sra na brązowy medal. Kuriozum. Ale zakładam, że na tym portalu takie rozmyślania snuje sobie ten sam stażysta, który śmieszkował z Ligi Europy. Nie opłacało mu się oglądać, bo same drużyny osiedlowe grały (typu Milan, Atletico czy Lazio).

wpDiscuz